2016-03-31

LIKE TO - przegląd marca

Książki, które przeczytałam w marcu po za tymi przygotowującymi mnie do egzaminu gimnazjalnego są w znikomej ilości. Tylko trzy. Rekolekcje, święta, weekendy - cały czas w podręcznikach i powtórkach, a szczególnie tych z przedmiotów ścisłych. Jakie szczęście, że nie długo się to kończy.

"Lawendowy pokój"
"Z dala od zgiełku"
"Niezbędnik obserwatorów gwiazd"

Dwie pierwsze książki to wielki zawód, ale to chyba przez to że czytałam wcześniej "Szklany Miecz", któremu mało książek może dorównać. Natomiast "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" zaskoczył mnie, zdruzgotał, rozgniótł i jeszcze podeptał. Niesamowita książka!

PIOSENKI MIESIĄCA

Czołówka mojej miesięcznej playlisty wygląda dokładnie tak: 
7 Years. Lukas Graham
Like I'm Gonna Lose You. John Legend, Meghan Trainor
Stand By You. Rachel Platten

FILMY MIESIĄCA


Earl i ja, i umierająca dziewczyna (2015)

Greg chodzi do liceum i koleguje się ze wszystkimi. Nie szuka wrogów i chce jak najszybciej opuścić to miejsce. Jego sąsiadka i rówieśniczka - Rachel jest ciężko chora na białaczkę. Chłopak za namową mamy próbuje ją wspierać i nawiązać z nią kontakt, mimo że nie chciał się wyróżniać z tłumu i przejmować inicjatywy, podejmuje tę próbę. Spędzają razem wiele czasu, a chłopak z przyjacielem postanawia nagrać dla niej film.







Ciekawy przypadek Benjamina Buttona (2008)

Benjamin rodzi się, jak każde dziecko, ale nie wygląda podobnie. Przypomina straszą osobę i o dziwo z roku na rok staje się coraz młodszy. Znikają zmarszczki, sylwetka się prostuje - wszystko na odwrót. Postanawia opuścić dom, w którym się wychował  i poznać życie. Pływa na statku, a kapitan daje mu bardzo "cenne lekcje". Benjamin, jak to przystało na bieg rzeczy, zakochuje się. Jak skończy się ta miłość? 

2016-03-30

SERI(AL)OWO *Teen Wolf* #1 #2


W ferie zimowe, za którymi teraz bardzo mocno tęsknię oglądałam serial "Teen Wolf: Nastoletni wilkołak". Skończyłam na drugim sezonie, a trzeciego nie miałam okazji rozpocząć.  Stwierdziłam więc, że opiszę najpierw te dwa sezony, co obejrzałam. Oba bardzo mi się spodobały, jak można się spodziewać po czasie, jaki zajęło mi oglądanie tych odcinków.  Dwa tygodnie -26 odcinków. Rekord który myślę, że nie długo zostanie przeze mnie pobity. Moja opinia i podsumowanie znajduje się poniżej i  zawiera spojlery.
Jeśli nie oglądasz to przejdź od razu do końca posta, tam dowiesz się dlaczego warto. 


Plik:Teen Wolf 2011 Title card.jpg


Najlepsza postać męska: Stiles Stilinski (Dylan O'Brien). Od początku polubiłam jego postać. Jego humor, który jest nieprzeciętny i to, że zawsze wspiera przyjaciela było niezwykle. Dalej nie mogę zrozumieć tego, że Stiles pomagał Scottowi w czasie przemiany w wilkołaka. Mógłby zostać doktorem habilitowanym z dziedziny biologii poświęconej wilkołakom.

Najlepsza postać damska: Allison Argent (Crystal Reed). Jako jedyna z całej swojej rodzinnej drużyny do walki z wilkołakami wyróżniała się. Nie chciała zabijać i krzywdzić podobnych do swojego ukochanego. Z drugiej strony dowiedziała się właśnie wtedy czym jej rodzina się zajmuje. Scott długo ukrywał przed nią fakt, że jest inny.


Najgorsza postać męska: Dziadek Allison. Nawet nie wiecie jak go nienawidziłam. Chyba że też byliście tak samo nastawieni do niego. Czekałam na moment kiedy zabije się od tych swoich ciągle łykanych tabletek, albo niech go Kanima zaatakuje, ostatecznie wilkołaki, cokolwiek.
A gdy został dyrektorem szkoły to myślałam, że mnie coś trafi. Nie wystarczy mu że siedzi w domu i planuje misję jak zabić wilkołaki które są złe i które jak uważał,  trzeba zabić. Musiał jeszcze przeszkadzać swojej wnuczce w miłości. Nawet ją omamił i wtedy zaczęłam się bać o związek Allison i Scotta


Najgorsza postać damska: Trochę nie lubiłam mamy Allison. Jednak nie była ona aż tak zła jak dziadek dziewczyny.
Jedyna prawdziwa miłość, czyli OTP:  Jest to związek Lydia i Stiles. Ile oni mieli przejść, ile się wydarzyło. On cały czas za nią chodził od początku szkoły, a ona wybrała kapitana drużyny szkolnej w Lacrosse. Nie tak to miało być. Wciąż mam nadzieję, że oni będą razem.

Zaskoczenie pozytywne: Derek, który wspiera Scotta w byciu wilkołakiem. Myślałam, że będzie chciał go zabić żeby nie sprawiał niebezpieczeństwa, bo nowy wilkołak do wyuczenia to nie taka łatwa sprawa. To wszystko wina jego wzroku, który jest boski, a zarazem chłodny i pragnący zemsty. A w drugim sezonie, Derek sam tworzył swoje własne stado, co bylo na pewno nie małym wyczynem.
Zaskoczenie negatywne: Jackson, który chciał zostać wilkołakiem tylko po to żeby być silniejszym, sprawniejszym i szybszym rozczarował mnie. Spodziewałam się, że będzie trochę rozsądniejszy. Rozpatrzy wszystkie za i przeciw. Jednak on tylko zaślepiony zazdrością dążył do bycia kimś innym.


BRAK SPOJLERÓW (można czytać bez lęku o to, czy zdradzę jakiś super ważny szczegół)
Pierwszy sezon: Serial opowiada o chłopcu, który został ugryziony przez wilkołaka. To zdarzenie sprawia, że życie Scotta zmienia się lecz tylko w niektórych aspektach. Dalej chodzi do szkoły, uprawia sport i zakochuje się w Allison. Jednak wybiera sobie nieodpowiednią partnerkę, gdyż jej rodzina od zawsze prześladuje wilkołaki i walczy z nimi.
Drugi sezon: W tym sezonie pojawia się Kanima - jaszczuro-wilkołako-podobne-coś, która już od początku sieje zagrożenie wśród wszystkich ludzi. Derek, jeden z wilkołaków tworzy swoje stado by walczyć i pokonać potwora. Chce przekonać Scotta by także do nich dołączył. I przede wszystkim pojawia się dziadek Allison, którego nie cierpię.


Ogólna ocena: 8/10 
Nie jest to mega super serial, który powala na kolana, lecz bardzo spokojnie się go ogląda.
Z tym ostatnim żartowałam. Ten serial jest pełen emocji i przeżyć. (Umiem zachęcić!)
A jeżeli to was nie przekonuje to powiem, że występuje tam Dylan O'Brian, który jest największym ciachem, jakie świat widział.

Prosto z mostu: chaos opanował ten post w każdym zdaniu i słowie. Jednak się spytam: Czy przypadł wam do gustu ten sposób przekazania moich odczuć i wrażeń? A może zachęciłam kogoś?


2016-03-26

ŻYCZENIA WIELKANOCNE

Wielkanoc. A tak niedawno czekaliśmy na Świętego Mikołaja z workiem pełnym prezentów...

Życzę wam mile spędzonych Świąt Wielkanocnych z rodziną, smacznego jajka i wesołej zabawy w Lany Poniedziałek!

2016-03-23

RECENZJA #Trzy metry nad niebem



Okładka książki Trzy metry nad niebemAutor: Federico Moccia
Tytuł: Trzy metry nad niebem
Tytuł oryginału: Tre metri sopra il cielo
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 344
Seria: Trzy metry nad niebem (część 1)
Wydawnictwo: Muza



To kobieta tysiąca teorii i żadnej praktyki. Albo prawie...
Federico Moccia; Trzy metry nad niebem; strona 38


STRESZCZENIE:

Zwykła szkoła, w nic nieróżniących się od innych miejscowości we Włoszech. To własnie tam uczy się Babi. Palina to najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki. Rozmawiają ze sobą o wszystkim, pomagają sobie (szczególnie na lekcjach łaciny) oraz spędzają czas z tym samym towarzystwem. Jednak te dwie dziewczyny to wielkie przeciwieństwa pod względem charakteru.
Wszystko zmienia się w chwili, gdy Babi poznaje Stepa... zaraz to jest na samym początku książki. Na pierwszych stronach. Aczkolwiek ich bliższa znajomość zanim się takową stanie musi przejść długą drogę. Babi nie chce się wiązać z kimś, kto jest "chuliganem", ma motocykl oraz przeszłość kryminalną i nie podoba się jej rodzicom. Zajmuje jej trochę czasu zanim się przekona do Stepa i zauważy, że on ją kocha i ona kocha go.
Step próbuje różnymi sposobami dotrzeć do niej i jej serca. Czasami są one udane, a kiedy indziej to całkowita klęska. Jednak chłopak nie poddaje się i dąży wytrwale do celu. 

-Dziwne jest życie, nie?
-Dlaczego?
-Bo najpierw nie widzisz jej wcale, a potem zaczynasz widywać co dzień.
-Tak, dziwne.
Federico Moccia; Trzy metry nad niebem; strona 18


MOJA OPINIA:

Oceniam tą książkę w skali od jeden do dziesięć na 8.
Kolejna książka i kolejny raz muszę się przyznać, że najpierw oglądnęłam film. Już na początku książki wiedziałam jakie będzie jej zakończenie, ale przynajmniej mogłam się do tego przygotować. To wszystko przez moją koleżankę. Nie ma to jak zrzucać winę na kogoś innego. Ale z drugiej strony gdyby nie film nie poznałabym nigdy książki.
Babi i Step taki długi okres czasu musieli się do siebie przekonywać. Jak dla mnie za długo, bo przez to ich wspólnie spędzony czas był krótszy. Jednak on ją zdobywał. Poświęcał się dla niej. Przykładowo obudził się wcześnie rano. To jest takie romantyczne. Ach!

Filmowy Step "Ache" był ładny, ale całkowicie mi nie pasował do tego książkowego. Był on za słodki jak na "chuligana". Na jego miejsce dałabym jakiegoś innego aktora, którego jeszcze nie odkryto. Lecz właśnie z nim jest problem. Nie potrafiłam sobie wyobrazić Stepa inaczej niż w filmie. To było takie męczące, bo gdy czytałam  cały czas widziałam jego twarz, a obok pojawiała się druga, zamglona tego Stepa z mojej głowy .

Pepito. Własnie ten piesek. Po co oni go wzięli tej nauczycielce? Babi poradziłaby sobie jakoś w szkole. Może dotrwałaby do końca roku i zdała ten egzamin. Wydaje mi się że to własnie był główny powód do SPOJLER zerwania tych, którzy mieli być na zawsze ze sobą razem.

Dzięki autorowi i jego ciągłemu opisywaniu jak się zmienia biegi mogę z łatwością podejść do egzaminu na prawo jazdy za kilka lat. Przez ten czas przeczytam kilka razy te fragmenty i nauczy się ich na pamięć, a wtedy będę mogła już jeździć.

Cała historia nie różniła się chyba za bardzo od tej co jest opowiedziana w filmie. Jednak lepiej mi czytało się książkę. Styl pisania autora jest jakby to powiedzieć.... zachęcający do poznawania dalszych losów bohaterów. Już po pierwszych stronach stwierdziłam, że nie mogę odłożyć tej książki. Zawsze było "jeszcze jeden rozdział", bo każdy z nich kończył się w takim momencie, który pozostawiał mnie w niepewności.
Niedługo zabieram się za drugą część, czyli "Tylko ciebie chcę". I tu znowu pojawia się ten sam problem. Dlaczego nie ma jej w bibliotece i dlaczego oglądnęłam film?

Polecam książkę każdemu, kto potrzebuje otrząsnąć się ze swojej niespełnionej miłości i nie tylko :)

Zaczytanego dnia!

2016-03-19

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *Czerwona Królowa - film*

Hejka!
Patrzysz na tytuł i widzisz, że to ściema. Jak na razie nic nie wiadomo o filmie na podstawie tej serii, przynajmniej do mnie taka informacja nie dotarła.Tak, tak, tak! Sprzedano prawa do sfilmowania "Czerwonej Królowej"!
Ostatnio wpadłam na genialny pomysł. Skoro lubię i czytać książki, i oglądać filmy to czemu by tego nie połączyć. Seria czy książka, która bardzo mi się spodobała mogłaby mieć ekranizację chyba, że już takową ma. A moja wyobraźnia nie zna granic, więc obsada jest już wymyślona podczas czytania. Postanowiłam, że podzielę się z wami moimi typami aktorów pasujących do bohaterów.
Zapraszam Was, moich czytelników, innych blogerów czy booktuberów do udziału w zabawie. Możecie też w komentarzach pisać swoje propozycje do obsady opisywanej w poście książki. Chętnie zobaczę również wasze posty na ten temat, więc linki do blogów mile widziane :)

Zasady:

1. Czytamy książkę
2. Decydujemy się na napisanie posta/ nagranie filmiku: Tak, to jest własnie to!
3. Szukamy odpowiednich aktorów, chyba że są już w naszej głowie.
4. Piszemy dlaczego właśnie oni (dodatkowo)

I jak? Podoba się wam ten pomysł? Będziecie uczestniczyć?

W pierwszym poście wybiorę aktorów, którzy idealnie pasowaliby do odtworzenia ról z książek "Czerwona Królowa" i "Szklany Miecz".


źródło
Król Tyberiasz
Czyż Leonardo di Caprio nie pasuje do tej roli? Idealnie! Założyć mu na głowę koronę i od razu wczuje się w odgrywaną przez siebie partię.

Mare Barrow
Zastanawiałam się długi czas jaka aktorka pasuje najlepiej do tej roli. I doszłam do wniosku że nie została one jeszcze odkryta. Nie przypominam sobie żadnej odpowiedniej artystki. Mała, słaba i młoda, a tak na prawdę silna i odważna.


źródło
Cal 
Sam Claflin, ach! Tyle filmów, w których on gra olśniewająco, więc dlaczego nie przydzielić mu roli Cala. Pasuje jak ulał. Pewnie przez to, że jest taki ładny, a Cal jak wiadomo jest ładny :)
źródło
Maven 
Buhaha! Matthew Daddario, który mi kojarzy się tylko z milusim Alexandrem Lightwoodem, który jest na zabój zakochany w Magnusie dostaje ode mnie rolę Mavena. Już widzę ten jego uśmiech kiedy zdobywa władzę. Wyobrażacie sobie jaki to byłby cudowny widok, a zarazem straszny i komiczny.
żródło
Kilorn
Tyler Posey -ten aktor od razu pojawił się w mojej głowie w czasie czytania "Szklanego Miecza". W pierwszej części był rozmyty, a teraz jest wyraźny i to właśnie jest on. Poszukiwania Kilorna uważam za zakończone z powodzeniem.

źródło
Fearley
Emilia Clarke. Przypadkowo wyszło, że Sam Claflin i Emilia Clarke grają w tym filmie razem, podobnie jak w innym - "Zanim cię poznałam". Od razu jak zobaczyłam tę aktorkę stwierdziłam, że to Fearley :)


A jakie są wasze typy? Dzielcie się nimi w komentarzach :)


2016-03-16

RECENZJA #Oskar i pani Róża

Okładka książki Oskar i pani Róża
Autor: Éric-Emmanuel Schmitt
Tytuł: Oskar i pani Róża
Tytuł oryginału: Oscar et la dame Rose
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 88
Wydawnictwo: Znak Literanova
opublikowane także na lubimyczytac.pl







STRESZCZENIE: 

Dziesięcioletni Oskar jest ciężko chory. Leży w szpitalu, gdzie odwiedza go wolontariuszka pani Róża. W przeciwieństwie do rodziców rozmawia z nim oraz spędza z nim czas. Pani Róża wymyśla dla niego zabawę trwającą dwanaście dni. Każdy dzień to tak jakby dziesięć lat. Chłopka rodzi się na nowo, przeżywa swój pierwszy pocałunek, jest w "związku" z ukochaną dziewczyną, "zdradza ją". Żyje tak jakby to nie była zabawa tylko prawdziwe życie. Otwiera się też na Boga i jego przyjaźń. To wszystko dzięki pani Róży, która specjalnie dla niego, przekazuje mu najważniejsze wartości w postaci krótkich opowiadań o niej, jako najlepszej bokserce i jej rywalkach.
- Głupia była ta Plum Pudding, ciociu.
- Jak but. Ale butów jest niezliczona ilość. Są bardzo rozpowszechnione.
 Éric-Emmanuel Schmitt; "Oskar i pani Róża"; strona 56

MOJA OPINIA:

Oceniam tę książkę w skali od jeden do dziesięć na 9.
Książkę czytałam drugi raz w swoim życiu. Za pierwszym razem nikt mnie nie ostrzegł, że będę płakać. A ja po skończeniu książki przeżywałam wydarzenia w niej opisane przez kilka dni. Teraz postanowiłam sobie ją odświeżyć, bo kiedyś tam - w najbliższej przyszłości będziemy omawiać tę książkę w szkole.
Tym razem mimo tego, że byłam przygotowana na to co się stanie w trakcie i  na końcu książki uroniłam kilka łez.
Więc ostrzegam was: będziecie płakać!

Pacjenci szpitala, czyli dzieci wymyślały sobie pseudonimy. Na przykład chłopak oparzony był "Bekonem", a otyły "Popcornem". Urzekło mnie to, że te dzieci, które były w tak trudnej sytuacji, potrafiły wymyślać sobie przezwiska, bawiły się i śmiały. Choroba wyniszcza ludzi, zmienia ich, a szczególnie dzieci, które myślą, że wszystko jest niewinne i proste. Jednak one nadal próbowały pozostać sobą z czasu, kiedy żyły jak inni rówieśnicy, z rodziną.
Sama zastanawiałam się jakie dostałabym przezwisko, gdybym znalazła się w takiej sytuacji i stwierdziłam, że najlepsze byłoby "Upadła Anielica". Geneza jest bardzo prosta. W serii "Szeptem" był Patch, czyli Upadły Anioł. Miał on na plecach bliznę po skrzydłach i ja mam właśnie podobną. No więc ten - pasuje :)

Książka była napisana w postaci listów Oskara do Boga. Opowiadał on w nich o poszczególnych dniach swojego niezmiernie krótkiego życia. O emocjach, które gnieździły się w nim. Skarżył się na rodziców i poszukiwał odpowiedzi na przeróżne pytania. Nawiązał więź z Bogiem taką, jak z nikim innym. Stali się najlepszymi przyjaciółmi. Bóg pokazał mu jak z dnia na dzień stwarza od nowa świat oraz pokazywał najlepsze rozwiązania rożnych sytuacji.
Te listy były lepsze pod względem przekazywalnych wartości niż niejedna lekcja Religi w szkole. Wnosiły bardzo dużo do życia każdego czytelnika, zmieniały sposób patrzenia na świat i postrzegania niektórych rzeczy.

Pani Róża opowiadając swoje historyjki Oskarowi sprawiała, że wydarzenia, które nigdy nie miały miejsca i były wymyślone stawały się prawdziwe w jej ustach. Przekazywały one wartościowe lekcje Oskarowi i czytelnikowi. Dzięki nim Oskar wiedział jak postąpić w różnych sytuacjach. Potrafił przeprosić ukochaną, zrozumieć swój błąd, a także przekonać rodziców, że mogą z nim o wszystkim rozmawiać.

Rodzice Oskara nie mogli pogodzić się z tym, że ich syn umiera. Nie wiedzieli też jak go o tym poinformować. Nie potrafili z nim rozmawiać, gdy chłopiec najbardziej tego potrzebował. Dosłownie byli tchórzami - jak nazwał ich Oskar. Jednak z drugiej strony nie można ich do końca winić. Pragnęli żeby ich jedyne dziecko żyło jak najdłużej i było szczęśliwe. Nie chcieli żeby było im odebrane przez śmierć.
– O.K. To mogę go o wszystko poprosić? O zabawki, cukierki, samochód?…
– Nie, Oskarze. Bóg to nie Święty Mikołaj. Możesz go prosić tylko o sprawy duchowe.
– Na przykład?
– Na przykład o odwagę, o cierpliwość, o zrozumienie.
– O.K. Rozumiem.
– Możesz też, Oskarze, prosić go o różne rzeczy dla innych.
– Jedno życzenie dziennie, ciociu Różo, no to bez przesady, najpierw pomyślę o sobie!
Éric-Emmanuel Schmitt; "Oskar i pani Róża"; strona 23

Na podstawie tej znakomitej książki powstał film. Oczywiscie różni się trochę od książki, ale emocji w nim nie brakuje. Więc gdy już przeczytacie tę niesamowitą książkę to możecie się skusić na film. Najlepiej od razu po przeczytaniu "Oskara i pani Róży".  Po co odstawiać na bok chusteczki, jak można je wykorzystać do końca za jednym razem.

Podsumowując: "Oskar i pani Róża" to książka, którą powinien przeczytać każdy bez względu na to czy to jest lektura szkolna, czy nie.

2016-03-12

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *cytaty*

Dziś kolejna część cytatów z serii "Czerwona Królowa" tym razem z książki "Szklany Miecz". 



Najpierw cytaty, które powtarzają się co jakiś czas w książce i świadczą o tym co robią ludzie w Norcie by poczuć się wolnym:
"Wystarczy kropla krwi, by wzniecić bunt."
"Wydajemy się słabi ponieważ tego chcemy."
"Jestem dziewuszką od błyskawic- żywą energią elektryczną, błyskawicą w ludzkiej postaci."

I inne zapadające w pamięci:

"Muszę zamrozić serce dla tej jednej osoby, która uparła się rozpalać w nim ogień."

"Nawet jeśli jestem mieczem, to nie zostałam zrobiona ze stali, ale ze szkła, i czuję, że powoli zaczynam pękać."

"Cierpliwość często przynosi szybsze efekty niż pochopne działanie."

"Nie próbuj oszukać oszusta."

"Gdyby i jeśli. Nie znoszę tych idiotycznych słów."

"Moja umiejętność to najcenniejsze, co mam, chociaż oddziela mnie od innych. Jednak moc, którą mi daje sprawia, że jestem gotowa zapłacić tę cenę."

"Nie możemy wybrać, kogo pokochamy. Chociaż tak bardzo chciałbym, żeby było inaczej."

"Nie wszystko się kręci wokół pani, panno Barrow. Słońce nie wschodzi i nie zachodzi na pani życzenie."

"Bardziej niż piętno, którym mnie naznaczył, bolą mnie wspomnienia. Zastanawiam się, czy on również czuje podobnie."

"Pewnie wcześniej zadrżałabym, ale powoli się przyzwyczajam do zimna. I chyba powinnam się zacząć przyzwyczajać do tego, że jestem sama. Nie na świecie, ale tutaj. W sercu."

"Wiem, że nieładnie jest kłamać. Ale oni potrzebują kłamstw, żeby mieć siłę do walki, i jeśli moje oszustwo ma ocalić choćby jednego z nich, będę oszukiwać, nawet gdybym miała skończyć w piekle."

""Oszalałam". Chciałabym. Chciałabym, żeby mój umysł się załamał, odciął się zupełnie od koszmaru, jakim stało się moje życie. Szaleństwo byłoby cudowną ulgą."

"Coś we mnie pęka, pochylam plecy i chowam twarz w dłoniach. Mur, którym pragnę odgrodzić się od wspomnień, kruszy się i wali. Nie mogę jednak pozwolić, żeby mnie pogrzebał. Nie mogę pozwolić, żeby pogrzebały mnie błędy, które popełniłam."


2016-03-09

RECENZJA #Szklany Miecz

Okładka książki Szklany MieczAutor:Victoria Aveyard
Tytuł: Szklany Miecz
Tytuł oryginału: The Glass Sword
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska - Ostapko
Seria: Czerwona Królowa
Liczba stron: 560
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Otwarte






STRESZCZANIE:

Mare Barrow, Czerwona Królowa, dziewuszka od błyskawic, najbardziej poszukiwana osoba w całym kraju postanawia odszukać osoby z listy, którą dał jej Julian. Zawarte są na niej imiona i nazwiska osób podobnych do niej. Czerwonych z mocami podobnymi do Srebrnych. Nowych, którzy mogą zdobyć władzę, która leży w rękach Mavena i jego matki.
Cal także pomaga Mare w poszukiwaniach. Jako wieloletni dowódca, generał i książę wie najważniejsze rzeczy o królestwie. Cal posiada również umiejętności, o których Czerwoni żyjący w skrajnych warunkach oraz bez dostępu do prądu niewiele wiedzą. Potrafi kierować samolotem. A ta umiejętność jest bardzo przydatna.
Toczy się ciągła walka miedzy odziałem Mare i Mavenem. Kto dotrze pierwszy do Nowego? Czy Nowy przeżyje, czy zostanie skazany na śmierć z rąk króla?
Wydaje się, że ból jest również jednym z moich wyzwalaczy
Victoria Aveyard; Szklany miecz

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 10. 
Zapraszam do świętowania . Pierwsza dziesiątaka. I pomyśleć, że nawet "Czerwona Królowa" nie doczekała się takiego zaszczytu, chociaż była bardzo blisko. Zastanawiam się teraz jaką ocenę dam kolejnej części z tej serii. Nie spodziewam się żeby była gorsza. Poziom musi się utrzymać!

Przed przeczytaniem zapoznaj się z treścią opisu dołączonego do książki bądź skonsultuj się z bibliotekarzem lub innym czytelnikiem, gdyż każda strona zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. 
Tak to jest prawda. Pierwsze kartki książki były straszne. Zresztą kolejne też. Wszystko przez to, że czytając tę książkę wchodzi się do świata przedstawionego i trudno go opuścić. Wszystkie wydarzenia są nagłe i łatwo się przestraszyć. Tak, w czasie czytania można się przestraszyć. Przykładowo gdy jeden z Nowych postanawia zaatakować Mare i innych, gdy ci mówią mu kim jest. Nie można przyzwyczaić się do ciągłych i nagłych zmian biegu wydarzeń. Za każdym razem coś zaskakuje.

Mare to chyba najbardziej pechowa osoba w tej książce. Za każdym razem, gdy wyruszała na misję, werbunek czy w ogóle robiła coś przytrafiało jej się coś niemożliwego. Bitwa w tunelach pod miastem - Chwila, jest Mare? Tak, to możemy zaczynać. Na serio to tak wyglądało. Jednak z drugiej strony coś się działo. A książka musi być o czymś. Nie może być tylko opisami przyrody jak w niektórych lekturach szkolnych.
"Mam w życiu wiele rzeczy, ale szczęście raczej do nich nie należy."
Victoria Aveyard; Szklany miecz
Jak już jesteśmy przy Mare to powiem o jej zachowaniu i zmianie jaką przeszła. Mare wszystkim mówi, że jest najważniejsza na świecie. Powtarza to jak mantrę. Lecz do niej samej ta informacja nie do końca dociera. Pragnie uratować jak najwięcej osób takich jak ona, czyli Nowych przed wyrokami Mavena, a zarazem wysyła na pewną śmierć inne osoby. Cały czas żyje w napięciu. I nie mówię tylko o napięciu prądu, który przepływa przez jej ciało nieustannie, tylko o napięciu emocjonalnym. Musi opuścić rodzinę, do której wróciła po kilku miesiącach spędzonych w wiezieniu, którym był zamek królewski. Wszystkie wydarzenia wywierają na niej wielki wpływ, a ona nie może się poddać, uklęknąć w kącie i płakać. Musi być silna, by walka, którą rozpoczęła przyniosła oczekiwany skutek.

Cal, przez pierwsze pół książki był traktowany jak coś co nie ma prawa istnieć. Tak coś, nie ktoś. Nawet teraz cisną mi się do oczu łzy i jestem zła na wszystkich, którzy mu sprawili takie piekło. Przecież on im nie zagrażał! Stracił ojca, brata, całe swoje życie i zmienił stronę, po której walczy. Przeciw Mavenowi. Na pewno nie z nim. Mare nie wiedziała gdzie on jest, nie wiedziała jak się czuje i czy w ogóle żyje. Po długich staraniach udało jej się go uratować. I wtedy książka zaczęła mi się bardziej podobać. Nie chciałam nią rzucać, rwać kartek, ani odstawić na półkę i zapomnieć o niej. Zaczęłam ją dalej czytać z większym zaangażowaniem, kibicując Calowi w walce i miłości.

Uwaga teraz będę swatać, czyli to co lubię robić najbardziej podczas czytania. Mimo, że w tej książce nie pojawiały się namiętne pocałunki, romantyczne rozmowy nie zabrakło miłości. Pojawiała się ona w sposobie bycia, we wzroku i w czynach bohaterów. Od początku, gdy Shade i Fearley popatrzyli na siebie pierwszy raz wiedziałam, że to będzie wielka miłość do końca życia. Łudziłam się, że autorka rozwinie ten watek, poświęci im chociażby jeden rozdział. Tak trwałam prawie do samego końca.SPOJLER: Prawie, bo Shade umarł. Moje OTP umarło. I Fearley straciła nadzieje.

Przechodzimy teraz do trójkąta miłosnego kwadratu miłosnego. Niedługo w książkach będą "wielościany foremne związków" jak tak dalej pójdzie.  Tradycyjnie jednym z boków jest dziewczyna - główna bohaterka, pierwszy partner to jej przyjaciel  z dzieciństwa, drugi to super, mega, najlepszy na świecie facet, a ostatnie ogniwo tworzy wróg, który ją kochał. Mare, Kilorn, Cal i Maven.  Z powodu, że jestem #TeamCal nie wyobrażałam sobie, że ktoś może ich rozdzielić. SPOJLER: Jednak Kilorn w pewnym sensie wyznał jej miłość. A Mare i tak każdą noc spędzała w pokoju Cala. Aczkolwiek nie rozmawiali oni ze sobą, tylko byli. Czasami zastanawiałam się dlaczego nie myślą o miłości i bliskości kogoś, komu mogą zaufać w tej sytuacji. Kiedy nic nie jest pewne, nawet następny dzień. I  jeszcze kwestia Mavena, który przysyłał jej liściki. Zastanawiam się czy on ją kochał, czy tylko robił przedstawienie jak w pierwszej części. Bardzo mnie to interesuje. SPOJLER: Patrząc na zakończenie stwierdzam, że Maven ma syndrom niedocenionego mężczyzny, pragnie władzy nad kobietą i to dosłownie, traktując ją jak zwierze. Zapowiada się "cudowna" następna część.

Podsumowując: "Szklany Miecz" to książka dla ludzi o mocnych nerwach. Nie można przejść obok niej obojętnie. Wystarczy tylko przeczytać najpierw pierwszą część, bo zaczynać serię od środka to nie wypada.
 P.S. Wiem, w tej recenzji było kilka spojlerów, ale musiałam wyrzucić z siebie te informacje.
  

2016-03-05

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *cytaty*

Hejka książkomaniacy!
Tydzień temu pojawił się na blogu TAG o "Czerwonej Królowej", więc podzielę się z Wami moimi ulubionymi cytatami z tej serii. Na pierwszy ogień idzie pierwsza część, a za tydzień druga część, czyli "Szklany Miecz".

Zaczniemy od klasyki, czyli tych cytatów, które pojawiają się co kilka stron. Tworzą one tę książkę i zapadają w głowie na dłuuuugi czas.

"Każdy może zdradzić każdego."
"Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co wierzą ludzie."
"Powstaniemy. Czerwoni niczym świt."
 A teraz pozostałe. Te cytaty to niektóre zaznaczone przeze mnie w książce: 


"Potężni są ci, którzy wyglądają na potężnych."

"Stwarzanie nadziei, gdy w rzeczywistości jej nie ma, to okrucieństwo. Fałszywa wiara wywołuje rozczarowanie, ból i wściekłość, przez co niełatwe sprawy stają się jeszcze trudniejsze."

"Taka jest nasza natura - powiedział Julian. - Niszczymy. To cecha charakterystyczna ludzkiego rodzaju. Niezależnie od koloru krwi, zawsze upadamy."

"Strach mnie zabije."

"Poza tym słowa mogą kłamać. Spójrz poza nie."

"Nie jestem księżniczką, moje życie nie było bajką i wiem, że nie zawsze przytrafiają się szczęśliwe zakończenia."


"W szkole uczyliśmy się o świecie, który istniał przed naszym światem, o aniołach i bogach mieszkających w niebie i sprawujących na ziemi mądre rządy łagodną ręką.Niektórzy twierdzą, że to zwykłe bajania, ale ja im nie wierzę. Bogowie nadal nami rządzą. Przybyli z gwiazd. I nie są już łagodni"

"W opowieściach, baśniach i legendach zawsze pojawia się jakiś bohater, który przybywa na ratunek. Jednak wszyscy moi bohaterowie albo odwrócili się ode mnie, albo umarli. Nikt mnie nie uratuje."

"Dawno temu tata nazwał nas mrówkami, czerwonymi mrówkami prażącymi się w srebrnym słońcu. Niszczy nas potęga innych, przegrywamy walkę o nasze prawa, ponieważ nie jesteśmy nadzwyczajni."

"Nie mogę się nadziwić, z jaką łatwością przychodzą mi kłamstwa. Pewnego dnia może nawet uda mi się okłamać samą siebie, że jestem szczęśliwa."

Który cytat najbardziej się Wam podoba? A może macie inny ulubiony, który nie został wymieniony w tym poście?
***
Przeczytaliście właśnie setny post opublikowany na blogu! Nie spodziewałam się, że to nadejdzie tak szybko. Jestem zadowolona z siebie i z Was. To dzięki Wam to miejsce żyje i funkcjonuje :)


2016-03-02

RECENZJA #Sekretne życie pszczół

Okładka książki Sekretne życie pszczółAutor: Sue Monk Kidd
Tytuł: Sekretne życie pszczół
Tytuł oryginału: The Secret Life of Bees
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Liczba stron: 352
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Recenzja opublikowana także na: lubimyczytac.pl


Trzeba marzyć o rzeczach, o których nigdy się nie słyszało.
Sue Monk Kidd; Sekretne życie pszczół




STRESZCZENIE: 

Książka opowiada historie dziewczynki, czternastoletniej Lily, która razem ze swoją czarnoskórą opiekunką ucieka od swojego ojca, od policji i ludzi, którzy nie szanują innych - tylko tych co maja białą skórę.
Lily i Rosaleen udają się do miejsca, którego nazwa zapisana jest na obrazku należącym do nieżyjącej już mamy Lili. Tam w sklepie zauważają na słoikach z miodem identyczną jak na obrazku czarnoskórą Matkę Boską. Kierują swoje kroki teraz do miejsca, gdzie jest produkowany ten miód, czyli do domu trzech czarnoskórych sióstr i ich pasieki. Zatrzymują się u nich i pomagają kobietom w produkcji miodu. Nie mówią jednak prawdy na temat tego jak się tu znalazły i jaka jest ich prawdziwa tożsamość. Lily zaprzyjaźniania się z jednym chłopcem, który pracuje w pasiece - Zachem. Wspólnie wykonują powierzoną im pracę i rozmawiają ze sobą. Lily pragnie się dowiedzieć czy to ona jest winna śmierci mamy, czy jej mama przebywała tu - wśród uli, chce poznać jej historię.
Dziewczyna w czasie pobytu zauważa, że pszczoły nie chcą jej skrzywdzić i nigdy nie chciały. One tylko się bronią, gdy jest taka potrzeba.

Ludzie generalnie wolą umrzeć, niż przebaczyć. Takie to trudne. Gdyby Bóg powiedział, nie owijając w bawełnę: "Daję wam wybór, przebaczcie albo gińcie", wiele osób z miejsca zamówiłoby trumnę.
Sue Monk Kidd; Sekretne życie pszczół


MOJA OPINIA:

Książkę oceniam w skali od jeden do dziesięć na 9.
Zacznijmy od tego, że film na podstawie tej cudownej, najlepszej w swoim rodzaju książki był moim ulubionym filmem przez kilka lat. Nie, jednak aż do teraz jest moim ulubionym filmem. Czytanie przeżyć Lily było o wiele lepsze niż oglądanie ich.

Trzy czarnoskóre siostry z pasieki różniły się od siebie całkowicie, ale nie dało się ich nie lubić. Najbardziej polubiłam August, która darzyła wszystkich swoją miłością. Nie naciskała, czekała spokojnie aż Lily zdecyduje się na rozmowę o swojej mamie. June była niezmiernie zakręconą osobą. Bardzo jej kibicowałam w związku z Neilem, chociaż wiedziałam jak to się skończy. A May to była May. W wersji filmowej jakoś bardziej mnie do siebie przekonała niż w książce. Była ona dziewczyną, która potrafi się cieszyć, a zarazem cały czas myślała o nieszczęściu innych ludzi i współczuła im. Niby nie możliwe, a jednak jej się to udawało. I to właśnie przez nią płakałam. To May sprawiła, że z moich oczu (autentycznie) poleciały łzy.

Książka jest pełna najznakomitszych cytatów. Co drugie zdanie, a nawet KAŻDE zdanie można sobie zapisać i wracać do niego co jakiś czas. Najlepiej byłoby cały czas czytać tę książkę, bez przerwy. Nie spotkałam jeszcze takiej książki. Jestem zachwycona!


Wszystkie wydarzenia w książce są związane z sytuacją polityczną panującą w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Wprowadzono właśnie w tym kraju prawo do głosowania dla osób czarnoskórych. Wszyscy śledzą wiadomości w telewizji żeby dowiedzieć się jak najwięcej na ten temat. Rosaleen stara się o możliwość głosowania. Traktuje to jak sprawę priorytetową. Widać że jej zależy na tym. Chociaż... każdemu człowiekowi powinno zależeć na tym żeby wybierać swoją władzę. Przecież to demokracja.
Jedynym problem jest to, że większość białoskórych Amerykanów jest temu przeciwna. Przez lata w ich głowach zagnieździło się, że czarny człowiek = zły człowiek, niewolnik. To jest błędne pojecie i powinni ci ludzie jak najszybciej zmieni swoje podejście do tych spraw.

W książce wspominane są wszelakie religie. Zielonoświątkowcy, Baptyści, Chrześcijanie  i tyle pamiętam, ale było tego więcej. Każdy ma swoje poglądy i nie chce ani trochę odpuścić osobą wierzącym w coś innego. Wychodzą przez to różne sytuacje. W pewnym momencie czytania pogubiłam się trochę w kwestii tego w co kto wierzy, ale wyszłam na prostą. Poznałam tez kilka nowych wierzeń o których wcześniej nie słyszałam.

Czarna Madonna w Łańcuchach, którą czczą "siostry miodowe" i ich znajomi ma cudowną historię swojego pochodzenia. Czytałam ją kilka razy. Szukałam za każdym razem bardziej szczegółowego szczególiku.  I tym oto sposobem zamiast czytać dalszy ciąg przygód  Lily powtarzałam ten sam fragment kilka razy. Nie znudziło mi się w ogóle. Chyba przeczytam sobie jeszcze raz...
Szczególną cechą świata jest to, że kręci się dalej bez względu na to, jakie spotykają nas nieszczęścia.
Sue Monk Kidd; Sekretne życie pszczół

Podsumowując: Książka warta przeczytania ze względu na swoje wartości i historię, która jest cudowna, wzruszająca, poważna, a momentami zabawna. Polecam ją wszystkim którzy szukają albo już znaleźli swoje szczęście.



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka