2015-12-31

LIKE TO - przegląd grudnia

Dzisiejsze podsumowanie będzie w trochę innej formie, gdyż: bo tak!


Zacznijmy od tego co przeczytałam, a jest tego bardzo dużo. 

Waiser Dawidek
Trzy metry nad niebem (recenzja kiedyś tam)
Eleonora i park (recenzja kiedyś tam)
Podaruj mi miłość 

i opowiadania od Wydawnictwa Wymownia (recenzje w styczniu)

Czarny kot
Berenice
Zagłada domu Usherów
Demon ruchu

i samouczek od tego samego Wydawnictwa

Angielski w podróży

***
Dziękuję serdecznie za cały ten rok... a najdokładniej prawie pół roku bloga.
Za siedem tysięcy wyświetleń.
Za 62 obserwatorów.
Za każdy  przeczytany post.
Za każdy zostawiony komentarz.
Za wszystko.
I zapraszam na kolejny, już nowy rok!
***


PIOSENKI MIESIĄCA

GHOST. Halsey
BETTER WHEN I AM DANCIN'. Meghan Trainor
NEVER FORGET YOU. Zara Larsson, MNEK


FILMY MIESIĄCA

Z powodu tego że były święta, a wtedy każdy ogląda (bo nie ma innego wyjścia) filmy z tematyką świąteczną więc takie właśnie filmy są w tej kategorii w tym miesiącu. :)

ELF (2003)

Film opowiada historie elfa, który nie do końca jest prawdziwym elfem gdyż został adoptowany przez świętego Mikołaja. Wyruszył na poszukiwania swojego prawdziwego ojca do Nowego Yorku. Lecz gdy go znalazł okazało się, że jest on chciwy a jego syn Buddy nie wierzy w magię świąt i świętego Mikołaja. Czy uda się tytułowemu elfowi przywrócić i uratować święta?







WESOŁYCH ŚWIĄT (2006)


Dwóch sąsiadów rywalizuje o to, który z nich będzie miał lepiej oświetlony dom w czasie świąt Bożego Narodzenia. Zaniedbują przez to rodzinę , prace i zapominają, że najważniejsza jest miłość. Nawzajem niszczą wszystko co do nich należy. Czy przypomną sobie o świątecznej miłości?














***
Ta inność postu polegała na tym, że jest taki krótki. Do Nowego Roku!

2015-12-24

PODARUJ MI MIŁOŚĆ + życzenia

Koniec. Zakończenie cyklu PODARUJ MI MIŁOŚĆ.
Z jednej strony ciesze się, że to już koniec, bo nie będę musiała pisać codziennie... zaraz ja zawsze pisze codziennie. A z drugiej strony to już koniec książki. I znowu to samo dlaczego koniec, a gdzie trzynaste opowiadanie, a czternaste? Chyba to się stało u mnie tradycją,  patrzenie czy jest jeszcze coś na następnej stronie - za okładką.

Okładka książki Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań
Autorzy: Kelly Link, Holly Black, Gayle Forman, David Levithan, Ally Carter, Kiersten White, Myra McEntire, Stephanie Perkins, Laini Taylor, Jenny Han, Rainbow Rowell, Matt de la Peña
Tytuł: Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań
Tytuł oryginału: My true love gave to me. Twelve holiday stories
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte




Książka wygląda nieziemsko pięknie. Przedstawia tą atmosferę świąteczną i miłosną, a wszechobecne gwiazdki białe, czarne, brokatowe dopełniają ten przekaz.

Czerwona wstążeczka. Lubie ją, jeżeli w ogóle można lubić wstążkę.
  1. Ma kolor czerwony, a to jest kolor czego? Kto zgadnie? Oczywiście i niezaprzeczalnie zespołu ONE DIRECTION
  2. Nie muszę biegać po całym domu i szukać zakładki, bo jak zwykle nie wiem gdzie jest. Wystarczy, że sobie zaznaczę wstążeczką i gotowe.
  3. Czerwony to kolor miłości, więc nie wyobrażam sobie, że ta wstążka mogłaby być w innym kolorze.
Powiem wam tyle: miłości w książce nie zabrakło, w niektórych opowiadaniach był jej nadmiar a w innych trochę brakowało. Zbierając to razem i licząc współczynnik miłości przypadający na jedna stronę na pewno coś by wyszło. Na plusie. Ale nie powiem wam ile, bo nie umiem tego policzyć.
W pierwszym poście wspominałam, że będę czytała jedno opowiadanie w ciągu jednego dnia i będę publikowała posta z moimi wrażeniami. Jak można się spodziewać nie udało się, gdyż byłam za bardzo ciekawa losów nieznanych mi bohaterów. Pierwsze dni dałam radę nie odwracać kartki na następne opowiadanie, lecz po chyba czterech dniach wszystko uległo zmianie i skończyłam na ósmym opowiadaniu. taka dawka miłości na jeden wieczór to bardzo dużo. Więc rozumiecie... nie udało się.

Dzięki tej książce poznałam nie tylko co to jest miłość, ale też różne kultury, religie, tradycje, osobowości i charaktery. Poznałam w ciągu 432 stron ludzi z prawie całego świata. Nie musiałam nawet wychodzić z domu. Wiecie jakie to ogromne udogodnienie?  

A tu, proszę Państwa wszystkie posty z serii, niektóre lepsze inne gorsze, lecz nadal moje. Oczywiście ułożone od najlepszego do najgorszego. Jak mogłoby być inaczej :)

  1. *WITAMY W CHRISTMAS W KALIFORNII*
  2. *PÓŁNOC*
  3. *CUD CHARLIEGO BROWNA*
  4. *KRYZYSOWY MIKOŁAJ*
  5. *COŚ TY NAROBIŁA, SOPHIE ROTH?*
  6. *DZIEWCZYNA, KTÓRA OBUDZIŁA ŚNIĄCEGO*
  7. *JEZUS MALUSIEŃKI LEŻY WŚRÓD WOJENKI*
  8. *GWIAZDA BETLEJEMSKA*
  9. *GWIAZDA POLARNA WSKAŻE CI DROGĘ*
  10. *ANIOŁY NA ŚNIEGU*
  11. *DAMA I LIS*
  12. *KRAMPUSLAUF*
Teraz kolejna część posta:

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkiego najlepszego!
(nie umiem pisać życzeń)



Jeżeli jesteś w tym miejscu to chcę Cię uroczyście poinformować, że wracam na bloga dopiero w nowym roku kalendarzowym (nie martw się, nie w szkolnym). Chcę przeżyć te święta z rodziną, a nie z Internetem,  No to cześć! 

2015-12-23

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Dziewczyna która obudziła śniącego*

Spodziewałam się legendy czy takiej bardziej fantastyczniej opowieści i własnie taką otrzymałam. Jestem zadowolona. Cudowne, niesamowite, ekstra. I pomyśleć że na to czekałam całą książkę.Ach!
Dziewczyna, która pragnęła się wyrwać z tego świata w którym musiała ciężko pracować, nie zaznała miłości, a jej najbliżsi przyjaciele umarli, nie mogła przebywać ze swoją rodziną, nie miała żadnych praw tylko same obowiązki. Mało kto przeżyłby tak długi w tak skrajnie nieznośnych warunkach. Nie mając przyszłości. Nie mając nikogo.
Neve, też chciała to zakończyć, lecz nie wiedziała jak. Pewnego grudniowego dnia, w czasie gdy na wyspie były "zaloty bogatych mieszkańców do biednych pracowniczek/dziewczynek" Neve poprosiła Wisze ("Śniący", bóg który stworzył ten kraj) o pomoc. A to zmieniło wszystko.
Wisza- uch, boski - to do niego pasuje bo on jest bogiem a do tego wygląda nieziemsko - niezmiernie przypominał mi Patcha z serii Szeptem. W mojej wyobraźni wyglądał dokładnie tak samo. Więc widzicie jaki on jest cudowny, i to nie tylko z wyglądu, ale też z charakteru.
Tak bardzo, z całego serca chciałam żeby Neve miała w swoim życiu chociaż odrobinę szczęścia. Było mi jej tak bardzo żal, gdy się dowiedziała, że jej zalotnikiem jest pastor, normalnie aż chciało mi się płakać. 
"Śniący" wydawał mi się jakimś absolutnym ekologiem i ochroniarzem przyrody. Co chwile smucił się tym, że świat się zmienił, że to wszystko przez ludzi, że nie da się tego uratować. Nie mówię, że to złe, ale przecież on miał się zakochać, czy coś, a on smęcił o przyrodzie. No jak tak można! To jest nierozważne!
Zakończenie było DOSKONAŁE. Nie spodziewam się, że będzie takie, ale nie będę spojlerować. Czytajcie!
Ona była boginią... samej siebie.
Laini Taylor; Dziewczyna, która obudziła Śniącego; strona 416 

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Sama nie wiem. żadna nie przekonuje mnie do siebie. Jedną kiedyś już zaczęłam czytać, a nie przekonała mnie do siebie. Lecz może kiedyś wrócę do tej serii.

2015-12-22

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Gwiazda betlejemska*

To opowiadanie przeczytałam całe, od początku do końca na głos. Musiałam rodzinie przedstawić jego piękność... chociaż czytałam go pierwszy raz... skąd miałam wiedzieć, że jest to jedno z najlepszych opowiadań jak czytałam je pierwszy raz. Chyba intuicja.
Co chwile oczywiście musiałam dodać swój komentarz typu: ojej, dlaczego, nie teraz, na serio itp, itd.
I jak się okazało miałam dobrą intuicje gdyż ta historia była cudowna! Początek był dla mnie trochę niezrozumiały, ale zawsze się zdarza na lotnisku ktoś, kto chce wymienić się biletem w okresie świątecznym i polecieć w całkiem inne miejsce. Prawdopodobieństwo wynosi tak około 0, 0000001%. A jednak Hulda ma to szczęście. Aczkolwiek druga dziewczyna - narratorka opowiadania ma trochę mniej szczęścia, gdyż dostaje się do rodziny, która myśli, że to ona jest tą Huldą. 
Ogólnie podobało mi się całe opowiadanie, było takie tajemnicze. Znowu tajemnicze już któreś było takie samo... ale nie ważne. Nie widziałam przez całe opowiadanie kim jest ta dziewczyna, a czytając kolejne strony nie byłam pewna jeszcze bardziej.
Chłopak, który był jej opiekunem w tej obcej stronie, jako jedyny wiedział kim ona naprawdę jest (w sensie, że nie jest ona Huldą) był taki sobie. za mało się działo wokół niego.
Wydaje  mi się, że głównym wątkiem było to, że rodzina, do której się dostała dziewczyna chciała jej zapewnić najznakomitsze święta i rodzinną atmosferę, rozwiązując lub maskując przy tym swoje problemy. Więc pojawiła się miłość, tylko że zabrakło trochę tej miłości miedzy chłopakiem i dziewczynom. A szkoda.
Styl autorki podobał mi się niezmiernie mocno. Jej zdania i słowa sprawiały, że czytałam w ciągłym napięciu, wszystko było przemyślane i dopięte na ostatni guzik.
To co robię, jest niebezpieczne.
To co robię, jest niewłaściwe.
Ta kobieta wkroczyła na teren, który powinien pozostać odgrodzony.
Zabezpieczony. Zabarykadowany i niedostępny dla intruzów. Ale naruszenie już się dokonało. Pozwoliłam jej się uściskać.
Ally Carter; Gwiazda betlejemska; strona 355

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Trochę chyba poczekam na tą serię, ale pewnie, że coś przeczytam napisanego przez tą autorkę!

2015-12-21

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Witamy w Christmas w Kalifornii*

Nie wierzyłam, że nie ma takiego miasta w Kalifornii jak Christmas. Sprawdziłam i niczego nie znalazłam. Nie ma to jak nie wierzyć autorce opowiadania...
Przez prawie całe opowiadanie nie wydarzyło się nic wartego uwagi dopiero pod koniec znajdujemy to na co czekaliśmy cały utwór. Autorka na prawdę potrafi budować napięcie. Prawie do końca nie czułam miedzy nimi tej miłości, a po za tym Maria chciała wyjechać jak najdalej się da od tego znienawidzonego przez nią miejsca. Więc nie potrzebowała miłości, która by ja zatrzymała. A to jest najważniejszy i najbardziej istotny powód by zostać w Christmas. Już myślałam że jedynym wątkiem miłosnym będą rozterki jej mamy i jej nowego chłopaka, który uczy się hiszpańskiego specjalnie dla ukochanej.
Chłopak, nowy kucharz w restauracji rodzinnej Marii, nazywa się Ben, a dokładniej wszyscy tak go nazywają. Dziewczyna przez prawie całe opowiadanie zastanawia się jakie jest jego prawdziwe imię. Czytasz na własna odpowiedzialność :P EBENEZER 
I teraz zastanówmy się jakim jesteśmy jedzeniem. Nie to nie jest dziwne to jest normalne. Jeśli Maria jest pierniczkiem, a Ben kakaem to ja jestem ... piwem kremowym - to ten napój z Harry'ego Pottera - słodka aż do bólu, uzależnia (skrzaty) no i kocham książki. *ale wymyśliłam*
(Uwaga robimy zabawę; integrujemy się - jak na jakimś weselu. Każdy, kto lubi jedzenie i jest podobny do jakiegoś jedzenia pisze, co to jest w komentarzu)
W każdym razie dopóki pieczesz ciasteczka, nie obchodzi mnie, czy to magia czy nie.
Kiersten White; Witamy w Christmas w Kalifornii; strona 331

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Jak przeczytałam opis serii to nie było mowy, że sobie odpuszczę i tak oto widzicie planowane książki tej autorki do przeczytania.


Okładka książki ParanormalnośćNormalne marzenia

2015-12-20

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Jezus malusieńki leży wśród wojenki*

Co by tu napisać? Opowiadanie jak opowiadanie. Cudowne :)
Podobało mi się, że narracja była z punktu chłopaka. I to jeszcze takiego "szkolnego urwisa sprawiającego kłopoty". Tylko, że tym razem nie uszło mu to na sucho gdyż podpalił prawie kościół. I żeby odkupić swoje winy musiał pomóc w organizacji jasełek. Nie było to dla niego jakimś dużym problemem gdyby nie to, że tam występowała dziewczyna, którą skrycie kochał i jej chłopak. Idealne święta czekają Vaughna.(to imię do niego pasuje, bo tak samo jak ono jest nieznane tak samo główny bohater jest nam nieznany)
Chłopak jak można się spodziewać za wszelką cenę chce uratować swoje życie przed wpisem do akt, które według niego wszystko zrujnuje, cała jego przyszłość i jego plany. Przede wszystkim chce zakończyć całą tą szopkę - dosłownie i w przenośni.
Nie może się pogodzić z tym, że nigdy nie będzie z Gracie grzeczną, nigdy nierobiącą nic głupiego, w pełni pomocną córka pastora. Stara się ją unikać i być jak najbliżej niej. Trudne? A jednak... nie wychodzi. To i dobrze bo mogą sobie porozmawiać trochę, i dojść do wniosku, że... a zresztą sami przeczytajcie.
To opowiadanie czytałam na głos (wielki wyczyn)mojej rodzinie. Chciałam im przedstawić jak wyglądają historie młodzieżowe, bo przecież to jest najlepsze co może być na świecie. Nie wyobrażam sobie życia bez czytania takich lekkich, przyjemnych a czasem poważnych utworów.
Autorka, jak to każdy człowiek ma swoje powiedzonka, i można zauważyć to nawet w tak krótkim opowiadaniu, gdyż co chwile pojawia się sformułowanie: NIE ŻEBYM... i wiecie co, jest nawet fajne. Dopełnia całość opowiadania.
Ogólnie to opowiadanie ma taki klimat świąt, w rodzinie, chociaż nie ma w nim mowy o świętach rodzinnych typu przygotowanie do wieczerzy, choinka itp.Chodzi o to, że gdy wszystko się sypie, następuje katastrofa po katastrofie i do tego pada śnieg wszyscy zaczynają sobie pomagać ze wzmożoną siłą. Czyż to nie jest magia Świąt?
- Dlaczego nienawidzisz Shelby'ego?
- To, że z tobą chodził, wydawało mi się dostatecznym powodem.
Myra McEntire; Jezus malusieńki leży wśród wojenki; strona 283

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Z wielką chęcią! Tylko - znowu to powtórzę - dlaczego nie ma żadnej książki tej autorki w języku polskim?

Seria "Hourglass" zaciekawiła mnie. Myślę, że będę miała okazje przeczytać książki z tej serii w języku polskim.



2015-12-19

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Coś ty narobiła Sophie Roth?*

A w tym opowiadaniu postawiłam poprzeczkę nisko. Wiecie, Gayle Forman nie zaskakuje i jej styl nie przypadł mi do gustu. A tu taka niespodzianka! Zaskoczyłam się jak nigdy dotąd. To opowiadanie było przepiękne.
Sophie to dziewczyna, która dostała stypendium i to całe, a nie częściowe więc nie wypadało zrezygnować. Jej poczucie humoru i cała jej osoba były uważane przez innych uczniów jako miastowe. Więc dziewczyna chciała jak najszybciej (jeśli to możliwe) wrócić do domu i zostać tam na zawsze. Jak się cieszę, że nie spieszyło jej się tam za wszelką cenę bo dzięki temu poznała Russella. Spędzili ze sobą cały wieczór zaczynając od okrzyku szeptem: Ned Flanders rządzi! Tak jakby ktoś nie wiedział to jest ten najgrzeczniejszy bohater z "Simpsonów".
Teraz istotna kwestia przed nami: swetry z motywem bożonarodzeniowym. Już nigdy nie spojrzę na nie normalnie będę widziała to tak jak przedstawiła to Gayle Forman. Ble, fuj, ble! I to jeszcze przy piosence o Rudolfie. Muszę zrobić twierdze chroniącą mnie przed świecącymi swetrami z Mikołajami i choinkami.
Przeczytałam wszystkie opisy. Dosłownie. Rzadko mi się to zdarza, bo zazwyczaj one są długie i nudne (chyba to już kiedyś pisałam). A tu przeczytałam wszystkie. A jeden nawet kilka razy. Opis szarlotki z serem. Aż ślinka cieknie. Czytać w nocy o jedzeniu zawsze spoko. :P
Russell był jednym z tych bogatych dzieci bogatych rodziców, miał wszystko, co najlepsze można mieć, jednak dalej pozostał zwykłym chłopakiem, który nie uważał się za króla wszystkich. Ufff! Ale mi ulżyło, gdy się okazało, że tak właśnie jest.
Historia trwająca jedną noc. To na serio była tylko jedna noc? Wydawało mi się, że około pół roku. Przecież tak dużo rzeczy dowiedzieliśmy się o bohaterach o ich przeszłości. Ale jednak to była tylko jedna noc. Jak się skończy?
- Skąd wiedziałeś? - zapytała, kiedy już doszła do siebie.
- Genialny wynalazek zwany kalendarzem - powiedział. - Wszystko tam znajdziesz.
- Daty może i tak, ale latkes to jednak wyższy stopień wtajemniczenia.
Gayle Forman; Coś ty narobiła, Sophie Roth?; strona 253

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Teraz to już mogę przeczytać, bo jestem pewna, że się nie zawiodę. Albo mam taką nadzieje  :)

Okładka książki Byłam tuOkładka książki Ten jeden dzieńOkładka książki Ten jeden rok

2015-12-18

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Krampuslauf*

Mój mózg eksplodował, jak to czytałam. Nie to nie może być taka historia! Musiałam przeczytać coś innego. Mam inne wydanie książki z innym opowiadaniem. Dlaczego to opowiadanie było takie. Yyyy!
Nie wiem co powiedzieć. Zawiodłam się. Dalej nie rozumiem dlaczego. Kto mi to wytłumaczy? Jak dotąd najgorsze opowiadanie z całej książki. 
Krampuslauf - święto/bieg na cześć brata Świętego Mikołaja, który obdarowuje niegrzeczne dzieci adekwatnymi do ich czynów  podarunkami np. węglem. 
Nie ma to jak mieć pomocnika, gdy jest się Świętym Mikołajem a dzieci, te niegrzeczne też czekają na podarunki. *Like a Boss.*
Dlaczego to nie on był głównym bohaterem?
Dlaczego to było to, co było?
A wątek z nim związany tylko był. Zawiodłam się jak nigdy dotąd.
Chyba miałam za bardzo wygórowane oczekiwania co do tego opowiadania.
Nie wiem co można więcej powiedzieć o tym opowiadaniu, więc zakończę w tym miejscu.
Niegrzecznych spotykała kara, a grzecznych nagroda. Tak więc te historie miały coś wspólnego z poczynaniami znanego skądinąd faceta lubiącego ubierać się na czerwono. Ostatecznie "grzeczny" i "grzeszny" brzmi prawie tak samo.
Holly Black; Krampuslauf; strona 208

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Never, never i jeszcze raz never! 

Po pierwsze za długa jest ta seria, którą napisała pani Holly Black

Po drugie przedział wiekowy dla czytelników jest daleko za mną. Jestem za stara na tą książkę. Nie to nie jest dobry argument gdyż ja czytam książki nawet dla dzieci.

Po trzecie seria bardzo mi kojarzy się z cyklem "Opowieści z Narnii", którą znienawidziłam przez szkołę. W czwartej klasie gdy byłam psychicznie nie przygotowana na czytanie takich książek musiałam to robić. (Harry Potter się nie liczy bo to Harry Potter!)

I po ostatnie. Nie ma ostatniego. :P


2015-12-17

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Kryzysowy Mikołaj*

Jak śmiać się przez pierwsze kilka stron, a kolejne powstrzymywać się od łez spowodowanych wewnętrznym smutkiem? Poradnik Davida Levithana.

Napisać lub przeczytać opowiadanie "Kryzysowy Mikołaj". Wystarczy. Zaczynasz czytać wesoła/wesoły, a kończysz mając miliony przemyśleń o życiu i ostatecznie (tak jak ja) płaczesz.

Wyobrażam siebie pana Davida który siedzi przed komputerem (czy gdzie on to pisze) i pisze pierwszą część. Nagle chce mu się spać no to idzie: a co tam! Rano, gdy się budzi to bierze go na przemyślenia, pisanie mądrych i filozoficznych rzeczy więc pisze drugą część opowiadania. A z tego właśnie wychodzi to przepiękne coś. I ja płacząca.

Opowiadanie mówi o wielkiej miłości miedzy dwoma osobami. Dwoma chłopcami (help - nie wiem jak to poprawnie gramatycznie powinno być!!!) I jeden z nich ma udawać Świętego Mikołaja żeby mała siostrzyczka drugiego z nich nie zawiodła się tym, że Święty Mikołaj nie istnieje. Też przeżyłam szok. Myślałam, że on istnieje. Co ja teraz zrobię? Od kogo ja tyle dostaje książek jak nie od Niego!
Nie uważacie, że to jest bardzo piękne, gdy kocha się kogoś tak bardzo, że ten zrobi dla nas wszystko. Nawet ubierze się w strój Świętego Mikołaja i będzie nim specjalnie dla naszego rodzeństwo. Och, chciałabym takiego Mikołaja spotkać. A ta dziewczynka miała okazje jeszcze z nim chwilę porozmawiać. Marzenie!

Z okazji tego, że w opowiadaniu występuje związek i miłość miedzy dwoma mężczyznami postanowiłam coś o tym napisać. Ostrzegam, że to jest tylko i wyłącznie moje zdanie i jak to w szkole uczą - wykształcone pod wpływem otaczającego nas świata. Przed państwem najkrótsza rozprawka!
Dużo osób twierdzi, że to jest coś strasznego. Jak tak można! Złe! Fuj! I obgadywanie ciągłe po kątach albo i  nawet przy tych osobach, których to dotyczy.  Jak ja tego nie cierpię! Przecież to jest zwyczajne i w pełni normalne, że ktoś kocha kogoś. I to nie zależy od nas, tych ludzi z boku, tylko od tych osób darzących się uczuciem. My też kochamy różne osoby i nikt nie robi z tego problemu ani wielkiej katastrofy. Polaków uważa się za naród tolerancyjny i szanujący inne kultury, wyznania czy nawet inny styl życia. Więc nie rozumiem, dlaczego mamy taki problem z miłością, czyli podstawą naszego istnienia.
A z drugiej strony to ta sytuacja jest niezgodna z naszą religią. Ych jakie to życie jest trudne do zrozumienia!
Boję się być zakochany, bo to rodzi wielkie oczekiwania.
David Levithan; Kryzysowy Mikołaj; strona 196

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Jak dotąd czytałam tylko jedną książkę tego autora i to w części, bo jeszcze jej nie skończyłam. Ciii!

Musze to nadrobić i tu jeszcze tyle tytułów kryjących pod sobą niesamowite historie, które są przede mną.


Okładka książki Pewnego dniaOkładka książki Każdego dniaOkładka książki Księga Wyzwań Dasha i Lily

2015-12-16

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Cud Charliego Browna*

Co by tu napisać...?
To opowiadanie jest przecudne, chyba nawet lepsze niż (muszę to powiedzieć) Rainbow Rowell "Północ". Można by powiedzieć, że jest idealne. A to już bardzo dużo dla mnie kiedy ja rzadko mówię (o książkach) że coś jest w nich doskonałe.
Głowna bohaterka, czyli Marigold od samego początku ... nie, nie denerwowała mnie... wydawała mi się podobna do mnie. Też zawsze robię przemyślenia, wszystkie "za i przeciw" pojawiają się w mojej głowie zanim coś wykonam. A przecież podejście do obcego faceta i zapytanie go, czy udzieli głosu w jej filmiku to jest coś więcej niż pytanie o godzinę. Więc nie dziwie się, że tak dużo czasu jej to zajęło. 
No a chłopak ... jak dotąd jest najbardziej przystojny z całej książki, szkoda, że nie sprzedaje tych choinek gdzieś w mojej okolicy. Ooo, mam pomysł wyruszę na poszukiwanie podobnego na stosikach z choinkami (prawdziwymi!) i może spotkam jakiegoś. A do tego jego imię. Uwaga uwaga! NORTH. Wiem, to znaczy północ - uczę się angielskiego, ale to imię do niego pasuje jak żadne inne.  Po za tym ten chłopak posiada wszystkie wymagane cechy i przez Marigold i przeze mnie, więc mamy problem gdyż on jest tylko jeden. Szkoda.
Nie ma to jak zazdrościć bohaterce opowiadania...
Tytuł jak to tytuł odgrywał ważną rolę w opowiadaniu: to właśnie od tego ważnego szczegółu zaczęło się wszystko, to co jest istotne w tym utworze. Dzięki niemu dowiedziałam się, że jest taka bajka/film "Gwiazdka Charliego Browna" oraz inne kreskówki o postaci Charliego Browna. I z tego co czytam w internecie okazuje się, że powinnam to znać, a tego nie znam. Co ja robiłam jak byłam dzieckiem? Czytałam książki....
Marigold wychowała się w innej kulturze i chce do nie powrócić, do swoich dziadków, gdzie będzie studiowała animację. Czy miłość zatrzyma ja w Asheville, gdzie mieszka razem z mamą od ponad roku?
- Bo mam nieprzeciętne zdolności organizacyjne. Wyczuwam, które rzeczy do siebie pasują. Jestem jak ludzki tetris. To moja nadprzyrodzona moc.
Stephanie Perkins; Cud Charliego Browna; strona 157

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

A czemu nie. Podoba mi się styl autorki i ... chciałabym znać napisane przez nią historie. Na początek książki z cyklu: "Anna i pocałunek w Paryżu"

Anna i pocałunek w ParyżuLola i chłopak z sąsiedztwa

2015-12-15

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Gwiazda polarna wskaże ci drogę*

Kolejne opowiadanie, gdzie akcja toczy się za szybko. Chyba muszę się przestawić, (znowu o szkole) W szkole, gdy mam na zadanie przeczytać tekst z podręcznika na następną lekcję, a on ma niecałą kartkę muszę planować to już kilka godzin wcześniej, bo nie potrafię się za to zabrać i później tego skończyć. I mimo, że przeczytam go, i tak nic nie rozumiem.
Potrzebuje porady: Dlaczego tak jest?
Bardzo, ale to naprawdę bardzo podobało mi się to, że tą dziewczynką, która mieszkała z Mikołajem i Elfami na dalekiej północy nie była zwykła przeciętną Europejką, tylko osobą z innej części świata, a najdokładniej z Korei. Jak można zauważyć w większości książek bohaterowie to osoby podobne do naszego otoczenia (chociaż to jest spowodowane tym, że wiadomo jak je opisać). Dobra już wiem dlaczego własnie taka jest główna bohaterka. Wystarczyło zagłębić się trochę w biografię (na Wikipedii) autorki opowiadania Jenny Han.
Elfy, a szczególnie jeden robiły wielka aferę o to, że Natty (ta dziewczyna - patrz wyżej) zakochała się w chłopaku. CZŁOWIEKU. No ludzie (a raczej Elfy) a czego się spodziewali. Przecież ona jest też CZŁOWIEKIEM! Przecież nie mogła kochać jednego Elfa, bo kochała wszystkich tylko jak rodzinę, z która żyła i mieszkała od zawsze. Byli dla niej ważni i zawsze pozostaną, ale ona ciągle jest człowiekiem i to się nie zmieni. Pragnęła kochać tego jedynego, którego kiedyś zobaczyła w czasie pomaganiu "papciowi" w roznoszeniu prezentów.
Natty zastanawiała się czy powinna opuścić tą magiczną krainę i miejsce oraz ludzi, którzy byli jej znani od zawsze.Czy nie wyrządzi tym czynem krzywdy Mikołajowi i jego ekipie świątecznej? Czy jeszcze tu kiedyś wróci? Tysiące pytań i wszystko zależny od niej. To co postanowi może się już nigdy nie zmienić.
Czy Natty znajdzie swojego ukochanego - Larsa? (mam racje, że to imię jest niezmierne piękne)
- Skarbie, jeśli wierzysz, to na pewno dostaniesz to, czego pragniesz.
Jenny Han; Gwiazda Polarna wskaże Ci drogę; strona 125
I tutaj muszę umieścić kolędę - piosenkę świąteczną, która w pewnym sensie była wspomniana w opowiadaniu. Urzekła mnie całkowicie. Aż zachciało mi się jeść te smakowitości, o których jest mowa w The Twelve Days of Christmas. Dlaczego wszystkie (przynajmniej większość) polskie kolędy nie mogą być tak wesołe jak ta. Jak wiadomo, Święta Bożego Narodzenia to okres radości i cieszenia się z narodzin Jezusa.


Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Tak jest, panie czytelniku!


Tego lata stałam się pięknaBez ciebie nie ma lataDla nas zawsze będzie lato

No to zacznijmy od tej serii. Moje wakacje będą przepiękne gdyż spędzę je na czytaniu tej serii - oczywiście jeśli się uda. (wniosek wyciągnięty z opisu, który zapowiada że to cudowna seria). Widzicie, jak daleko planuje to, co będę czytać. :P

2015-12-14

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Anioły na śniegu*

Kolejne dobre opowiadanie. 
Lecz ta historia mimo, że nie dzieje się w fantastycznym świecie jest nawet w sam raz. Szybko się czyta o przygodach bohaterów, ale nie ma nic szczególnego. No wiecie takich emocji jak przy czytaniu np. opowiadania Rainbow Rowell. A szkoda, bo przydałyby się i w tedy byłoby to super opowiadanie.
Po tytule spodziewałam się historii podobnej do poprzednich w książce  (akcja będzie się toczyć przez kilka lat).
W tym opowiadaniu poznajemy już w pełni dorosłych, ale dalej młodych ludzi, którzy nie mogą odnaleźć się w życiu, które dopiero poznają. Muszą podejmować ważne decyzje o swojej przyszłości, muszą uświadomić sobie kogo tak naprawdę kochają a kogo tylko lubią. I muszą radzić sobie z tym, że trzeba się tak zorganizować żeby przeżyć "od pierwszego do pierwszego". A poznając głównego bohatera dochodzimy do wniosku, że to jest niezmiernie trudne.
Wydawało mi się, że to będzie coś w stylu : dzieci bawią się na śniegu robią te anioły i to się powtarza co roku. Nie rozmawiają ze sobą tylko się spotykają raz do roku. Dopiero po kilku/kilkunastu latach któreś z nich odważa się coś powiedzieć albo zrobić krok do tego by się do siebie zbliżyć. Lub to jest ich przyjacielska tradycja do końca życia. (no i właśnie wymyśliłam opowiadanie; teraz wystarczy je zapisać - najtrudniejsza rzecz i najbardziej żmudna)
Ale wróćmy do opowiadania z książki "Podaruj mi miłość": potrzebuje kontynuacji. Jakiejkolwiek może ich ten śnieg zasypać tylko muszę się dowiedzieć co u nich słychać. Obstawiam, że wszystko OKAY, ale muszę to usłyszeć od Haley i Shy.

Pytanie brzmi: czy wolałabyś być świetna w czymś, co lubisz, czy średnio dobra w czymś, co kochasz?
Matt de la Pena; Anioły na śniegu; strona 101



Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Może kiedyś... 

Tylko jest jedno ale (zawsze musi być...). Dlaczego nie ma żadnej książki w języku polskim! SZOK! Jak ja to teraz przeczytam, jak ja nie potrafię tak dobrze czytać w języku angielskim? Aczkolwiek poczekam i może się doczekam i będę szczęśliwa czytając książki Matta de la Peña w Naszym ojczystym języku.


2015-12-13

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Dama i lis*

Yyyyy...
Nie jestem pewna czy wiem, co czuje po przeczytaniu tego opowiadania. Z jednej strony cieszę się, że własnie tak się skończyło, a z drugiej nie rozumiem dlaczego tak się skończyło.
Styl autorki był ... podobny do mojego w czasie sprawdzianu (bez obrazy). Prawie ciągle występowały zdania pojedyncze. To bardzo mnie denerwowało, bo chciałam takie rozwinięte zdania, wielokrotnie złożone. Chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do stylu J.K. Rowling, która pisała zdania na 6 linijek.
(Wracając do lekcji polskiego: wyobrażacie sobie analizę takiego zdania; pól lekcji jak nic ^^)
Aczkolwiek pomysł na to opowiadanie był przedni.Takie trochę tajemnicze, trochę fantastyczne wydarzenia w trochę realistycznym świecie.
To kolejne opowiadanie, w którym było ukazane to, że bohaterka dorasta, czyli akcja toczyła się prze kilka Świąt Bożego Narodzenia z kolei. I po raz kolejny to posunięcie jest niezmiernie ciekawe!
Miranda główna bohaterka, a najdokładniej to jej imię cały czas kojarzyło mi się z napojem Mirinda albo Meridą z bajki/filmu Merida Waleczna. Wyobrażałam sobie ją przez to w rudych kręconych włosach... a jakie ona miała włosy? Nie pamiętam :(
Podobało mi się to, że dziewczyna mimo tego, że była przyzwyczajona do tego, że w kręgu rodziny Honeywellów (powiedzmy arystokracji) musi zachowywać się w pewien wyznaczony sposób (np. odpowiadać wiedząc jakiej ktoś oczekuje odpowiedzi, a nie tak jak jest naprawdę) chciała porozmawiać z opuszczonym i niezauważanym przez nikogo człowiekiem na zewnątrz domu. Świadczyło to o tym, że mimo jej mama jest w więzieniu to dobrze ją wychowała. Tak, że dziewczyna pragnęła nieść pomoc innym.
Wszyscy kochamy i wszyscy ponosimy straty, a mimo to nie przestajemy kochać.

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

W tym wypadku nie. Nie wiem dlaczego, ale do innych książek/opowiadań tej autorki mnie nie ciągnie. Może w nieokreślonej przyszłości coś się zmieni. Lecz teraz, gdy czytałam opisy jej dzieł w ogóle mnie nie zachęciły. Wyjątkiem była tylko ta książka. Ale to dopiero wtedy, gdy:
1. Gdzieś ją znajdę
2. Nie będzie nic, co mnie zachęci w tamtej chwili bardziej niż ta książka.



Okładka książki Magia dla początkujących

2015-12-12

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Północ*

Rainbow Rowell jak zwykle mnie nie zawiodła. Chociaż, gdy po raz kolejny czytałam, że jest prawie północ i zebrani na imprezie sylwestrowej młodzi ludzie odliczają czas do rozpoczęcia nowego roku, to nie chciało mi się czytać. Jednak teraz, gdy skończyłam opowiadanie, to wiem, że to właśnie był urok tego utworu sprawiało to, że chciało się jeszcze bardziej czytać, a nie wręcz przeciwnie.
To, że początek opowiadania był fragmentem, wspomnianym w dalszej części było cudowne. Nigdy bym na to nie wpadła, że można zastosować takie posunięcie.
Ten fragment właśnie uczy, jak spojlerować bez spojlerowania i wywierać jeszcze większe napięcie na czytelniku.
Autorka wspomniała kilka tytułów piosenek w trakcie całego opowiadania, lecz tylko jedna jest teraz na okrągło słuchana przeze mnie. Mowa o "A Thousand Years" z filmu Zmierzch. Tyle lat oglądania filmów z sagi i w pewnym sensie nienawidzenia tej piosenki i nagle pod wpływem opowiadania wszystko się zmienia. SZOK!
Bohaterowie, mimo że (jak to bywa w opowiadaniach) nie byli dokładnie opisani pod względem wyglądu, charakteru i stylu, sprawiali wrażenie naszych dalekich znajomych.
Miałam wrażenie, że już ich kiedyś i gdzieś widziałam. Lecz dalej nie wiem, kiedy to się wydarzyło.
Noel denerwował mnie, jak żaden inny bohater. Co roku całował inną dziewczynę, tą która znalazła się blisko niego. Całkowicie zapomniał o Mags, która go kochała i to wszystko widziała.
Czy chłopka się opamięta i wreszcie zauważy Mag?

Najlepszy cytat (oczywiście najchętniej zacytowałabym całe opowiadanie lub ostatnie zdanie, lecz muszę wybrać tylko jeden)

- Jak jest teraz w Omaha? - zapytała ją Simini. - Kiedy wszyscy wyjechali?
- Jak w centrum handlowym po zamknięciu sklepów - powiedziała Mags.

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Tak oczywiście! 


Okładka książki Eleonora i Park
A do tej książki jakoś przez długi czas nie mogłam się zabrać, ale PRZECZYTAM!
Okładka książki Carry On
Czekam teraz na polskie wydanie książki pt. Carry On. (myślę, że się doczekam ^^)

2015-12-11

PODARUJ MI MIŁOŚĆ

Zaczynamy cykl, o którym mowa była w podsumowaniu listopada. Oczywiście jest poświęcony książce PODARUJ MI MIŁOŚĆ,  która nierozerwalnie jest związana z okresem świąt Bożego Narodzenia zbliżających się wielkimi krokami. Więc żeby lepiej poczuć atmosferę tych wzniosłych wydarzeń postanowiłam codziennie od jutra, czyli 12 grudnia do 24 grudnia, czyli Wigilii przedstawiać wam moje wrażenia i emocje po przeczytaniu poszczególnych opowiadań.
Książka znalazła się u mnie przez wpływ moich codziennych wywodów na temat tego, dlaczego jej nie mam i jak jej niezmiernie mocno pragnę. Na szczęście Święty Mikołaj o mnie nie zapomniał i obdarował mnie tą książką, za co mu serdecznie i z całego serca dziękuję.

Do książki podchodzę znając twórczość tylko trzech autorów/autorek z dwunastu:
Rainbow Rowell
Gayle Forman
David Levithan

Myślę, że się nie zawiodę czytając pozostałe opowiadania nieznanych mi dotąd autorów i autorek.

Nieważne, skąd pochodzisz, czy jesteś elfem czy zagubionym w świecie dorosłych nastolatkiem – uwierz w magię świąt!
A jeśli nie uwierzysz – czy to oznacza, że ona nie istnieje?
Przecież wszyscy pragniemy tego samego: by ktoś podarował nam miłość.
Opis z tyłu książki 
 

No to wyruszamy na poszukiwanie miłości, a może znajdę też swoją....

2015-12-09

RECENZJA #Czerwona królowa

Autor: Victoria Aveyard
Tytuł: Czerwona Królowa (część 1)
Tytuł oryginału: Red Queen
Liczba stron: 488
Rok wydania: 2015
Liczba rozdziałów:
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Przeczytana w trakcie: Halloween - Noc czytania



Powstaniemy. Czerwoni niczym świt.


STRESZCZENIE:

Mare to prawie dorosła dziewczyna wychowywana w rodzinie Czerwonych. Wie, że czeka na nią miejsce w armii, gdyż nie ma żadnego wykształcenia. Od dziecka zna prawdę o świecie, w którym żyje:
Srebrni zawsze będą silniejsi od Czerwonych, nie można ich pokonać, oni własnie są Panami całego świata. Czerwoni natomiast to tylko niewolnicy stworzeni do pracy. A ich krew sprawia, że są jeszcze gorsi od tych co mają tą szlachecką - Srebrną.
Srebrni po za tym, że mają tą swoją srebrną krew, którą się chlubią, posiadają też specjalne zdolności odpowiadające pojedynczym rodom. Przykładowo: Siłacz, Szeptacz czy Pieśniarz. 
Jednak pewnego dnia jej w pełni poukładane i zaplanowane życie zmienia się diametralnie. Dziewczyna w drodze wielu powiązanych ze sobą zdarzeń musi zmienić wszystko w swoim życiu. Kradzież jednemu ze Srebrnych sakiewki, wyrzucenie jej siostry z pracy, spotkanie przystojnego mężczyzny w gospodzie i ostatecznie zatrudnienie w służbie zamkowej.
Tam dziewczyna doświadcza wielkości Srebrnych, o której tyle słyszała. Od razu po przyjęciu do pracy udaje się na arenę, gdzie ma obsługiwać gości oglądających wyczyny poszczególnych przedstawicielek rodów starających się o rękę księcia. W pewnej chwili, w czasie pokazu Żeleźczyni Mare nie wiadomo skąd i dlaczego eksploduje energią. Od tego wydarzenia musi udawać, że jest zaginioną córką generała wojsk, została podrzucona Czerwonym, a oni ją wychowali. Stała się też automatycznie narzeczoną Mavena. Mieszka w zamku, gdzie uczy się etykiety dworskiej i  opanowywania swojej mocy elektrycznej.
Mare dowiaduje się o istnieniu Czerwonej Gwardii już na początku książki, planując, jak ocalić swojego przyjaciela przed przyjęciem do armii. Jednak, gdy przebywa w zamku ta organizacja potrzebna jej jest do ocalenia własnego życia. Jest pewna że gdy popełni błąd zostanie zabita przez królową, która jest Szeptaczka, więc zna jej myśli....
Czy ci co wydają się dobrzy będą tacy do końca?
Czy przyjaźń przetrwa trudne chwile?
Czy Czerwona Gwardia zaprowadzi spokój i równość?

Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co wierzą ludzie

MOJA OPINIA:

Książkę w skali od jeden do dziesięć oceniam na 9.
Świat wykreowany przez autorkę jest przepiękny. Wydaje się podczas czytania, że jesteśmy bohaterami tej historii. Wszystko mamy przedstawione w zrozumiały sposób. Przykładowo:  po raz pierwszy w całej książce pojawia się słowo KLONIARZ to od razu kojarzy nam się to z klonowaniem. Czyli wyciągamy wniosek, że ta osoba potrafi się klonować i to jest ta jego specjalna zdolność, bo jest Srebrnym. Nie trzeba zostawiać książki i odchodzić by sprawdzić w słowniku czy na Wikipedii co to znaczy. Jak dla mnie to jest ogromy plus.
Czcionka jest taka jaką ja uwielbiam. Przynajmniej w moim wypadku; przyspieszają czytanie do maximum. Nie wiem, jak ona się nazywa, jednak jest idealna, duże litery (nie, nie są ogromne i nie, nie jestem ślepa.)
Rozdziały nie są długie, więc książkę czyta się niezmiernie szybko. W moim przypadku (po raz milionowy o tym wspomnie, bo nie spodziewałam się, że aż w tak wielkim stopniu wciągnę się w tą książkę.) książka zaczęła się i skończyła w ciągu jednej doby. Teraz trochę żałuję, że tak szybko, ale z drugiej strony nie mogłabym normalnie funkcjonować nie wiedząc, jak ta historia się skończy.
Zakończenie jednego z pierwszych rozdziałów i oczywiście (nie wyobrażam sobie innej opcji) pierwsze, lecz nie ostatnie łzy. Pozwólcie, że zacytuje wam ten fragment przy którym wybuchłam płaczem (tutaj mowa o tym przyjacielu, którego chciała uratować Mare przed wojną):
Następne zdanie przeszywa mi serce niczym sztylet. Kilorn z trudem wciąga powietrze, a ja marzę, żeby nigdy nie powiedział tego, co zaraz mam usłyszeć.
- Poślą mnie na wojnę.
Czerwona królowa, Victoria Aveyard, strona 33
 Moim marzeniem było to, żeby Nasza Księżniczka - Mare stała się narzeczoną księcia Cala, a nie jego przyrodniego brata, którego nienawidziłam. Jednak autorka nie zabrała mi wszystkiego związanego z moją nowo shipowaną parą. Pojawiały się rozdziały, w których spędzali wspólnie noc na nauce tańca lub odwiedzali rodzinne strony Mare. Byłam wtedy tak bardzo podekscytowana oczekując na cokolwiek więcej z ich strony, więc cudem książka przetrwała w prawie nienaruszonym stanie.
Świat był wykreowany w najdoskonalszym stopniu i uwaga, uwaga: przeczytałam wszystkie opisy co rzadko się zdarza, bo czasami mnie nudzą (np. Krzyżacy). Czułam się w czasie czytania tak jakbym się znalazła w tym zamku, gdzie musiałam wszystko poznawać razem z główną bohaterką Mare. (a to jest podobne do Harry'ego Pottera, bo on też nie wiedział nic o magii i czarodziejach i czytelnicy poznawali ten świat razem z nim).
No to teraz muszę się uzbroić w cierpliwość i czekać na kolejną cześć...

2015-12-06

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *reklama*

Z czym kojarzą się wam święta Bożego Narodzenia?
Wigilia, kolędy, rodzina, choinka, można by tak wymieniać w nieskończoność. Jednak ja przedstawię wam reklamy świąteczne. Przecież w dzisiejszych czasach stało się to nieodłączną częścią świąt. Idziemy na zakupy reklamy, słuchamy radia - reklamy, oglądamy film (np. Kevin sam w domu) i w najlepszym momencie przerwa reklamowa. Jednak dla niektórych reklam warto się poświęcić i obejrzeć je.
Zainspirowałam się filmikiem z kanału Mówiąc Inaczej na YT. Tam własnie były przedstawione niektóre z tych reklam. A najdokładniej wszystkie te, które wybrałam. Więc jeśli mam wszystkie reklamy, które znam i znałam, ale o nich zapomniałam, postanowiłam je zebrać i trochę o nich popisać.

Tylko to nie będą reklamy typu:
Kup produkt X, a produkt Y dostaniesz przez połowę ceny w świątecznej promocji naszego cudownego sklepu!

Te reklamy przedstawiają historie ludzi związane z Bożym Narodzeniem.


Pierwsza reklama:
Która dopiero teraz mnie urzekła. Mowa o reklamie firmy John Lewis na rok 2011.
Gdy ją oglądałam zaczęłam płakać i nie mogłam tego powstrzymać. Wyobrażacie to sobie: wzruszyć się reklamą! Jednak przy niektórych nie da się przejść obojętnie...




Druga reklama:
Tej samej firmy tylko, że z bieżącego roku. Jest równie piękna i opowiada nieziemską(odpowiednie słowo) historie dzielenia się radością świąt.



Trzecie reklama:
Jakby mogło zabraknąć kota. I jak zwykle kot musi coś zepsuć. Jednak ten kot zepsuł, a za razem naprawił coś. "Naprawił" to, że ludzie zaczęli siebie wreszcie zauważać i pomagać sobie nawzajem. Spędzili święta razem tak jak powinno być.



Czwarta i ostatnia reklama:
Wyobrażacie sobie, co by było gdyby taka sytuacja zaistniała na prawdę w czasie I Wojny Światowej? Jak by się potoczył los ludzkości? Ile ludzi ocalałoby, ile rodzin byłoby szczęśliwych razem ze sobą?




I dodatkowo #reklama #piosenka #świąteczna #bożonarodzeniowa #polska #wersja #z #youtuberami #i #Margaret #coca-cola


A Wy macie swoje ulubione reklamy? Znaliście już te czy nie?

2015-12-05

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *lba2*

Moje drugie LBA, do którego zostałam nominowana przez KOKO WARIATKE. Dziękuję jej za to serdecznie i bez przedłużania zapraszam do moich odpowiedzi :)

1. Lubisz koty i dlaczego?

Lubie kotki, wszystkie. Te książkowe są nieziemsko niesamowite. A te żyjące w rzeczywistości takie słodziutkie. (Patrz wyżej)
Chciałabym mieć swojego pana Milusińskiego ^^


2. Kogo chciał(a)byś poznać w realu (celebryta, blogger, yt-ber itd.)? Wybierz trzy osoby.

O ja nie mogę! Tylko trzy!
Zespół One Direction (liczy się jako jeden ^^)
Johna Greena <3 (ulubiony autor)
i Totallboooknerd7 (kocham oglądać jej filmiki i czytać posty; są pełne energii)


3. Jak mają na imię twoi rodzice?

Na tym blogu nie chciałabym się zagłębiać w moje rodzinne sprawy, bo to jest przecież blog o książkach, a nie o rodzinie (przynajmniej tak jest na razie)

4. Według ciebie: powinno się wpuszczać imigrantów do Polski czy nie?

O ludzie polityka!
Z jednej strony: 
Trzeba pomagać ludziom, którzy nie mają bezpieczeństwa zapewnionego na terenie swojej ojczyzny
Lecz:
Wśród ludzi potrzebujących i szukających lepszego życia, może znaleźć się terrorysta.
No i na tym skończę. 


5. Masz snapchata?

Tak oczywiście, że mam snapchata, jak można go nie mieć. Chociaż rzadko coś tam publikuje. Dobra kilka razy dziennie. :P
Nazywam się martaw21  - taka oryginalna nazwa


6. Jaka jest twoja znienawidzona strona internetowa?

Nie mam znienawidzonej, chyba, że te z grami, gdzie co chwile włączają się reklamy. Nie to też nie, bo nie gram w gry przeglądarkowe. Czyli nie ma takich stron :)


7. Obchodzisz Halloween?

No pewnie!  Halloween to idealny dzień (i noc) na przypominanie sobie tych wszystkich ulubionych bohaterów książkowych, którzy byli wampirami, wilkołakami itp. Szczególnie Simona z Darów Anioła :)
Można też czytać książki całą noc mając do tego okazje :)


siwe włosy
http://www.se.pl/styl-zycia/moda-i-uroda/siwe-wlosy-hit-2015-roku-czy-takie-fryzury-beda-modne-w-polsce_568730.html

8. Chciał(a)byś pofarbować włosy? Jeśli tak, na jaki kolor?

Nie wiem czy chciałabym sama mieć inny kolor włosów, ale bardzo podobają mi się szare/srebrne włosy. Są przecudne!


9. Gdybyś miał(a) psa, wyobraź sobie sytuację. Idziesz do szkoły, a potem wracasz. Rodziców nie ma w domu, więc jesteś tylko z psem. Po odrobieniu lekcji oglądasz telewizję i nagle twój pies wychodzi sobie na środek między TV, a tobą i zaczyna tańczyć 'Gangam Style'. Gdy pytasz się: Co robisz?. On odpowiada "Tańczę Gangam Stajl" w rytm muzyki. Co zrobisz w tej sytuacji? (tak wiem, mam zryty mózg)

Acha....hiohiohio. Jeszcze się śmieję.. 
Od razu wstaje i dołączam do niego, przecież nie wypada żeby tak sam tańczył... Trenujemy choreografie, którą zaprezentujemy całemu światu.
Teraz tak na serio
Dzwonię do szpitala psychiatrycznego lub na policję  żeby mnie uratowali od tego psa!


http://zszywka.pl/p/nalesniki-z-nutella-i-owocami-11853243.html

10. Lubisz naleśniki?

Ubóstwiam! Najlepsze są z Nutellą albo marmoladką brzoskwiniową. Mmmm. Zjadłabym... ^^


11. Zaglądasz czasem na mojego bloga?

Od niedawna, ale zawsze, jak pojawi się nowy post to czytam i komentuje :P



Nominuję autorów blogów:

http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/

http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

http://belikovbookblog.blogspot.com/



I moje pytania:
1. Czy masz ulubiona owoce?
2. Gdzie chciałabyś/chciałbyś zamieszkać?
3. W jakim świecie przedstawionym chciałabyś/chciałbyś się znaleźć?
4. Co wybierasz: serial na podstawie ulubionej książki czy film?
5. Bez jakich rzeczy nie możesz wyjść z domu?
6. Gdzie lubisz czytać (przy biurku, w łóżko, w kuchni, w ogrodzie)?
7. Czy uważasz, że marzenia się spełniają?
8. Czy masz ulubionego boooktubera/ulubioną boooktuberkę?
9. Jakiej muzyki najczęściej słuchasz?
10. Przy jakich książkach zdarzyło Ci się rozpłakać?
11. Czy masz ulubiona serię książkową?


2015-12-02

RECENZJA #Oddam ci słońce


Okładka książki Oddam ci słońce 

Autor: Jandy Nelson
Tytuł: Oddam ci słońce
Tytuł oryginału: I'll give you the sun
Liczba stron: 374
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte







STRESZCZENIE:

Jude i Noah. JudeiNoah. Rodzeństwo, przez tyle lat żyjące nierozłącznie z roku na rok oddala się od siebie. Jest spowodowane to różnymi wydarzeniami: śmierć mamy, śmierć babci, niedoszły rozwód rodziców.

Noah (13 - 14), odkrywa, że różni się od innych nie tylko przez to, że maluje przepiękne i prawdziwie obrazy ludzi, które podobają się wszystkim. Nawet Jude zauważa jeden obraz mężczyzny, w którym się zakochuje i oddaje za to słońce i kilka innych rzeczy. Chłopka marzył o tym by dostać się do szkoły CSA.
(Rodzeństwo dzieliło od zawsze miedzy siebie różne rzeczy: zwierzęta, otaczającą ich przyrodę. )
Chłopak uświadomił sobie (nie wiem jak to inaczej nazwać), że ma inną orientację seksualną. Poznał Briana, starszego o kilka lat swojego nowego przyjaciela, który nałogowo zbierał różne skały i kamyczki. Znajdowali zawsze wspólne tematy do rozmów i mimo sprzeczek nie opuścili nigdy siebie.
Jude (16), dziewczyna dostała się do szkoły CSA w przeciwieństwie do swojego brata. Jednak z roku na rok, a nawet z dnia na dzień radziła sobie coraz gorzej. Każda jej rzeźba kończyła jako zbiór okruchów. Dostała ostatnia szansę. Dowiedziała się o Guillermonie, który jest mistrzem w rzeźbieniu z kamienia. Stwierdziła, że taka rzeźba nigdy się nie zepsuje, będzie trwała na zawsze. Na początku artysta nie chciał się zgodzić na pomoc dziewczynie, jednak ostatecznie nauczał ją rzeźby. Jego pomocnik, Oscar od pierwszego spotkania podobał się Jude. Chciała wiedzieć o nim, jak najwięcej. Aczkolwiek on nie wiedział czy jest na to gotowy.
Jude cały czas martwiła się o brata. Pamiętała, jak chciał się zabić skacząc z klifu, gdy ich mama umarła.
Zapomniałabym: rozmawia z babcia, a zarazem najlepszą przyjaciółką z zaświatów
Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

MOJA OPINIA:

Książkę oceniam w skali od jeden do dziesięć na 8. 
Ta lektura jest, hmm...nieszablonowa? Chyba to odpowiednie słowo. Nie spotkałam się dotąd z książką tak niesamowicie niezwykłą. Tyle emocji i spojrzenie na mniej więcej tą samą sytuację z dwóch różnych punktów widzenia. Chłopak dojrzewający, nie zauważający do końca, że życie jest trudne. Zakochany całkowicie w malowaniu i ....Brianie. I dziewczyna która nie radzi sobie z rzeczywistością i tym, że nie ma bliskiej osoby w postaci mamy i babci. 
Według mnie rozdziały są za długie. Nie spodziewałam się, że jeden rozdział będę musiała czytać cały dzień (oczywiście z przerwami). Aczkolwiek, podobała mi się to, że na zmianę Jude i Noah byli narratorami. Ten zabieg daje wielki plus książce. Przyznam, że najbardziej oczekiwałam na rozdziały z historią opisywaną przez Jude. A najdokładniej na informacje o Oscarze, którego od razu polubiłam. 
Okładka jest czarująca. To pół twarzy Noaha i Jude tak hipnotyzuje.
Chciałam zobaczyć obrazy, których nazwy powiały się co jakiś czas w nawiasie. Szkoda, że nie istnieją. Może jednak ktoś namaluje je i będę mogła zobaczyć te dzieła, a nie tylko je sobie wyobrażać.
I teraz to, co mnie samą zaskoczyło. Przeczytałam książkę całą -"od deski do deski" - z opisami. Nie opuściłam ani jednego słowa czy zdania. Wszystko przeczytałam. Rzadko się zdarza żeby opisy były ciekawe aż do tego stopnia, że chciało się jej czytać, jak najchętniej, czasami chętniej niż dialogi bohaterów.
Ogólnie rzecz biorąc książka cudowna. Pełna wartości i .... może nie wyciskacz łez, ale czasami są niezmiernie smutne sytuacje.

***
Po przeczytaniu tej książki zastanawiałam się, co ja bym oddała. Doszłam do wniosku po bardzo długich przemyśleniach (kilka niesamowicie nieziemsko nudnych lekcji), że wszystko mi jest potrzebne. Niektóre "składniki" przyrody tylko po to żeby żyć (drzewa, kwiaty, słońce). A inne np. białe róże przez moją sympatię do Igrzysk Śmierci albo śnieg przez zamiłowanie do zimy i : "Ulepimy dziś bałwana". Aczkolwiek z wielka chęcią oddałabym komuś innemu zabrudzone powietrze, ścieki, spaliny unoszące się w wcześniej wspomnianym  nieczystym powietrzu.
***
A Wy oddalibyście jakieś "składniki" przyrody za coś czego bardzo pragniecie?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka