2015-07-22

OPOWIADANIE - Marta i Feliks

To moje opowiadanie. Pierwsze, które kiedykolwiek napisałam. Miłego czytania :) Proszę o komentarze na temat tego czy się wam podoba czy nie. <3

*********************************************************************************
- Nie dasz rady! Nie znajdziesz sobie pracy! Nie z twoją niepełnosprawnością!- Krzyczał tata.
Nic nie odpowiadając wzięłam telefon, słuchawki i klucze. Wyszłam spokojnie z domu i zastanawiam się, co teraz. Pierwszy punkt mojego planu za mną. Sprawdziłam godzinę: 21:11. Według moich obliczeń po mniej więcej godzinie tata jest już opanowany i nie będzie kłótni do kolejnej kłótni. Teraz mam do wybrania czekać tu godzinę albo gdzieś się przejść.
Zdecydowałam, że przebiegnę się pod plac zabaw i z powrotem. Zajmie mi to prawie 20 minut wiec mam czas na odpoczynek na miejscu zabaw.
Biegnąc rozmyślałam nad tym, co tata powiedział dziś. Pierwszy raz wziął pod uwagę to, że nie znajdę pracy. Zazwyczaj chodziło o to, że „nie mam przyjaciół”, a mam ich bardzo wielu. Jedynym problemem są fałszywi przyjaciele, którzy mnie lubią tylko dla tego, że jestem niepełnosprawna i pewnie samotna. Albo: „nikt cię nie pokocha”, To czasami dołowało, ale trudno. Chłopcy w gimnazjum nie dojrzeli do związków i to widać na odległość. A to jest najlepsze: „nie będę nic umieć w życiu i o życiu”. Tylko jest problem, bo ja się uczę. Mam nawet dobre oceny w szkole, ale to nie ważne. Uważam, że oceny to tylko oceny, a umieć trzeba. Ja jako nastolatka też dużo przeżyłam: trzy operacje, wiele miesięcy po za domem, ale poznałam w szpitalu wielu wspaniałych ludzi. Było jeszcze więcej rzeczy, które mój ojciec przewidywał w czasie kłótni, ale tyle wystarczy.
Postanowiłam teraz bardziej zastanowić się nad kwestią mojej miłości. Kocham Feliksa. Raczej podkochuje się nim. On chyba nawet nie wie o moim istnieniu. Chociaż zawsze wokół mnie jest wiele osób z różnych klas –tych fałszywych przyjaciół – to on nigdy nie podchodzi. Próbowałam kilka razy do niego podejść jak był sam, ale zawsze ktoś do niego podchodził i nie miałam okazji z nim porozmawiać. Feliks gra w drużynie koszykarskiej i jest wysoki. Od początku drugiego semestru (wtedy on wpisał się do naszej szkoły, ponieważ się przeprowadził) nie ominęłam żadnego meczu, w którym on grał.
Z rozmyślań wyrwał mnie czyjś głos.
- Masz krzywe plecy. – Powiedział ktoś bardzo niepewnie za moimi plecami.
- Zazdro…– urwałam w połowie i nie mogłam się ruszyć. To był właśnie Feliks. Skąd on wiedział o tym, że chce każdego, komu to nie pasuje przekonać, że niepełnosprawność to nie wyrok tylko dar.
- Cześć Marta, możemy porozmawiać. – Powiedział po chwili ciszy, przeczesując palcami swoje gęste włosy.
Po chwili szliśmy już na plac zbaw (ta powyższa akcja miała miejsce na moście, kilka metrów od mojego celu). Usiedliśmy na huśtawkach, tych, które pewnie pamiętają nas jako dzieci.
- Skąd wiedziałeś, że wyjdę z domu teraz, śledziłeś mnie? – Nagle przyszło mi namyśl żeby się o to spytać. Jak to powiedziałam to zrozumiałam, że to niewygodne pytanie i niepotrzebnie je zadałam.
- Nie śledziłem cię. szedłem na przystanek. Byłem u kumpla. Zobaczyłem, że biegniesz wiec postanowiłem za tobą iść. Już dłuższy czas zbierałem się na rozmowę z tobą, ale nigdy nie wychodziło.
- Aha. Dobra to, o czym chciałeś porozmawiać? – Powiedziałam jakby mi na niczym nie zależało, a zależało. I to bardzo.
- Kiedy przyszedłem do tej szkoły pierwszy raz od razu ciebie zobaczyłem. Różniłaś się od innych miałaś taką pogodną aurę. Widać było, że cieszysz się życiem. Na każdej przerwie chciałem do ciebie podejść, ale ty zawsze miałaś wiele osób wokół siebie. Chciałem zaproponować ci przyjaźń, bo wiedziałem, że właśnie tego potrzebuje. – Po chwili dodał. – Z tamtej szkoły odszedłem, bo moja niby dziewczyna, sorki, że to powiem, ale chciała tylko seksu, a ja uważałem, że to jeszcze za wcześnie. I zerwaliśmy, ale plotka się rozniosła.
- Nie wiedziałam. Przykro mi. Ale ja też chciałam do ciebie kilka razy podejść, ale zawsze były, jak to nazwę, niesprzyjające warunki. Bardzo chętnie się z tobą zaprzyjaźnię potrzebuje też przyjaciela od serca. Ci wszyscy ludzie w szkole wokół mnie to tylko fałszywi przyjaciele, czyli tylko żebym nie była smutna, że jestem niepełnosprawna. Ale mi to nie potrzebne.
- Dziękuję ci bardzo. Wiem, że przychodzisz na wszystkie mecze koszykarskie. Interesujesz się tym?
- Nie. Oglądam zawody dopiero od kilku miesięcy, ale przez ten czas dużo się nauczyłam. Niestety jestem za niska żeby grać, wiesz garb i w ogóle. Wiem, że to będzie dla ciebie dziwne, ale przychodziłam tam, bo się w tobie podkochiwałam.
- Widzisz od razu zaczynany rozmawiać jak prawdziwi przyjaciele. O wszystkim. Nie przeszkadza mi to, że mnie kochasz, ale ja jeszcze nie wiem czy cię kocham czy tylko lubię. Nie wiem czy jestem gotowy na kolejny związek, ale możemy spróbować.
- I tak oto w jednej chwili nasza przyjaźń przerodziła się w miłość. – Powiedziałam bardzo poważnie, ale jak skończyłam oboje wybuchliśmy śmiechem.
- Właśnie to jest to. Dzięki za rozmowę. Odprowadzić cię do domu. – Zaproponował Feliks.
Popatrzyłam na komórkę, która godzina:. 22:30. i do tego 10 nieodebranych połączeń od taty. Nie dość, że za pierwszym razem plan nie wypalił to jeszcze kłótnia się szykuje.
- O fuck! Spóźniłam się. Zapominałam. Sorki, ale muszę zadzwonić. Poczekasz?
Po skończonej rozmowie, gdy wysłuchałam tego wszystkiego, że mógł mnie ktoś porwać, że mogłam mieć wypadek, że coś jeszcze innego. I najlepsze tata się martwił. Cud. Powiedziałam, że spotkałam koleżankę (było bezpieczniej) – nie podałam imienia. Dodałam też, że już wracamy wiec będę za 20 minut.
W drodze opowiedzieliśmy sobie trochę o swoich rodzinach. Dowiedziałam się tego, że Feliks ma szczęśliwą rodzinę i młodszą siostrę. Ja powiedziałam, że wychowuje mnie tylko tata, a mama jest w pracy, za granicą. Opowiedziałam też ogólnie o regularnych kłótniach.
Przed moim domem, bardziej na chodniku kilka metrów przed moim domem, wymieniliśmy się numerami telefonów i adresami e-mail. Umówiliśmy się także na następne spotkanie. W piątek. W kinie.
Wróciłam do domu i powiedziałam ojcu, że wszystko ok. Poszłam do pokoju. Od razu zaczęłam pisać e-maila do Feliksa. Gdy wysłałam, w skrzynce już była nowa wiadomość.
Dobranoc. Kocham cię. Jestem tego pewny jak niczego innego.





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje mi szczęścia? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje opinie i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka