2016-07-14

RECENZJA #Blagierka

Okładka książki Blagierka
Autor: Izabela Sowa
Tytuł: Blagierka
Liczba stron: 296
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Akapit Press







STRESZCZENIE:

Tytułowa bohaterka Amelia jest eurosierotą, licealistką i przy okazji albo i przede wszystkim zagorzałą ekolożką. Ma chłopaka, a przynajmniej wydaje jej się że go ma i go kocha. W szkole broniąc ekologii i wymyślając różne akcje, zostaje wybrana do prowadzenia strony o ekologii. Współpracuje z nią chłopak z Zarzecza, czyli tej biedniejszej i "gorszej" strony miasta. Nazywany jest on Krejzol przez swoich znajomych.
Żeby prowadzić razem tę stronę muszą się spotykać (moja logika) przez co zaprzyjaźniają się. Poznają też jedną gimnazjalistkę, która chce z nimi współpracować, a wszystko traktuje bardzo poważnie. Jakby od tego zależało jej życie.

Zdrowy, wolny człowiek jest skończoną całością. Nie musi się nikim dopełniać. Dopiero kiedy się zakocha, pęka na pół. I co gorsza ślepnie.
Izabela Sowa; "Blagierka"

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 4.
Książka wpadła w moje ręce przez przypadek, a najdokładniej była w polecanych książkach w mojej bibliotece to stwierdziłam, że sobie poczytam. Po około pięćdziesięciu stronach uświadomiłam sobie że to już czytałam. Ale czemu by nie przypomnieć sobie co się działo dalej i nie odkładać książki? I tak wspominałam sobie wszystkie wydarzenia i odkrywałam nowe bądź zapomniane wątki.
Książka wywarła u mnie mieszane odczucia. Trochę mi się podobała, a trochę nie.

Po pierwsze, nie mogłam zrozumieć dlaczego Amelia nazywana "Paris" okłamywała całe swoje otoczenie. Rodzice, którzy żyli w Wielkiej Brytanii nie wiedzieli o niej prawie nic. Do rozmowy z nimi zakładała kapcie i sprzątała pokój w zakresie kamerki internetowej. Nie wiem co ona sobie wyobrażała. Przecież rodzice i tak dowiedzą się o wszystkim. Amelia nawet swoim znajomym wciskała kit, że u niej wszystko OK. Nie mogę tego pojąć. Przecież nikt nie poradził by sobie z takim nadmiarem kłamstw. Nie można z nikim porozmawiać szczerze, bo wszyscy nam bliscy znają inny przebieg zdarzeń.
NP. Chwila co ja mu mówiłam, że moi rodzice są w Wielkiej Brytanii, czy może jednak w Norwegii?  Może już nie pamięta? Ach trudno. (to dialog wewnętrzny, który na pewno miał miejsce w głowie dziewczyny)

Kwestia Bonda jej niby chłopaka rozśmieszyła mnie. Nie, to wygrywa ze wszystkim co w tej książce się pojawiło. Ona myślała, że to jest jej chłopak, chyba z rok wydawało jej się, że chodzą razem. I że on ją kocha. Prawda jednak okazała się gorzka. Ale tak prawdę mówiąc to przydał się taki szok głównej bohaterce. Przestała przez to być królewną, która ma wszystko. Pomógł temu też "Krejzol", który pochodził z całkowicie innego środowiska niż Amelia. Takie zderzenie dwóch światów na szczęście nie spowodowało wielkiej eksplozji. Co za szczęście.

"Krejzol" był osobą z którą po pewnym czasie mogłabym się zaprzyjaźnić. Mimo że był on zamknięty w sobie w gronie znajomych otwierał się i był prawdziwym sobą. Chciał udowodnić też sobie, że potrafi więcej niż jego ojciec, który w niego nie wierzy. Nauczył się przyszywać guziki, naprawiać sprzęty domowe. Wszystko żeby ułatwić swojej mamie życie.

Kwestia zapisu historii "Blagierki": Tutaj jest kilka rzeczy do których się przyczepie, bo od dłuższego czasu nie czytałam aż tak przepełnionej błędami książki. Dialogi niektóre zaczynały się od pauzy inne od nowego akapitu i musiałam czytać niektóre fragmenty kilak razy. Przecinków też często brakowało. Książka nie była podzielona na rozdziały, wszystko było napisane jako jeden tekst. Nie wiedziałam gdzie jest główna bohaterka i zrazem narratorka: w domu czy dalej w szkole. A może Amelia się teleportowała?

(...) Jesteśmy traktowani jak stado, któremu można wcisnąć każdą bzdurę. Bo stado nie myśli. I nie pamięta...
Izabela Sowa;Blagierka

Jak wcześniej wspomniałam Amelia i "Krejzol" zajmowali się projektem o ekologii. Dziewczyna wszędzie szukała ekologicznych przedmiotów i produktów żywnościowych. W Internecie znała prawie wszystkie strony na ten temat, robiła tam zakupy: mata bambusowa do jogi - czemu nie?, chipsy z egzotycznych owoców - chętnie. Nawet kupiła jakąś ekologiczna bluzę. Wydaje mi się, że to już jest uzależnienie, jeśli od ekologii i ochrony środowiska można się uzależnić. Czytając rozdziały, w których omawiali jak ma wyglądać strona, co chwilę w myślach powtarzałam: dobry pomysł, hmm, ciekawe rozwiązanie itp.

Podsumowując: Książka, która mówi o ekologii (bo to własnie wydawało mi się najważniejsze) tylko pod tym względem zostanie przeze mnie zapamiętana.O innych rzeczach chcę jak najszybciej zapomnieć. Tak chyba będzie lepiej...

10 komentarzy :

  1. Chyba tematyka jednak nie dla mnie.. :)
    Kochana jeśli możesz kliknij w linki w najnowszym poście, dzięki <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie przeczytam, to trochę nie moje klimaty :) No i wiem, że nie powinno się oceniać książek po okładce, ale ta jest wyjątkowo niezachęcająca do przeczytania...w księgarni czy bibliotece przeszłabym obok niej całkowicie obojętnie. Pozdrawiam! /Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się zachciało ją czytać - w sumie nie wiem dokładnie dlaczego...

      Usuń
  3. Książka jest po prostu rewelacyjna <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie jestem pewna, ale można się pośmiać :P

      Usuń
  4. Nieee, nieee, nieee, nie lubię tego typu klimatów! Myślę, że kilka lat temu by mi się spodobało, ale teraz raczej wolę sięgnąć po inną literaturę. Zresztą sam pomysł jest jakiś nijaki 😊
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Nowicjuszki" Trudi Canavan! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest zapewne skierowana do młodego - bardzo młodego pokolenia. :)

      Usuń
  5. Hej! Nominowałam Cię do Tagu:) Szczegóły tutaj: http://books--my-life.blogspot.com/2016/07/the-selection-book-tag-orginal.html

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka