2016-05-31

LIKE TO - przegląd maja

Hejka krasnale!
Już koniec maja. Nie chciałam żeby ten miesiąc się skończył, jak co roku był najlepszy i najszczęśliwszy. Jednak już coraz bliżej do kolejnego maja. Tylko rok.
Nie przynudzając, przejdę do książek które udało mi się przeczytać w maju, a było ich bardzo dużo. Słońce na niebie oraz wysoka temperatura sprawiają, że czytanie z kartki na kartkę idzie szybciej, a historie ukazane w książkach zmieniają się z dnia na dzień. Takim oto sposobem przeczytałam 10 książek. Już na początku wystrzeliłam jak z procy, czytając przez tydzień trzy książki. Później ten wynik utrzymał się aż do końca miesiąca.
"Dziewczyna z pociągu"
"Zapytaj księżyc"
"Powiedz wilkom, że jestem w domu"
"Hopeless"
"Byłam tu"
"Ugly Love"
"Byliśmy łgarzami"
"Lalki w ogniu"
"Światło, którego nie widać"
"Kołyska"

W maju, który już na początku zapowiadał się jako udany miesiąc, nawiązałam współpracę z wydawnictwem Colorful Media. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, gdyż artykuły w poszczególnych numerach czasopism są niesamowite. Więcej informacji w TYM poście.

PIOSENKI MIESIĄCA

W tym miesiącu ta kategoria wygląda trochę inaczej, a to wszystko przez to, że jestem mega niezdecydowana i nie potrafiłam wybrać trzech najlepszych piosenek, więc stworzyłam całą playlistę na Spotify: MAY.
Nie byłabym sobą gdybym nie napisała jeszcze choć kilku zdań na temat Eurowizji, która w tym roku odbywała się w Sztokholmie. Wszyscy wykonawcy niezmiernie dobrze wywiązali się z zadania reprezentowania swoich państw, więc walka była zacięta.  Nasz reprezentant Michał Szpak zaśpiewał cudowną piosenkę - cały czas chodzi mi teraz po głowie, mimo że początkowo nie podobała mi się.
Moja złota trójka to:
Szwecja:  If I Were Sorry. Frans
Francja:  J'ai cherché. Amir
Białoruś: Help You Fly. IVAN
Pomimo, że żadna z tych piosenek nie wygrała, to jestem zadowolona z wyniku i wygranej Ukrainy.

FILMY MIESIĄCA

Film o pszczołach (2007)
Pszczoła Barry nie chce pracować, robiąc miód całe swoje niezmiernie krótkie życie. Postanawia się odłączyć od innych pszczół z ula i zacząć nowe życie.W Nowym Yorku poznaje kwiaciarkę, w której się zakochuje i razem postanawiają wytoczyć wojnę przeciw ludziom, którzy kradną pszczele bogactwo, czyli miód.

Pszczoły obok gwiazd to jedna z moich fascynacji, więc wszystko co z nimi związane, musi być przeze mnie poznane.





Program ochrony księżniczek (2009)
W odległym królestwie władzę przejmuje dyktator. Księżniczka Rosalinda musi jak najszybciej stamtąd uciekać, gdyż teraz grozi jej wielkie niebezpieczeństwo. Jednak istnieje taka organizacja, która pomaga księżniczkom i jest to "Program Ochrony Księżniczek". Tam dziewczyna zamienia się w zwykłą nastolatkę, która musi przyzwyczaić się do realiów życia poza zamkiem. Razem z Carter chodzą do szkoły, gdzie po pierwszych niepowodzeniach księżniczka szybko się odnajduje.

Bardzo lubię wracać do tego filmu - księżniczki, które radzą sobie w nowych warunkach, wielka miłość i przede wszystkim Disney!





ODKRYCIE MIESIĄCA

Już miałam zaplanowane co tu napiszę, jednak wszystko się zmieniło i myślę że to lepszy wybór. Wszystko dzięki mojej przyjaciółce, również wiernej fance Harry'ego Pottera. Połączenie piosenki "7 Years" i "Harry'ego Pottera" nie może zakończyć się klęską. Powstaje cudowne dzieło przy którym łatwo o łzy. Każdy Potterhead będzie zachwycony tą wersją bez dwóch zdań.
Pierwsze co zrobiłam, gdy zobaczyłam ten filmik to powiedziałam: "Tam jest Harry Potter". Nie, w ogóle nie domyśliłam się tego po tytule. W ogóle.



Już na koniec: Zaczytanego czerwca!

2016-05-28

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *ludzie*

Ten post czekał bardzo długo w czeluściach moich "wersji roboczych". Za każdym razem przesuwałam datę publikacji, a teraz stwierdziłam, że najwyższy czas ujawnić go ludzkości. Nie ma tu nic o książkach, ani pokrewnych tematach, więc czytacie na własną odpowiedzialność :)

Człowiek,(rzeczownik; liczba mnoga - ludzie):

Tak nam podpowiada słownik PWN

„istota żywa wyróżniająca się najwyższym stopniem rozwoju psychiki i życia społecznego”

I moja wersja:

Stworzeni zostaliśmy do życia w wspólnocie, a co z tym idzie do rozmawiania, do pomagania sobie nawzajem i okazywania uczuć. Miłości i nienawiści. Szczęścia i smutku. Strachu. Radości.
Jesteśmy „homo sapiens”, czyli istoty myślące. Nie wiem jednak, czy w pełni nam się udało zastosować tę opcje w naszym życiu. Większość z nas myśli tylko o sobie. Mało kto zauważa, że żyjemy wspólnie z innymi ludźmi podobnymi do nas.

źródło
Dryń- dryń. Bzzzz. 

Cały czas wokół nas słychać właśnie takie dźwięki. Nie rozmowy głosem ludzkim, lecz odgłosy wydawane przez martwe przedmioty takie jak telefon komórkowy. Gdyby tak zatrzymać się i wsłuchać się w to. Wyobrażacie sobie, jak nagle zachciałoby się nam rozmawiać. Nie przez telefon tylko normalnie. Twarzą w twarz.
Niektórym sprawiłoby to ogromną trudność. Otworzyć się przed osobą, z którą codziennie po kilka godzin plotkujemy w Internecie – NIEMOŻLIWE! Jednak warto spróbować. Poznacie siebie lepiej. Będziecie widzieć swoje emocje i nie wyrazicie ich przez emotikony. Duża różnica. Na początku nie będziecie wiedzieć o czym rozmawiać, lecz z biegiem czasu znajdziecie PRAWDZIWE wspólne tematy.
Pierwsza rozmowa:
-Yyyyy...
-Hmmmm...co tam u ciebie?
Jedyny problem jest taki, że nie będzie można ukryć tego, że mamy gorszy dzień albo jesteśmy nie w humorze.

Nie zwracamy na siebie uwagi.

Szybko. Szybko. Wszystko szybko. Nie widzimy gdy ktoś oczekuje pomocy.
Na ulicy obca osoba nagle się przewróciła. Chyba nikt nie przyszedłby z pomocą, bo przecież nam się spieszy.
Kolega prosi nas o pomoc w zadaniu. Tak, pomożemy: ZA CHWILĘ. A ta chwila okazuje się być godziną, tygodniem, miesiącem…
źródło

Czas - start!

Każdy gdzieś pędzi. Do szkoły. Do pracy. Na zakupy. Na spotkanie z przyjacielem. Zawsze się spieszymy. Miedzy ludźmi poruszamy się jak na torze przeszkód na lekcjach wychowania fizycznego w szkole. Przynajmniej lekcje się przydały…
Aczkolwiek to jest jedyny plus z tej sytuacji.
Zawsze się nam gdzieś spieszy. A gdyby tak zwolnić. Zatrzymać się, popatrzyć na niebo, albo na nasze otoczenie. Zauważyć szczegóły, których nie widzieliśmy nigdy dotąd. Wybrać się na spacer do parku (lasu), który na pewno jest gdzieś niedaleko naszego domu, tylko, że my nie spostrzegliśmy go.
„Ooo! Nie widziałam żeby ten krzew tu rósł”

Cieszmy się chwilą najlepiej z rodziną. 

Czasem warto spędzić trochę czasu bez tego telefonu czy "przyspieszenia życiowego". Najlepiej spotkać się wtedy z rodziną i porozmawiać razem o wszystkim i o niczym. Odprężyć się i odejść na bok od tego codziennego biegu. Z rodziną dobrze wychodzi się nie tylko na zdjęciach.

źródło

Wzięło mnie ostatnio na snucie refleksji. I oto efekty. Przez egzaminy gimnazjalne i powtórki do nich przychodzą do mnie myśli podobne jak w tym poście. (Tak, dwa miesiące zwlekałam z publikacją...)



Miłego weekendu z rodziną!

2016-05-25

RECENZJA #English Matters

Hello everyone!
Dziś przywitałam Was po angielsku, gdyż przed Wami recenzja pięciu magazynów "English Matters". Myślę, że zachęcę Was do sięgnięcia po te czasopisma :)


W tym numerze English Matters było wiele ciekawych artykułów, jak dla mnie. Wszystko rozpoczęło się biografią Ed'a Sheeran'a - jednego z moich ulubionych artystów. Poznałam sporo faktów związanych z jego życiem. (Ma sto tatuaży!)
Przypadł mi też do gustu tekst o nauce w Singapurze. W codziennym życiu mało kiedy zastanawiamy się, jak inni ludzie na świecie się uczą. Czy idzie im to dobrze? Lepiej czy gorzej od nas? Bardzo lubię poznawać nowe fakty o innych regionach świata, a że sama jestem uczniem, ten artykuł przypadł mi do gustu.
Kolejnym wartym zauważenia punktem w tym magazynie jest "50 Tips to Speak English Better". Znajdują się tam ciekawe i niezastąpione porady dotyczące języka angielskiego. Był to pierwszy artykuł, który przeczytałam po otwarciu czasopisma. Trudno zastosować się do wszystkich wskazówek, więc wybrałam sobie kilka, które będę konsekwentnie realizować. Między innymi:
- 30 minut dziennie myśleć po angielsku - zapowiada się ciekawa zabawa
- uczyć się nie pojedynczych słówek, tylko całych zdań - łatwiej i więcej, więc nauka na pewno będzie produktywna
- korzystać z różnych form nauki (rozmowy, gry planszowe lub logiczne)
I na sam koniec magazynu można znaleźć rozłożoną na czynniki pierwsze piosenkę Eda "Thinking Out Loud". Od razu słowa piosenki są lepiej zrozumiane, a każdy wers ma swoja magiczną moc o wiele silniejszą.
Poszukiwacze miłości zgłosić się! Ten magazyn jest szczególnie dla Was, gdyż wywiad z randkowym trenerem nie może przejść obok Was obojętnie. Sama dowiedziałam się, czytając ten wywiad, wielu wartych zapamiętania praw miłości.
Angelina Jolie - kto jej nie zna? Znakomita aktorka, żona Brada Bitta, ale też ma swoje sekrety, które ujawnione są w jednym z artykułów.
Podatki to jedna z najbardziej pewnych rzeczy na świecie i nie ominie nikogo. Każdy się z nimi spotka, będzie musiał wypełniać dokumenty i odwiedzać Urząd Skarbowy. Ale, ale skąd się wzięły podatki? Cała historia tych opłat jest opisana w artykule "Tax Trouble".
Uuuu! Duchy  i historie z nimi związane od zawsze mnie fascynowały. Wszystko za sprawą kreskówek, ale w tym reportażu jest mowa o miejscach w Szkocji, które warto odwiedzić, by spotkać nadnaturalna istotę. Na pewno wybiorę się tam. Przy okazji trzeba odwiedzić Manchester, który jest centrum przemysłu Anglii. 
Na pierwszych stronach tego wydania poznajemy historię Pani Potter, czyli J.K. Rowling. Okazuje się, że Harry Potter to nie całe jej życie, mimo że stanowi ważną jego część. Kolejne strony też nie odstają, gdyż przedstawiają najbardziej znanych artystów ze Skandynawii. Sama nie wiedziałam, że większość z nich pochodzi właśnie z tamtego zakątka świata. Kygo! Avicii! Muszę teraz poszperać w internecie i okaże się, że większość moich ulubionych wykonawców pochodzi właśnie ze Skandynawii. To będzie szok!
"Comfort Zone" to artykuł ukazujący, że każdy ma swoją własną przestrzeń, gdzie czuje się bezpiecznie i szczęśliwie. Tylko gdzie ją znaleźć? A może to ona nas znajdzie? 
Artykuł o nazwiskach pozytywnie mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że John Smith to tak naprawdę popularny Jan Kowalski. Niemożliwe, a jednak.
Reportaż na temat Nowej Zelandii zachęcił mnie do odwiedzenia tamtego rejonu świata. Udanie się do Śródziemia - świata Hobbitów, bardzo kusi.
NUMER 53
Okładkowy Johnny Deep ma w tym magazynie swoje miejsce i to już na początku. Z wielką chęcią czytałam artykuł o jego osobie, gdyż obok Leonarda di Caprio jest to jeden z aktorów, który jest, jak dla mnie, gwiazdą wszech czasów. 
Kolejne artykuły również mnie zaciekawiły. Miedzy innymi dzieje zespołu 30 Second to the Mars. Często słucham piosenek tej formacji, lecz nigdy nie zagłębiałam się w ich początki kariery muzycznej, a okazało się, że od zawsze walczyli oni o spełnienie swoich marzeń. Niesamowite i napawające optymizmem. Marzenia się spełniają!
"North vs South". Jeden kraj - Wielka Brytania, a okazuje się ze różnice pomiędzy tymi regionami są bardzo wielkie. Od rozmów w sklepie po tradycyjne potrawy wszystko jest kontrastujące. Nawet poczucie humoru mają inne! 
Znalazł się też temat bardzo mi bliski, czyli książki - "Contemporary American Literature". Mówi o książkach stworzonych  w Ameryce po drugiej Wojnie Światowej. Nie zabrakło wśród wymienionych jednej z moich ulubionych pozycji z tego okresu, czyli "Buszujący w zbożu".
I oczywiście dział związany z podróżowaniem przedstawił idealne miejsce na wypoczynek, jakim jest Cypr oraz wszystkie najgorsze rzeczy, jakie mogą się nam przytrafić w czasie podróży. Dwa skrajne tematy, a stanowią spójną całość.
I już ostatni z dzisiaj opisywanych egzemplarzy.
"Przyjaciele" to serial, który oglądałam już dobre kilka lat temu, gdy w wakacje padał deszcz i wybierając pomiędzy nicnierobieniem i oglądaniem telewizji, wybrałam tę drugą opcję. Tak oto znalazłam ten serial i się zachwyciłam. Artykuł "BFF - Best Friend Forever" przybliżył mi ciekawostki z życia tego serialu. Kolejny dział, czyli Kultura wprowadził mnie w świat dzieciństwa, tylko od strony dorosłego, gdyż dla dziecka Kubuś Puchatek to ulubiony bohater z kreskówki. Ale dlaczego właśnie Kubuś Puchatek? Kto go wymyślił, a kto rozsławił na cały świat? Interesujące pytania, na które znalazłam odpowiedź.
W sekcji podróżniczej mogłam się przenieść do Teksasu, który, jak się okazało, nie jest tylko rejonem pełnym szeryfów i kowbojów. Można tam znaleźć wiele ciekawych miejsc oraz atrakcji.
Artykuł "To Cut a Long Story Short" taktuje o trailerach filmowych. Nigdy się nie zastanawiałam, jak one powstają, bo przecież to tylko zlepek scen z filmu. Okazuje się jednak, że końcowy efekt trwający około 2,5 minuty to wiele godzin, a nawet dni pracy.

PODSUMOWANIE:

Oceniam te magazyny w skali od jeden do dziesięć na 8.
Na początku bałam się, że nie zrozumiem prawie nic oprócz pojedynczych słówek, a sens reportażu pozostanie daleko ode mnie. Jednak myliłam się...
Nie powiem, że mój prywatny słownik mi się nie przydał, bo to byłoby kłamstwo, jednak korzystałam z niego w ostatecznych wypadkach. Słówka wytłumaczone w poszczególnych numerach English Matters były bardzo pomocne. Znajdowały się tam nie tylko trudne słowa, ale też te z języka potocznego, których nie nauczymy się w szkole. Niektóre z nich mimo że miały takie samo znaczenie po polsku były wyrażone innymi określeniami w języku angielskim. Jest to dobry sposób na naukę, gdyż nie poznajemy tylko jednej wersji, lecz kilka.
Po za tym pojawiają się w wypowiedziach powiedzenia charakterystyczne dla języka angielskiego. Niektóre dużo mają wspólnego z językiem polskim, jednak reszta stanowi oddzielną , nowo odkrytą przeze mnie grupę. Przykładowo "Worth one's salt", czyli godny szacunku. 
Części magazynów poświęcone konwersacji odznaczały się różnorodnością. Krótkie rozmówki, skróty w wiadomościach SMS oraz zwroty przydatne w użyciu przy stole nauczyły mnie kilku przydatnych wyrażeń.
Czytając kolejne artykuły, zastanawiałam się, jak mi się udaje tak szybko poznawać nowe ciekawostki. Można powiedzieć, że ze strony na stronę nabierałam przyspieszenia.  Bardzo mnie to ucieszyło, gdyż w ogóle nie spodziewałam się, że może to przynieść mi tyle przyjemności. 
Jestem zadowolona z przeczytanych magazynów dwumiesięcznika "English Matters" i myślę, że nie zatrzymam się tylko na tych pięciu  :)

Za możliwość odkrywania świata w języku angielskim dziękuję serdecznie wydawnictwu COLORFUL MEDIA


Czytaliście już te magazyny? A może zamierzacie?


*Zdjęcia okładek pochodzą ze strony wydawnictwa Colorful Media.

2016-05-21

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *LBA 5*

Hejka - naklejka!
Kolejne LBA przed nami. Tym razem zostałam nominowana przez Daniela Bielinskiego. Dziękuję serdecznie i nie przedłużając przechodzimy do pytań.


1. Najgorsza książka, jaką przeczytałaś? (nie lektura!)

Buhhaha! Ale się ciesze na tę kategorię, ostatnio miałam okazję czytać właśnie najgorszą książkę. Było to "Ugly Love". Nie wiem jak udało mi się przez nią przebrnąć, ale to chyba za sprawą stylu autorki, który uwielbiam, jednak cała fabuła, bohaterowie i reszta w ogóle nie przypadły mi do gustu. Tragedia!

2. Najgorsza lektura, jaką przeczytałaś?

źródło
"Krzyżacy" - kolejny raz, ale cóż zrobić. Książka powinna mi się podobać, bo bardzo lubię połączenie w literaturze wojny i miłości oraz interesuje mnie historia Polski. Jednak tej książki nie potrafiłam przetrawić. Była taka... nieprzystępna.

3. Najlepsza lektura, jaką przeczytałaś?

Zlazłoby się kilka takich lektur. Gdy teraz patrzę z odległości kilku miesięcy na niektóre to stwierdzam, że nawet dramaty były ciekawe, mimo że czytając je, myślałam, że zasnę i nie dotrwam do końca, albo co gorsza rzucę tę książkę i rozszarpię na drobne kawałki. W gimnazjum od pierwszej strony podobała mi się książka pod tytułem "Oskar i pani Róża".




4. Ulubiony przedmiot w szkole?

źródło
MATEMATYKA!!!
A szczególnie dział  o funkcjach. Argumenty pasujące do odpowiednich wartości i te wszystkie wzory. Ach, aż chce się rozwiązywać zadania!
Nigdy. W. Życiu. 
Oczywiscie, że Historia. Nie wyobrażam sobie życia bez Historii. Może jeszcze nie znalazłam ulubionej epoki, ale to nieważne. Uwielbiam poznawać przeszłość ludzi. Wszystkie odkrycia, których dokonali, wojny prowadzone w przeszłości, umowy, sojusze, królowie.

5. Miasto czy wieś?

Pewnie że miasto, ale to dlatego, że mieszkam na wsi i normalnie mi się znudziła. Aczkolwiek ciągle słyszę: "Zmieni ci się i zapragniesz wrócić na wieś i pooddychać świeżym powietrzem". Ciągnie mnie do miasta, bo tam jest wszystko na jednym miejscu, a dla mnie zawodowego leniucha i książkholika to najlepsze rozwiązanie. :)


6. Włoski czy francuski?

źródło
Nie potrafię posługiwać się ani jednym, ani drugim jeżykiem, lecz od zawsze mnie ciągnęło do Francji, więc wybiorę francuski.

7. Przyjaźń czy miłość?

Przyjaźń i miłość? To chyba idealne połączenie i nie da się tego rozdzielić. Jeśli się kogoś kocha to jednocześnie darzy się go przyjaźnią. Zwierza mu się z sekretów, powierza tajemnice oraz oczekuje się tego samego.  

8. 3 + 3 x 3?

Ta, matematyka. Ubóstwiam! Wpiszę w Google, może mi pomoże Nie, tyle to chyba obliczę. :)
Zabrakło mi palców. 12 !!!


9. Znienawidzony przedmiot w szkole?

Aha, czyli się pospieszyłam. Ale co tam wezmę inny. Przykładowo Niemiecki. Nie dość, że nie da się tego wymówić, a z zapisem jest jeszcze gorzej to dochodzi gramatyka. I weź człowieku połącz to wszystko na sprawdzianie w jedną całość.

10. Masz psa/kota/inne zwierzę domowe lub nie?

Nie mam, lecz miło byłoby mieć takiego małego słodziaka w domu.

11. Jesz mięso?

Jem. Chociaż czasami zdarzają się momenty, kiedy mam już dość. Grill, obiad niedzielny, grill, kanapka z szynką, kurczak, grill. Zostaje sałatka do grilla w takich wypadkach.



Moje pytania:
1. Jakie masz plany na wakacje?
2. Jaka książka była dla Ciebie najlepsza w tym miesiącu?
3. Wolisz deszcz czy słońce?
4. Czy musisz mieć wszystko uporządkowane, czy pozwalasz sobie na chaos?
5. Kim chcesz zostać w przyszłości?
6. Czy jakaś książka jest dla Ciebie najważniejsza? (jak tak, to dlaczego właśnie ta)
7.  Jaki gatunek literacki jest Twoim ulubionym?
8.  Co zjadasz najchętniej na śniadanie?
9.  Jaka jest Twoja ulubiona kreskówka?
10.  Czy masz ulubionego super bohatera?
11. Jaka autorka /jaki autor jest Twoim ulubionym?

Nominuję:
Wszystkich chętnych :)

Miłego weekendu!

2016-05-19

OPOWIADANIE - Kate i Dan

Cześć!
Tak dawno nie było opowiadania na blogu, a moja przyjaciółka nalegała już od dłuższego czasu, więc nasiałam. Później leżało sobie i czekało na mnie. A teraz nadszedł czas na otwarcie oczu i ujrzenie światła dziennego. 
Próbowałam stosować się do Waszych rad, jednak nie wiem w jakim stopniu mi się udało. Tym razem też proszę o ocenę  i opinię w komentarzach :)
Opowiadanie różni się trochę od poprzednich. Można powiedzieć, że jest stylizowane na "Gwiazd naszych wina" Johna Greena. Porusza ważne kwestie dla mnie, więc zapraszam!

***

To opowiadanie dedykuję mojej przyjaciółce Gabrysi, która uwielbia śpiewać i oczywiście jest najlepszą znawczynią filmu "Gwiazd naszych wina" :)
Dodatkowo dołączam piosenkę "If I Were Sorry" - jest niesamowita!

***

Pierwszy raz od ponad trzech miesięcy wyszedłem z domu. I to nie z własnej woli. Zostałem do tego nieludzko zmuszony przez mamę, która bardzo wyraźnie przedstawiła mi sposób, w jaki moja jedyna codzienna atrakcja opuści mnie. Chodzi oczywiście o komputer z wieloma grami, przy których spędzałem całe dnie. Czego się nie zrobi by zyskać spokój i pewne bezpieczeństwo. Postanowiłem wyjść na spacer, a potem ukryć się w ogrodzie i przesiedzieć tam niezauważonym do wieczora. Jednak wszystkie plany zostały planami a rzeczywistość była inna, nawet można powiedzieć, że o niebo lepsza.
źródło

Pierwsze kroki skierowałem prosto na rynek, gdzie miała miejsce moja ulubiona kawiarnia z czasów zatytułowanych "przed". Miałem nadzieję, że będzie na swoim miejscu i że nie spotkam tam nikogo z moich znajomych, którzy utrzymywali ze mną kontakt w czasach wcześniej wspominanych. Małe było prawdopodobieństwo takiego zdarzenia, bo jedna jadalna rzecz w tej kawiarni to była woda z butelki. Jednak nastrój, jaki tam panował był nie do opisania.

Idąc spokojnie i patrząc na obcych ludzi jak na istoty z innej planety, zauważyłem dziewczynę. Ubrana była ona… niecodziennie. Chyba od mojego ostatniego wyjścia z domu (trzy miesiące temu) dużo się zmieniło w modzie wśród dziewczyn. Miała na sobie różowy podkoszulek i różowe spodnie od dresu. Na głowę założoną miała czapkę w kolorze jaskrawo różowym. Do tego kompletu dodatkowo dodano dwie kule inwalidzkie, także z różowymi drobiazgami.

Nie mogłem się powstrzymać i podszedłem do niej. Dziewczyna była trochę zdziwiona podobnie jak ja, bo ciągle się zastanawiałem, dlaczego to zrobiłem. Na serio, nie wiedziałem, co mnie do tego pociągnęło, jednak jak już tego dokonałem to musiałem coś powiedzieć.
- Gdzie się wybierasz? – O ludzie, jakie to jest głupie, pierwszy dzień wśród ludzi i już taka porażka.
- Idę prosto na manifestację przywrócenia straconego dzieciństwa. Chcesz dołączyć? – Tego się nie spodziewałem. Nie dość, że odpowiedziała i to bez sarkazmu, chce jeszcze gdzieś ze mną iść. Nie miałem dotąd nigdy takiego powodzenia u dziewczyn, nawet w czasie "przed".

źródło
Ruszyliśmy razem, ja nie wiedząc dokąd idziemy i dziewczyna z jasno określonym celem i uśmiechem na twarzy. Chyba najwyższy czas żeby dowiedzieć się jak ma na imię skoro spędzimy ze sobą trochę czasu. Kate. Nie znałem dotąd tego imienia. Kate. Bardzo mi się podoba. Przynajmniej jest pewność, że nie zapomnę. Kate. Po chwili mogłem się jej odwdzięczyć odpowiadając Dan.

Najpierw weszliśmy do sklepu z zabawkami. Kate od razu ruszyła w stronę działu z pluszakami a ja szedłem za nią czując się dziwnie wśród takiej ilości zabawek. Od razu bez zastanowienia ściągnęła z półek największe dwa misie i wręczyła mi je, kierując się do kasy.
- A tak w ogóle to mamy pieniądze, żeby za nie zapłacić. – musiałem być realistą, bo się okazało, że na tę wycieczkę poszedłem jako przyzwoitka.
- Nie przecież mamy dziś dzień dziecka, więc zachowujemy się jak dzieci. Planuję rzucić się przed kasą na podłogę i płakać, i krzyczeć dopóki nie dadzą mi choćby jednego z tych misiów. – Mówiąc to Kate połaskotała jednego uszatka, a ja przypomniałem sobie jaki dziś dzień.
Wiedziałem, że to nie jest normalny spacer. To będzie najbardziej szalony dzień, jaki miałem okazje przeżyć. Ale cholerka, podoba mi się.
Na szczęście nie było potrzeby robić tego przedstawiania, gdyż kasjerka od razu widząc nas, zgrana parę – różową dziewczynę i szarego chłopaka spytała się czy nie chcemy misia na koszt firmy. My na serio prosimy się o litość!?
źródło

Kolejnym punktem naszej wycieczki, jak dobrze przewidziałem będzie plac zabaw. Zostałem obarczony krokodylokrowocośtam i szliśmy w kierunku miejsca, gdzie dzieci śmieją się i bawią się bez przerwy. Kate cały czas mówiła, a ja chciałem jej słuchać. Miała bardzo delikatny głos, więc nie śmiałem jej przerywać. Nie wiem czy potrafię się bawić tak jak Kate. Nie jestem pewny skąd ona czerpie tyle energii do zabawy. Obstawiam, że jest zaginioną śpiącą królewną, która się właśnie obudziła. Ciekawe, kto był tym szczęśliwcem?

Na koniec dnia, bo na placu zabaw spędziliśmy bite cztery godziny, udaliśmy się do kawiarni. Zaprosiłem ją na ciastko, bo pamiętam, że to najbardziej lubiłem w swoim dzieciństwie. Zakończenie zabawy z ciastkiem i uśmiechem na twarzy mamy.



Czułem się niezręcznie siedząc obok miśka, który już dostał imię – Gienek. Nie wiedziałem jak zacząć rozmowę, lecz Kate mnie wyręczyła:
- Dlaczego się zatrzymałeś obok mnie, gdy szłam zdobywać dzieciństwo?- powiedziała przełykając kęs sernika, który wybrała z menu.
- Nie wiem, czułem, że jest ci to potrzebne. Nie chciałem spędzić tego dnia sam. A ty wydawałaś się też samotna. Potrzebowałem pobyć z kimś. Wybierz sobie coś, co ci najbardziej odpowiada.
- Nie satysfakcjonują mnie te odpowiedź.
- To może lepsze: solidarność dwóch połówek jabłka – odparłem, podciągając nogawkę i ukazując przepięknie błyszczący plastik w blasku światła. Dlaczego ja to zrobiłem!? Przecież prawie sie nie znamy. Nikt o tym nie wie, oprócz wszystkich z życia "przed". Właśnie w tym dniu zamknąłem swoja książkę życia i zacząłem pisać następną. Tym razem "Ja od nowa."

2016-05-17

WYDAWNICTWO COLORFUL MEDIA


Hejo!
Dzisiaj przychodzę do Was z trochę innym postem. W ogóle ten tydzień będzie trochę zwariowany. Teraz przedstawię Wam ofertę wydawnictwa Colorful Media. Natomiast w czwartek będziecie mogli przeczytać moje opowiadanie.

Wydawnictwo Colorful Media ma bardzo bogaty pakiet czasopism. Można wyróżnić przede wszystkim:

Każdy z tych magazynów jest pisany w innym języku, więc czytając je można łączyć przyjemne z pożytecznym i uczyć się podwójnie - obcych języków oraz o innych rejonach świata, kulturach czy znanych postaciach. 
Dla mnie jest to idealne połączenie, gdyż bardzo, bardzo lubię angielski, a gdy będę mogła rozwijać swoją znajomość tego języka przez zwykłe niezwykłe czytanie czasopisma, to stanę się orłem angielskiego (cudowna przyszłość).

W każdym numerze znajduje się kilka stałych działów, które różnią się tylko minimalnie z porównaniem różnojęzycznych magazynów.  Zawsze spotkamy:
  • Aktualności z otaczającego nas świata
  • Kulturę i tradycję danego kraju (w zależności od języku wydania)
  • Tematykę związaną z ochroną środowiska naturalnego
  • Interesujące miejsca na świecie, które warto odwiedzić
oraz  dział poświęcony rozrywce: luźne dialogi, zabawne ciekawostki, krzyżówki lub zadania logiczne.

To czasopismo jest przeznaczone dla każdego, kto chce rozwijać się w danym języku. Dorosły, nastolatek, nauczyciel, uczeń - każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Więcej informacji na stronie wydawnictwa: Colorful Media


2016-05-14

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *szczegóły z książek a życie książkoholika*

Hejka!
Czy zdarzyło się Wam kiedyś, że w czasie czytania książki albo po jej skończeniu wszędzie widzieliście przedmioty, które Wam o niej przypominały? Szczegóły, które utkwiły wam w głowie? Albo inaczej: przed rozpoczęciem książki nie lubiliście, powiedzmy, białych róż i nagle zaczęliście pałać do nich przyjacielskim uczuciem? Jak tak to witajcie w klubie ZŻPK - Zmiana Życia Przez Książki.

Przedmioty

Czytamy przykładowo jedną z znakomitych książek z serii o Harrym Potterze. A następnego dnia, gdy idziemy do szkoły i na chodniku leży ułamana gałązka, wybieramy ja na naszą własną różdżkę, którą ochronimy świat przed Sami - Wiecie - Kim (nie wolno wymawiać jego imienia!).
Natomiast w serii "Igrzyska śmierci" pojawia się dużo roślinek spotykanych przez nas na co dzień. Nie mówię tu o łykołakach tylko o białych różach i prymulkach znanych przeze mnie dotąd jako pierwiosnki. Kilka lat (dosłownie) byłam pewna, że to całkiem inne kwiaty, dopiero niedawno, gdy oglądałam film "Kosogłos: Część 2" uświadomiłam sobie, że to te same, które znam. Widać jak rozróżniam rośliny...


Rysunki w zeszycie

Każdą lekcję, chyba że piszę sprawdzian albo jestem w pełni skupiona, spędzam na rysowaniu na tyłu zeszytu różnych wzorków i symboli znanych mi z książek lub serii. Można tam znaleźć nieudane próby rysowania Kosogłosa, mającego zawsze za długi dziób lub nieproporcjonalnie wielkie skrzydła. Insygnia Śmierci też mają swoje miejsce. Mogę się pochwalić, że opracowałam własną technikę, jak narysować je bez oderwania długopisu od kartki papieru. *Osiągniecie na miarę nagrody Nobla* Ach, jak mogłam zapomnieć: tworzę własne runy lub jak kto woli karykatury tych prawdziwych. Może kiedyś dojdę do perfekcji?




Informacja lepsze od tych, co zdobywamy w szkole

Czy w szkole można dowiedzieć się czegokolwiek o Annie Frank? Ja jeszcze nie spotkałam ani jednej informacji o niej, chyba że to dopiero spotka mnie jak będę w liceum... Tyle lekcji polskiego i historii, a ani razu nie pojawiło się żadne wspomnieni tej dziewczyny. Gdyby nie John Green i jego książka pod tytułem "Gwiazd naszych wina" nie wiedziałbym, że ta dziewczyna kiedyś żyła i że zapisywała swoją historię, która jest jedyna w swoim rodzaju i na pewno nikt tego nie powtórzy. Opisała swoje życie, kiedy była prześladowana z powodu wyznania. Ten dziennik został przetłumaczony na kilkadziesiąt języków, powstał film, ale kto by o tym wspominał młodym osobom. Według mnie jedno zdanie przydałoby się na ten temat, może akurat ktoś chciałby zagłębić się w poznawanie historii tej osoby.

Inne sprawy, które nie znalazły oddzielnej 

kategorii, więc są razem

  • Przez Harry'ego Pottera boję się panicznie pająków lub mój lęk powiększył się jeszcze bardziej, po obejrzeniu filmu i przeczytaniu bodajże drugiej części z serii, czyli "Harry Potter i Komnata Tajemnic". Brr!
  • Wyobraźcie sobie sytuację, gdy komuś wystaje koszula ze spodni bądź spódnicy. Pierwsze co nasuwa się na myśl to oczywiście: "Schowaj ogonek, kaczuszko". Nie ważne, że ta druga osoba może tego nie zrozumieć, lecz ty będziesz z siebie zadowolony.
  • Jak już jesteśmy przy kaczkach, muszę wspomnieć o Jasie z Darów Anioła, który panicznie boi się tych słodziutkich zwierzątek. W niektórych rozdziałach sama napuściłabym na niego stado kaczek. Jednak jego sarkazm i humor wszytko ratuje. Lecz Will to inna sprawa...
  • Powiedzenie: "O Aniele!" nie było mi znane. Dopiero gdy zapoznałam się z książkami Cassandry Clare i Beccy Fitzpatrick zaczęłam używać tego sformułowania. Teraz w każdej mojej wypowiedzi można je zauważyć.
  • Przewracanie oczami. Ostatnio (rok temu) wpadłam w nałóg przewracania oczami. Już sama się przyłapuje na tym, że to robię. Patrzę na sprawdzian i w ruch idą oczy, czytam książkę i przewracam oczami. A to wszystko przez "Fangirl"!
I jak, podobał Wam się taki post? 

P.S. Przepraszam wszystkich którzy zobaczyli go już tydzień temu, ale ja jak to ja pomyliłam sobie daty i stwierdziłam, że 7 maja i 7 maja to dwa inne dni :)



2016-05-11

RECENZJA #Lawendowy pokój

Okładka książki Lawendowy pokójAutor: Nina George
Tytuł: Lawendowy pokój
Tytuł oryginału: Das Lavendelzimmer
Tłumaczenie:Paulina Filippi-Lechowska
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Otwarte
opublikowane także na: lubimyczytac.pl






STRESZCZENIE:

Perdu właściciel Apteki Literackiej - księgarni na statku, w której książki są sprzedawane jak lekarstwa - na receptę, by umilić życie, wyjaśnić pewne sprawy, zrozumieć niektóre sytuacje osobom "chorym". Jednak księgarz nie ma życia wolnego od problemów. Jego miłość życia, która pojawiła się dwadzieścia jeden lat temu i prawie od razu zniknęła, cały czas tkwi w jego głowie. Przypadkowo Perdu odkrywa list od ukochanej i postanawia ją odszukać. Wraz z Maxem, młodym pisarzem wyrusza swoją barką pełną literatury w podróż życia. Pragnie odnaleźć miłość, szczęście oraz swoje "ja".
Kochać to czasownik, określa czynność... zatem trzeba ją wykonać. Mniej gadać, więcej robić. Nieprawdaż?
Nina George; Lawendowy pokój

MOJA OPINIA:

Oceniam tę książkę w skali od jeden do dziesięć na 6.
Szczerze mówiąc spodziewałam się po tej książce czegoś zupełnie innego. Innej historii, chociaż po opisie z tyłu książki nie można wywnioskować niczego szczególnego. Ale to nie miało być to! Byłam bardzo ciekawa tej lektury, gdyż sama miała mówić o książkach, jako lekarstwach na duszę. Myślałam, że może uda mi się znaleźć coś co też jest skierowane specjalnie do mnie.  Może któryś z bohaterów miałby taki sam problem jak ja, taka samą diagnozę i receptę.

Na pierwszych stronach książki jest mapa Francji, a dokładniej trasa podróży Maxa i Perdu po Sekwanie. Tak, oni podróżują. Płyną sobie tą rzeką do celu, przez wszystkie śluzy, kanały. Zatrzymują się w różnych miastach po drodze, spotykają osoby, które im pomagają, albo chcą uleczyć swoją duszę jedną z książek z pływającej księgarni. Książki służą im też za sposób płatności, gdy zostają bez grosza. Kreatywny pomysł, popieram.
Jak wcześniej wspomniałam akcja toczy się we Francji. Najpierw Paryż, a potem miasta wzdłuż Sekwany aż do Morza Śródziemnego. Czytając tę książkę obok historii głównego bohatera poznajemy także kulturę i tradycję tego rejonu. Opisy przyrody przedstawiają najdokładniej jak to możliwe cały krajobraz Francji. Na końcu książki znajdują się przepisy kulinarne potraw, które były spożywane przez bohaterów książki. Szczerze mówiąc aż ślinka cieknie. Bardzo chętnie spróbowałabym tych potraw, lecz nie potrafię gotować. Moje umiejętności kończą się na jajecznicy...
Ciekawe, jak to jest odczuwać emocje tak intensywnie i pomimo to przeżyć.
Nina George; Lawendowy pokój
"Lawendowy pokój " bogaty jest w wiele analiz różnych sytuacji, zagadnień i osób.  To właśnie w tych fragmentach pojawiają się cytaty warte zapamiętania, sama zaznaczyłam kilka, które wywarły na mnie największe wrażenie. Ważną kwestią jest też dotyk. Ale nie takie zwykłe muśniecie w czasie przepychania się w kolejce do kasy tylko DOTYK. Dotyk pełen emocji, uczuć i miłości. Dotyk badający oraz sprawdzający. Dotyk, dzięki któremu zapamiętamy drugą osobę w każdym, najdrobniejszym szczególe.

Główny bohater to pięćdziesięcioletni mężczyzna, który przez wiele lat pracował z dnia ma dzień i przez tę rutynę wydaje się jeszcze straszy. Podróż bardzo go zmieniła. Próbował znaleźć siebie, tego mężczyznę, który był ukryty pod maską przez wiele długich lat. Nabrał energii do życia, i wytrwale dążył do celu. Nie chciał się poddać, a to, że cały czas zbliżał się do kochanki z przed wielu lat napawało go jeszcze większym optymizmem.

W książce pojawia się masa bohaterów, a każdy z nich jest inny pod względem charakteru. Biorąc pod uwagę imiona lub nazwiska to już inna sprawa. Nawet teraz pamietam tylko jedno - głównego bohatera. Reszta poszła w zapomnienie. To nie tak miało być. Już w trakcie czytania nie pamiętałam połowy bohaterów, mimo, że przewijali się oni cały czas. Kilka wątków jest też dla mnie nie do końca wyjaśnionych, a to wszystko przez te nazwiska. (zamiast na moją zdolność do niezapamiętywania nazw, zwalam winę na nazwiska)
Wszyscy żyjemy w życzenistości - stwierdziła. - Każdy we własnej.
Nina George; Lawendowy pokój
Pamiętnik wybranki serca głównego bohatera pojawiał się fragmentami kilka razy.  Uwielbiam czytać takie "przerywniki", czasami to one ratują całą książkę i mam powód by kontynuować historię. Perdu pisał także listy do sąsiadki z Paryża, która oddała mu ten list rozpoczynający całą przygodę. To dzięki tym dwóm kobietom: Manon, kochance z przed kilkunastu lat i Catherine z mieszkania obok ta książka miała sens.

Może miałam gorsze dni, gdy czytałam tę książkę, ale wlekła mi się ona niemiłosiernie. Tak długo nie czytałam żadnej książki.
Podsumowując: "Lawendowy pokój" to książka, która przekazuje historię miłości w inny sposób niż te, które dotąd poznałam. Warto poznać treść tej książki choćby tylko po to by znaleźć nowe, ważne wartości i odrobić lekcję z życia.

2016-05-07

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *lba 4*

Hejo! 
W tę słoneczną sobotę przychodzę do Was z LBA.  
Dziękuję serdecznie za nominację Marcie M. z Book - my life
Zapraszam!

1. Ile książek liczy Twoja biblioteczka?

Ta liczba jest taka smutna, że aż strach ją mówić. 33. Jednak rozwija się :)

2. Na jakiej stronie najczęściej kupujesz książki?

Na razie nie kupuję książek w internecie, nie miałam okazji. Wolę chodzić do biblioteki (bibliotek), uwielbiam tę atmosferę, która tam panuje.


3. Jesteś rannym ptaszkiem czy 'nocnym markiem'?

Pewnie że nocnym markiem. W dzień mogłabym spać do południa, a pobudka rano przed szkołą to dla mnie wielka katorga. Minie kilka chwil zanim uświadomię sobie, jaki jest dzień, i że muszę już wstać. Natomiast nocą chętnie nie zasypiałabym, jak najdłużej się da, spędzając ten czas, ucząc się czy czytając. Ważne, że w towarzystwie gwiazd, które ostatnio bardzo mi się podobają. Patrzenie w gwiazdy bardzo uspokaja.

4. Na co zwracasz uwagę na blogach, które odwiedzasz?

W postach na innych blogach szukam pasji. Gdy  blog jest prowadzony z przymusu nie czuć wolności i radości z pisania. Bez tego nic się nie uda! Może to być post dosłownie o niczym ale jeśli będzie napisany z pasją to 'nic' stanie się 'czymś'.


5. Od kiedy zaczęła się Twoja przygoda z czytaniem?

Ostatnio poznałam ciekawą historię na ten temat. Okazało się że nikt nie chciał mnie zapoznać z "Tajemniczym ogrodem" ani "Małą Księżniczką", więc musiałam zrobić to sama. Nie myślcie jednak, że mając 5 lat, zagłębiałam się  w przygody Mary i Sary. Ten proces rozwijał się stopniowo, jednak to te książki sprawiły że zapałałam miłością do literatury.


6. Którego autora/autorkę chciałabyś spotkać najbardziej?

W zakładce "Marzę o..." wymieniłam kilku autorów i to z nimi pragnę się spotkać.Ostatnio do grona tych szczęśliwców dołączył także Andy Weir autor "Marsjanina".

7. Wymień kilku ulubionych blogerów.

Nie są to oczywiscie wszyscy, tylko ci, którzy teraz przychodzą mi na myśl.
Idalia z bloga Koło anonimowych książkoholiczek
Ania D. z bloga Piżama w koty
Lunatyczka z bloga Blondie in wonderland

8. Jaki jest Twój ulubiony miesiąc?

Chyba maj. To miesiąc kiedy mam urodziny, przez co kilka książek na pewno do mnie przybędzie. Po drugie kocham spacery w maju, nie jest jeszcze za ciepło, ale też nie jest zimno, jak w kwietniu (Kwiecień plecień, bo przeplata...). Po za tym w maju dostaję dawkę nowej energii, bo do wakacji coraz bliżej, a co z tym idzie, do odpoczynku i trzeba się bardziej przykładać do nauki, żeby pod koniec roku nie zepsuć całorocznej pracy. (Jestem w tym doświadczona, fizyka w ubiegłym roku trochę u mnie się popsuła, ale jakoś dałam radę)

9. Jesteś humanistą czy umysłem ścisłym?

Pewnie że humanistą. Mimo że z matematyki mam nawet dobre oceny #skromnisia, nie czuję się mocno w ścisłych przedmiotach. Natomiast uwielbiam pisać, mówić i myśleć nad sensem tego, dlaczego to właśnie matematyka jest królową  nauk.

10. Ulubiony polski autor?

Ciężko mi to mówić, ale nie lubię czytać polskich książek. Jedyne, które wywarły na mnie jakiekolwiek pozytywne wrażenie to te, które zostały napisane przez Ewe Nowak. Seria "Miętowa", "Bransoletka" oraz pozostałe. Raz na jakiś czas jednak warto przeczytać polską książkę. Może to przychodzi z wiekiem - zachwycanie się "Panem Tadeuszem" albo "Krzyżakami". Obie przeczytałam i nic tam ciekawego, jak dla mnie nie było.

11. Jaki jest twój wymarzony zawód?

Cały czas to się zmienia. Może dziennikarz lub psycholog. A może prawnik. Jednak ostatnio też dołączyła do tego myśl żeby założyć firmę udzielającą szkoleń albo wydawnictwo. Przyszłość pokaże.


Teraz to co lubię najbardziej, czyli zadawanie pytań:  
1. Jakiej książki wyczekujesz najbardziej w tym roku?
2. Jakiego filmu wyczekujesz najbardziej w tym roku?
3. Oglądasz seriale? Jak tak to jakie?
4. Co najbardziej lubisz jeść?
5. Jaki jest Twój ulubiony cytat z ostatnio przeczytanej książki?
6. Jaką muzykę słuchasz najczęściej?
7. Masz jakieś przedmioty lub symbole, które przynoszą ci szczęście?
8. Czego się boisz najbardziej na świecie?
9. Jakie są Twoje ulubione słodycze?
10. Co zabrałabyś/zabrałbyś na bezludną wyspę? (nie wliczając książek)
11. Jaki jest Twój ulubiony kolor?

Nominuję autorów blogów:
BelikovBookBlog
Koło anonimowych książkoholiczek
Piżama w koty
Blondie in wonderland
Nieuleczalny książkoholizm
Świat oczami dwóch pokoleń


Miłego weekendu!

2016-05-04

RECENZJA #Tylko ciebie chcę

Autor: Federico Moccia
Tytuł: Tylko Ciebie chcę
Tytuł oryginału: Ho voglia di te
Tłumaczenie: Anna Niewęgłowska
Seria: Trzy metry nad niebem (tom 2)
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 480
Recenzja tomu pierwszego: Trzy metry nad niebem


JEŚLI NIE CZYTAŁAŚ/CZYTAŁEŚ PIERWSZEJ CZĘŚCI MOŻE CIĘ SPOTKAĆ NIEOCZEKIWANE ZDRADZENIE ISTOTNEGO WĄTKU. UWAŻAJ!

STRESZCZENIE:

Step po dwóch latach postanawia wrócić ze Stanów Zjednoczonych do Włoch, państwa z którego pochodzi. Tam odnawia swoje znajomości oraz poznaje nowych kolegów. Zauważa też, że jest teraz bardziej rozpoznawalny. Przypadkowo na stacji benzynowej spotyka Gin, która chce go "okraść". Step zaprasza ją na wspólny wieczór. Nie jest to ich jedyne spotkanie, gdyż los sprawia, że dziewczyna przychodzi z przyjaciółką na casting do telewizji, gdzie pracuje Step.
Step od razu zakochuje się w Gin i próbuje sprawić, żeby ona również go pokochała całym sercem. Jednak chłopak nie potrafi zapomnieć o przeszłości, która ciągle wydaje się być niezamkniętym rozdziałem w jego życiu.

Postanowiłam przeżyć swoje życie jakby to była bajka. Tylko, że ta moja jeszcze nie została napisana. To ja decyduję, krok po kroku, chwila po chwili, sama piszę swoją bajkę.
Federico Moccia; Tylko Ciebie chcę


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 8.
Zagłębiając się w historię przedstawioną w tej książce, śmiałam się przez łzy. Refleksje Stepa, kiedy wspominał swojego przyjaciela Polla, były niesamowite i wzruszające. Wspominał ich wspólnie spędzone chwile, wybryki w szkole, pierwsze miłości. Brakowało mu rozmów z nim. Step nie miał teraz nikogo, z kim mógłby szczerze porozmawiać o wszystkim, co go nurtuje albo ścigać się na motorze. Pallina przyjaciółka Babi a zarazem dziewczyna Polla często odwiedzała Stepa. Chciała z kimś dzielić się swoją samotnością i bólem po stracie ukochanego. Czytając fragmenty, które mówiły o tym, łzy cisnęły mi się same do oczu. W pewien sposób także poczułam brak kogoś ważnego. Może Pollo nie był ważnym i często wspominanym bohaterem w pierwszej części, ale pojawiał się, a to do czegoś zobowiązuje. Pollo jako jedyny znał sekrety Stepa, i Step te należące do Polla. Byli przyjaciółmi jakich mało na tym świecie i nagle ich przyjaźń się skończyła. Dla mnie to jest straszne.
Step w tej książce był ukazany jako wrażliwy mężczyzna. Nie przez to, że płakał cały czas, bo tego nie robił, ale przez swoje zachowanie względem innych i uczucia, które się w nim kłębiły oraz były wspaniale opisane. Nie mówię, że skończyła się jego zamiłowanie do sarkazmu i nagle stał się dorosłym, który nie robi żadnych głupich rzeczy, bo nie wypada. Nie. Dalej potrafił nie stosować się do obowiązujących zasad, sprawiało mu to przyjemność - pod tym względem na szczęście się nie zmienił. Bo to właśnie jest Step - chłopak, który potrafi rozrabiać, przeklinać oraz zabawiać się bez zahamowania, jak również zatrzymać się i zastanowić nad życiem. Potrzeba takich bohaterów w książkowym świecie! Jak na razie odczuwam ich deficyt.


Książka "Tylko ciebie chcę" nie jest zbyt cienka, jednak te wszystkie bójki, wyścigi, kłótnie, imprezy oraz przelotne związki tworzą tę książkę. Gdyby to była tylko relacja miedzy Gin i Stepem wiało by nudą, a książka byłaby tylko jednogodzinną lekturą. Wydawać by się mogło, że ten związek to jest podstawa, aczkolwiek uważam, że to jest dodatek do przygód Stepa. Czasami w nich uczestniczyła Gin, ale to była bardziej przyjaźń, niż dojrzały związek. Długo musiałam czekać, żeby  być pewną co do miłości, która powstała między nimi. 
Przyjaciel to ktoś, kto wchodzi, kiedy cały świat wyszedł.
Federico Moccia; Tylko Ciebie chcę
Wiem, że z tą informacją jest minimalny poślizg, ale ostatnio ze wszystkim mam poślizg. Więc tak, przed egzaminami gimnazjalnymi miałam olśnienie, że będzie rozprawka, a cytat z tej książki idealnie wpasuje się w podsumowanie. Mowa tu o: "Człowiek szuka wolności dopiero wtedy, kiedy czuje się zniewolony." Doskonale by pasowało, ale się okazało, że była charakterystyka. Ale o wolności, więc trochę zgadłam. To taka historia...

Nie wiem, co jeszcze napisać, bo wszystko już opisałam w recenzji pierwszej części.
Podsumowując: Ta książka jest na takim samym poziomie jak pierwsza część. Ani nie lepsza, ani nie gorsza. Łatwo się je czyta. Zachęcam najpierw do zapoznania się z pierwszą częścią, czyli "Trzy metry nad niebem".
Jestem pewna, że ta seria nie będzie jedyną, którą przeczytam, a która została napisana przez Federico Moccia.
Czytaliście? Podobała się Wam?
Do zobaczenia!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka