2015-08-27

RECENZJA #Zac & Mia

Autor A. J. Betts

Tytuł: Zac & Mia

Liczba stron: 331

Rok wydania: 2013

 



Streszczenie:

Zac i Mia poznali się w dość niezwykłym i niecodziennym miejscu. W szpitalu. Na oddziale onkologicznym. Zaczęło się tak: Stuk. Puk. Stuk, stuk. Puk. Cisza.

Zac miał białaczkę. Był właśnie po przeszczepie szpiku. W izolatce. Jednak ściany nie były zbyt grube i wszystko słyszał z zewnątrz. Z korytarza. Sali nr 1.

Nowy pacjent zamieszkał właśnie dzisiaj w tej sali. Młoda dziewczyna, a nie jakiś starszy osobnik. Rzadko się zdarzało spotkać tu kogoś młodego, bo to był oddział dla dorosłych. Od razu było słychać muzykę Lady Gagi. Żadnego rozpakowywania czy sprawdzania kanałów na telewizorze.

Mia nie za bardzo chciała głosić całemu światu, że ma raka. Na jej profilu na Facebooku nie było o tym nawet wzmianki. Tylko imprezy, nowe ubrania, promocje i podobne.

Zaczęła pisać z sąsiadem, z pokoju obok. O trzeciej w nocy oboje się budzili i pisali. Kilka minut. Nie były to jakieś długie historie życiowe tylko bardziej przeżycia na żywo: „Co się dzieje? Wypadają mi włosy! Są wszędzie!” albo „Nie jedz we wtorek tego i tego. To ci pomoże.”

Mia miała operację w tym dniu, kiedy Zac wracał do domu. Tu się urwał ich kontakt przynajmniej tak myślał Zac.

Mia usunęła konto na Facebooku. Wzięła trochę pieniędzy i uciekła z domu. Chciała być jak najdalej od wszystkiego. Zawędrowała aż do farmy oliwkowej rodziny Zaca. Tam była kilka dni, które spędziła z Zacem. Robili rzeczy, które zawsze chcieli robić. Zac nawet odważył się zjeść kilka rzeczy z „zakazanej listy”.

W ranę po operacji wdało się zakażenie. Proteza uwierała coraz bardziej. Bolało. Mia wiedziała, że jest źle, ale nie chciała się przyznać.  

Okazało się, że przyjaciel Zaca 32 letni elektryk kochający surfing zmarł. Na zawał serca. Nie z powodu nawrotu raka mózgu, tylko na zawał. Postanowił pojechać na jego pogrzeb. Mia też jechała z nim.

I znowu skończyła się chwilowo ich znajomość. Mia wróciła do szpitala leczyć zakażenie i do mamy. A Zac do swojego domu. Mia siedziała cały czas w domu. Powoli zaczęła też rozmawiać z koleżankami ze szkoły. Nie kontaktowała się długo z Zacem. On do niej pisał przez kilka tygodni nie dostając żadnej odpowiedzi wiec przerwał. Zaczął przysyłać pocztówki i Mia miała podejrzenia, wiec pojechała do niego z mamą …


Moja opinia (spojler?):

W skali od 1 do 10 oceniam książkę na 9. Bardzo piękna przygoda. Do końca nie wiadomo jak się skończy. Obstawiałam, że będzie smutno. Ktoś umrze. Nawet chusteczki już miałam przygotowane, ale na szczęście się nie przydały. J  Natomiast bardzo często się śmiałam. „KUPKAŁ?” To normalnie mnie dobiło. Chyba z dziesięć razy w książce pojawiło się to słowo. Sytuacje maksymalnie dziwne.

Pielęgniarka pyta się matki siedemnastoletniego chłopca czy kupkał.

Teraz na poważnie. Wydaje mi się, że poruszanie takich tematów (rak, nieuleczalna choroba) w połączeniu z miłością jest przepiękne. Nie dość, że uczy ludzi o tym, że choroba nie jest wyrokiem to jeszcze daje nadzieję poprzez miłość. A to jest najważniejsze.



2 komentarze :

  1. Zbieram się do przeczytania tej książki ;)
    Muszę chyba rozszerzyć dobę i znaleźć trochę czasu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniacz czasu by się przydał. Ja mam "19 razy Katherine" na półce, ale nie mam czasu jej czytać, bo muszę się uczyć historii :(

      Usuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje mi szczęścia? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje opinie i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka