2016-02-03

OPOWIADANIE - Lara i Alec

Dzisiaj przychodzę do was z opowiadaniem. Jak można spodziewać się o miłości. Proszę Was, przeczytajcie je i wyraźcie swoją opinię w komentarzu. Tylko niech to nie będzie coś typu: "Nie podoba mi się, bo tak". Albo: "Podoba mi się". Z góry dziękuje :)

Sto dwadzieścia jeden. Sto dwadzieścia dwa. Sto dwadzieścia trzy.


Tak, nie mylicie się - liczę gwiazdy. Zamiast bawić się na balu szkolnym siedzę w domu, w swoim pokoju i liczę gwiazdy. A to wszystko dlatego, że nie miałam z kim iść. Nawet moja przyjaciółka ma partnera, a ja nie. Czekałam do ostatniego dnia, lecz niestety się nie doczekałam i teraz mogę sobie siedzieć i liczyć gwiazdy. Przy okazji trochę pomyślę o tym, jakiego mam pecha, że nikt mnie nie lubi, że zostałam sama. Z gwiazdami, ale ciągle sama.

Jedynym plusem tej sytuacji jest to, że mój punkt obserwacyjny jest wygodny. Jest tak za sprawą koca i kilku poduszek, które położyłam na parapecie. Mój skromny bufecik też nadaje przyjaznej atmosfery. Chipsy i sok owocowy są na każdą okazję dobrym wyborem.


Sto dwadzieścia cztery. Sto dwadzieścia pięć.


Najgorsze jest to, że sukienka cały czas wisi w szafie. Nie mam serca żeby ją wyrzucić. Może będę miała inną okazję żeby ubrać tę pastelowo-różową sukienkę. Gdy zobaczyłam ją w sklepie od razu pomyślałam, że muszę ją mieć na bal, na który czekałam kilka miesięcy. Szkoda mi trochę tego, że nie poszłam sama, bez partnera. Może nie miałabym z kim tańczyć, siedzieć przy stoliku i rozmawiać. Ach, czyli tak jakby mnie tam w ogóle nie było.




Sto dwadzieścia sześć. Sto dwadzieścia siedem.


Dzwonek telefonu. Nawet mi się nie chce wstawać. Kolejny. Zsunęłam się z parapetu – mojego osobistego niezmiernie wygodnego obserwatorium gwiazd. Dlaczego nie wzięłam ze sobą telefonu? Teraz muszę go znaleźć. Pa, pa gwiazdeczki!

*Hejo, gdzie ty jesteś? ON się o ciebie pytał*


*ON cały czas tu jest. Czeka na ciebie.*


Nie obchodzi mnie ON. Ani żaden inny chłopak. Miał przecież czas żeby mnie zaprosić. Prawie pięć tygodni od ogłoszenia daty balu. Dlaczego tego nie zrobił? Na co czekał?

ON to jest Alec. A dokładniej zwykły uczeń, w którym się zakochałam. Jednak na tym koniec, bo on ma dziewczynę. Przynajmniej tak mi powiedział, gdy robiliśmy wspólnie projekt na WOS. Do ostatniego dnia miałam nadzieje, że rzuci swoją dziewczynę, a na przerwie podejdzie do mnie i mnie zaprosi na bal.

*Nie wiem gdzie jesteś Li, ale ON jedzie do twojego domu*


Świetnie. Nie mogło być lepiej. Nie wychodzę z pokoju. Nie ma mowy. Chyba wystarczy mu widok mojego domu pogrążonego w śnie.

Przyjechał. Wiem, że to ON, bo nikt o tej porze nie jeździ po tej ulicy. Nie mam zamiaru wyjść z mojej prowizorycznej kryjówki za szafą. Żeby on tu nie wszedł. Żeby nie dzwonił do drzwi. Ciekawe czy Ness, moja przyjaciółka powiedziała mu, który pokój jest mój. Ten z balkonem czy jednak ten obok. Za chwile się dowiem. Chyba, że odjedzie i poczeka z tą rozmowa do poniedziałku. Ciągle mam nadzieję, że tak właśnie postąpi.

A jednak nie. Zadzwonił do drzwi. On na serio nie rozumie, że jest noc i wszyscy teraz śpią. Oprócz mnie. Nie wychodzę z pokoju za żadne skarby. Oby tylko mama się nie obudziła i nie otworzyła mu drzwi.

Ta opcja też nie wypaliła. Usłyszałam jak mama schodzi po schodach z trudnością pokonując kolejne stopnie. Pewnie jeszcze nie do końca się przebudziła. Wstałam i chciałam podejść do drzwi żeby coś usłyszeć. Niestety uderzyłam się nogą o róg biurka. Dlaczego ono musiało właśnie w tym miejscu stać? Muszę przesunąć je gdzieś indziej, bo tu sprawia niebezpieczeństwo.

- Witam, zastałem Larę?

- Chłopcze czy ty wiesz, która godzina?

- Tak wiem doskonale. Lecz bardzo bym panią prosił żeby pani zawołała Larę, bo chciałbym jej coś ważnego powiedzieć. Myślałem, że będzie na balu, jednak się nie pojawiła, więc przyjechałem tu. Proszę bardzo.

- Wchodź. Myślę, że nie śpi jeszcze, bo przed chwilą słyszałam jak przeklina biurko więc tak... Pierwszy pokój po prawej.

- Dziękuję bardzo. I przepraszam, że panią obudziłem.

Dlaczego on był taki milusi. Już widziałam jak zrobił te swoje słodkie oczka żeby przekonać moja mamę. Chciałabym je zobaczyć. Nie, nie mogę. Jestem przecież na niego zła. Nic nie zadziała. Wdech. Wydech.

Zapukał. Zwykłe puk, puk i koniec. Tyle. I że niby ja mam zacząć rozmowę? Mowy nie ma.

- Wiem, że nie śpisz. Więc… może zacznę. Pamiętasz nasz projekt na WOS. I to, że powiedziałam, że mam dziewczynę. To… nie była prawda. Nie mam i nigdy jeszcze nie miałem dziewczyny. Powiedziałem tak dlatego, że…. myślałem, że będziesz się ze mnie śmiać.

Odbiło mu. Normalnie, autentycznie odbiło mu. Wstrzymałam oddech i oddaliłam się od drzwi, przy których cały czas stałam. Dlaczego mnie okłamał wtedy? Dlaczego nie powiedział mi prawdy? Tyle przez niego się stresowałam, zamartwiałam.

- Kocham cię, Laro…..

Acha. Tego się nie spodziewałam. ON powiedział: „Kocham cię”. K.O.C.H.A.M. C.I.Ę. Nie, to nie możliwe. To ja go kocham, kochałam i jak na razie nie planuję przestać go kochać. Musze mu odpowiedzieć. A jeżeli on już sobie poszedł, bo nic nie mówi? Nie chyba jest gdzieś, bo jego auto stoi na podjeździe.

Otwarłam drzwi i wpatrywałam się w Aleca. Jednak nie uciekł – ale ulga. Był ubrany w czarny garnitur i po za tym wyglądał jak zwykle. Włosy miał w nieładzie, a na jego twarzy gościł uśmiech. Swoje niebieskie trampki zamienił na czarne, które wbrew wszystkiemu pasowały do jego ubioru.

Popatrzył się na mnie swoim wzrokiem. Nigdy nie można być do końca pewnym, co to za wzrok. Czy on chce kogoś zabić, pocałować, przeprosić, obrazić czy może coś całkiem innego. Jednak to jest Jego wzrok i on tak bardzo hipnotyzuje.

Wszedł do mojego pokoju. Do pokoju, w którym ja i tylko ja przebywam cały czas. Nikt tu nie wchodzi. Nawet Ness, bo twierdzi, że jest tu zła energia. A on wszedł. A raczej to ja go wpuściłam. Chyba. Nie jestem pewna, bo cały czas miałam swoje spojrzenie utkwione w nim.

Podeszłam do niego i pocałowałam go. Tego jestem pewna. Bo nie mogłam nic wydusić ze swoich ust. Nawet nie powiedziałam, że go kocham. Czy to utarte „Ja ciebie też”.



*Wszystkie zdjęcia pochodzą z TUMBLR*

19 komentarzy :

  1. Fajne!

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba :). Dobrze piszesz, pomysł na opowiadanie, który mógł wydawać się wyświechtany, wykorzystałaś w bardzo fajny sposób. Oby tak dalej :) Czekam na kolejne twoje opowiadania. Pozdrawiam! /Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  3. Naczytałam już od groma blogowych opowiadań i książek, w tym romantycznych, więc przygotuj się na typową dla mnie, szczegółową analizę. Heh.
    "Tak, nie mylicie się..." Bezpośredni zwrot do czytelnika? Nie w prozie. Przynajmniej nie na wstępie. To źle wypada.
    Kiedy zostaję sama i mam paskudny humor, robię to samo. Znaczy, patrzę na gwiazdy. Ich liczenie skojarzyło mi się z Hopeless, może czytałaś? Za liczenie świecących punkcików, zamiast płakania w poduszkę, daję Ci plusa. Minusa, tak czy tak, za użalającą się nad sobą bohaterkę.
    Własnie, à propos Lary. Przewrażliwiona, niezdecydowana, wymagająca, w zasadzie typowa młoda dziewczyna-panikara. Nie ma w sobie niczego, za co można by ją polubić, nic się w niej nie wyróżnia. Może jest trochę impulsywna, w końcu pocałowała Aleca. Poza tym jedyne, co rzuciło mi się w oczy, to, że szuka winy wszędzie, byle nie w sobie. W końcu to nie tak, że cały świat sprzysiężył się przeciwko niej. Musi być jakiś powód, dla którego nikt jej nie lubi.
    Matka nie ma żadnych oporów przed wpuszczeniem w środku nocy do swojego domu chłopaka, którego pierwszy raz na oczy widzi? Może jest psychopatą, gwałcicielem, mordercą... Żadnego matczynego przesłuchania?
    Rozrzuciło mnie wyznanie Aleca, niekoniecznie w pozytywnym sensie. Na miejscu Lary zamknęłabym takiemu nieśmiałkowi drzwi przed nosem. Cóż, jak to mówią, trafił swój na swego. Szczerze? Straszne ciapaje z tych głównych bohaterów.

    Od strony technicznej: jest coś takiego, jak proza pisana językiem mówionym, i mniej więcej tak bym określiła Twój styl pisania. Pod tym względem wyszło dobrze.
    Raziły mnie w oczy powtórzenia. Można je w Twoim tekście spotkać na każdym kroku, po prostu się zlewają. Radzę też poczytać o interpunkcji i prawidłowym zapisie dialogów.
    Mogę Cię pochwalić za pewne miło brzmiące zlepki słów. Za "dom pogrążony w śnie" i "skromny bufecik nadający przyjaznej atmosfery" oraz te fragmenty:
    "Zsunęłam się z parapetu – mojego osobistego niezmiernie wygodnego obserwatorium gwiazd."
    "Popatrzył się na mnie swoim wzrokiem. Nigdy nie można być do końca pewnym, co to za wzrok. Czy on chce kogoś zabić, pocałować, przeprosić, obrazić czy może coś całkiem innego."

    Dwa słówka o całości. Banalny schemat. Oboje w sobie zakochani (a raczej sobą zauroczeni), oboje zbyt nieśmiali, by się do tego przyznać. A na końcu, (tak, utarty) pocałunek. Żadnych niespodziewanych zwrotów akcji. Wszystko idzie gładko. Z utęsknieniem czekałam na moment, w którym wparuje ojciec bohaterki i wyrzuci Aleca za drzwi. Albo chłopak jednak okaże się psychopatą... Cóż, tak, jestem miłośniczką akcji.

    Starałam się krytykować konstruktywnie, bo przecież nie chodzi o to, by zniechęcić kogoś do dalszego pisania. Trzeba uczyć się na błędach. To nas doskonali. Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam.
    Pozdrawiam, dużo weny, postępów i czego tam potrzebujesz!

    PS Gdybyś zechciała ponarzekać na moje opowiadanie w ramach zemsty, czy coś, to zapraszam. Będzie mi bardzo miło, jeżeli wpadniesz.
    http://szprada.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję serdecznie za komentarz :)
      Hopeless jeszcze przede mną ale na pewno ją przeczytam.
      O interpunkcji wiem, że mam z nią problem i muszę nad tym pracować.
      U mnie każdy bohater jest inny pod względem charakteru a teraz właśnie trafiło na taki. :)
      Mama Lary ... sama nie wiem jakoś tak samo wyszło.
      To też są moje ulubione fragmenty mojego opowiadania ^^
      Dziękuję jeszcze raz za komentarz z opinią
      Na pewno do Ciebie też wpadnę :)

      Usuń
  4. Pomysł może wydawałby się oklepany i u Ciebie nie było inaczej. Chodzi o sam pomysł! Za to; bardzo spodobały mi się dialogi oraz motyw z liczeniem gwiazd i z tym, że do pokoju dziewczyny nikt nie wchodził :) Do gustu przypadły mi także opisy niektórych sytuacji. Czekam na więcej, mam nadzieję, że kolejny raz już będzie lepszy :) Oczywiście nie traktuj tego za hejt, bo wyrażam swoje zdanie. Jeśli uraził kogoś/Ciebie mój komentarz, to bardzo przepraszam :* Pozdrawiam, Arystea <3

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinie :) (nie obrażę się)
      Myślę, że następne opowiadanie będzie lepsze i wymyślę coś nowego ^^

      Usuń
  5. Nie wiem co Ci powiedzieć; mi się podobało. Motyw z liczeniem gwiazd - wcale nie jest oklepany jak dla mnie, szczerze mówiąc, pierwszy raz się z nim spotykam ;). Przemyślenia, dialogi... Ja po prostu lubię takie proste, wzruszające historie. No i jeszcze gif z Feltonem :D <3

    Pisz dalej dziewczyno, nie przestawaj! ;*

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Może zacznę od tego, że świetnie czytało mi się to opowiadanie. Co prawda może było troszkę przewidywalne, ale co z tego? Motyw liczenia gwiazd utkwił mi w głowie i przypomniał wiele sytuacji z mojego życia. Strasznie lubiłam to robić całymi nocami, czułam wtedy, że jest mi lepiej. Cała historia, chociaż domyślałam się jakie będzie zakończenie, szczerze mnie wzruszyła. To piękne, że ten chłopak dostrzegł piękno w tej dziewczynie. Takie historie z "happy endem" zawsze sprawiają, że uśmiech gości na mej twarzy.
    Pisz dalej! Może wkrótce usłyszymy o książce napisanej właśnie przez Ciebie, kto wie...
    Pozdrawiam ciepło (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję za opinię. Ciesze się że podobało Ci się :)
      Opowiadanie powstało dzięki gwiazdom ^^
      Kto wie, może coś wyjdzie z książki :)

      Usuń
  7. Czytałam to z zapartym tchem, wciągnęło mnie jak dobra książka :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż mam powiedzieć bardzo mi się podoba! :) To będzie romans młodzieżowy? Bo tak widzę się zapowiada. Przyjemnie się czyta. :)
    Widzę jean.sówka w swoim żywiole i komentarz szczery i długi. :D
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie się podobała, może troszkę banalne, ale kochana, jeśli dalej będziesz pisać, to na pewno będzie świetnie, piszesz naprawdę ciekawie! :D
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne gify, lekki styl- czego chcieć więcej?
    Cudo! Czekam na więcej! <3
    Pozdrawiam

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post! Super napisane i pomysł z tym odliczaniem.. Świetny :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka