2017-03-25

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *Piękna i Bestia*

Hej,
Jak myślicie, co mi towarzyszy teraz,  gdy piszę te kilka (kilkaset) słów do Was? Tak, macie rację, to ścieżka dźwiękowa z "Pięknej i Bestii". Zachęcam was również do przypomnienia sobie tych utworów,  bo są cudowne!

Jedna z moich ulubionych księżniczek Disney'a zagościła znowu na wielkim ekranie. Mogłam ponownie poznać swoją ulubioną historię miłości. Zobaczyłam Bestię. Odkryłam wartość wolności i miłości. Czego chcieć więcej?

źródło
W dzieciństwie każdy miał ulubionego bohatera z bajek, dziewczynki szczególnie gustowały w księżniczkach, z którymi można się utożsamiać. Moja zawsze była Bella. Pokazywała ona, że kocha inną osobę, nie dlatego, że jest królewiczem opływającym w bogactwa, tańczącym i bawiącym się wciąż z innymi arystokratami. Pokochała, jako jedna z nielicznych, osobę ze względu na jej charakter, zachowanie, wrażliwość.  Ruiny na pewno jej nie kusiły, podobnie wygląd Bestii - odrażający. Jednak oczami duszy potrafiła dostrzec prawdziwą postać swojego ukochanego. Czyż to nie jest cudowne?

Emma Watson czyli Bella, czyli Hermiona księżniczką.  Według mnie, doskonale spełniła swoje zadanie.  Była naturalna i wyglądała jak Piękna z bajki. Idealnie odwzorowana.
Sancho Pansa, bo nie mogę zapamiętać jego imienia, La Fou. Wydawało mi się, że on był bardziej ludzki. Nie tak bezwzględny jak Gaston, ale dalej chciał mu się przypodobać. Tylko zmieniło się jego nastawienie. Bardziej zdrowe, solidarne i prawdziwe. Teraz aktor nie będzie już  kojarzył mi się z łapaczem Pikseli, ale  jako La Fou. Zawsze.
Gaston to w wersji filmowej temat rzeka. Mogłabym o nim opowiadać godzinami, cały czas wspominać jego dialogi (z lustrem) oraz sceny. Kto by chciał tego słuchać? Sama się tego nie spodziewałam, ale niestety nadszedł ten moment, kiedy polubiłam kogoś, kto jest większą bestią niż Bestia. Ups, mam wielki, ogromny problem!
Nie powiem, że Bestii nie lubię.  Lubię go,  był wykreowany jak należy, jego charakteryzacja też w sam raz, a przede wszystkim stroje spełniały wszystkie moje oczekiwania. Dopuszczam je do użytku.

źródło
Relacja jaka została stworzona pomiędzy Piękną i Bestią była barwna, niesamowita i magiczna, w senesie ten etap, kiedy zrozumieli, że mogą się zaprzyjaźnić i pokochać. Zaczęli spędzać ze sobą czas i wydaje mi się, że było to bogaciej przedstawione niż w bajce. Więcej wątków, także związanych z przeszłością, które niezmiernie przepadły mi do gustu. To było takie romantyczne....
Szczególnie bitwa na śnieżki^^

Nastała  wreszcie TA znacząca scena, która zmienia wszystko w życiu bohaterów.  Prawda i miłość wychodzą na prowadzenie, wszystkie złe czary przegrywają. Moment, który powinien zaszczepić we mnie iskierkę, która byłaby skierowana prosto do kochanków. Jednak nic takiego nie nastało. Jestem z tego powodu bardzo smutna i zawiedziona, bo to właśnie na to liczyłam najbardziej. Zastanawiam się jak mogli zepsuć tak nietuzinkowo wyglądającego aktora i zrobić z niego przeciętnego, zagubionego chłopaka z dziwną fryzurą niepasującą  w ogóle do Królewicza. Nawet Bestia z animacji był lepszy pod tym względem! Co się tu podziało? Może tylko ja mam takie wygórowane oczekiwania?

Muzyka. M. U. Z.Y.K.A. To jest właśnie to, co najbardziej kocham w bajkach, oprócz innych kochanych przeze mnie rzeczy w tych produkcjach.
Ciesze się, że z każdej piosenki zrobiono swego rodzaju dodatkowe przedstawienie, które było niezmierne podobne do tego animowanego. "Gaston", albo "Gościem bądź". Moje nowe hity!

Humor to w bajkach istotna kwestia, bo jak wiadomo, bajki mają bawić i uczyć. Każdy musi znaleźć w nich coś dla siebie. Dorosły i dziecko. To już teraz wydaje się trudne, ale reżyserom, producentom i całej kadrze filmowej udało się tego dokonać. Oprócz kilku komicznych scen znanych z bajki, pojawiła się wielka ilość nowych.
Jak pewnie się domyślacie całą imprezę rozkręcali rozrywkowy pan Świecznik oraz Trybik, który dał się wkręcić. Kompani, którzy zawsze się odnajdą w sytuacji, poprawią humor i przygotują ucztę. Takich przyjaciół to ze świeczką szukać :P
W dzień premiery chyba byłam pozytywnie nastawiona do całego świata, więc siadając w fotelu miałam uśmiech na twarzy, a każda kolejna scena potęgowała go, śmiałam się chociaż na sali był spokój i cisza, przerywana tylko spożywaniem kolejnej porcji popcornu.  Starałam się tłumić ten śmiech, ale to chyba trudne przy takiej ilości komizmu.
Oczywiście kilka razy zakręciła mi się łezka w oku, ale nie rozpłakałam się tak jak na "Zanim się pojawiłeś". Jednak raz miałam chwilowe załamanie i zaczęłam szukać chusteczek, ale szybko pojawił się jakiś przełom. Prawdopodobnie mam za duży sentyment do tej bajki i przeżywam wszystko ze wzmożoną siłą...
źródło

Film czy bajka?
To i to! Obie opcje mnie zachwycają wprowadzają w stan zauroczenia i są dla mnie ważne.  Bajka poznawana przez wiele lat na nowo, stanowi istotny element mojego życia.  To tam odnalazłam pierwszy raz wartości, którymi kieruję się w życiu obecnym.  Jednak to obejrzenie wersji filmowej pozwoliło mi dojść do tego wniosku.  Zobaczyłam wreszcie w sobie idealne odwzorowanie Belli.
I potwierdziło się, że tak samo reagujemy na widok biblioteki Bestii. To chyba wszystko wyjaśnia - ale i tak jej zazdroszczę!

Podsumowując, "Piękna i Bestia" to idelany film dla całej rodzinki. Każdy znajdzie coś dla siebie - moc wspomnień albo pierwsze spotkanie z cudownymi bohaterami. Wszystko w produkcji Disney'a jest dopracowane, na najwyższym poziomie i przypruszone magicznym złotem.  Tylko kochać!

Wybieracie się do kina czy widzieliście już to dzieło? 
Jak wrażenia?

2017-03-22

RECENZJA #Chłopak, który stracił głowę

Okładka książki Chłopak, który stracił głowę
Autor:  John Corey Whaley
Tytuł:Chłopak, który stracił głowę
Tytuł oryginału: Noggin
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Rok wydania: 2016
Liczba stron:350
Wydawnictwo: Otwarte

OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Travis 1.0. umarł, ale przecież "żyje się tylko dwa razy", więc powitajmy Travisa 2.0. Chłopak powrócił do życia po pięciu latach wegetacji. Wszyscy są starsi, zmienieni i dojrzalsi. On w sumie też - od szyi w dół :P 
Najważniejsze jednak dla Travisa jest odzyskanie miłości, którą darzyła go Cate. Problemem jest tylko narzeczony...
Witaj wśród żywych. Tu zawsze jest dziwnie.
John Corey Whaley – Chłopak, który stracił głowę

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 7.
Dobra, nie wiem, co ja zrobiłam. Po co mi to było? Teraz zastanawiam się, czy czytanie tej książki to był dobry pomysł. Jestem szczęśliwsza i bardziej uśmiechnięta niż w ciągu całego ubiegłego roku. Od tygodni książka krąży mi po głowie i mam przez nią niekontrolowane wybuchy śmiechu. Czy to się leczy? Kolejną książką? Kakaem?

Tytuł jest troszeczkę mylący. Travis przez całe życie, od początku swojego istnienia miał tę samą głowę. Tylko dawca stracił głowę i oddał ciało od szyi do małego palca u stopy by chłopak mógł dalej żyć. Gdyby John Corey Whaley pisał o przeszłości dawcy, wtedy by to miało jakikolwiek sens. Nawet tytuł oryginału jest bardziej trafny - "łeb". Proszę was, tak się nie robi. "Chłopak z głową na karku" byłoby o wiele lepsze. W sumie nawet śmieszne - bo racjonalnego myślenia to brakowało.
Czy tylko ja zauważyłam coś takiego?

Jak to jest stracić głowę? Zasnąć na kilka lat i obudzić się w innym ciele. Nieznanym. Fuj, obrzydliwe, aż mnie przechodzą dreszcze.Brr! Ale z drugiej strony dostajemy kolejną szansę od życia. Zastanawiając się nad tym, czy podjęłabym się zabiegu, dochodzę do wniosku, że nie - nigdy. Jednak Travis zdecydował inaczej i później musiał się strać bardziej i bardziej. A może gdybym była mniejszym leniuszkiem zdecydowałabym się na taki krok?

Przyjaźń. Kiedy o miłość trzeba walczyć jak na wojnie, przyjaźń potrafiła przetrwać te 5 lat. Jakiś wniosek?
Travis, gdyby nie przyjaciele, byłby całkowicie zagubiony na tym obcym świecie. Niby pięć lat to nie dużo, ale jak powie się pół dekady, to już zmienia postać rzeczy. Normalnie lata świetlne. Co chwilę coś dzieje się na świecie. Nowe władze, nowi sportowcy, jedna firma upadnie, kolejne powstaną. Przez kilka lat uzbiera się dużo nowinek, które trzeba jak najszybciej przyswoić.
Relacja między starymi, oddanymi przyjaciółmi, nowym kolegą ze szkoły oraz Travisem kształtowała się powoli. Wypełniali wszystkie luki z przeszłości oraz tworzyli nową przyszłość. Mogę powiedzieć, że właśnie przyjaźń była najlepiej przedstawiona w tej książce. Wywyższała się ona nad innymi wartościami i sprawami. Budowała i podtrzymywała bohaterów. Było to bezwzględnie potrzebne.
Może nasze zryte kinem akcji mózgi nie radzą sobie już z odbiorem rzeczywistości pozbawionej lipnych efektów specjalnych.
John Corey Whaley – Chłopak, który stracił głowę
Walka o miłość była najbardziej komiczną oraz rozwiniętą częścią książki. Travis starał się jak mało kto, ale nic nie pomagało. Powinnam chyba mu współczuć, bo dla niego nic się nie zmieniło w kwestii uczuć. (nieważne, że serce miał inne) Jednak jego zachowanie było szalone i nieobliczalne. Ale zabawne.

"Chłopak, który stracił głowę" kipi od ilości humoru. Wylewa się on z każdej strony. Niektóre dialogi są nieśmieszne (bo są o dziwo poważne) ale i tak wybuchałam śmiechem. Jeśli potrzebujecie stracić głowę, odłożyć na bok myślenie racjonalne i przejść do absurdalnej alternatywy to może, może wam się to udać. :P

Książka "Chłopak, który stracił głowę" zawierała wiele wątków. Niepołączonych ze sobą, skupiających się w rodzinie albo tylko w szkole. Czuję przez to niedosyt, bo gdyby je połączyć razem... i tutaj powiedziałabym w jaki sposób, ale to by było bez sensu i zdradziłabym wszystko, co się działo w książce i co jest w miarę istotne, więc żałujcie. Ups!

Podsumowując: Jeśli brakuje Wam radości, głupoty, szczęścia lub optymizmu to znaleźliście idealną książkę na wieczór - "Chłopak, który stracił głowę".

2017-03-18

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *idę do kina*

Heej,
Ten rok to prawdziwy wysyp dobrze zapowiadających się filmów.  Nie spodziewałam się tego. Chociaż jest też możliwe, że zaczęłam zauważać nowe pomysły i oglądać ciągle zwiastuny.  Taaa, bo tak bardzo mi się nudzi.  Jeszcze ktoś w to uwierzy...

Dunkierka

Na lekcjach historii można dowiedzieć się wiele o Drugiej Wojnie Światowej. Prawie cała pierwsza klasa liceum to zagłębienie się w ten temat i analizowanie go. Jednak tak samo jak się to ma w sytuacji Pearl Harbor (też interesujący film z 2001 roku), Dunkierka jest tylko wspominana. Było takie coś, zapamiętajcie, dziękuję.  Myślę, że ten film przybliży mi te wydarzenia. Całą akcję ewakuacji. Liczę na wiele efektów specjalnych oraz nietuzinkową formę przedstawienia tych wydarzeń.
Oglądając zwiastun jedyne co mnie zdziwiło, ale też przykuło moja uwagę to oczy. Oczy jednego z moich dawnych idoli Harry'ego Stylesa. Jak to się podziało? Muzyk aktorem? Zapowiada się ciekawy seans!


Wonder Woman

Zacznijmy od wielkiego shipu , który powstał, gdy odnalazłam zwiastun. Nie wydaje mi się, żeby on miał jakiekolwiek szanse na przetrwanie i istnienie, ale w świecie superbohaterów wszystko jest możliwe...
Uwaga, uwaga Wonder Woman i Arrow. Idealne, doskonale. Jak dla mnie pasują do siebie. Połączyła ich pewnie natura, dzikość, waleczność - a to wszystko dzieje się w mojej głowie.
Koniec już tych marzeń...
Film, jak to film o superbohaterce zapowiada się przednio. Obsada aktorska genialnie dobrana. Gal Gadot w roli głównej bohaterki, znana mi jest przede wszystkim z filmów "Szybcy i wściekli", które swego czasu oglądałam nagminnie. Chrisa Pine natomiast pojawił się w tak wielu produkcjach, że trudno to zliczyć. Jedno jest pewne - zawsze zachwyca!
Z zwiastunów trochę mało informacji wypływa, a komiksów nie znam, lecz czuję, że się niezawiodę :)

Ponad wszystko

Czytałam książkę dawno, dawno temu. Jednak historia cały czas trwa w mojej głowie. Niby to zwykły nastoletni romans, jednak fenomenalnie poprowadzony do przodu, do swojego celu. Miłość jest zakazanym owocem i chyba to kusi zarówno czytelnika jak bohaterów.
Miałam w planach zrobić swoją wersję aktorów pasujących do filmu, ale jak trafiłam na wybraną już kadrę, zrezygnowałam. Nie można było wybrać lepszych aktorów!
Zwiastun wiele zdradza, wiec uważajcie i strzeżcie się, ale poznajcie go!

Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara

Johnny Depp. Jack Sparrow. Mój kochany kapitan. Stęskniłam się za nim. Nieważne, że oglądałam wiele filmów z jego udziałem, gdzie za każdym razem wygląda inaczej. Nieważne, że raz na jakiś czas robię sobie maraton Piratów.  Ważne, że Jack powrócił i będę mogła znowu go podziwiać na wielkim ekranie! Pojawi się kilka dni przed moimi urodzinami, wiec lepiej nie mógł trafić.
Historia zawarta w tej części jak na razie jest średnio znana. Ze zwiastuna można wywnioskować tylko małe co nie co. Jednak nie przeszkadza mi to. Chce uczty dla wyobraźni, dużo humoru oraz walk. Noo, miłość też może zagościć.
Muzyka jest udoskonalona, dopracowana, ale cały czas tak samo piękna. Ścieżkę dźwiękową z "Piratów" zna chyba każdy - podobnie jak w kwestii "Harry'ego Pottera", ale chyba nie ma innego wyjścia, bo obie idealnie pasują do swoich filmów.
Zostało teraz tylko słuchać i czekać!



Auta 3

Teraz czas na bajkę. O samochodach. Czemu nie? 
Zygzaka McQueenna nikomu nie trzeba przedstawiać. Jest znany prawie tak samo jak Kevin albo Elsa. Przewiduję, że znowu nadejdzie wielkie buum na akcesoria z jego podobizną... Pewnie wszyscy się za nim stęsknili tak jak ja.
Co do filmu - zwiastun już zapowiada nową generację, z którą nasz "staruszek" będzie musiał się zmierzyć. Myślę, że ta walka będzie tworzyła cały film. Nie zabraknie pewnie silnych i prawdziwych przyjaźni oraz nowych bohaterów, którzy coś namieszają. Jestem pozytywnie nastawiona i mam wielkie oczekiwania. Nie zawiedźcie mnie, proszę!


Na jakie premiery czekacie?
Może ktoś poleci mi jakiś warty uwagi film?

2017-03-15

RECENZJA #Aż po horyzont

Okładka książki Aż po horyzont
Autor: Morgan Matson
Tytuł: Aż po horyzont
Tytuł oryginału: Amy and Roger's Epic Detour
Tłumacz:
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 453
Wydawnictwo: Jaguar





OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Amy mieszkała całe życie w Kalifornii. Niestety wydarzenia, których była uczestnikiem sprawiły, że musiała zmienić swoje życie. Czeka ją przeprowadzka, na drugi koniec USA. W drogę do nowego domu i mamy wyruszyła razem z Rogerem, swoim kolegą z dzieciństwa. Chłopak również miał olbrzymi bagaż problemów. Czy bohaterowie odnajdą ponownie szczęście i radość w życiu? 
Największych odkryć dokonują ci, którzy wcale się tego nie spodziewają. W ten sposób Kolumb odkrył Amerykę. Pinzón dotarł do Brazylii, chociaż zamierzał dopłynąć do Indii Zachodnich. Stanley przypadkiem trafił na wodospad Wiktoria. No i ty. Moje odkrycie, którego dokonałem, chociaż wcale na to nie liczyłem.
Morgan Matson; Aż po horyzont

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jedne do dziesięć na 9.
Autorkę - Morgan Matson znam już z książki "Lato drugiej szansy". Tam mnie zachwyciła po raz pierwszy i przeczuwałam, że nie będzie to ostatni tak wspaniały moment. Nie myliłam się! Teraz jestem pewna, że każda lektura jej książki skończy się u mnie chęcią zmiany na lepsze albo rozsypką emocjonalną.

Podróż samochodem przez prawie całe USA to na pewno wielka przygoda, której nikt nie zapomni do końca życia. To samo dotyczy Amy i Rogera. W każdym kolejnym stanie poznawali coś nowego. Oprócz atrakcji i tradycji, które były oferowane przez mieszkańców miast, potrafili także odkryć siebie. Osoby spotykane przez dwójkę podróżujących zawsze były uprzejme i pozytywnie nastawione. Sprawiło to, że ich przygoda była jeszcze barwniejsza. Trudności zsyłane przez naturę i mapy (dlaczego ta droga jest tak długa!?!) nie były dla nich straszne. Bardzo podobało mi się to, że się nie poddawali. Przecież można było wsiąść do samolotu i polecieć bez problemów do celu. Ale jakie byłoby to nudne i niewartościowe!

Roger, czyli innymi słowy kolejny książkowy chłopak do kolekcji. Autentyczny crush, którego musicie poznać! Z opisów połączonych z moją wyobraźnią powstał mężczyzna bliski ideałowi. Wydaje mi się, że chłopak został lepiej wykreowany, głębiej przedstawiony niż Amy, wokół której toczyło się wszystko. Roger nawet nie wypowiadając słów był romantyczny. A jak już coś powiedział... Aniele, rozpływałam się razem z Amy. Życie też zsyłało na niego wiele problemów,  które chciał pokonać dzięki tej trasie. Został dla mnie uprzywilejowanym bohaterem i to właśnie jemu bardziej kibicowałam.  → Bo wiecie, gdy przeszłość nie będzie mu przeszkadzała to może zobaczy miłą osóbkę na siedzeniu obok...
Bo może to następne jutro będzie lepsze. Skąd możesz wiedzieć? A prędzej czy później nadejdzie taki dzień, po którym jutro naprawdę będzie lepsze.
Morgan Matson; Aż po horyzont
"Aż po horyzont" to swego rodzaju bunt przeciw zasadom, które są ustalone przez matkę Amy oraz walka o własne JA. Prosta trasa została zamieniona w rozgałęziony, pełen przygód szlak. Była ona lekarstwem dla obojga bohaterów. Teraz poszukam lekarza, który przepisuje takie niesamowite recepty i może moje problemy zniżą się do minimum....

Notes podróżniczy, czyli równie ważna jak treść część książki. Tam mogliśmy znaleźć podstawowe informacje o stanach mijanych przez bohaterów, zjadanych potrawach, zwiedzanych miejscach. Wszystko, co najcenniejsze w podróży. Pomogło to bliżej poznać tak odległe miejsce na świecie jak USA. Moją ulubioną częścią były motta kolejnych stanów. Najbardziej zapadające w sercu? "Przez ciernie do gwiazd". 
Po lekturze przeszukiwałam Internet w poszukiwaniu sentencji reszty stanów - ponad 50 zdań to jest coś! Niektóre są proste, ale inne sprawiają, że chce się zagłębić w ich treść.

Inną wartą uwagi częścią jest muzyka. Gdy zobaczyłam, kartkując książkę wyraz "Playlista" od razu zapoznałam się ze wszystkimi utworami. Są one różnorodne, znane i nieznane. Idealnie zgrane z lekturą! Słuchając ich  można być pośrednio w samochodzie razem z bohaterami. 
No to co, jedziemy poznać Amerykę?

Podsumowując: "Aż po horyzont" to książka stworzona do kochania, każdy odnajdzie w niej coś dla siebie. Polecam gorąco!

2017-03-11

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *Bienvenue les livres*

Hej,
Jak nie masz pomysłu to go znajdź. Właśnie to jest myśl przewodnia tego monologu. Sama jestem ciekawa, jaki będzie końcowy efekt!
Książki związane z Francją - kto się spodziewał? Pewnie wszyscy, którzy zrozumieli tytuł...
Jednak wszystkich bez względu na umiejętności językowe zapraszam do czytania moich błyskotliwych myśli!

Lawendowy pokój

Pierwsze, co zmusza do zatrzymania się przy tej książce to obecność Apteki Literackiej. Księgarnia. Książki w książce. Brzmi niezmiernie ciekawie. W tej książce są one tłem, ale jakże bogatym.
Perdo wyrusza na poszukiwania swojej ukochanej łodzią wypełnioną woluminami. Dzięki temu poznajemy całą Francję - a szczególnie jej wdzięki umieszczone wzdłuż Sekwany.
"Lawendowy pokój" nie jest jedną opowieścią,  tylko zbiorem wielu wątków i postaci. Chyba to lubię!
Połączenie przeszłości z obecnymi wydarzeniami jest opracowane na najwyższym poziomie.
[RECENZJA]


Księżyc nad Bretanią

Ta książka to było moje drugie podejście do twórczości Niny George. Znowu nie potrafiłam się oderwać od lektury.  Kolejne krótkie  (również tym razem ) rozdziały pochłaniałam bardzo szybko. Najlepszym aspektem tej książki na pewno jest to, że każdy bohater jest tak samo ważny, wszyscy są na równym poziomie w przydziale treści i wątków, które ich otaczają.  Za każdym rozciąga się długa kraina zwana przeszłością. Bohater musi się z nią pogodzić lub pożegnać na kartach tej książki.
Marianne nie zaznała w życiu szczęścia i będąc w dojrzałym już wieku postanawia się zabić.  Zostaje uratowana, a jej nowym celem staje się odnalezienie łodzi Mariann. Wyrusza do Bretanii.
Właśnie ten region mnie urzekł. Jest wypełniony  magią w czystej postaci i dobrocią ludzką.  Kusi spokojem i naturą. Książka oczywiście też!

Szpilki, Paryż i miłość

Po dwóch melancholijnych i nostalgicznych propozycjach przyszedł czas na coś energicznego i zakręconego. Wkraczamy do świata mody, który jest chytry, zazdrosny oraz pełen walki.  Wszystkie ukryte instynkty wydzierają się na pierwszy plan. Trzeba tylko przetrwać.  Książka odpowiednia na wieczór po zabieganym dniu. Można w niej znaleźć wszystko, co zawiera tytuł jak również olbrzymią przyjaźń.  Tylko że na pierwsze miejsce wybija się miłość.  Nie zabraknie tutaj wyznań miłosnych i romantycznych spotkań u stóp wieży Eiffla. Nawet znajdzie się trochę zawiłości i skomplikowanych relacji.
Zwariowana historia, która zawładnęła światem Julii z pewnością Was do siebie przekona. Już po pierwszych stronach!
[RECENZJA]


Inne książki związane z Francją:

SKLEP W PARYŻU
TEN JEDEN DZIEŃ / TEN JEDEN ROK
ŚWIATŁO, KTÓREGO NIE WIDAĆ
TAJEMNY OGIEŃ (a w planach mam "Tajemne Miasto")

Kto razem ze mną wybiera się w podróż do Francji?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka