2019-04-17

PRAGNIJ MNIE /opinia

Autor: Abbi Glines
Tytuł: Pragnij mnie
Tytuł oryginału: Hold On Tight
Tłumaczenie: Regina Mościcka
Data wydania: 3 kwietnia 2019
Liczba stron: 320
Cykl: Sea Breeze (tom 8)
Wydawnictwo: Pascal

OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Sienna Roy po kilku latach wraca do swojej rodzinnej miejscowości. Chce zacząć wszystko od nowa, jednak nie może zapomnieć o druzgoczącej przeszłości. Podejmuje decyzję o powrocie z myślą o swoim synu Micahu. 
Wprowadza się do domu, który wypełniony jest wspomnieniami nastoletniego życia. Pierwszą miłością do Dustina, troską ze strony jego brata Dewayna. Wtedy życie było takie proste...
A teraz? Czy zdecyduje się na związek z Dewaynem, który tak jak ona rozpacza po stracie Dustina? Czy zaufa osobom z dawnego życia? Czy pozna wreszcie miłość?

2019-04-10

PUCKED UP /opinia

Autor: Helena Hunting
Tytuł: Pucked up
Tytuł oryginału: Pucked Up
Tłumaczenie: Magdalena Siewczyńska-Konieczny
Data wydania:17 kwietnia 2019
Cykl: Pucked (tom 2)
Wydawnictwo: Szósty Zmysł


OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Miller, jeden z zawodników NHL po kilku latach tymczasowych i krótkich związków znalazł tę jedyną kobietę. Jednak Sunny była nieufna wobec niego, bo znała jego wcześniejsze perypetie miłosne nagłaśniane przez media. Droga do osiągnięcia porozumienia między zakochanymi była trudna i burzliwa. Na szczęście udawało im się szybko znaleźć rozwiązania. Ale czy zawsze jest to możliwe?

MOJA OPINIA:

Zmieniłam się. Moje gusty czytelnicze przebyły rewolucję, której nie byłam świadoma. Dziwnie było czytać romans, który w moim odbiorze tak naprawdę był... nudny. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek powiem coś takiego, ba, pomyślę! Jednak nastał ten czas.

Przeczytałam "Pucked up" bardzo szybko. Mimo że cała opowieść była nad miarę schematyczna i przeciętna, czytanie tworu Heleny Hunting było przyjemną odskocznią od codzienności. Autorka pisze prostym i potocznym językiem, przedstawiając wiele scen z życia bohaterów. Rozdziały także są krótkie, a to uwielbiam w książkach, więc tym chętniej czytałam. I czytałam. I czytałam. 

Millera znamy już trochę z poprzedniej części, czyli "Pucked". Nadal był aroganckim głównym bohaterem, ale pod wpływem znajomości z Sunny zmieniał się. Stawał się mięczakiem, który przeprasza za wszystko, co robi. Czekałam aż zacznie błagać o przebaczenie, gdy oddycha. Wychodziło na to, że wszystko co robi było złe. Wykończyć się można! A najśmieszniejsze było to, że Sunny się to podobało. Zarówno robienie dramy, jak i przeprosiny słowami i czynami ze strony Millera. Na tym opierała się ich cała relacja. Na braku zaufania i równocześnie na zazdrości. Sami komplikowali sobie życie. Nawet Sunny nie potrafiła oświetlić swoim blaskiem świata Millera.

Ale kreacja Sunny przypadła mi do gustu. Nie ważne, że była zbiorem wszystkich współcześnie popularnych cech, zaczynając od zamiłowania do jogi, a kończąc na byciu ponad przeciętnie fit. Typowa studentka. Jednak miała w sobie to coś, co przyciągało do niej dobrych ludzi. Mogła wśród nich być pozytywną duszyczką, rozdawała swoją radość i nikt jej nie miał tego za złe. 
To akurat się nie zmieniło. Nadal lubię pozytywnie zakręcone bohaterki. Nie idealne, ale genialne.

Och, wiecie, co mnie rozczarowało? Brak meczów hokeja. Dopiero pod koniec książki odbył się jeden, jednak nie z udziałem wszystkich gwiazd, które zdominowały pierwszy tom. Tyle czekałam aż zaczną grać, nudziłam się bez tej dodatkowej dawki czytelniczej adrenaliny. Ich perypetie związkowe nie były aż tak ciekawe, żeby poświęcić im dosłownie całość książki. Książki, w której występują zawodnicy grający w hokej. Przecież mecz to podstawa! 

Odkrycie roku. Romanse są tak naprawdę o niczym. Brakuje im fabuły i jakiejkolwiek akcji. Ale to nie zmienia faktu, że miło się je czyta, bo nie wymagają 100% uwagi. Dlatego je tak lubiłam. Nadal będę je czytała. Serię "Pucked" chętnie poznam w całości. Mimo że znajduję w niej wiele wad i niedociągnięć, jestem ciekawa, co słychać u kolejnej pary związanej z hokejowym światem. 
Zawsze znajdę w tych książkach dużą dawkę humoru, wzruszające momenty, a może nawet wartościowe analizy życia. Naprawdę, niektórzy bohaterowie dostają nagłego przypływu wiedzy i mądrości życiowej w najmniej spodziewanym momencie. 

Jesteście ciekawi, o co się sprzeczają Miller i Sunny? Zajrzyjcie do książki, żeby sprawdzić!


Serdecznie dziękuję za książkę wydawnictwu Szósty Zmysł!

2019-03-27

CZAS /JAK PLANUJĘ?

Hej,
Dawno mnie tutaj nie było...
Już teraz mogę Wam się przyznać, że zmieniły się moje priorytety i razem z tym odkryłam wiele nowego w moim życiu, które znowu diametralnie się zmieniło. Te wszystkie komplikacje pokazały mi najważniejszą zasadę, którą z łatwością mogę porównać do twierdzenia matematycznego tłumaczącego sens zadania. Moje hasło obwieszcza coś więcej. Wyjaśnia dlaczego doba ma 24 godziny.

Im masz więcej obowiązków i planów, tym więcej zrobisz w krótszym czasie.

Widzicie tę hipokryzję? Porzuciłam pisanie (i czytanie częściowo też), ale mówię, że więcej zajęć to lepsza organizacja czasu. Coś się nie zgadza...
Po prostu potrzebowałam przerwy od świata książkowego i blogowego. Prawie dwa miesiące przerwy, ale widzę, jak się wszystko zmieniło. Przede wszystkim moja perspektywa wobec tego miejsca w internecie. Nie miałam pomysłu na nowe teksty, nic nie czytałam, a i tak każdy mój dzień był pełen wyzwań. A po co się dodatkowo stresować? Uwierzcie lub nie, ale te kilka godzin tygodniowo, które wcześniej poświęcałam na pisanie i kolejne kilka, które zajmowało czytanie książek do recenzji nagle znalazło nowe zastosowanie, a czasu nadal miałam za mało. 

Tak to jest, gdy poszukuje się idealnego systemu planowania, a jedyne działania odkrywcze w tej dziedzinie można wykonać metodą prób i błędów. Inaczej nie znajdziecie swojej metody na opanowanie czasu. Szczególnie gdy zbliża się stresujący termin kończący wasz projekt. Wtedy chce się zrobić wszystko w jednym momencie, jak najdokładniej. 
A to nie jest dobre rozwiązanie!

Według mojej genialnej teorii, wielka ilość zadań do odhaczenia na liście, którą możecie zrobić na kartce albo wyobrazić sobie (przyjazne dla środowiska), sprawia, że podświadomie realizuje się kolejne punkty sprawniej i szybciej. Można to nazwać wpływem dobrej presji, która jest na takim poziomie, że motywuje zamiast wprowadzać w fazę autodestrukcji. 
Oczywiste jest to, że wyobrażam sobie każdy dzień (już jedząc śniadanie), a potem bardzo często coś zmieniam tak, żeby całość była praktyczna, ale też elastyczna. I tak powstaje dzieło zwane dniem.

Metoda wyznaczania sobie małych celów, czyli spontaniczne planowanie. 

Taki system planowania nie jest dla wszystkich dobry. Ma wiele wad. Sama je dostrzegam, ale jest najłatwiejszy. I ma w sobie to coś, co sprawia, że chce mi się działać. 
O skuteczności zapisanego wyżej hasła świadczy moja miesięczna organizacja, która udała się o wiele lepiej niż zakładałam. Eksperyment mogę uznać za zaliczony! 
Celem jest nauka do matury. Tak samo jak we wrześniu. Wtedy myślałam, że będę od samego początku uczyła się systematycznie. Dobrze wiecie, że to nie jest takie proste. Po wielu miesiącach odkryłam, jak to robić. 
W moim przypadku nie działa narzucanie sobie sztywnego rozkładu zadań. Codziennie wymyślam coś innego. Mam w czym wybierać, bo zagadnień na maturę jest gigantycznie dużo. 
Dzisiaj historia - jedna epoka albo jeden dział. Jutro strona bierna a potem serial. Nooo, chyba że napiszę wypracowanie. 
Mogłabym wszystko zrobić w jednym dniu, w olbrzymim stresie, na szybko. Jednak wiem, że taka nauka zmęczyłaby mnie, a wszystkie zagadnienia mieszałyby się ze sobą. To nie jest moim celem. 
Codziennie wybierając małe części materiału mogę się więcej nauczyć. 

Nie myślcie, że taki typ planowania dotyczy tylko nauki. 2-3 godziny całego dnia to nie jest dużo. To jakiś tam malutki ułamek. Reszta czasu również jest spontaniczna. Czuję wreszcie, że mam możliwość robienia czegoś więcej, a doba mnie nie ogranicza. Jak widzicie, nawet znalazłam godzinkę na to, żeby napisać tekst, o tym co robię, jak mnie tutaj nie ma. Mogę sobie pozwolić na ugotowanie obiadu, wyjazd kilkudniowy czy cokolwiek innego, a nadal będę miała czas na naukę i inne codzienne obowiązki. Niesamowite! 

Nie sądziłam, że świadome wykorzystywanie doby przyniesie mi tyle korzyści i tak zmieni moje życie. Wyobraźcie sobie, że wiedza o tym, jak zagospodarować swoją dobę jest w nas. Każdy zrobi to inaczej i będzie to dla niego doskonały sposób na zrozumienie swojego życia.
W takich warunkach stres jest ograniczony do minimum, a motywacja sięga maksymalnych wskaźników. Chce się działać!

Sprawdźcie, co jest najlepsze dla was!

2019-02-06

POZWÓL SIĘ KOCHAĆ /opinia

Autor: Abbi Glines
Tytuł: Pozwól się kochać
Tytuł oryginału: After the Game
Data wydania: 24 stycznia 2019
Cykl: The Field Party (tom 3)
Wydawnictwo: Pascal

OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Dwa lata temu Riley uciekła z miasta. Oskarżając Rhetta o gwałt, została uznana za kłamczuchę i nie miała innego wyboru niż wyjazd.
Teraz wraca razem z córką, żeby pomóc w opiece nad chorą babcią. Jednak miasto wciąż nie zapomniało o swojej nienawiści, a ona pamięta, jak ją potraktowali, kiedy najbardziej ich potrzebowała.
Pewnego dnia przystojny Brady podwozi do domu Riley i jej córkę Bryony, które w czasie burzy utknęły na poboczu drogi. Nie robi tego ze względu na dziewczynę, lecz z powodu jej córeczki.
Po tej krótkiej przejażdżce chłopak zaczyna kwestionować wszystko, co do tej pory uważał za prawdę. Czy Brady mógłby uwierzyć Riley i zaryzykować utratą wszystkiego?

2019-01-30

NASZE ŻYCZENIE /opinia


Autor: Tillie Cole
Tytuł: Nasze życzenie
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek


Tytuł oryginału: A Wish For Us
Liczba stron: 420
Data wydania: 31 października 2018
Wydawnictwo: Filia

OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Bonnie i Cromwell kochają muzykę. Jednak nie pozwalają sobie oddać się jej całkowicie. Skrywają tajemnice, które sprawiają, że się izolują od innych, pozornie chroniąc przed zagrożeniem. Nie pozwala to na zbliżenie bohaterów, chociaż są dla siebie stworzeni. Potrzebny jest tylko impuls, który im to uświadomi. Ale czy nie będzie za późno? 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka