2016-06-22

RECENZJA #Dziewczyna z drużyny

Okładka książki Dziewczyna z drużynyAutor: Miranda Kenneally
Tytuł: Dziewczyna z drużyny
Tytuł oryginału: Catching Jordan
Tłumaczenie: Malwina Drozdowska
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 377
Wydawnictwo: Pascal
opublikowane na: lubimyczytac.pl





OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Jordan to rozgrywająca w drużynie futbolowej w szkole. Radzi sobie bardzo dobrze jako jedyna dziewczyna w drużynie. Wszystko jednak zaczyna się sypać, gdy pojawia się Ty i okazuje się, że jest równie dobry w rozgrywkach. Nabuzowana złymi emocjami Jordan, odgryza się na swoich przyjaciołach, a szczególnie na Henrym. Dorastająca nastolatka zauważa chłopaków i wybiera na swojego partnera Ty'a, nie zauważając tego, co wszyscy na około widzą.


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali do jeden do dziesięć na 8.
Ostatnio udało mi się zrecenzować jedną książkę o koszykówce, a mianowicie "Niezbędnik obserwatorów gwiazd". Teraz nadszedł czas na książkę z zasadą: "Futbol to nie gra, to styl życia".

Zakochałam się w okładce. Całkowity minimalizm, ale jaki udany! Kask do gry w futbol w centralnej części, wyróżniający się na niebieskim kolorze. I nagle polubiłam ten kolor, a jeszcze kilka postów temu mówiłam, że go nienawidzę. *Uwielbiam moją zmienność.* Tytuł jest wyeksponowany wypukłą czcionką i do tego dodane są jeszcze małe gwiazdki po bokach. Ach, cudo!
Pewien mądry człowiek powiedział kiedyś: "Nieodwzajemniona miłość najskuteczniej odziera masło orzechowe ze smaku".
Miranda Kenneally; Dziewczyna z drużyny; strona 351
W "Dziewczynie z drużyny" znajdowało się multum przypisów. Jednak były one bardzo potrzebne, żeby zrozumieć "specjalistyczne nazwy" na temat futbolu. Chociaż w moim wypadku bardziej przydałyby się rysunki, które musiałam tworzyć sama, gdyż miałam blokadę w zobaczeniu taktyki danego podania czy ustawienia. Pomimo tego udało mi się zapanować nad boiskiem.
źródło
Jordan mimo że robiła z siebie twardzielkę nie do pokonania, była zwykłą nastolatką. Poszukiwała miłości życia, osoby która ją wysłucha oraz opieki prawdziwego przyjaciela. Niestety podejmowała też złe i nieodpowiednie decyzje, lecz jak każdy przedstawiciel młodzieży uważała, że ma rację. W okresie dorastania walczy się o swoje zdanie, nie zwracając uwagi na uczucia innych. Tak oto odrzuciła od siebie wszystkich najbliższych. Swojego najbliższego przyjaciela, Henry'ego, który odsuwał się od niej z dnia na dzień - tworzyli idealną parę w moich oczach, jako czytelnika! Rodziców na czele z ojcem, który nie akceptował jej gry, chociaż sam był znanym zawodnikiem. To nie miało się wydarzyć! Spodziewałam się od początku do końca szczęśliwej historii. Jednak gdy już skończyłam czytać, doszłam do wniosku, że jest idealnie. Coś przeczuwałam jakie będzie zakończenie, ale nie myślałam o takim drastycznym momencie kulminacyjnym. Moja wielka miłość przetrwała te wszystkie złe wydarzenia i jestem bardzo zadowolona. O Aniele, nigdy nie cieszyłam się tak z zakończenia książki.

Pojawił się już w pierwszym rozdziałach. Był przedstawiony jako mega ciacho i ja głupia, również się nabrałam na to samo, co Jordan. Ty - superbohater z wyglądu i tyle. Lecz udało mi się zrozumieć, że Henry o wiele bardziej do niej pasuje. W końcu dziesięcioletnia przyjaźń powinna coś dostać od życia. I trwać dalej. Ty denerwował mnie jak mało kto w tej książce, nawet cheerleaderki ukazane w negatywnym świetle, były od niego lepsze. Dlaczego on to wszystko robił? Przecież nie z miłości, bo miłość to nie osaczanie tylko zaufanie. 

"Dziewczyna z drużyny" łączy przyjaźń i humor. Te dwie rzeczy nigdy się nie rozdzielają w tej lekturze. Od razu polubiłam JJ i Cartera oraz oczywiście Henry'ego - jego nie można nie lubić. Tworzyli niesamowitą atmosferę, można powiedzieć, wolności i niewinności. Przy nich nikt się nie wstydził tego, co powie, a kompromitujące sytuacje z marszu były obracane w żart. Gratulacje należą się autorce, która stworzyła taki piękny świat dorastających ludzi. Pełen dobra i zła, śmiechu i płaczu. Rzadko się zdarza spotkać książkę przepełnioną naturalnością aż w takiej dawce.

Podsumowując: "Dziewczyna z drużyny" to przyjemna książka, która sprawia, że poznajemy nie tylko bohaterów, ale też futbol. Idealne połączenie, które uwydatnia jeszcze przyjaźń i miłość.

Dziękuję serdecznie wydawnictwu Pascal za możliwość poznania świata nastolatków i futbolu amerykańskiego! 

16 komentarzy :

  1. Spotkałam się z czymś podobnym w serialu ze dziewczyna jest w drużynie z samymi facetami :D w sumie dobry pomysł i jeśli wykonanie jest w porządku to muszę się przekonać sama :D

    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że przypadnie Ci do gustu!

      Usuń
  2. Futbol? Ekstra. Recenzja jest zachęcająca, nawet bardzo. Książkę postaram się przeczytać w wakacje :)
    http://nikasstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealna pora na książkę. Na hamaku i w cieniu drzewa :)

      Usuń
  3. Dawno nie spotkałam się z taką książką na blogach :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz warto samemu się przekonać o niej :)

      Usuń
  4. Pierwszy raz widzę tę książkę na oczy, ale wydaje się być naprawdę interesująca. Narobiłaś mi smaka przez to zakończenie :) Koniecznie muszę je poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończenia zawsze są najlepsze ^^

      Usuń
  5. Początkowo nie przemawiała do mnie ta książka.Okładka mnie nie zachwyciła,opis w sumie też nie,jednak im więcej pozytywnych recenzji na jej temat czytam,tym większą ochotę mam aby zapoznać się z jej treścią :D A po twojej recenzji,jestem pewna,że zrobię to jak najszybciej :D Książka wydaje się być wręcz idealną na lato :D
    Pozdrawiam cieplutko! :*


    zapraszam w wolnej chwili http://booksloverj.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcę przeczytać tą książkę w przyszłości, bo jestem pewna, że mi się spodoba :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest stron - kilk!

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że książka mogłaby mi się spodobać więc może kiedyś po nią sięgnę, ale tak szczerze to nie wiem czy to zrobię, bo nie są to do końca moje klimaty :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Tytuł jednoznacznie kojarzy mi się z bardzo fajnym filmem z moich młodych lat - "Dziewczyny z drużyny".

    Nie nazywałabym się Futbolowa, gdyby nie zainteresowała mnie ta książka. Pierwszy raz o niej słyszę, zapowiada się świetnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię filmy z tej serii :)
      Teraz czas czytać!

      Usuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka