2016-04-30

LIKE TO - przegląd kwietnia

Hejka!
Mimo, że w kwietniu były egzaminy gimnazjalne i uczyłam się na nie wytrwale, znalazłam czas, a nawet dużo czasu na czytanie książek. W porównaniu z poprzednim miesiącami jest to dużo, bo aż pięć.
"Marsjanin"
"Tylko ciebie chcę"
"Diabelskie Maszyny: Mechaniczny Anioł" (część 1)
"Diabelskie Maszyny: Mechaniczny Książę" (część 2)
"Miłość ci wszystko wyPaczy"
Ten miesiąc pod względem zaskoczeń czytelniczych był bardzo obfity. Każda książka ma w sobie coś innego, co bardzo mi się spodobało. "Marsjanin" dołączyłnawet do moichulubionych książek. Już tęsknie za niektórymi bohaterami. Dobrze, że przede mną jeszcze trzecia część "Diabelskich Maszyn". Nie muszę się przynajmniej rozstawać z moim Willem. Tylko ostatnia książka, mimo że miała trzysta stron i przeczytałam ją w jeden dzień, zaskoczyła mnie negatywnie.

PIOSENKI MIESIĄCA

Secret Love Song. Little Mix
Rendez Vous. INNA
The Girl Is Mine. 99 Souls

FILMY MIESIĄCA


Bruce wszechmogący (2003)
Bruce jest niezadowolony ze swojej dotychczasowej pracy reportera, więc z niej rezygnuje. Do tego cały czas narzeka na Boga i na to że Bóg zapomniał o nim oraz że nic mu się nie udaje.
Spotyka się z Bogiem, szukając nowej pracy. Bóg przekazuje mu swoją moc i nakazuje Bruce'owi, żeby  nie ingerował w wolną wolę ludzi. Jednak jak to zrobić?
W połowie filmu przypomniałam sobie, że już go oglądałam, ale nie zaszkodzi drugi raz.  Polecam!




Merida Waleczna (2012)
Merida to księżniczka, która jest o krok do zamążpójścia. Jej rodzice chcą wybrać dla niej męża z pośród kandydatów, którzy przybyli do królestwa. Dziewczyna jednak nie chce się ustatkować i mieć spokojnego życia. Pragnie przygód i ciągłych zmian. Postanawia uciec z zamku. Po drodze spotyka wiedźmę, która daje jej ciastko powodujące zmianę. Tylko jaka jest ta zmiana?








ODKRYCIE MIESIĄCA

To nowa kategoria, która pojawiła się nagle w mojej głowie i myślę, że zostanie w podsumowaniach miesiąca na długo. Będą tu pojawiały się nowo odkryte przeze mnie blogi, kanały na YouTubie, autorzy oraz imprezy (przede wszystkim związane z książkami ). 
Na pierwszy raz wybrałam amerykańską skrzypaczkę, wokalistkę i tancerkę Lindsey Stirling. Dotąd nie wiedziałam, że taka osoba istnieje. Dopiero książka, którą napisała Lindsey Stirling pod tytułem "Jedyny pirat na imprezie", ukazała mi jej osobę. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła przeczytać tę książkę.  Już coraz bliżej do czerwca i daty wydania tego pamiętnika. Od pierwszego dźwięku pokochałam jej utwory, mimo, że nie lubię skrzypiec. Lecz w jej wykonaniu gra na tym instrumencie jest niesamowita. Na YouTubie można posłuchać jej utworów, które są jedyne w swoim rodzaju. Jej kanał to Lindsey Stirling.

Jak minął Wam ten miesiąc? 
Zaczytanego maja!

2016-04-27

RECENZJA #Szczęśliwa przystań

Okładka książki Szczęśliwa przystań
Autor: Melissa Senate
Tytuł: Szczęśliwa przystań
Tytuł oryginału: 
Liczba stron: 368
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia






STRESZCZENIE:

Rebecca to młoda dziewczyna, która nie wie czy ta sytuacja, to miejsce, w którym się teraz znalazła jest dla niej dobre. Czy czuje się szczęśliwa w Nowym Yorku, przy swoim chłopaku. Chce coś zmienić, ale nie wie jak. Pomaga jej w tym umierający ojciec, który informuje ją, że ma siostrę: Joy. Rebecca na początku nie chce jej poznawać. Przecież nic ich nie łączy... oprócz ojca. Opuszcza miasto i udaje się do miasteczka w którym mieszka jej siostra. Wyrusza razem z nią autobusem miłości, na wycieczkę dla singlów. Próbuje znaleźć z nią wspólny język.


MOJA OPINIA:

Książkę oceniam w skali od jeden do dziesięć na 7.
Mało kto odważyłby się rzucić całe swoje dotychczasowe życie, chłopaka oraz pracę. Jednak pewne zdarzenia sprawiają, że się nad tym nie zastanawiamy. Tak było w przypadku Rebecki, która w ciągu jednego dnia musiała przyswoić tyle informacji. Chciała mieć przy sobie kogoś bliskiego, kto zrozumiałby ją i pocieszył. Wiedziała, że jej chłopak tego nie zrobi, bo on cały czas żyje pracą. Nie potrafi opuścić przestrzeni prawniczej. Więc zostaje jej siostra.

Czasami się zastanawiałam czy dziewczyna wróci z powrotem do Nowego Yorku. Jednak była wytrwała i dążyła do swojego celu. Po drodze na szczęście spotkała też chłopaka. I tu pojawia się problem. Rebecca była najbardziej niezdecydowaną osobą w kwestii miłości w świecie książek jaką znam. Nawet nie wiecie jak to denerwowało. Ja tu czekam na pocałunek, a ona mówi że ma chłopaka. Natomiast w innej sytuacji zapominała całkowicie o "mężczyźnie swojego życia z Nowego Yorku" i  zadurzała się w nowo poznanym Theo.

Pojawia się też kwestia ponad jednego miliona dolarów, które Rebecca dostała w spadku po ojcu. Dziewczyna chce być fair ze swoją siostrą i oddać jej połowę spadku. I tu pojawia się jej chłopak, który pragnie tych pieniędzy, a jeżeli będzie z Rebecką to tak jakby te pieniądze były częściowo jego. Nie wiecie nawet jakie on rzeczy mówił swojej dziewczynie! Że ta jej siostra to będzie chciała wszystko wziąć, zostawi ją bez grosza, okaże się przestępcą i inne takie historie. Widać było, że zależy mu tylko na jednym. Zapominał, że związał się z Rebecką dla miłości.

Książka opowiada historię dorosłych ludzi. Poznajemy życzliwość niektórych bohaterów, nienawiść, niezrozumienie i dużą dawkę miłości.
Przewija się też watek rozwodów. Tym autobusem miłości zazwyczaj podróżują mieszkańcy miasteczka, którzy się rozwodzą lub rozwiedli się jakiś czas temu. Przedstawiają oni tam swoje historie, mówią otwarcie o swoich przeżyciach i problemach. Szukają wsparcia wśród innych osób w podobnej sytuacji.
W książce pojawiało się bardzo dużo bohaterów. Jedni się pojawiali, a inni odchodzili. Jednak zapamiętanie ich imion i osobistej historii nie było niczym trudnym.Chyba pierwszy raz mogę powiedzieć coś o każdym bohaterze z osobna. Nie są dla mnie oni zlaną masą, a to dobrze świadczy.

Podsumowując: "Szczęśliwa przystań" to książka, która wnosi wiele do życia i mówi żeby walczyć o siebie do samego końca. Warto ją przeczytać, chociażby po to by poznać Theo, który jest najbarwniejszą postacią z tej książki. 



2016-04-23

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *zalotny TAG*

Hejo! Dzisiaj uraczę Was kolejnym TAGIEM. Dziś pokierujemy się w stronę miłości, której w książkach jak i prawdziwym życiu nie brakuje. "Miłość rośnie, wokół nas! W spokojną, jasną noc. Nareszcie świat, zaczyna w zgodzie żyć! Magiczną czując moc..." Nawet bajki przekazują nam miłość. Na pierwszym miejscu stoi "Król Lew" i ta piosenka , której fragment jest powyżej.

Faza 1
Zauważenie
Czyli książka, którą kupiłam ze względu na okładkę

Pierwsze pytanie i już klapa. Moja biblioteczka jest prowadzona skrupulatnie i z wielkim przemyśleniem. Zanim wybiorę jakąś książkę mijają wieki. Częściej wypożyczam książki ze względu na okładkę nie czytając opisu. Nie jestem, jak widać, sroką książkową. Jednak zawsze może się to zmienić. Przykładowo pojawi się niesamowita książka na półkach sklepowych i będę musiała ją mieć, choćby nie wiem co.

Faza 2
Pierwsze wrażenie
Czyli książka, którą kupiłam ze względu na opis

Taka rzecz miała miejsce, w przeciwieństwie do tej z "Fazy 1". Jest kilak takich książek, jednak ta, która najbardziej mi się z nich spodobała to "Fangirl" Rainbow Rowell. Przeczytałam opis i już wiedziałam, że musi być moja. Na pewno nie będę czytała jej jeden raz tylko będę do niej powracać co jakiś czas. Do tej pory zdarzyło mi się już kilkanaście razy otwierać ją i czytać. Ta książka ma w sobie coś co przenosi czytelnika w inne miejsce na ziemi, przekazuje zwykłe życie dziewczyny, które tak naprawdę jest niezwykłe. I jest w pewnym sensie o mnie - może nie jadłabym przez trzy miesiące batoników proteinowych, z lęku przed stołówką, ale mam coś wspólnego z Cath.

Faza 3
Słodkie rozmówki
Czyli książka ze świetnym stylem pisania

Tutaj muszę się chwilę zastanowić, żeby nie być monotematyczną...
Chyba nigdy nie mówiłam o "Harrym Potterze", a dokładniej o J.K. Rowling. W jej książkach jest coś takiego, że chce się je czytać, jest to nawet udowodnione (niektórzy moi znajomi czytali HP, mimo że, jak uważają nie lubią czytać, a to chyba coś znaczy). Chyba, że w tych książkach jest prawdziwy magnez, który przyciąga każdego bez wyjątku.

Faza 4
Pierwsza randka
Czyli pierwszy tom serii, który sprawił, że miałam ochotę od razu zabrać się za kolejne

Szczerze mówiąc to każda seria robiła na mnie dotąd takie wrażenie. Jak już weszłam w świat przedstawiony w danej serii to nie chciałam go opuszczać. Wiedząc, że to nie tylko jedno książkowa przygoda miałam nadzieję, że uda mi się jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów. Jednak najbardziej można zauważyć taką reakcję po przeczytaniu "Czerwonej Królowej", a teraz "Szklanego Miecza", czyli drugiej części z serii. Musze tak długo jeszcze czekać, żeby się dowiedzieć co dalej! Zakończenie mnie zszokowało, a ja nie mam jak dowiedzieć się, co dalej z Mare, którą w pewnym sensie lubię, chociaż jest trochę denerwująca.




Faza 5
Nocne rozmowy telefoniczne
Czyli książka przy której przetrwałam noc

W tej kategorii też jest kilka książek. Jednak żeby się nie powtarzać podam taką, która ostatnio ukradła mi noc. Tum, tum tum... jest to "Tylko ciebie chcę". Będąc w połowie książki stwierdziłam, że muszę ją skończyć choćby nie wiem co, więc czytałam. I czytałam. I płakałam. I czytałam. I się śmiałam. Niesamowita książka.
Był też drugi powód dla którego kontynuowałam zapoznawanie się z przygodami Stepa i Gin. Został tylko tydzień do testów gimnazjalnych, a mi się nie chciało uczyć. Wiedząc jakie są plany na weekend starałam się jak najszybciej skończyć to co zaczęłam wcześniej. Wiedziałam, że jeszcze tyle do powtórki z różnych przedmiotów, ale książka była silniejsza.

Faza 6
Zawsze w myślach
Czyli książka, o której nie mogę przestać w myśleć

Co by tu wybrać? Kilka dni temu skończyłam czytać "Marsjanina". Nie wiem na co ja tyle czekałam, że nie przeczytałam tej książki wcześniej. Jest NIE-SA-MO-WI-TA! Ja chcę dalej poznawać losy Marka Watneya! Polubiłam go, jak żadnego bohatera książkowego. Jego odwaga i nietuzinkowe pomysły rozwaliły cały system.

Faza 7
Kontakt fizyczny
Czyli książka, którą kocham za towarzyszące jej uczucia

Do tej kategorii pasuje na sto procent któraś z książek Nicholasa Spraksa. Tylko która? Nie wiedziałam, że ta decyzja może być tak trudna. "Noce w Rodanthe"? Chyba to była pierwsza książka tego autora, która miałam okazję przeczytać i nie spodziewałam się, że w czasie jej czytania może się przez moją głowę przewinąć tyle myśli, a emocje będą się, co chwile zmieniać.

Faza 8
Spotkanie z rodzicami
Czyli książka, którą chcę polecić rodzinie i znajomym

Ooo, od razu mam odpowiedź. Taka książka to "Sekretne życie pszczół". Mamę przekonałam już, żeby ją przeczytała, teraz czas na resztę rodziny. Challenge accepted!

Faza 9
Myślenie o przyszłości
Czyli książki, które będę czytała jeszcze nie raz

Dużo jest takich książek, ale na pewno będzie to "Podaruj mi miłość", "Fangirl" (jak już wcześniej wspominałam) oraz "Ostatnie dni królika". Jak tak dalej pójdzie zostanę po kilkuset latach odkopana zza tych książek, które przeczytam drugi raz, jako eksponat muzealny. "Osoba, która czytała książki w wersji papierowej. Jedyny przedstawiciel tego gatunku".

Faza 10
Dzielenie się miłością
Czyli nominacje

Nominuję blogi:
Lekturia


Koniec! Pierwszy raz się cieszę, że skończyłam pisać post. Chyba ten TAG kosztował mnie dużo pracy. 

Miłego weekendu!

Dla Gimnazjalistów, jak i dla mnie już z mniejszym stresem - prawie wakacje. 
BTW, jak Wam poszły egzaminy gimnazjalne (jeśli ktoś pisał w tym roku)?


2016-04-20

SERI(AL)OWO #shadowhunters


W styczniu światło dzienne ujrzał kolejny serial. Serial, na który czekałam dokładnie pół roku i trzynaście dni. To właśnie na początku wakacji zaczęłam czytać pierwszą część i wszystkie informacje o tej serii w internecie. "Shadowhunters". Zapraszam do czytania mojej opinii po pierwszym sezonie serialu, który z odcinka na odcinek zachwycał mnie coraz bardziej.
źródło

Najlepsza postać męska: Alec. Zacznijmy od tego, że wyglądał jak Alec, bo to też ważny szczegół. Gdyby aktor grający Alexandra miał blond włosy to nie byłoby to samo. Po drugie jego olśniewający uśmiech, który w niektórych sytuacjach jest bardzo przydatny. Pod koniec sezonu zaczął walczyć o swoje. Nie zwracał uwagi na Parabatai ani na innych bliskich. Jednak jego podchody i taktyki były super.

Najlepsza postać damska: Izzy. W serialu Izabella była niegrzeczną córką wymagających rodziców. Nie miała lekko, jednak wiedziała, że musi dać radę. Swoim charakterem pokazywała, że chce być wolna, chce kochać. Do jej charakteryzacji też nie mogę się przyczepić.
Jak rodzinnie się zrobiło już na początku

źródło
Najgorsza postać męska: W tym serialu polubiłam nawet Valentina, którego z zasady powinno się nie lubić, bo jest tym złym, który wszystko niszczy. Wampiry, Wilkołaki, cały świat podziemny był jak dla mnie idealny, wszyscy bohaterowie byli na swoim miejscu. Nawet Jace miał swoje mocne strony, po mimo, że nie był sarkastyczny tak jak w książce.

Najgorsza postać damska: Clary / Lydia. Nie wiem, która z nich była gorsza. "Pani wiedząca wszystko", czy "Wysłanniczka Clave". Clary zawsze miała otwarte usta, jak w czasie kataru, kiedy nie można oddychać przez nos. Tylko kto ma taki długi okres czasu katar? Po za tym nie myślała w ogóle o tym, że jej cały czas coś grozi, jeśli jest bez opieki doświadczonych Nocnych Łowców. I na dodatek kochała uciekać, z domu i Instytutu.  Chciała być niezależna i gdy kilka razy przechytrzyła kogoś, to stwierdziła, że może wszystko. Przecież wiadomo, że to jest niemożliwe, wszystkiego trzeba się nauczyć!
Natomiast Lydia rządziła się od pierwszego momentu jak się pojawiła. Chciała mieć wszystko dla siebie, nie zważała na to czy innych rani. Na szczęście dotarło do niej, że źle czyni i chciała się zmienić.

źródło
OTP: Nie kibicowałam Clary i Jace'owi, bo to było od początku wiadome, że będą razem - więc po co ich wspierać jeszcze bardziej. Tylko że pod koniec sezonu dowiedzieli się, że są rodzeństwem, ale myślę, że reżyserzy nie zmienią tego wątku i będzie tak jak w książce. W innym wypadku potrzebne im wsparcie.
Wybrałam na cel Magnusa i Aleca. Za każdym razem, gdy pojawili się w jednej scenie wspólnie, lub gdy rozmawiali przez telefon od razu się prostowałam i słuchałam uważniej. Zawsze jednak im ktoś przeszkadzał, a to Clary uciekła, to musieli pomóc Lukowi, a najgorsze było to, że rodzice Aleca znaleźli mu dziewczynę, która ma być jego partnerką życiową. Nieprawdaż, że cudownie? W ogóle!
SPOJLER: Jednak to, jak postąpiła Lydia całkowicie mnie zaskoczyło. Myślałam, że ona jest całkowicie inna. Na szczęście wszystko skończyło się po mojej myśli i dodatkowo to Alec wyszedł z inicjatywą, a nie Magnus - nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Najdokładniej maksymalny fangirling!


Tego nie mogło tu zabraknąć, czyli mój ulubiony bohater z tej serii, jeden z książkowych mężów, wampir oraz prawdziwkowy przyjaciel.

źródło

Simon: jako wampir był jeszcze słodszy niż jako człowiek. W dziesiątym odcinku jak udawał morderce i więził szefa policji/prokuratora -  wiecie o kogo mi chodzi? - był natomiast poważny. Myślałam, że zrobi coś temu mężczyźnie. Na początku Simon bał się samego siebie, nie chciał pić krwi, nie chciał w ogóle być wampirem, jednak się z tym pogodził. Ogólnie to tak właśnie sobie wyobrażałam Simona. Taki słodziak, który gra w gry i zna wszystkie komiksy, superbohaterów i ogólnie żyje w swoim świecie fantastyki.

Gdy znalazł się w świecie Nocnych Łowców , wszystko wydawało mu się dziwne, próbował to sobie jakoś wytłumaczyć, a to że wszyscy się z niego naśmiewali i nie pomagali mu w tym sprawiło, że bał się tego świata. Jednak chciał towarzyszyć swojej przyjaciółce i nie uciekł.W tym nowo poznanym świecie Simon miał całkowitego pecha. Wampiry go porwały, wilkołaki nie pałały do niego jakąś wielką przyjaźnią, nikt nie zwracał na niego uwagi, bo był zwykły, bez żadnych wrodzonych zdolności, w przeciwieństwie do pozostałych bohaterów. Natomiast, gdy stał się wampirem wszystko się zmieniło. Na lepsze i oczywiście było ciekawiej.

Najlepszy odcinek/odcinki:
Odcinek z numerem dziesiątym, kiedy to Clary przeniosła się do alternatywnej rzeczywistości, do innego wymiaru. Szczerze mówiąc śmiałam się cały czas, z reklamy porad magicznych Magnusa, z Clary, ze śniadania rodziny Morgensternów, z rozmowy z Magnusem, z Clary, z Jace'a. Wszystko było takie inne, można powiedzieć, że odskocznia od czarnej aury panującej na Ziemi.
I jeszcze wspaniały był odcinek dwunasty, gdzie jak wcześniej wspominałam Alec i Magnus się pocałowali. To było niesamowite. Czekałam na ten odcinek, a gdy doczekałam się odcinka, czekałam na odpowiedni moment, a wyobraźcie sobie że to było dopiero w drugiej części. Chciałam pospieszyć bohaterów, a szczególnie Magnusa. Jednak wszystko zgrało się idealnie. Wypowiedziane było - jak mówił Osioł ze "Shreka": W odpowiedniej chwili - "Nie zgadzam się".

Akcja całego sezonu "Shadowhunters" mieściła się w przeciągu kilku dni. 13 odcinków minęło w przewrotnym tempie. Niby książka też trwała krótki czas, a wydawałoby się że to kilka miesięcy. Jednak oglądając serial skojarzyło mi się to z innym serialem *no popatrz!*, a najdokładniej z "Modą na sukces". Wiecie, wszystko na raz, jeden dzień trwa kilka odcinków, wszyscy się znają - nie ważne czy to wampir czy czarodziej, lecz ważne że się znają. Magia!
Oglądając ten serial w oryginalnej wersji językowej, nie mogłam się czasami skupić. Najbardziej przeszkadzał mi stukot obcasów w butach Izzy albo Clary.  Te dziewczyny nie rozstawały się ze swoimi butami na obcasie nawet na sekundę. Noc, dzień, kilka dób w tych samych butach to nie był dla nich problem. Po za tym, tak dużo działo się w tle, tutaj coś na ekranie w Instytucie, tam coś innego, wszytko trzeba było zanotować w głowie. Ocenić ubranie bohaterów, pozachwycać się uśmiechem Aleca. Ach! Dużo rzeczy jak na jeden raz i na "mój pierwszy raz" w języku angielskim.

Żeby ten serial obejrzeć i zrozumieć to trzeba spełnić dwa warunki: oglądać z polskimi napisami, a jeżeli stwierdzicie: "Do odważnych świat należy" to można oglądać w oryginale, podobnie jak ja, jednak wtedy trzeba znać język angielski. Drugi warunek to znajomość serii "Dary Anioła", ale nie tylko pierwszej części, lecz wszystkich. Nic w tym serialu nie jest takie, jak w książce. Dobra prawie nic, ale książki trzeba znać. Bez tego ani rusz! Wszystkie nazwy, bohaterowie, wydarzenia są potrzebne do zrozumienia poszczególnych odcinków. Dodatkowo uczucie, gdy wie się, co się stanie np. że Simon zamieni się w wampira, można wyczekiwać niecierpliwością momentu, kiedy dowiemy się, jak będzie wyglądał i jakie będzie jego zachowanie. Nie ma zaskoczenia, aczkolwiek w innych sytuacjach pojawia się. Według mnie, całość równoważy się i niczego nie jest za dużo ani za mało.

P.S. Nie tylko ja zauważyłam, że Jace zawsze ma na sobie obcisłą bluzkę/ kurtkę/ bluzę.

Oglądaliście pierwszy sezon "Shadowhunters"? Jakie są wasze wrażenia?
Podzielcie się opinią w komentarzu lub podajcie link do posta na swoim blogu :)

2016-04-16

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *8 najlepszych chłopców z książek *

Hejo krasnale!
Dzisiaj zobaczycie najbardziej przesłodzony post, jaki do tej pory pojawił się na tym blogu To wychwalanie książkowych mężów. Wszystkie ich zalety w jednym miejscu.


1. Simon Lewis. "Dary Anioła".

Simon to chłopak, którego pokochałam od pierwszego momentu, kiedy się pojawił w książce. Gdy kończyłam jedną część i zaczynałam kolejną, pierwsze co robiłam to mówiłam :"Żeby nie zabrało wydarzeń z udziałem Simona". Jeśli czytaliście tę serię to wiecie, że on zawsze miał jakąś przygodę życia. SPOJLER: Był wampirem, stracił pamieć, kochał Izzy i Clary, ukrywał się przed mamą i wiele, wiele więcej.
Simon zawsze jest przy swojej przyjaciółce Clary. Chciałabym mieć takiego Simona koło siebie cały czas. Mogłabym powiedzieć mu wszystkie swoje sekrety. Tylko ja kochałabym go bardziej niż Clary. 

2. Augustus Waters. "Gwiazd naszych wina".

Gus to chłopak jedyny w swoim rodzaju. Jest wrażliwy, pomocny. Ma swoje zasady, które czasami wydają się dziwne. Patrzy też na świat inaczej. Jego pomysły są niesamowite. SPOJLER: Pragnie pomóc Hazel, wiedząc, że on również umiera. Cytat o papierosie chyba zna każdy. Jest to mój ulubiony fragment, oczywiście obok pozostałych najulubieńszych.  Bo kto wpadłby na pomysł, żeby nie zapalić papierosa, tylko mieć go w ustach i robić śmierć w balona. Augustus.


3. Patch Cipriano. "Szeptem"

Nigdy nie mogę zapamiętać jakie on ma włosy i oczy. U innych bohaterów przychodzi mi to z łatwością, a tu jest inaczej. Może przez to, że Patch to Anioł. Różni się od zwykłego, przeciętnego człowieka. Jest kimś więcej. Kimś ważniejszym. Nie wiem do końca, dlaczego tak bardzo go lubię, jednak przychodzi mi to z łatwością. SPOJLER: Nora nie była dla niego idealną partnerką. Cały czas oczekiwałam, że znajdzie sobie kogoś lepszego albo zostanie singlem do końca, albo powróci do nieba jak najszybciej to możliwe.


5. Levi Stewart. "Fangirl".

Uśmiech Leviego jest cudowny. Jak jeszcze nie czytaliście "Fangirl" to ostrzegam was, że za każdym razem, gdy on się uśmiechnie wy również będziecie mieć uśmiech na twarzy. Levi to najbardziej pogodny chłopak jaki pojawił się w książkach, które do tej pory czytałam. Emanuje miłością i radością. Uwielbia się dzielić i pomagać innym nawet obcym, tylko po to żeby być szczęśliwszym. Jak dla mnie: SKARB!
Prawie zapomniałam, Cath pokochała Levi'ego także z innego powodu. Dokładniej z powodu jego pewnej części ciała. Tutaj użyję cytatu i myślę, że nie będzie to spojler:
Boże, ten jego podbródek. Chciała się pobrać z tym podbródkiem.
Rainbow Rowell; Fangirl
Uwielbiam dwuznaczność :P zastanawiam się jak ten podbródek wyglądał.....

7. Gale. "Igrzyska Śmierci"

Gale to prawie najbardziej poszkodowany chłopak w całej literaturze, jaką znam. Gorsze warunki życia: uczuciowego i fizycznego miał tylko następny mężczyzna w tym rankingu. Ale zostańmy przy Gale'u . Kochał on Katniss, a ona co zrobiła? Zbryzgała, zdeptała i jeszcze opluła jego miłość. "Zostańmy przyjaciółmi."  Nie no super, idealnie. Przykro mi było, że Katniss go wystawiła.
Jednak czułam, że ta sytuacja nie zmieni się do samego końca serii, gdyż już wyruszając na arenę dziewczyna zostawiła go na pastwę losu. Swojego przyjaciela, powiernika i pomocnika.
Szkoda mi było tego bohatera, lecz to jego wrażliwość i miłość, której nie starał się ukryć, uwiodły mnie całkowicie.


źródło

8.  Colere "Cal " VII Tyberiasz. "Czerwona Królowa"

Płacz, zgrzytanie zębów, strach. Nie mogę zrozumieć dlaczego wątek tego bohatera został tak rozwinięty, ale zawsze mogło być gorzej. Mogli o nim całkowicie zapomnieć, albo go zabić - to już by było najstraszniejsze. Jednak to jak go traktowali... wiem powtarzam się. Pisałam już o tym w recenzji, ale nie mogę tego zrozumieć. Po za tym w tej karczmie, gdzie pierwszy raz spotkał Mare, wydawał się naturalny, nie wyróżniający się - zwykły człowiek, a nie Srebrny. Po kilku rozdziałach przeżyłam minimalny szok, jednak to zdumienie było jak najbardziej pozytywne.


Myślę, że nikomu nie zdradziłam za dużo fabuły z wybranych tu książek.
Podobają Wam się takie posty?
Chcecie podobne częściej?

Miłego weekendu!


2016-04-13

RECENZJA #Zanim się pojawiłeś

Okładka książki Zanim się pojawiłeśAutor: Jojo Moyes
Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Tytuł oryginału: Me Before You
Seria: Me Before You
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Świat Książki







STRESZCZENIE:

Lou traci dotychczasową pracę w kawiarni przy zamku. Po żmudnych poszukiwaniach dostaje propozycję opieki nad niepełnosprawnym człowiekiem. Zgadza się myśląc, że to osoba starsza i jakoś sobie poradzi. Bardzo się dziwi, kiedy okazuje się że to młody, ŁADNY chłopak, który po wypadku, do którego doszło dwa lata temu, znalazł się na wózku. Na początku Will i Lou nie znajdują wspólnego języka i próbują siebie unikać, jednak to nie za bardzo im się udaje, bo Lou jest jego opiekunką (moja logika) i osobą, która pomaga mu we wszystkich czynnościach potrzebnych do przeżycia: karmi go, pomaga w przebieraniu, myje, ustawia daną stacje w radiu bądź włącza film (bez filmów nie można żyć, jakby ktoś nie wiedział).
Lou dowiaduje się przez przypadek, że Will za pół roku chce poddać się eutanazji. Nie chce dopuścić, żeby do tego doszło i planuje dla niego różne atrakcje. Jest to jednak trudne, bo Will nie jest za bardzo chętny, a w niektórych miejscach nie ma warunków na wjazd wózkiem inwalidzkim. Radzi sobie jednak ze wszystkimi trudnościami, a pomoc Nathana, jego opiekuna medycznego zawsze jej się przydaje. Planuje dla Willa wielką podróż, żeby przekonać go, że ma po co  i dla kogo żyć.


Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da.
Jojo Moyes; Zanim się pojawiłeś


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 7.
Książka jest pisana w narracji pierwszoosobowej - Lou. Nie wiem dlaczego, ale jak zaczęłam czytać tę książkę to zaczęłam się cieszyć z tego powodu. Chyba długo nie czytałam takiej książki. Cały czas trzecia osoba, i trzecia. Wielka zmiana. A z tego co widzę to teraz szykują mi się same książki w tej oto narracji.
Ja, niedoświadczona w ogóle w miłości osoba wypowiem się na ten temat.
Niepełnosprawność, niepełnosprawnością, ale trójkąt miłosny musi być. Bez tego ani rusz! Lou ma chłopaka od wielu lat i on się jej ani nie oświadczył, ani nie zaproponował wspólnego mieszkania do czasu - jak to nazwę "panowania Willa". Według mnie ten związek już na samym początku był skazany na klęskę, ale po co ze sobą zrywać, jak można mieć kogoś, kto cię zawsze uratuje i pocieszy, chyba że podejmie inną decyzję. Jednak długo musiałam czekać, aż Lou zrobi wreszcie ten bardzo istotny krok, w którymś kierunku - Will czy Patrick?
Lou dotąd pracowała w kawiarni, gdzie nic istotnego się nie działo. Codziennie o tej samej porze przychodzili ci sami ludzie, w wakacje turyści odwiedzali to miejsce po powrocie z pobliskiego zamku. I tak prze osiem lat. Nagle wszystko się skończyło. Kawiarnia zostaje zamknięta, a dziewczyna musi szukać nowej pracy. Gdy ją znajduje nie spodziewa się, że to wywrze taki wielki wpływ na jej życie. Każdy dzień jest inny, wszystko zależy do humoru Willa. Musi się pogodzić z nim albo walczyć, żeby tylko żył jak najdłużej. Pierwsze tygodnie swojej pracy spędza na szorowaniu zlewów i ścieraniu kurzu żeby zabić czas i szybciej wrócić do domu. Natomiast następne obfitują w wydarzenia, gdyż Lou dowiaduje się dlaczego ma umowę na sześć miesięcy.
Will i Lou na początku swojej znajomości traktowali się nieznośnie. Oboje obrażali się nawzajem. Sarkazm i ironia gościły w każdej ich rozmowie. Było przynajmniej ciekawie. Jednak gdy przekonali się do siebie, znaleźli w sobie braterskie dusze, zaczęli rozmawiać całkiem inaczej. Tylko raz na jakiś czas drwili z siebie. Oczekiwałam, że sarkastyczna atmosfera będzie towarzyszyła im do końca książki. Szkoda, bo przyjaźń z sarkazmem ma prawo się udać.
Eutanazja. To hasło przewijało się przez całą książkę. Przedstawione były różne argumenty i kontrargumenty co do tego zabiegu. Każdy widział w eutanazji coś innego. Will ratunek od życia, które było inne niż chciał żeby było. Rodzina Lou śmierć niezgodną z przekonaniami moralnymi i ich religią. Rodzice Willa stratę syna. Lou nie chciała dopuścić do jego śmierci, bo go kochała. Takiego jaki jest. Nie skaczącego ze spadochronu, tylko mówiącego jej w jakiej sukience powinna iść na wesele. Walczyła do końca. Organizowała dla niego różne atrakcje. Wyścigi konne, koncert, a nawet podróż do ośrodka dla niepełnosprawnych, żeby pokazać mu, że każdy może cieszyć się życiem.Każdy dzień miała skrupulatnie zaplanowany w swoim kalendarzu na drzwiach w pokoju.
Styl Lou był niespotykany na całym świecie. Jako jedyna została sobą i nie chciała się zmieniać. Swoje włosy upinała w dwa kucyki, a jej ulubione rajstopy były w czarno żółte pasy, jak pszczoła.wszyscy na około mówili jej, że powinna zostać projektantką mody. To właśnie Will pomyślał o tym żeby kupić jej parę rajstop w ten wzór.
Przy tej książce płakałam. Nie że uroniłam jedną czy dwie łzy, tylko lały mi się one strumieniami. Właśnie takiej książki długo szukałam. Takiej przy której będę płakać, szczerze, z głębi serca. Nawet teraz, gdy piszę tę recenzję łzy cisną mi się do oczu...

Kiedy wpada się po uszy w zupełnie nowe życie - albo zostaje się wepchniętym do cudzego, tak, że równie dobrze można by stać, przyciskając twarz do okna mieszkania tego człowieka - człowiek musi się na nowo zastanowić nad tym, kim jest. Albo jak widzą go inni.
Jojo Moyes; Zanim się pojawiłeś

Na podstawie tej ksiazki powstaje film (albo już powstał) i w kinach będzie wyświetlany koło czerwca. To właśnie od zwiastunu tego filmu zaczęła się moja przygoda z tą książką. Zapraszam do obejrzenia zwiastunu, który może też was przekona do tej książki :)

 

2016-04-09

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *space*


TAG, TAG - jak dawno nie było takiego postu na moim blogu albo tak mi się wydaje. Ostatnio jestem zakręcona, czytam książki w ilości minimalnej, nos mam cały czas w podręcznikach, szczególnie do nauk przyrodniczych, które jak się okazało są mi obce, a test gimnazjalny zbliża się wielkimi krokami (9 dni!). Moje plany teraz zaczynają się nie "Jak będę miała milion złotych to..." tylko "Jak napiszę testy to... przeczytam książkę, obejrzę serial". Koniec żalenia się teraz coś radośniejszego, czyli Space Book TAG. Zapraszam!

SŁOŃCE - książka z gorącym bohaterem/bohaterką

Czyli chodzi o Jace'a, który rozpala serca wszystkich na około? Może do mojego nie trafił całkowicie, chociaż na początku, z tego co pamiętam, był nawet dobrze zapowiadającym się kandydatem. Jednak później został tylko jego sarkazm... Ale to nie zaprzecza temu, że był gorącym bohaterem książkowym. Był też "w gorącej wodzie kąpany", wszystko chciał robić sam, nie zwracał uwagi na innych, a do tego, to w nim płonął niebiański ogień. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że to kategoria Jace'a, więc nie będę się kłócić.


MERKURY - mała ale dobra książka

"Mały książę", "Oskar i pani Róża" dla mnie dobra książka to taka, która wzrusza, powoduje że zaczynam inaczej myśleć i postrzegać niektóre rzeczy. Własnie to spowodowały te książki. A później przeczytałam je jako lektury szkolne i po analizie ich na lekcji, stwierdziłam że rozumiem wszystko inaczej niż przewiduje to program. Trudno. Jednak na pewno zostanie mi w głowie na dłużej moja wersja interpretacji.

WENUS - książka z dobrą główną bohaterką

"Złodziejka książek"! Tak, to jest właśnie idealna książka do tej kategorii.  Liesel była najbardziej pomocną dziewczyną jaką znał świat. Wszystkim na około okazywała miłość, dzieliła się wszystkim co miała, nie chciała by innym działa się krzywda.

ZIEMIA - dość duża, ale przyjemna książka

Może ta książka nie jest zbyt ogromna, jednak nie należy do cienkich, a to, że jest w twardej oprawie dodaje jej objętości. Zawiera w sobie też dużo wątków i historii. Wiecie o czym mowa? Tak to "Podaruj mi miłość".  Czytając ją, robi się ciepło na sercu. Idealna do czytania pod kocykiem i w ciepłym pokoju. Wszystko po to, żeby było jeszcze cieplej, przytulniej i przyjemniej :)


MARS - książka bliska twojemu sercu

"Tajemniczy ogród". Milionowy raz wspominam tę książkę, jednak nie potrafię jej ominąć. Zawsze przychodzi mi na myśl. Jak widać jest bliska mojemu sercu :)


JOWISZ - czyli największa cegła w twojej biblioteczce

"Dary Anioła: Miasto niebiańskiego ognia" Cassandry Clare, jak już kilka razy w wcześniejszych TAGach wspominałam. Moja biblioteczka nie powiększyła się od tamtego czasu o żadne tomisko. A chciałoby się... Jednak na horyzoncie pojawiła się "Pani Noc" tej samej autorki, więc na pewno dla niej znajdzie się miejsce i z tego co widziałam jest ona grubaśna. Ach, nie mogę się doczekać!

SATURN - czyli książka nie z tej Ziemi

Czy tu mowa o tym, że bohaterowie pochodzą z innego świata, czy książka jest aż tak niesamowita, że wydaje się być napisana przez kogoś z innej planety/ galaktyki? Oto jest pytanie!
Autor z innej galaktyki to zapewne Victoria Aveyard, która jet autorką serii "Czerwona królowa". By napisać takie książki trzeba pochodzić z innego świata. Są po prostu genialne!
I od razu wyszły znakomite książki - to ma chyba sens :)

URAN - niezła książka z niebieską okładką

"Emma i Oliver" króluje w tej kategorii w śród moich książkę. Jest jeszcze tylko  "Szklany miecz" w niebieskiej okładce, ale on jest wspaniały. Natomiast Emma i Oliiver nie wywarły na mnie takiego wrażenia jak druga część "Czerwonej królowej". Miło wspominam tę książkę, i na pewno do niej wrócę. Może wytłumaczę sobie te zagadnienia, które mnie nurtują już długi czas...

NEPTUN - najdłuższa seria z całej kolekcji

Ych, moja biblioteczka jest na razie bardzo malutka, ale znaczną jej część tworzy seria ksiażek Cassandry Clare pod tytułem "Dary Anioła".  Jestem z nich najbardziej zadowolona. Już kilka razy zdarzyło mi się otworzyć jedną z nich i powspominać te czasy, kiedy czytałam je pierwszy raz.


Teraz najlepsza część w TAGach, czyli dzielenie się nim z innymi. Nominuję:
zapiskizgredka.blogspot.com
napolceiwsercu.blogspot.com
oraz każdego kto chce wykonać ten TAG

2016-04-06

RECENZJA #7 dni

Okładka książki 7 dni
Autor: Eve Ainsworth
Tytuł: 7 dni
Tytuł oryginału: Seven days
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 243
Opublikowane także na: lubimyczytac.pl



STRESZCZENIE:

Jess to dziewczyna, która jest wyśmiewana przez innych uczniów, z powodu tego, że jest gruba. Jej mama nie zarabia dużo pieniędzy, co potęguje drwiny. Jej główną prześladowczynią jest Kez. Jednak ta dziewczyna też nie ma za bardzo udanego życia. Jej ojciec bije jej mamę. Kez to wszystko widzi i sama staje się agresorem w szkole. Tak na prawdę zazdrości Jess, tego, że z taką łatwością nawiązuje kontakt z jej chłopakiem Lynem.

MOJA OPINIA:

Oceniam tę książkę w skali od jeden do dziesięć na 8.
Książka przedstawia istotny problem. Prześladowanie i przemoc w życiu nastolatków. Ogólnie to wszystkich ludzi. Wszystkim się wydaje, że źle się dzieje w domu Jess, a tak na prawdę gorzej jest u Kez, która nie tylko za sprawą rodziców, a szczególnie ojca staje się agresorem, ale też dzięki przyjaciółce. Może nie do końca przyjaciółce. Wydawało mi się przez całą książkę, że ta dziewczyna to taki mały diabełek, który szepcze do ucha Kez co ma robić: uderz ją!, przewróć!, upokórz!, nie szanuj jej! itd.
Kolejna książka podzielona na dni ("Ostatnie dni królika"). Każdy dzień jest opowiedziany z perspektywy dwóch osób. Oczywiście można się spodziewać, że to będą Jess i Kez. Czasami zdarzało się tak, że dziewczyny przedstawiały jedną sytuację w różny sposób. Mogliśmy przez to poznać emocje, które szarpały Kez, gdy wymierzała kary i mówiła obelgi Jess oraz to, jak Jess to znosiła. Co przeżywała dziewczyna, gdy słyszała takie straszne słowa. Mieliśmy okazję dowiedzieć się jakie te osoby są tam, w głębi siebie.
I to, że dialogi były powtarzane i wydawało się że czyta się dwa razy to samo, to jednak nie był to samo.

Jess była taką drugą Eleonorą. Przynajmniej z wyglądu, bo charaktery to miały bardzo różne. I powód dla którego były grubsze też był inny. Jess jadła po to żeby zagłuszyć wszystkie złe rzeczy, a Eleonora była zwyczajnie grubsza, nie wiedziała dlaczego i nie umiała sobie z tym poradzić, mimo że bardzo chciała.

Książka była napisana lekkim językiem, ale jest ona skierowana przecież do młodych ludzi w wieku około 12 lat. Jednak jest pełna emocji między bohaterami i napięcia. Nie brakuje też dreszczyku emocji. Chociaż wydawało mi się, że te "straszne" sytuacje są opisane w przesadny sposób. Nie potrafię wyobrazić sobie dziewczyn, które biją się aż tak, że jedna z nich prawie wypada przez balkon.  Zgodziłabym się, gdyby Kez trenowała przykładowo sztuki walki czy coś podobnego. Może wtedy udałoby jej się wypchać Jess przez barierkę.

2016-04-02

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *Wierna*

Dawno, dawno temu odwiedziłam kino.  Nie było to przypadkowe, gdyż miała miejsce premiera filmu pod tytułem: "Niezgodna: Wierna cz.1". Gdy usiadłam wygodnie przed ogromnym ekranem, uświadomiłam sobie, że nie pamietam żadnych wydarzeń z książki. Tylko ogólny zarys. Stwierdziłam jednak, że oglądnę film jako film, a nie ekranizację. Po za tym słyszałam wcześniej, że film ma się dużo różnić od książki, więc nawet nie mam jak porównać, w jakim stopniu tak się stało.


źródło

Tytuł: Seria Niezgodna: Wierna(2016)
Tytuł oryginału: The Divergent Series: Allegiant
Czas trwania: 2 godz. 1 min.
Reżyseria: Robert Schwentke
Scenariusz: Noah Oppenheim, Adam Cooper, Bill Collage
Gatunek: Akcja,Sci-Fi
Produkcja: USA
Premiera: 11 marca 2016 (Polska) 9 marca 2016 (świat)


FABUŁA:

Tris,  postanawia wyruszyć za granicę miasta Chicago, w którym dotąd mieszkała.  Zbiera grupkę swoich przyjaciół: "Cztery", brat Caleb, Christina, Peter i Tori. Gdy docierają do głównej siedziby Agencji, Tris staje się najważniejszą osobą w oczach Davida - przywódcy ugrupowania. "Cztery" od początku widzi brak szczerości dowódcy i postanawia działać jak najlepiej potrafi, czyli siłą i sprytem.

MOJA OPINIA:

Zacznijmy od bohaterów. Nic się nie zmienili od poprzedniej części. Jednak miło było ich zobaczyć w pewnym sensie w nowych sytuacjach. W innym, obcym dla nich miejscu, czyli po drugiej stronie muru.

Jednej rzeczy nie rozumiem. Nie wiem jak ją wytłumaczyć sobie, żeby ją pojąć. Dlaczego Tris miała jasne ubrania, a nawet białe, gdy wszyscy inni bohaterowie byli ubrani w ciemne, niewyróżniające ich prawie z otoczenia. Dlaczego? Z jednej strony było widać przez to, że jest ważna, nie można jej lekceważyć, ale przecież toczy się walka. Biały kolor wszędzie, każdy zobaczy, a w czarnym można się ukryć i być niezauważonym. Chyba, że ona nie chciała walczyć, co jest mało prawdopodobne, tylko patrzyć się jak inni giną. Ten strój świadczył pewnie też o tym, że była czysta w stu procentach. Pozostali Niezgodni nie mieli takiej "właściwości", nawet Tobias.

Pojazdy wykorzystywane w tym nowszym i niby lepszym świecie były niesamowite. Chętnie bym się przejechała jednym z nich. W sumie to one latały, więc chętnie wyruszyłabym w podróż wśród chmur jednym z tych pojazdów. Ten należący do Davida, był biały jak sukienka Tris. Przednia szyba była zarazem ekranem służącym do sterowania jak i oknem na świat. Zastanawiałam się, ile lekcji pilotażu wziął wcześniej David, lecz gdy Tris sama zaczęła prowadzić machinę stwierdziłam że... miała szczęście. 
Drugi typ pojazdu to "ropuchy" - nie wiem, czy dobrze zapamiętałam nazwę. Były to samoloty wojskowe. Transportowano nimi ludzi, a szczególnie dzieci z peryferii, które chciano uratować i sprawić by żyły dużej niezakażone toksynami unoszącymi się nad ich domami. Najbardziej mi się podobało, że gdy lądowały to wysuwały im się "nogi". Wielkie wow!
- Czasem życie jest naprawdę do dupy. Ale wiesz czego się trzymam? Chwil, które nie są do dupy. Cała sztuka polega na tym, by umieć je dostrzec.
Veronica Roth; Wierna
Efekty specjalne były jak dla mnie na najwyższym poziomie. Wybuchy czołgów, eksplozje, strzelanie z pistoletów - wydawało się, że to dzieje się obok.
"Kabiny śledzące Chciago" - kolejna moja autorska nazwa. Nie rozumiem, dlaczego nie mogę zapamiętać tak oczywistych rzeczy i wymyślam swoje własne.To były te pomieszczenia, gdzie pracowali Caleb i Peter, gdy dostali się na drugą stronę muru, jakby ktoś nie zrozumiał mojego nazewnictwa :)
Gdy pokazywał się obraz Chicago był on wypikselowany, wszędzie pojawiały się kwadraciki. Na początku nie rozumiałam o co w tym chodzi, czy ekran/projektor jest zepsuty, czy ja mam coś nie tak z oczami, czy to jednak jest specjalny zabieg.

David, ach jak ja uwielbiam takich dwulicowych bohaterów i w książkach i w filmach. Tworzą oni wokół siebie aurę, tarczę lub powłokę zbudowaną ze swoich kłamstewek, zbrodni i tylko nieliczni potrafi przejść przez nią i zobaczyć jaki ten bohater jest w rzeczywistości. Inni natomiast odbijają się albo zatrzymują przed tym obronnym wałem i wierzą w każde słowo, które wypowie ten bohater, czyli w tym wypadku David.
W jednej scenie, nawet to było w zwiastunie, jeśli dobrze pamietam Tobias uczył się posługiwać dronami. Urzekły mnie te małe talerzyki, które potrafiły zatrzymać pocisk i znaleźć cel. Były one w ogóle, w książce?

Szczerze mówiąc długi okres czasu nie widziałam takiego filmu, który podobał mi się w całości. Od pierwszej sceny do ostatniej. Tylko małe szczególiki nie przypadły mi do gustu, ale przecież nie zepsuje to ogólnej oceny. Czekam teraz z niecierpliwością na drugą część "Wiernej", która pojawi się dopiero za rok *płaczliwy głos*.

Oglądaliście ten film? 
Przypadł wam do gustu czy wręcz przeciwnie?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka