2016-06-18

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *Zanim się pojawiłeś*

Hejo!
Skoro przeczytałam książkę Jojo Moyes pod tytułem "Zanim się pojawiłeś", nie mogłam opuścić ekranizacji. To by było nie w moim stylu. Tak więc dzielę się dziś z Wami moimi wrażeniami z tego cudownego seansu.

Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Tytuł oryginału: Me Before You
Czas trwania: 1 godz. 50 min.
Reżyseria: Thea Sharrock
Scenariusz: Jojo Moyes
Gatunek: Dramat
Produkcja: USA
Premiera: 10 czerwca 2016 (Polska) 2 czerwca 2016 (świat)
Boxoffice: $25 970 000


Obsada do filmu "Zanim się pojawiłeś" jest według mnie dobrana bezbłędnie. Każdy aktor ma swoje miejsce w fabule, którego nie można zastąpić niczym innym.

źródło
Przed obejrzeniem ekranizacji kilka razy przeglądałam obsadę. Zawsze jakoś uciekało moim oczom imię i nazwisko Matthew'a Lewisa, który wcielił się w Patricka. Ale ono cały czas tam było! Chyba każdy kojarzy tego aktora z Nevillem z Harry'ego Pottera. Dopiero w czasie kolacji urodzinowej dla Lou rozpoznałam, że to on. A to wszystko za sprawą jego niezastąpionej miny, która nie zmieniła się przez tyle lat. Coś podobnego do tego wyrazu twarzy, przedstawionego na zdjęciu obok, tylko w wykonaniu dorosłego Matthew'a. To było takie słodziutkie...

Sam Claflin to aktor, który zdobył cały film. Niby tylko siedział i leżał, ale też się śmiał. A jego uśmiech sprawia, że wszyscy chcą się śmiać. Musiał wiele włożyć pracy w  tak dokładne przedstawienie Willa - swojej filmowej nowej wersji.

Aktorka grająca Lou jako jedyna wyrażała swoje emocje całym swoim ciałem. jej twarz zmieniała się pod wpływem kolejnych słów, a zdania wypowiadała wyraźnie, tak że nawet napisy  nie były potrzebne. Jej styl ubierania, który jest tak charakterystyczny dla Louisy, nie został tu pominięty. Bardzo się z tego cieszyłam, gdyż nie zmienili jej postaci, była pełnowymiarową książkową Lou.

Pierwsze pół filmu spędziłam na płakaniu ze śmiechu, a kolejną godzinę na rozpaczy związanej z Willem. 
Śmiałam się najczęściej dzięki Patrickowi, którego samolubność była wystawiona na pierwszy plan, pomijając inne jego cechy, które zresztą nie były lepsze. Sprzeczki Lou i Willa, których nie brakowało zarówno w książce jak i w filmie, wywoływały uśmiech na mojej twarzy. (Widocznie lubię patrzyć jak inni się kłócą - to jest takie motywujące widowisko.)
A potem wszystko się zmieniło. Niby dalej  cieszyli się i bawili, ale czuć było, że to nie jest w pełni szczere, tylko udawane, po to by zaspokoić ostatnie miesiące życia Willa. Popłakałam się jak się pocałowali - bo wiedziałam, jaki będzie dalszy ciąg wydarzeń oraz na końcu, gdy Lou czytała w Paryżu list. Już myślałam, że zmienią zakończenie filmu, że nie przydadzą się mi chusteczki, że wyjdę uśmiechnięta z kina. A tu wszystko było na odwrót. To jest niesprawiedliwe! (A czego ja się spodziewałam?)
źródło
Kultowe sceny, których nie mogło zabraknąć w filmie to oczywiście: rajstopy w czarno-żółte paski oraz golenie zarostu Willa, którego skutkiem był widok cudownych dołeczków Sama Claflina. Jak te dwa wątki pojawiły się to już wiedziałam, że ten film nie będzie wielką klapą. W sumie od początku przeczuwałam, że to będzie wydarzenie roku 2016 albo miesiąca czerwca. 

Muzyka! Muzyka była w filmie "Zanim się pojawiłeś" niesamowita. Już kilka tygodni wcześniej wyszukałam w czeluściach Internetu piosenki do tego filmu i słuchałam ich nałogowo, ale gdy zobaczyłam i usłyszałam, jak pięknie komponują się z scenami byłam w szoku. "Happy with me" HOLYCHILD pełna energii oraz "Not Today" zespołu Imagine Dragons, która jest nasycona rozpaczą. Nie można również pominąć X Ambassadors z piosenką "Unsteady" ani Ed'a Sheeran'a i "Photograph". Teraz słuchając tych piosenek, przed oczami będą mi się pojawiały obrazy z filmu, których na pewno długo nie zapomnę.

Podsumowując: "Zanim się pojawiłeś" to film, na którym się nie zawiedziecie, gdyż emocje towarzyszące wydarzeniom porwą Was całkowicie. 

A na koniec cudowne zdjęcie Sama, które przedstawia całe jego piękno :)
źródło

A Wy oglądaliście już film "Zanim się pojawiłeś" - jak wrażenia? A może wybieracie się do kina?

17 komentarzy :

  1. Muszę się a to wybrać! ;D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobra ekranizacja! Zachowany klimat i charaktery postaci. Cudeńko! <3 Aż mam ochotę wrócić jeszcze raz do książki, którą zaliczam do moich ulubionych. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka idealnie pasuje do tej kategorii :)

      Usuń
  3. Oglądałam i jestem pod wielkim wrażeniem!
    Muszę zabrać się za książkę:)
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. To zdjęcie Sama na końcu kompletnie mnie rozwaliło :D Aż chyba będzie to moja nowa tapeta na telefonie ♥ Teraz nie pozostaje mi już nic innego, jak tylko gnać w podskokach do kina!
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już moja tapeta! :P
      Miłego oglądania.

      Usuń
  5. Uwieeeelbiam ten film, naprawdę się wzruszyłam (rozbawiłam zresztą też). Obsada cudowna, gra aktorska tak samo, soundtrack piękny, ahh nie widzę tu żadnych wad :/
    Pozdrawiam:)
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ogladałam tego :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każda obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc nie marnuj czasu i oglądaj :P

      Usuń
  7. Muszę w końcu poznać tę historię w wersji papierowej, a później zabrać się za film. :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje mi szczęścia? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje opinie i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka