2015-12-23

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Dziewczyna która obudziła śniącego*

Spodziewałam się legendy czy takiej bardziej fantastyczniej opowieści i własnie taką otrzymałam. Jestem zadowolona. Cudowne, niesamowite, ekstra. I pomyśleć że na to czekałam całą książkę.Ach!
Dziewczyna, która pragnęła się wyrwać z tego świata w którym musiała ciężko pracować, nie zaznała miłości, a jej najbliżsi przyjaciele umarli, nie mogła przebywać ze swoją rodziną, nie miała żadnych praw tylko same obowiązki. Mało kto przeżyłby tak długi w tak skrajnie nieznośnych warunkach. Nie mając przyszłości. Nie mając nikogo.
Neve, też chciała to zakończyć, lecz nie wiedziała jak. Pewnego grudniowego dnia, w czasie gdy na wyspie były "zaloty bogatych mieszkańców do biednych pracowniczek/dziewczynek" Neve poprosiła Wisze ("Śniący", bóg który stworzył ten kraj) o pomoc. A to zmieniło wszystko.
Wisza- uch, boski - to do niego pasuje bo on jest bogiem a do tego wygląda nieziemsko - niezmiernie przypominał mi Patcha z serii Szeptem. W mojej wyobraźni wyglądał dokładnie tak samo. Więc widzicie jaki on jest cudowny, i to nie tylko z wyglądu, ale też z charakteru.
Tak bardzo, z całego serca chciałam żeby Neve miała w swoim życiu chociaż odrobinę szczęścia. Było mi jej tak bardzo żal, gdy się dowiedziała, że jej zalotnikiem jest pastor, normalnie aż chciało mi się płakać. 
"Śniący" wydawał mi się jakimś absolutnym ekologiem i ochroniarzem przyrody. Co chwile smucił się tym, że świat się zmienił, że to wszystko przez ludzi, że nie da się tego uratować. Nie mówię, że to złe, ale przecież on miał się zakochać, czy coś, a on smęcił o przyrodzie. No jak tak można! To jest nierozważne!
Zakończenie było DOSKONAŁE. Nie spodziewam się, że będzie takie, ale nie będę spojlerować. Czytajcie!
Ona była boginią... samej siebie.
Laini Taylor; Dziewczyna, która obudziła Śniącego; strona 416 

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Sama nie wiem. żadna nie przekonuje mnie do siebie. Jedną kiedyś już zaczęłam czytać, a nie przekonała mnie do siebie. Lecz może kiedyś wrócę do tej serii.

4 komentarze :

  1. Świetna recenzja :3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwację i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam mocno mieszane odczucia. Z jednej strony warsztatowo nie ma się do czego przyczepić, z drugiej - co to opowiadanie robi w świątecznym zbiorze? Ja rozumiem, bal Wigilijny i uroczy, adwentowy zwyczaj podchodów pod płeć przeciwną, ale opowiadanie jest JAWNIE ANTYCHRZEŚCIJAŃSKIE i ANTYKLERYKALNE! Jedyny kapłan przedstawiony jako bogaty zwyrodnialec straszący ludzi piekłem, kościół zbudowany na górze jako coś niewspółgrającego z otoczeniem, niepasującego, wrogiego naturze i ciągłe podważanie monoteizmu, chrzanienie coś o starszych bogach, zakończenie całej historii słowem Amen... Na to nie ma zgody, obrzydła mi ta cała Taylor.

    "Cóż z tego, że czegoś chciała, skoro pełny żołądek był marzeniem równie odległym jak kapelusz pełen klejnotów?" (s. 405)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to jest taka bardziej baśń czy legenda. Na tym polega jej piękno :)

      Usuń
    2. Idee zatruwające nasze dusze i umysły przychodzą pod płaszczykiem baśni i legend!

      #PionekSpiskowiec

      Usuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka