2015-12-20

PODARUJ MI MIŁOŚĆ *Jezus malusieńki leży wśród wojenki*

Co by tu napisać? Opowiadanie jak opowiadanie. Cudowne :)
Podobało mi się, że narracja była z punktu chłopaka. I to jeszcze takiego "szkolnego urwisa sprawiającego kłopoty". Tylko, że tym razem nie uszło mu to na sucho gdyż podpalił prawie kościół. I żeby odkupić swoje winy musiał pomóc w organizacji jasełek. Nie było to dla niego jakimś dużym problemem gdyby nie to, że tam występowała dziewczyna, którą skrycie kochał i jej chłopak. Idealne święta czekają Vaughna.(to imię do niego pasuje, bo tak samo jak ono jest nieznane tak samo główny bohater jest nam nieznany)
Chłopak jak można się spodziewać za wszelką cenę chce uratować swoje życie przed wpisem do akt, które według niego wszystko zrujnuje, cała jego przyszłość i jego plany. Przede wszystkim chce zakończyć całą tą szopkę - dosłownie i w przenośni.
Nie może się pogodzić z tym, że nigdy nie będzie z Gracie grzeczną, nigdy nierobiącą nic głupiego, w pełni pomocną córka pastora. Stara się ją unikać i być jak najbliżej niej. Trudne? A jednak... nie wychodzi. To i dobrze bo mogą sobie porozmawiać trochę, i dojść do wniosku, że... a zresztą sami przeczytajcie.
To opowiadanie czytałam na głos (wielki wyczyn)mojej rodzinie. Chciałam im przedstawić jak wyglądają historie młodzieżowe, bo przecież to jest najlepsze co może być na świecie. Nie wyobrażam sobie życia bez czytania takich lekkich, przyjemnych a czasem poważnych utworów.
Autorka, jak to każdy człowiek ma swoje powiedzonka, i można zauważyć to nawet w tak krótkim opowiadaniu, gdyż co chwile pojawia się sformułowanie: NIE ŻEBYM... i wiecie co, jest nawet fajne. Dopełnia całość opowiadania.
Ogólnie to opowiadanie ma taki klimat świąt, w rodzinie, chociaż nie ma w nim mowy o świętach rodzinnych typu przygotowanie do wieczerzy, choinka itp.Chodzi o to, że gdy wszystko się sypie, następuje katastrofa po katastrofie i do tego pada śnieg wszyscy zaczynają sobie pomagać ze wzmożoną siłą. Czyż to nie jest magia Świąt?
- Dlaczego nienawidzisz Shelby'ego?
- To, że z tobą chodził, wydawało mi się dostatecznym powodem.
Myra McEntire; Jezus malusieńki leży wśród wojenki; strona 283

Czy sięgnę po inne książki autora/autorki?

Z wielką chęcią! Tylko - znowu to powtórzę - dlaczego nie ma żadnej książki tej autorki w języku polskim?

Seria "Hourglass" zaciekawiła mnie. Myślę, że będę miała okazje przeczytać książki z tej serii w języku polskim.



11 komentarzy :

  1. Hej :)
    Zapraszam Cię do wzięcia udziału w moim autorskim książkowym wyzwaniu! ^^
    Szczegóły znajdziesz tutaj:) :
    http://otwartaksiega2002.blogspot.com/2015/12/read-more-books-challenge.html
    Pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. nominowałam Cię do LBA. jeśli odpowiesz na moje pytania, będzie mi bardzo miło. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny opis i cytat :* !!

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każda obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej, to opowiadanie wydaje się być całkiem ciekawe! Gdzie je przeczytałaś? Kurczę, zachęciłaś mnie :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podaruj mi miłość, jak wszystkie opowiadania z cyklu :)

      Usuń
  5. Nigdy nie słyszałam o tym autorze, ale muszę to nadrobić ;) Pozdrawiam ♥
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post! :)
    http://eunikovakinga.blogspot.com/2015/12/a-million-dollar-smile-with-hismile.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Lekkie pióro autorki, ujawniające się głównie w niezłej narracji Vaughna, bo na pewno nie w sztucznych i dziwacznych dialogach. Czasem drażnił mnie zbędny patosik i te wleczące się rozmowy, mimo iż "10 minut do przedstawienia". Sama historia też grubymi nićmi szyta. Tu udawany związek, tu od razu akceptacja przez ojca Gracie. No i te niektóre wątki, typu historyjka z włamaniem do gabinetu dyrektora... Żadne dziewuchy by się nie odważyły... Wkurza także, że kolejny raz pojawiają się wątki pokaleczonych, niepełnych rodzin. I chuligan wychodzi na takiego "och, ach!" genialnego chłopaka. Kijem nie dotknę niczego od McEntire! Tytuł fajnie rozegrany i GDZIENIEGDZIE gagi w dialogach. Ale ogólnie to 2/10 i nie polecam! ;)

    "Warto zapamiętać: kombinacja lamety, anielskich skrzydeł i siana do żłobu pali się jak trawa na koncercie Miley Cyrus" (s. 169) - rozwalony tym tekstem na łopatki na samym wstępie x)

    PS: Patrzę tak sobie na komcie powyżej i... wszystkie są do spłukania wiadrem deszczówki. Smutne, że my, blogerzy, staramy się dostarczać treść, a inni blogerzy, którzy powinni rozumieć tą działalność i naszą chęć otrzymywania feedbacku, nie starają się sklecić nawet minimalnie wartościowego komentarza... Nie trzeba nawet czytać, żeby coś fajnego powiedzieć przecież.

    No cóż, ciągnę poprzeczkę w górę, d-c! ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Humor w opowiadaniu był, to prawda :)
      Wreszcie kogoś opinia (co do komentarzy)^^

      Usuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka