2017-06-24

Film "Zakazane życzenie" / monolog z książka w dłoni

Hej,
Skoro wszyscy czytali "Zakazane życzenie", ja też musiałam sprawdzić, o co tyle szumu. Próbowałam nawet coś napisać o tej cudownej książce, ale moje próby były bezsensowne. Nie potrafiłam opisać za pomocą słów tego, co sprezentowała autorka na stronach swojej powieści. Uczta przepełniona miłością i magią. Cudo!
Dlatego postanowiłam poszukać aktorów i aktorki, którzy mogliby występować w filmie na podstawie "Zakazanego życzenia" autorstwa Jessiki Khoury.

Poprzednie "filmy":
Promyczek
Czerwona Królowa

Aladyn (Christian Navarro)

To jest mój Aladyn. Wiem, że oglądam za dużo seriali, ale własnie w taki sposób znalazłam doskonałego aktora do odgrywania mojej postaci Złodzieja. Wyobrażacie sobie takiego Aladyna?
Podczas czytania książki towarzyszyło mi wyobrażenie Aladyna w wersji disnejowskiej. Średniej długości czarne włosy, kapelutek i małpka na ramieniu.
Wystarczy go tylko trochę ucharakteryzować, wysłać na zamek Kaspidy i wszystko będzie dobrze. Ach, nie mogę się doczekać...
Ale to nie Kaspida jest najważniejsza tylko...

Zahra (Ella Purnell)

To zadanie jest najtrudniejsze. Dlaczego? Bo średnio mi się spodobała postać Zahry w wersji książkowej. Jej manipulacje i częściowy egoizm doprowadziły do całkowitego skreślenia tej bohaterki przeze mnie. Chyba jestem jedną z nielicznych, które nie mogą znieść Pani Dżinn.
Wraz z tym pojawia się problem. Jak wybrać aktorkę, która nie sprawi, że jeszcze bardziej znienawidzę Zahrę?

Kaspida (Gad Gadot)

Tak! Tak! Tak!
Musiałam tu wrzucić jakiegoś superbohatera. Kaspida walczyła w swoim królestwie o dobro i sprawiedliwość, a Wonder Women  również jest wyszkolona w tym temacie. Liczę na to, że księżniczka zrobi show, na jakie zasługuje każdy widz. Szczerze to polubiłam ją bardziej niż Zahrę... Trudniej będzie znaleźć dla niej Strażniczki, gdy czytałam książkę kojarzyły mi się one z bajkami Barbie, gdzie dziewczyny musiały ochronić świat, czy pokonać złą czarownicę. Ach, wspomnienia z dzieciństwa...

Darian (Ryan Cooper)

Darian jest dziełem przypadku. Nie pamiętam już jego wyglądu z opisów w "Zakazanym życzeniu" dlatego wybrałam najlepszego z najlepszych. Ryan Cooper jako Darian będzie urzekał swoim wyglądem (a jak inaczej, przecież jest księciem), a także wiele namiesza. Wydaje mi się to doskonałym wyborem.  Już nie mogę się doczekać tego filmu!

Czytaliście? Jak wrażenia? 
Co sądzicie o takiej  amatorsko dobranej obsadzie?

2017-06-21

TAJEMNE MIASTO /recenzja

Okładka książki Tajemne miasto
Autorzy:C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld
Tutuł: Tajemne miasto
Tytuł oryginału:The Secret City
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kłodzińska
Cykl: Tajemny ogień (tom 2)
Liczba stron:330
Data wydania:11 stycznia 2017
Wydawnictwo: Moondrive
recenzja pierwszego tomu: TAJEMNY OGIEŃ 

OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Taylor i Sacha muszą znaleźć sposób na pokonanie klątwy, która ciąży na chłopaku. Przecież nikt nie chce, żeby umarł! W działania angażuje się wielu alchemików oraz uczonych. Tydzień to bardzo mało czasu. Jednak wszyscy starają się, aby go nie zabrakło. Czy Sacha przeżyje?
Witaj w alchemicznych świecie. Tutaj nawet księgi zabijają.
C.J. Daugherty – Tajemne miasto

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę jako przeciętnie interesującą (5/10)
Już po kilku rozdziałach książki zastanawiałam się dlaczego po nią sięgnęłam. Wydawało mi się, że "Tajemne miasto" będzie idealnym pomysłem na odpoczynek. Po moich przygodach z pierwszą częścią, które bardziej były relaksem niż chęcią poznania krainy akcji i walki, liczyłam na to samo w drugim tomie. Pytam się, co poszło nie tak?

Cała książka była jedną rozlazłą ośmiornicą.  W siedem dni, które pozostały Sachy i Taylor autorki starały się wepchnąć jak najwięcej wydarzeń. Tu podróż, tam jakiś atak, ale i tak nie wyszło z tego nic zachwycającego. Nie wiem jak można było tego dokonać, ale nudziła mnie ta lektura. Potencjał kolejny raz został niewykorzystany, a szkoda...

Louisa już od początku książki była skazana na cierpienia, a może nawet śmierć w dalszej części. Wystarczyło tylko czytać dokładnie opisy i wyciągać wnioski. Autorki nie postarały się, żeby powieść zaskakiwała. Każda sytuacja była przewidywalna aż do niemożliwych granic. 
Taylor była kolejną denerwującą bohaterką, na którą się natknęłam w ostatnim czasie (dołącza do Tenleigh z "Bez szans"). Musiała zakończyć działanie klątwy, ale nie chciała powiedzieć o tym procesie Sachy, o którego w tym wszystkim chodziło. Każde działanie chciała prowadzić sama, niezależnie. Chyba nie po to ściągał ją dziadek do Oksfordu w poprzedniej części... 
Trzeba zabijać je tak, jak się zabija ludzi. To jedyny sposób. Szybko i bez skrupułów. Należy od razu celować w serce.
C.J. Daugherty – Tajemne miasto
"Czarna strona mocy" przypadła mi do gustu. Jako jedna z nielicznych części w tej książce była ona zaplanowana i przemyślana. Można było poczuć obecność zła, gdyż było ono wyraźnie zakreślone - nie kryło za sobą dobra. Najlepsze z tego wszystkiego jest to, że źli potrafili wysysać alchemiczną energię i zagłuszać ją.  Od razu przybywało trochę adrenaliny, bo bohaterowie nie mieli jak walczyć, więc musieli znajdować inne sposoby.

Interesującym aspektem (o dziwo się taki znalazł) były przemyślenia bohaterów dotyczące widocznej jak przez mgłę przyszłości. Na razie wiedzieli, że muszą sobie poradzić z większym problemem, ale cały czas w ich głowach pojawiali się członkowie rodziny czy przyjaciele. Wprowadzenie tego było strzałem w dziesiątkę, bo bohaterowie mimo że pozostawali odcięci fizycznie od bliskich, byli z nimi połączeni w sferze psychicznej.  

"Tajemne miasto" pokazuje też rozwój kilku romansów. Oczywiście wszystko dla czytelnika jest widoczne już od pierwszych stron, mimo że zakochani zauważają to dopiero po dłuższym czasie. Cóż zrobić?

Współpraca autorek chyba nie udała się w pełni. W kolejnych rozdziałach łatwo można zauważyć liczne niedomówienia czy niezgodności.
Chyba przez długi czas nie powrócę do twórczości C.J. Daugherty i Cariny Rozenfeld. Nie zachwyciły mnie, a wręcz zraziły.

Podsumowując, nie jest to obowiązkowa lektura, nawet gdy poznaliście pierwszą część.

Czytaliście? Podzielacie moją opinię czy wprost przeciwnie?

2017-06-17

TBR /monolog z książką w dłoni/

Hej,
Jak wymyślić szybko pomysł posta? Spojrzeć na biurko, półkę obok i kawałek parapetu.
Książki.
Cudeńka czekające na przeczytanie.
I to jak najszybsze!
Trochę się tego nazbierało. Nawet wiele, ale przecież kto odmówiłby nowej historii? No nikt. A na pewno nie zagorzały czytelnik.

Kochając pana Danielsa
Aktualnie czytam, ale nie potrafię zidentyfikować swoich odczuć. Podoba mi się czy wręcz przeciwnie? Trudno rozpoznać, bo raz wybucham śmiechem, potem pojawia się grymas niezadowolenia na mojej twarzy by przejść w stan konsternacji. I jak tu zrozumieć książkę?

Confess
Trochę rozczarowała mnie mała ilość wyznań i obrazów wewnątrz książki, ale to nie zmienia faktu, że książka będzie dobra. Jestem bardzo, bardzo pozytywnie nastawiona. Oglądnęłam serial, a także przypomniałam sobie, że tęsknię za stylem Colleen Hoover, więc jestem w pełni gotowa by poznawać kolejne genialne opisy i wątki nowych bohaterów.

Odkąd cię nie ma
Piękna okładka (czy to Hermiona?) oraz znana z „Aż po horyzont” i „Lato drugiej szansy” autorka.  Te dwie powieść zachwyciły mnie, a piosenek z „Aż po horyzont” nieustannie słucham (dobra, mam przerwę…). Jestem ciekawa, co tym razem zaserwuje Morgan Matson.

Chłopiec z latawcem
Cienka książeczka (w porównaniu z pozostałymi z tego TBR), która zawiera drastyczną historię. Nie wiem czego się spodziewać – na pewno będzie przyjaźń, ale też ból i cierpienie. Poza tym wiem, że jest film, który z wielką chęcią obejrzę. Chociaż w tym przypadku zachowam odpowiednią kolejność. Książka – potem film.

Tease
Przypadkowo wyciągnięta książka z półki bibliotecznej. Kolejna do kolekcji. Opis trochę przypomina „13 powodów”,  gdyż uczennica popełniła samobójstwo i uczniowie oraz nauczyciele starają się dowiedzieć dlaczego do tego doszło. Z tego co zauważyłam, pojawia się wiele różnorakich postaw i postaci. Myślę, że nie będzie nudno. Aniele, proszę!

Głebia Challengera
Pobyt w szpitalu psychiatrycznym przedstawiony na kartach książki.  Wstępnie ta informacja by mnie odrzuciła od lektury. Jednak dałam jej szansę, gdyż może to być ciekawa odmiana po kilkunastu romansach i schematycznych powieściach.  Poza tym są w niej rysunki! RYSUNKI!

Mrok kwiatów
Z opisu wyczytałam coś o cyrku, świecie fantastycznym i jakiejś silnie połączonej rodzinie. Nic więcej nie wiem. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, pewnie jak większość z was. Jednak nie zniechęcam się i będę sprawdzać co się w niej dzieje.

Maria i puste pudełko 3
Już dwie części za mną, ale czytanie serii idzie mi opornie, jak widać. Mimo że cały czas coś się dzieje. Możliwe, że dziwaczne połączenia miedzyświatowe oraz relacje między bohaterami dosłownie nie mieszczą mi się w głowie. Czytam dalej, bo ta historia wciąga, wydaje się, że nigdy się nie kończy!


Tak wygląda mój plan na najbliższe tygodnie.  A jak wasze? Czytaliście już któryś z powyższych tytułów?

2017-06-14

ARROW 3 /SERI(AL)OWO/

Kolejny sezon za mną. Kto by się spodziewał? Nie wiem jakim sposobem jeszcze mi się nie znudziło wpatrywanie się w Arrowa, sceny walki oraz wyszukiwanie wszystkich zawiłości. Nie rozumiem tego. Przecież za mną jest ponad (uwaga, liczę) 70 odcinków! Sporo, ale oglądam dalej!

Głównym tematem trzeciego sezonu jest Liga Zabójców. W sumie można powiedzieć, że każdy z bohaterów miał jakieś połączenie z tą organizacją. Oliver, Sara, Malcolm. Wszyscy byli w to wtajemniczeni, także ja, jako widz.

Sceny walki tworzą prawie cały sezon, w każdym odcinku stanowią ważną część. Gdy tak przyglądałam się kolejnym bitwom dobra ze złem na ekranie, doszłam do wniosku, że to nawet ładnie wygląda. Wszystko jest dopracowane, a gdy ukazuje się całe pole bitwy, walka wygląda jak taneczna choreografia. Każdy wykonuje inny ruch i mimo to wszystko ma sens i nie ma błędów. Myślę, że cała kadra musiała sporo się napracować, żeby osiągać takie cudo, które mnie zachwyciło. Brawo!
źródło
Przeszłość jest bardzo, bardzo bujna i znowu mnie zaskakuje. Nigdy nie jestem przygotowana na to, że 5 lat "na wyspie" jest tak bardzo brutalne i zmienne. Jednak podobało mi się że wszystko jest ściśle ze sobą powiązane. Tak jakby to co się działo w przeszłości pomaga Oliverowi poradzić sobie z obecnymi wydarzeniami.Także musi zakończyć niedokończone sprawy. I oczywiście tak jak wcześniej Vertigo pojawia się trucizna. Trochę już mnie nudzi ten wątek ("motyw trutki"),ale cóż zrobić. Oglądam dalej!

Pan Detektyw, Komendant, czy kim on tam był, stał się nagle znienawidzoną postacią. Chciał za wszelką cenę pokonać Arrowa, wsadzić go za kratki i mieć to już za sobą. (Przypomnę, że wcześniej z nim współpracował). Nie wiedział komu ufać, sam się pogubił w tym sezonie. Trochę szkoda, bo mógł wiele zrobić nie mieszając się... Może jeszcze się zrehabilituje?
źródło

Mama Felicity to prawdziwe przeciwieństwo Moiry. Pewnie to nikogo nie zdziwi, ale polubiłam ją. Mimo że zachowywała się jak nastolatka, potrafiła dać rady, których nikt inny nie starał się wypowiedzieć. W jakiś sposób pomimo zażenowania jakie wywoływała, była oparciem.
A jak już jesteśmy przy Felicity, wypadało by wspomnieć, że pojawi się kilka fragmentów z jej przeszłości. Działo się tam - nawet nie pomyślałam, że Felicity może być takim nieprzewidywalnym bohaterem.

Arrow i Roy sprawili, że musiałam się na chwilę zatrzymać. Wcisnęłam pauzę i buszowałam w internecie. Co teraz z Royem? Wróci? Arrow będzie Arrowem? Czy oni przeżyją śmierć?

Thea trenowała. Rozumiecie to? Ta mała księżniczka Olivera, buntująca się nastolatka uczyła się walczyć. Jednak treningi i oddalenie się od rodziny pomogły jej przetrwać. Gdyby i ona odeszła to moje serce byłoby w najdrobniejszych kawałkach, które byłyby nie do poskładania.

Jak widać ten sezon to ciągłe wstrzymywanie oddechu i walka o lepsze. 
Czy zakończy się ona zwycięstwem?

2017-06-10

Majonez i rekiny, czyli "Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara" /monolog z książką w dłoni

Kolejna wielka produkcja Disneya zagościła na ekranach kinowych. Oczywiście ja, jako miłośniczka piratów, a szczególnie Jacka Sparrowa, filmów przygodowych i Disneya  musiałam obejrzeć ten film. Jak najszybciej! Najlepiej w dniu premiery!

Spotkałam wiele negatywnych opinii o filmie "Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara". Także przeciętnych. Jednak rzadko czytałam, czy słyszałam zachwyty oraz ochy i achy. Gdzie one się podziały?
źródło
Trochę smutne, że coś tak dobrego nie jest doceniane. Ale... zostałam jeszcze ja. Superbohaterka, która może kiedyś uratuje świat. W tym zadaniu na pewno pomoże mi poniżej zawarta opinia. Jak możecie się spodziewać jest ona pozytywna. Co mam innego pisać, jak potrafię się teraz tylko ekscytować "Piratami z Karaibów"?
Idąc na ten film zależało mi na humorze, powrocie do dawno niewidzianych bohaterów i usłyszeniu nieopowiedzianych historii. Każdy element dostałam w wystarczającej mierze i nie żałuję. Zabawne i humorystyczne teksty wybijały się z każdej sceny. Nawet Sparrow nie był potrzebny by wywołać śmiech wśród widzów n a sali. To jest ogromny postęp!

Historia mimo że schematyczna, częściowo wzorowana na poprzednich, skradła moje serce. Będący na samym dnie psychicznym i fizycznym Sparrow staje przed wielkim wyzwaniem. Zawsze tak jest. Często stoi przed obliczem śmierci i władzą, która chce zniszczyć piratów. To jest już chyba normalne, a nawet konieczne ze względu na realia epoki.
Natomiast dalsze losy bohaterów są bujne i bogate w różne zwroty akcji. Każdy chce zdobyć Trójząb Posejdona, a wraz z nim bezwzględną władzę. Co z tym idzie każdy przy jego pomocy chce uczynić coś całkowicie innego, od ratowania rodziny do zagłady świata. Stron pragnących tego daru jest wiele. Uważam, że dzięki temu było jeszcze ciekawiej, a historia była bardziej skomplikowana i zawiła.

Kolejna ważna sprawa to napisy. Pierwsze co sprawdzałam na stronie miejscowego kina to, czy jest wersja z napisami. Większość filmów mogę oglądać z lektorem lub dubbingiem nie przeszkadza mi to. Przecież mam się zrelaksować, tępo patrzeć w ekran i kodować tylko ważne aspekty. O skupianiu się na czytaniu i obrazie nie ma mowy. Jednak Johnny Depp wszystko zmienia. Jego głos, jako Jacka Sparrowa jest jedyny, wyjątkowy i niepowtarzalny. Tego nie można zastąpić, zasłonić innymi dźwiękami. To trzeba słyszeć! Uwierzcie mi, słuchając go zyskacie jeszcze więcej w czasie oglądania filmu.
Skoro już jesteśmy przy Najlepszym Piracie Wszechczasów, mogę się jeszcze trochę pozachwycać nad całokształtem jego postaci. Już w pierwszych scenach, gdy się pokazał oczywiście z butelką rumu, uśmiech zawitał na mojej twarzy. Wiedziałam, że ten seans będzie znakomity. Jego kolejne słowa i sposób chodzenia, charakterystyczne dla Jacka Sparrowa również były obecne. Zawsze znalazł intrygującą i wartościową radę. Taki już jest... a to podwyższa go w rankingu genialnych bohaterów filmowych.
źródło
Czas na tytułowe rekiny! Jak się pewnie domyślacie majonez to dzieło przypadku, które stworzył Jack Sparrow. Natomiast pływające olbrzymy to twór całej kadry filmowców. Stworzyć rekiny, które tak naprawdę są szczątkami, dodatkowo je ożywić i sprawić, żeby wyglądały realnie na pewno jest trudno. Ich widok wywołał we mnie zdumienie i zachwyt. A także przerażenie, gdy zobaczyłam nogę Sparrowa pod wodą. Ale Pirat potrafi rozładować całą złą atmosferę i sprawić, że mimo strachu będę potrafiła się śmiać.
Ważna jest też kwestia walk, bitew wodnych, a ogólnie rzecz biorąc statków. Skoro na morzu znalazło się kilka załóg pragnących zdobyć skarb, pojawiła się też wszechobecna rywalizacja i bitwy. Każda kolejna potyczka była przedstawiona w znakomity sposób. Tam coś wybucha, tu ktoś pada od ciosu, a ktoś inny od kuli. Część statku opada w odmęty morza. Cały czas coś się dzieje. Nie jest to tylko jednorazowe zdarzenie. Pojawiają się one kilkukrotnie i wywołują takie samo wrażenie na widzach.

Na sam koniec czas na miłość. Uczucie, kóre było widoczne, wybijało się ponad wszystko inne i nie kryło się. Mimo że Henry i Carina, czyli nasi zakochani starali się to ukryć i nie pokazywać, co nimi kieruje, nie udało im się. Przykro... a może nie? Może akurat miło. Ich relacja budowana przez cały film była niezmiernie interesująca. Śledziłam ich poczynania z wielkim zaangażowaniem. Myślałam, że Elizabeth i Will to wszystko, co najpiękniejsze, ale młode pokolenie pokazało że może być jeszcze lepiej!

Już nie zanudzając, napiszę, że WARTO. Tylko tyle i aż tyle!


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka