2016-05-11

RECENZJA #Lawendowy pokój

Okładka książki Lawendowy pokójAutor: Nina George
Tytuł: Lawendowy pokój
Tytuł oryginału: Das Lavendelzimmer
Tłumaczenie:Paulina Filippi-Lechowska
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Otwarte
opublikowane także na: lubimyczytac.pl






STRESZCZENIE:

Perdu właściciel Apteki Literackiej - księgarni na statku, w której książki są sprzedawane jak lekarstwa - na receptę, by umilić życie, wyjaśnić pewne sprawy, zrozumieć niektóre sytuacje osobom "chorym". Jednak księgarz nie ma życia wolnego od problemów. Jego miłość życia, która pojawiła się dwadzieścia jeden lat temu i prawie od razu zniknęła, cały czas tkwi w jego głowie. Przypadkowo Perdu odkrywa list od ukochanej i postanawia ją odszukać. Wraz z Maxem, młodym pisarzem wyrusza swoją barką pełną literatury w podróż życia. Pragnie odnaleźć miłość, szczęście oraz swoje "ja".
Kochać to czasownik, określa czynność... zatem trzeba ją wykonać. Mniej gadać, więcej robić. Nieprawdaż?
Nina George; Lawendowy pokój

MOJA OPINIA:

Oceniam tę książkę w skali od jeden do dziesięć na 6.
Szczerze mówiąc spodziewałam się po tej książce czegoś zupełnie innego. Innej historii, chociaż po opisie z tyłu książki nie można wywnioskować niczego szczególnego. Ale to nie miało być to! Byłam bardzo ciekawa tej lektury, gdyż sama miała mówić o książkach, jako lekarstwach na duszę. Myślałam, że może uda mi się znaleźć coś co też jest skierowane specjalnie do mnie.  Może któryś z bohaterów miałby taki sam problem jak ja, taka samą diagnozę i receptę.

Na pierwszych stronach książki jest mapa Francji, a dokładniej trasa podróży Maxa i Perdu po Sekwanie. Tak, oni podróżują. Płyną sobie tą rzeką do celu, przez wszystkie śluzy, kanały. Zatrzymują się w różnych miastach po drodze, spotykają osoby, które im pomagają, albo chcą uleczyć swoją duszę jedną z książek z pływającej księgarni. Książki służą im też za sposób płatności, gdy zostają bez grosza. Kreatywny pomysł, popieram.
Jak wcześniej wspomniałam akcja toczy się we Francji. Najpierw Paryż, a potem miasta wzdłuż Sekwany aż do Morza Śródziemnego. Czytając tę książkę obok historii głównego bohatera poznajemy także kulturę i tradycję tego rejonu. Opisy przyrody przedstawiają najdokładniej jak to możliwe cały krajobraz Francji. Na końcu książki znajdują się przepisy kulinarne potraw, które były spożywane przez bohaterów książki. Szczerze mówiąc aż ślinka cieknie. Bardzo chętnie spróbowałabym tych potraw, lecz nie potrafię gotować. Moje umiejętności kończą się na jajecznicy...
Ciekawe, jak to jest odczuwać emocje tak intensywnie i pomimo to przeżyć.
Nina George; Lawendowy pokój
"Lawendowy pokój " bogaty jest w wiele analiz różnych sytuacji, zagadnień i osób.  To właśnie w tych fragmentach pojawiają się cytaty warte zapamiętania, sama zaznaczyłam kilka, które wywarły na mnie największe wrażenie. Ważną kwestią jest też dotyk. Ale nie takie zwykłe muśniecie w czasie przepychania się w kolejce do kasy tylko DOTYK. Dotyk pełen emocji, uczuć i miłości. Dotyk badający oraz sprawdzający. Dotyk, dzięki któremu zapamiętamy drugą osobę w każdym, najdrobniejszym szczególe.

Główny bohater to pięćdziesięcioletni mężczyzna, który przez wiele lat pracował z dnia ma dzień i przez tę rutynę wydaje się jeszcze straszy. Podróż bardzo go zmieniła. Próbował znaleźć siebie, tego mężczyznę, który był ukryty pod maską przez wiele długich lat. Nabrał energii do życia, i wytrwale dążył do celu. Nie chciał się poddać, a to, że cały czas zbliżał się do kochanki z przed wielu lat napawało go jeszcze większym optymizmem.

W książce pojawia się masa bohaterów, a każdy z nich jest inny pod względem charakteru. Biorąc pod uwagę imiona lub nazwiska to już inna sprawa. Nawet teraz pamietam tylko jedno - głównego bohatera. Reszta poszła w zapomnienie. To nie tak miało być. Już w trakcie czytania nie pamiętałam połowy bohaterów, mimo, że przewijali się oni cały czas. Kilka wątków jest też dla mnie nie do końca wyjaśnionych, a to wszystko przez te nazwiska. (zamiast na moją zdolność do niezapamiętywania nazw, zwalam winę na nazwiska)
Wszyscy żyjemy w życzenistości - stwierdziła. - Każdy we własnej.
Nina George; Lawendowy pokój
Pamiętnik wybranki serca głównego bohatera pojawiał się fragmentami kilka razy.  Uwielbiam czytać takie "przerywniki", czasami to one ratują całą książkę i mam powód by kontynuować historię. Perdu pisał także listy do sąsiadki z Paryża, która oddała mu ten list rozpoczynający całą przygodę. To dzięki tym dwóm kobietom: Manon, kochance z przed kilkunastu lat i Catherine z mieszkania obok ta książka miała sens.

Może miałam gorsze dni, gdy czytałam tę książkę, ale wlekła mi się ona niemiłosiernie. Tak długo nie czytałam żadnej książki.
Podsumowując: "Lawendowy pokój" to książka, która przekazuje historię miłości w inny sposób niż te, które dotąd poznałam. Warto poznać treść tej książki choćby tylko po to by znaleźć nowe, ważne wartości i odrobić lekcję z życia.

14 komentarzy :

  1. Sama nie wiem. Spotykam bardzo różne opinie o tej książce. Chyba najlepiej samemu wyrobić sobie własne zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam kiedyś o tej książce :)
    Naprawdę mieszkasz w Skrzyszowie? Bo jeśli tak, to oznacza, ze jesteśmy z tego samego powiatu ;)
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czuje żeby ta książka w jakis sposób mnie przyciągała więc raczej po nią nie sięgnę :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można w niej znaleźć coś ciekawego, jak w każdej książce :)

      Usuń
  4. Pierwszy raz o niej słyszę i myślę, że na razie się nie skuszę:)
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś i na tę książkę nadejdzie czas ^^

      Usuń
  5. Skuszę się pewno bo brzmi całkiem fajnie :D

    Buziaki♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Po streszczeniu faktycznie można mieć nadzieję na coś super, natomiast po twojej opinii straciłam nieco entuzjazm. W każdym razie myślę,że kiedy skończę czytać to co obecnie mam zaplanowane, a jest tego mnóstwo, może sięgnę po tę książkę.
    Jeżeli poza pisaniem własnych recenzji chciałabyś też jakieś poczytać, zapraszam do siebie. A jeśli zechciałabyś zaobserwować mojego bloga, na pewno się odwdzięczę ;)

    justletthembe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat Tobie się spodoba bardziej niż mi :)
      Na pewno wpadnę do Ciebie

      Usuń
  7. Mimo wszystko, nadal jestem ciekawa tej książki, choć raczej nie będę stawiać jej zbyt wysokiej poprzeczki. Jednak na pewno ma już u mnie plusa za miejsce akcji, bo Francja to cudowny kraj ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje mi szczęścia? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje opinie i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka