2015-09-21

RECENZJA #Balladyna

Autor: Juliusz Słowacki
Tytuł: Balladyna
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 160


Ten post  zawiera spojlery w maksymalnej ilości. Czyli zważając na to jaka to jest książka to prawie nic. Ten post jest moim amatorskim streszczeniem, i to ma szczególnie mi pomóc w zapamiętaniu treści lektury. Nie ma to jak łączyć przyjemność z pożytecznym  :)

Wiecie, co chyba będę pisać recenzję „Balladyny”. Nie wiem, ale normalnie jakoś tak mnie naszło. Byłam w klinice *bólu kręgosłupa* (nie ważne, jakiej ważne, że miejsce publiczne) i siedzę sobie i czytam to w poczekalni. Ja jedna z książką. Wszyscy telefony i w ogóle i to było trochę dziwne. Taka inność forever. Jak czytam to co chwile się uśmiecham (wewnętrzny wybuch śmiechem) ograniczam się do tego, ale i tak się na mnie wszyscy patrzą.


Niektóre słowa, teksty czy sytuacje są takie komiczne na tamte czasy średniowieczne czy co to tam było, że aż można paść ze śmiechu. Albo raczej w dzisiejszych czasach. Bo wtedy to archaizmy były codziennością. Ale te maliny są. Właśnie są. Jak ja nie cierpię malin! (Przeczytałaś/przeczytałeś to głosem Marudy ze Smerfów, zgadłam?)  Ale przynajmniej maliny, a nie poziomki, które ubóstwiam. Mniam!!!


Streszczenie i moja opinia (2w1):

To na początek trochę magii takiej średniowiecznej albo prehistorycznej; niestety nie z Hogwartu :( jednak zawsze magia. Goplana po wiosennym przebudzeniu mówi, że się zakochała w człowieku - Grabcu. Znajduje go i rozmawia z nim, ale on kocha Balladynę.

Kirkor radzi się w sprawach miłosnych pustelnika i okazuje się, że to jest Piast III zaginiony, prawowity władca zepchnięty z tronu przez swojego brata. Goplana trochę mu pomaga i Graf trafia do domu Aliny i Balladyny i teraz jest smutaśnie, bo chochlik zostaje ukarany przez Goplanę za to, że nie wybrał jednej dziewczyny tylko obie mają zbierać te znienawidzone maliny dla Kirkora. :(  Skojarzyło mi się to ze Zgredkiem. (będę płakać)

Balladyna spotyka się w nocy poprzedzającej ten konkurs z swoim ukochanym Grabcem, a potem Goplana zmienia go w wierzbę.

Siostry zbierają sobie te maliny. Oczywiście Balladynie nie za bardzo idzie to zadanie, bo jej się nie chce. Gdy Alina ma już cały dzbanek to sobie rozmawiają i Balladyna wyciąga nóż, i zabija siostrę.
Ja nie mogę, myślałam, że to będzie dojrzalsze, przemyślane morderstwo, kryminał ( mam oczekiwania), ale okej. Dziewczyna plami się krwią na czole.

Przychodzi do lasu Pustelnik i Filon (ładne imię przynajmniej tyle) i ten drugi zakochuje się w zmarłej Alinie. Całuje ją, ble! Balladyna wraca i widzi, że nie ma ciała jej siostry i Goplana z nią rozmawia z ukrycia, a potem Balladyna ucieka przestraszona z koszykiem, z malinami. Przychodzi do domu i mówi matce i Kirkorowi, że Alina uciekła z kochankiem. Zaczyna się akcja. Wreszcie.

Ślub. Kirkor postanawia walczyć w Gnieźnie o koronę i władzę dla Pustelnika.  Przed wyjazdem prosi Pustelnika o radę, jak sprawdzić wierność Balladyny. Ten mu radzi żeby dał jej zapieczętowaną skrzynię i ona ma jej nie otwierać. Wygrywa i wraca, ale po drodze dowiaduje się o czymś i znowu jedzie do Gniezna. Balladyna zwierza się Pustelnikowi z popełnionego morderstwa.

 Na zamku odbywa się przyjęcie i przyjeżdża też król Grabiec. Zmienia go Goplana w władcę wielkiego, a jego sługami są Chochlik i  Skierka.  Balladyna na tej imprezie mówi swojej matce, że jej nie zna i wypędza ją z zamku w burzową noc. Matka idzie do Pustelnika i później dalej przed siebie. Pustelnik zostaje zabity też przez Balladynę.

(Likwidacja świadków – Challenge accepted)

Przed sypialnią Grabca spotykają się Balladyna i Kostryn. SPISEK. Balladyna zabija Grabca. Bierze mu koronę, a korona to jest właśnie ta prawowitego władcy Gniezna i Polski. Nie wiem jak ona się dostała w ręce Goplany (ona dała ją Grabcowi), ale miał ją pustelnik. Goplana jak widzi, co zrobiła ucieka z żurawiami na północ.

Jadą do Gniezna, (Balladyna i Kostryn) tam walczą z armią Kirkora i wygrywają. I znowu zabójstwo.
Znudziło mi się już to zabijanie. I niby lektura szkolna, a cały czas zabójstwa. Beznadzieja.
Tym razem ginie Kirkor. Balladyna zostaje królową. Dzieli chleb zatrutym nożem na dwie części; zatrutą daje Kostrynowi, który umiera. Zanim zacznie się uczta, Balladyna jako władca musi sądzić. Więc najpierw zabójcę Kostryna (siebie) skazuje na śmierć. Potem zabójcę Pustelnika (też siebie) na śmierć. Przychodzi matka Balladyny. Myślałam, że koniec z zabójstwami, a tu matka też ginie w czasie tortur w czasie, których miała powiedzieć, że  Balladyna to jej córka, która o niej zapomniała. Jednak nie powiedziała tego. Umarła. I później Balladyna umiera trafiona przez piorun. Przyroda sama wydała wyrok. A już było tak blisko doskonałego morderstwa.

Koniec. The end. Nie ma nic więcej. Tyle zabójstw na 160 stron. Nie wiem, jak ale nawet nie było czasu żeby sobie powspominać jedną osobę, pomyśleć o niej czy coś, a już druga umierała. Trochę beznadziejnie.(Znowu nadużywam słowa „beznadziejnie” yyyy)

 Według mnie ta książka nadaje się na ocenę 4. Nic szczególnego. Moim zdaniem lektury powinny coś dawać, a nie tylko zabójstwa. Przykład „Oskar i pani Róża” albo „Mała księżniczka”. 

6 komentarzy :

  1. ciekawe co powiedziałaby Twoja pani od polskiego, jakbyś jej pokazała swoją recenzję XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie czytać prawie wszystko. No właśnie, prawie. To prawie, to oczywiście lektury. Całe liceum przetrwałam dzięki licznym opracowaniom i streszczeniom. I przeżyłam ;) Ba ! Nawet zrozumiałam więcej niż jak czytałam te archaizmy i nijak miało się to do danego zdania.
    Ale nie zniechęcam :)
    http://thatwhatyouneed.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przemęczę niektóre lektury. Ale czytam :) Chyba do tej pory od podstawówki, 4 klasy nie dokończyłam tylko pięciu. Pobijam rekordy ! ^^

      Usuń
  3. Taaak, tez mam ten sam problem - tylko ja zawsze w poczekalni z książką, więęęc - zaczęłam nosić e-booka ^^
    No, ja treść Balladyny w miarę lubię, ale jej formę nie bardzo. Osobiście to nie dałabym jej aż 4, a te zabójstwa - cóż, gdzieś się trzeba wyżyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię czytać z e-booka, jakoś mi wtedy nie za bardzo idzie czytanie. A co do zabójstw to i tak dużo ich jest. Za dużo :)

      Usuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje mi szczęścia? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje opinie i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka