2016-05-19

OPOWIADANIE - Kate i Dan

Cześć!
Tak dawno nie było opowiadania na blogu, a moja przyjaciółka nalegała już od dłuższego czasu, więc nasiałam. Później leżało sobie i czekało na mnie. A teraz nadszedł czas na otwarcie oczu i ujrzenie światła dziennego. 
Próbowałam stosować się do Waszych rad, jednak nie wiem w jakim stopniu mi się udało. Tym razem też proszę o ocenę  i opinię w komentarzach :)
Opowiadanie różni się trochę od poprzednich. Można powiedzieć, że jest stylizowane na "Gwiazd naszych wina" Johna Greena. Porusza ważne kwestie dla mnie, więc zapraszam!

***

To opowiadanie dedykuję mojej przyjaciółce Gabrysi, która uwielbia śpiewać i oczywiście jest najlepszą znawczynią filmu "Gwiazd naszych wina" :)
Dodatkowo dołączam piosenkę "If I Were Sorry" - jest niesamowita!

***

Pierwszy raz od ponad trzech miesięcy wyszedłem z domu. I to nie z własnej woli. Zostałem do tego nieludzko zmuszony przez mamę, która bardzo wyraźnie przedstawiła mi sposób, w jaki moja jedyna codzienna atrakcja opuści mnie. Chodzi oczywiście o komputer z wieloma grami, przy których spędzałem całe dnie. Czego się nie zrobi by zyskać spokój i pewne bezpieczeństwo. Postanowiłem wyjść na spacer, a potem ukryć się w ogrodzie i przesiedzieć tam niezauważonym do wieczora. Jednak wszystkie plany zostały planami a rzeczywistość była inna, nawet można powiedzieć, że o niebo lepsza.
źródło

Pierwsze kroki skierowałem prosto na rynek, gdzie miała miejsce moja ulubiona kawiarnia z czasów zatytułowanych "przed". Miałem nadzieję, że będzie na swoim miejscu i że nie spotkam tam nikogo z moich znajomych, którzy utrzymywali ze mną kontakt w czasach wcześniej wspominanych. Małe było prawdopodobieństwo takiego zdarzenia, bo jedna jadalna rzecz w tej kawiarni to była woda z butelki. Jednak nastrój, jaki tam panował był nie do opisania.

Idąc spokojnie i patrząc na obcych ludzi jak na istoty z innej planety, zauważyłem dziewczynę. Ubrana była ona… niecodziennie. Chyba od mojego ostatniego wyjścia z domu (trzy miesiące temu) dużo się zmieniło w modzie wśród dziewczyn. Miała na sobie różowy podkoszulek i różowe spodnie od dresu. Na głowę założoną miała czapkę w kolorze jaskrawo różowym. Do tego kompletu dodatkowo dodano dwie kule inwalidzkie, także z różowymi drobiazgami.

Nie mogłem się powstrzymać i podszedłem do niej. Dziewczyna była trochę zdziwiona podobnie jak ja, bo ciągle się zastanawiałem, dlaczego to zrobiłem. Na serio, nie wiedziałem, co mnie do tego pociągnęło, jednak jak już tego dokonałem to musiałem coś powiedzieć.
- Gdzie się wybierasz? – O ludzie, jakie to jest głupie, pierwszy dzień wśród ludzi i już taka porażka.
- Idę prosto na manifestację przywrócenia straconego dzieciństwa. Chcesz dołączyć? – Tego się nie spodziewałem. Nie dość, że odpowiedziała i to bez sarkazmu, chce jeszcze gdzieś ze mną iść. Nie miałem dotąd nigdy takiego powodzenia u dziewczyn, nawet w czasie "przed".

źródło
Ruszyliśmy razem, ja nie wiedząc dokąd idziemy i dziewczyna z jasno określonym celem i uśmiechem na twarzy. Chyba najwyższy czas żeby dowiedzieć się jak ma na imię skoro spędzimy ze sobą trochę czasu. Kate. Nie znałem dotąd tego imienia. Kate. Bardzo mi się podoba. Przynajmniej jest pewność, że nie zapomnę. Kate. Po chwili mogłem się jej odwdzięczyć odpowiadając Dan.

Najpierw weszliśmy do sklepu z zabawkami. Kate od razu ruszyła w stronę działu z pluszakami a ja szedłem za nią czując się dziwnie wśród takiej ilości zabawek. Od razu bez zastanowienia ściągnęła z półek największe dwa misie i wręczyła mi je, kierując się do kasy.
- A tak w ogóle to mamy pieniądze, żeby za nie zapłacić. – musiałem być realistą, bo się okazało, że na tę wycieczkę poszedłem jako przyzwoitka.
- Nie przecież mamy dziś dzień dziecka, więc zachowujemy się jak dzieci. Planuję rzucić się przed kasą na podłogę i płakać, i krzyczeć dopóki nie dadzą mi choćby jednego z tych misiów. – Mówiąc to Kate połaskotała jednego uszatka, a ja przypomniałem sobie jaki dziś dzień.
Wiedziałem, że to nie jest normalny spacer. To będzie najbardziej szalony dzień, jaki miałem okazje przeżyć. Ale cholerka, podoba mi się.
Na szczęście nie było potrzeby robić tego przedstawiania, gdyż kasjerka od razu widząc nas, zgrana parę – różową dziewczynę i szarego chłopaka spytała się czy nie chcemy misia na koszt firmy. My na serio prosimy się o litość!?
źródło

Kolejnym punktem naszej wycieczki, jak dobrze przewidziałem będzie plac zabaw. Zostałem obarczony krokodylokrowocośtam i szliśmy w kierunku miejsca, gdzie dzieci śmieją się i bawią się bez przerwy. Kate cały czas mówiła, a ja chciałem jej słuchać. Miała bardzo delikatny głos, więc nie śmiałem jej przerywać. Nie wiem czy potrafię się bawić tak jak Kate. Nie jestem pewny skąd ona czerpie tyle energii do zabawy. Obstawiam, że jest zaginioną śpiącą królewną, która się właśnie obudziła. Ciekawe, kto był tym szczęśliwcem?

Na koniec dnia, bo na placu zabaw spędziliśmy bite cztery godziny, udaliśmy się do kawiarni. Zaprosiłem ją na ciastko, bo pamiętam, że to najbardziej lubiłem w swoim dzieciństwie. Zakończenie zabawy z ciastkiem i uśmiechem na twarzy mamy.



Czułem się niezręcznie siedząc obok miśka, który już dostał imię – Gienek. Nie wiedziałem jak zacząć rozmowę, lecz Kate mnie wyręczyła:
- Dlaczego się zatrzymałeś obok mnie, gdy szłam zdobywać dzieciństwo?- powiedziała przełykając kęs sernika, który wybrała z menu.
- Nie wiem, czułem, że jest ci to potrzebne. Nie chciałem spędzić tego dnia sam. A ty wydawałaś się też samotna. Potrzebowałem pobyć z kimś. Wybierz sobie coś, co ci najbardziej odpowiada.
- Nie satysfakcjonują mnie te odpowiedź.
- To może lepsze: solidarność dwóch połówek jabłka – odparłem, podciągając nogawkę i ukazując przepięknie błyszczący plastik w blasku światła. Dlaczego ja to zrobiłem!? Przecież prawie sie nie znamy. Nikt o tym nie wie, oprócz wszystkich z życia "przed". Właśnie w tym dniu zamknąłem swoja książkę życia i zacząłem pisać następną. Tym razem "Ja od nowa."

16 komentarzy :

  1. Uwielbiam tę piosenkę, jest magiczna.
    Zjadłaś przecinek:
    ,,Czego się nie zrobi(,) by zyskać spokój i pewne bezpieczeństwo''.
    ,,Jednak wszystkie plany zostały planami(,) a rzeczywistość była inna''.
    Jak już, skierował się prosto na rynek lub pierwsze kroki postawiłem prosto na rynek. Twoje cudzysłowy są niepoprawne, używaj tych polskich.
    ,,Jednak nastrój, jaki tam panował(,) był nie do opisania''.
    Wybacz, więcej nie chciało mi się wypisywać, a trochę się podobnych błędów nazbierało. Radzę jeszcze raz na spokojnie przejrzeć tekst.
    Niby banalna historyjka, ale naprawdę sympatyczna i przyjemnie się ją czytało.
    Pozdrawiam. :)
    Zapraszam do siebie: kot-z-maslem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem od zawsze mam problem z przecinkami i za każdym razem jakiś wyłapuję :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  2. Widzę, że nie tylko ja zakochałam się w eurowizyjnej propozycji Szwecji :)
    Historię bardzo dobrze się czytało, uwielbiam Twój styl pisaia!
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie piszesz:) Świetne opowiadanie :)
    pozdrawiam books--my-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jak dawna piszesz?
    Przyjemnie mi się czytało ten tekst, choć pojawiały się w nim zgrzyty.
    Może zamiast "bo jedna jadalna rzecz w tej kawiarni to była woda z butelki" warto byłoby napisać "bo jedyną jadalną rzeczą w tej kawiarni była woda z butelki". Wydaje mi się, że już po takiej drobnej korekcie brzmi to zgrabniej :)
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie od zawsze lubiłam pisać. Oo, dziękuję za radę ^^

      Usuń
  5. W sumie, całkiem fajne ;) Piszesz lekko i przyjemnie, ale pojawiło się kilka błędów, ale nic poważnego. Po prostu czasem zabrakło przecinka i mogłabyś inne zdanie inaczej napisać, ale nie przejmuj się! Naprawdę fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem - błędy mnie prześladują...
      Dziękuję :)

      Usuń
  6. WoW!!! Końcówka mnie zmiażdżyła <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow Martunia! Postarałaś się ;* Opowiadanie baardzo mi się spodobało oraz zdjęcja, które był przyjemnym dodatkiem.
    Ta piosenka jest cudowna, a szczgólnie wykonawca (ale to już wiesz :D )
    ~Ta, która Cię namawiała, żebyś wkońcu dodała opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Za tym gatunkiem muzycznym nie przepadam, więc wyłączyłam w połowie, wybacz. Takie powiastki też nie w moim stylu, hah. Faktycznie trochę w stylu Greena. Tyle że bohaterowie chyba młodsi, nie?
    Próbuję sobie wyobrazić tę różową dziewczynę i aż coś mi w głowie kołacze. *nienawidzi różu* Manifestacja przywrócenia straconego dzieciństwa, to brzmi fajnie.
    Przywoławszy w pamięci Twoje ostatnie opowiadanie, stwierdzam, że jest progres. Przecinków i opisów więcej. Dobrze, całkiem dobrze.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka