2016-06-08

RECENZJA #Niezbędnik obserwatorów gwiazd

Okładka książki Niezbędnik obserwatorów gwiazdAutor: Matthew Quick
Tytuł:Niezbędnik obserwatorów gwiazd
Tytuł oryginału: Boy 21
Tłumaczenie:Joanna Dziubińska
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Otwarte
opublikowane na: lubimyczytac.pl







STRESZCZENIE:

Finley ma dziewczynę Erin, dobrą pozycję w szkolnej drużynie koszykarskiej, dobre oceny, kochającego tatę i dziadka. Ma też wiele problemów i trudności z którymi musi się zmierzyć. Koledzy w szkole nazywają go Białym Królikiem, bo ma białą skórę, co wydaje się być dziwne w tej miejscowości, gdzie on mieszka. Za każdym rogiem może zostać napadnięty lub spotkać dilera narkotyków. Nie jest to odpowiednie środowisko dla dorastającego chłopca. Dodatkowo trener prosi go, żeby zaopiekował się chłopcem, który stracił rodziców, nazywa siebie Numerem 21, sądzi, że przybył z innej planety by poznać ludzkie uczucia oraz był najznakomitszym młodym koszykarzem. Finley ma przekonać go, żeby wrócił do sportu, szkoły i przede wszystkim do aktywnego życia. Tylko nie wie, jak ma to zrobić, kiedy nie lubi mówić, nawiązywać nowych znajomości - jest zwyczajnie nieśmiały. Jednak chłopak się zgadza.

Chciałem zrobić dla ciebie coś miłego (...) Kupiłem ci więc twój własny kosmos.
Matthew Quick; Niezbędnik obserwatorów gwiazd


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 9.
Nie ma zdrad, trójkątów miłosnych, seksu, jest tylko przyjaźń. I wielka ilość problemów, kłopotów oraz przeciwności losu - multum! Ostatnio rzadko można spotkać książkę o przyjaźni, która nie kończy się miłością aż po grób między dziewczyną i chłopakiem. Jaki sens jest pisać książkę o przyjaźni (takiej niezwykłej instytucji, która jest potrzebna każdemu człowiekowi do funkcjonowania), która znajduje się na pierwszym planie, gdy nie będzie pocałunków i kłótni? Jest sens, zawarty w książce "Niezbędnik obserwatorów gwiazd".
Dwóch chłopców, tak bardzo do siebie podobnych, a zarazem rożnych spotyka się z pomocą trenera i rodzi się przyjaźń. Spędzają ze sobą czas, rozmawiają, jak przyjaciele - o wszystkim. Czasami nawet nie muszą rozmawiać wystarczy, że ze sobą będą i bez słów się rozumieją. Chyba każdy pragnie takiej właśnie przyjaźni.
- Dlaczego przejmujesz się tym, co mi się przydarzy, Ziemianinie?
Wzruszam ramionami, a potem odpowiadam:
- Chyba po prostu przejmuję się wszystkimi.
Matthew Quick; Niezbędnik obserwatorów gwiazd
Koszykówka jako terapia ratująca życie. Tak, dobrze przeczytaliście. Numer 21 przed śmiercią rodziców kochał ten sport, jednak teraz nie chciał już grać. Stracił nadzieje, że mu się uda. Chciał mieć przy sobie swoich rodziców, a nie piłkę. Grając w koszykówkę, nie musiał już lecieć w kosmos, do innych galaktyk odległych o miliony lat świetlnych, żeby spotkać się z rodzicami. Jednak nie wszystkim pomagała. Była jak lekarstwo na receptę, do stosowania tylko na szczególne przypadki, zawierała ulotkę ze sposobem dawkowania.
Skoro już jesteśmy przy sporcie, to napiszę czego się o nim nauczyłam. Moja znajomość tego sportu kończy się na bieganiu za piłką na lekcjach wychowania fizycznego i rzucaniu do kosza ustawionego na podwórku w formie odpoczynku po szkole. Jednak wiem, że rzut z połowy boiska jest cudem, aczkolwiek Numerowi 21 udało się to. Czytając ten fragment, moje usta same wydały z siebie głos, mówiąc WOW. To naprawdę było niesamowite. Pojawiało się dużo pojęć związanych ściśle z dziedziną koszykówki, więc teraz mogę oglądać zawody i będę rozumiała, co mówi komentator. Wielki plus!
- Wiecie, co oznacza skrót N.E.R.D? - pyta Wes.
- Co?
- No one. Ever. Really. Dies. Nikt tak naprawdę nigdy nie umiera - mówi Numer 21.
Matthew Quick; Niezbędnik obserwatorów gwiazd
Między Finley'em a Numerem 21 narodziła się przyjaźń. Mimo, że Finley zazdrościł Numerowi 21 umiejętności i zdolności sportowych i był samolubny, chłopcy się polubili. Oboje nie lubiąc dużo mówić, spędzali ze sobą czas. Tylko po to żeby być razem. Czasami oglądali gwiazdy na dachu domu, innym razem filmik startującej rakiety. Finley i Numer 21 ratowali siebie nawzajem. Może to nie był ratunek typu, że jeden z nich skacze w przepaść a drugi go łapie, tylko gdy jeden z nich miał trudniejszy dzień to drugi nie próbował na siłę go przekonać, że ma się cieszyć. Albo rozmawiając, mówili sobie o wszystkim i czekali na opinię, która czasami zmieniała ich poglądy, okazywało się, że nie wszystko jest takie, jak oni to widzą. Potrafili też siebie słuchać, a to jest ważne w każdej, bez wyjątku przyjaźni.
Numer 21 myśląc, że pochodzi z innej galaktyki, często powtarzał swoje formułki, przechodząc na tryb robota zaprogramowanego do poznawania uczuć. Na początku wydawało mi się to zabawne i dziwne, jednak z biegiem stron i poznając bardziej bohaterów stwierdzam, że myliłam się. I to całkowicie. To była przecież część jego życia, chciał sobie wytłumaczyć w pewien sposób stratę rodziców. Nie miał nikogo, kto dałby mu radę, więc wymyślił swoją własną przez nikogo nieznaną rzeczywistość. Czyż to nie jest piękne?

I teraz coś co sprawiło, że moja wewnętrzna Fangirl się ucieszyła. Pojawiło się w tej książce imię i nazwisko... Leonardo di Caprio. I to nawet kilka razy. Byłam tym taka zszokowana, że mój ulubiony aktor ma swoje miejsce w jednej z moich nowych, ulubionych książek.

21 to szczerze mówiąc mój numer w dzienniku, do którego przez trzy lata gimnazjum przyzwyczaiłam się i już mam pewien sentyment do tej liczby. Jak zobaczyłam, że tytuł oryginału to "Boy 21", a w książce tak często pojawia się ta nazwa, to ta książka zyskała z marszu miano ważnej w moim życiu.  Jednak to nie jest jedyny powód, dla którego polubiłam tę lekturę.

Język autora był prosty i nie porównałabym go do stylu Johna Greena. W ogóle nie rozumiem tego porównania, ale może ktoś widzi to, czego ja nie dostrzegam. Określiłabym ten język jako taki, który trafia do czytelnika, czasami nawet bez jego zgody. Proste i krótkie zdania czyta się w miarę szybko i pamięta się ogólny sens wypowiedzenia. Tak chyba łatwiej zapamiętać, a gdy ludzie żyją teraz cały czas, biegając z jednego miejsca w drugie, nie mają czasu, żeby się zastanawiać nad takimi kwestiami (co było na początku zdania?) i czytanie zanika oraz wymiera. Jednak czytając książkę Matthewa Quicka, refleksje same przychodzą do głowy, i zapamiętuje się ogólną fabułę lektury oraz dodatkowo dostaje się lekcję przyjaźni.
Nie wiem, czy ktoś zrozumiał ten akapit, ale starałam się jak najjaśniej to opisać.

Mogłabym jeszcze dużo mówić o tej książce, jednak wtedy nie mielibyście radości z czytania jej. Kończąc, chcę was zachęcić do sięgnięcia po tę lekturę. Rzadko można spotkać książkę tego pokroju tak wspaniałą.
Teraz na pewno sięgnę po pozostałe książki tego autora bez zastanowienia :)

22 komentarze :

  1. Chętnie przeczytam ta książkę, skoro tak zachęcasz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio widziałam w bardzo niskiej cenie, i po Twojej recenzji załuje że jej nie kupilam, ale może jeszcze kiedyś nadarzy się taka okazja;)
    Buziaki, books--my-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, bo ta książka jest warta przeczytania :)

      Usuń
  3. Myślę, że byłaby to miła odmiana od wykreowanych światów, pełnych miłości, zdrad itp.
    Przeczytam :)
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami warto znaleźć coś alternatywnego, a przykładem jest ta książka :)

      Usuń
  4. Myślę, że byłaby to miła odmiana od wykreowanych światów, pełnych miłości, zdrad itp.
    Przeczytam :)
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam tę książkę i jestem pewna, że jeszcze kiedyś do niej powrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem strasznie ciekawa tej pozycji, nawet kiedyś gościła na mojej półce, ale nie zdążyłam jej przeczytać. Myślę,że w najbliższym czasie postaram się po nią sięgnąć :D
    pozdrawiam, Julka z bloga http://karmeloweczytadla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Super ksiązka a może bardziej cytaty bo w sumie sama nie wiem czy bym po nią sięgnęła :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytaty niesamowite, ale książkę warto przeczytać :)

      Usuń
  8. Z tych trzech powieści Quicka dla mlodziezy wydanych w Pilsce, Niezbędnik obserwatorów gwiazd był dla mnie najmniej poruszający. Kocham nad życie "Prawie jak gwiazda rocka", podziwiam za odwagę w "Wybacz mi Leonardzie", ale Niezbędnik był odrobinę nijaki, zabrakło w nim jakiejś iskry i nie za bardzo zżyłam się z bohaterami, ale to nie znaczy, że to zła książka. Bardzo ją lubię, jednak wypada słabiej na tle innych historii Quicka, przynajmniej ja mam takie odczucia.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne książki autora jeszcze przede mną, ale tą zachwyciłam się już na początku.

      Usuń
  9. Chcę przeczytać tę książkę, jak wiele innych, ale zawsze jakoś brakuje czasu, chęci i pieniędzy ;)
    A z koszykówki jestem beznadziejna :D
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trójkąt Bermudzki książkoholika :)

      Usuń
  10. Czytałam tą książkę i była świetna. Taka przyjemna w czytaniu, bohaterowie mnie urzekli, nawet cichy Finley :) Cytaty z tej pozycji są wspaniałe, aż mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki tej książce poznałam twórczość Quicka i jestem pewna, że wkrótce sięgnę po inne jego powieści. Bardzo polubiłam styl autora ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje mi szczęścia? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje opinie i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka