2016-07-05

RECENZJA #Marsjanin

Autor: Andy Weir
Tutuł: Marsjanin
Tłumaczenie: Marcin Ring
Tytuł oryginału: The Martian
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Akurat
opublikowane na: lubimyczytac.pl








STRESZCZENIE:

Tytułowy bohater, czyli Mark Watney był jednym z sześciu astronautów, którzy wyruszyli na misję na Marsa. Właśnie: był. Po sześciu dniach marsjańskiej przygody pojawiła się bardzo silna burza, która była dla wszystkich astronautów niebezpieczna. Postanowili się ewakuować, lecz dla Marka nie był to udany manewr. Wszyscy z załogi myśleli że umarł, a on przeżył i chciał żyć, jak najdłużej to możliwe. Po kilku miesiącach pracownicy NASA odkryli ten fakt, który był przerażający. Wiedzieli, że muszą uratować Marka. Tylko jak to uczynić?
Wiecie co? "Kilowatogodzina na sol" jest upierdliwe w wymowie. Muszę wymyślić nową jednostkę. Jedna kilowatogodzina na sol to... może być wszystkim... hm... słabo mi idzie... nazwę ją "piratoninja".
Andy Weir; Marsjanin

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 10.
"Marsjanina" przeczytałam z dwóch powodów. Pierwszy to, jak wiadomo: film, który powstał na podstawie tej książki, a główny aktor został nominowany do Oscara, więc nie mogłam sobie odpuścić tej pozycji. Po drugie, Anita z kanału Reviews by Anita często przedstawiała tę książkę i mówiła jak to ona: "Rozpieracza system". Takim oto sposobem przeczytałam tę książkę i jak widać po ocenie nie zawiodłam się.

Ludzie mają różne odruchy. Warunkowe i bezwarunkowe. Jednak każdy z nas ma choć odrobinę współczucia i empatii względem drugiej osoby. Wydawało mi się, że czytając tę książkę uruchomią się one, aczkolwiek tak się nie stało. Na pierwszy plan wyszła radość i śmiech. To chyba nie tak powinno być. 
Mark będąc samemu na obcej planecie nie sprawiał wrażenia osoby pogrążonej w rozpaczy. Tryskał energią i optymizmem. To było dość dziwne zjawisko jak dla mnie. Miałam przygotowane chusteczki na wszelki wypadek, ale po kilku stronach czułam, że się w ogóle nie przydadzą.
Nie spotkałam jeszcze tak bardzo optymistycznej książki. Jestem całkowicie zachwycona! Nie wiem nawet co o niej napisać... ale coś wymyślę.
Rozplątałem łóżko Martineza, zabrałem na zewnątrz sznurek i przymocowałem taśmą do kadłuba, wzdłuż linii zaplanowanego cięcia. Tak, oczywiście, taśma klejąca działa w niemalże próżni. Taśma klejąca działa wszędzie. Taśma klejąca jest magiczna i powinna być czczona.
Andy Weir; Marsjanin
Może coś o Marku. Gdy był na Marsie, gdzie wszystko jest inne niż na Ziemi, wydawało mi się, że on też się zmienił. Ten klimat, brak ciśnienia, przyciągania grawitacyjnego i innych rzeczy (roślinek, zwierzątek oraz ludzi) sprawiały, że Mark dostawał wielką ilość pomysłów na raz. Nie ważne, że były niebezpieczne i zagrażały jego życiu. Zawsze jednak pozostawała szansa, że wszystko pójdzie dobrze w 100%. Często wczuwałam się w jego postać (wiem, brzmi to bardzo surrealistycznie), gdy coś rozwalał. Bardzo dobrze mu to szło. Sprzęty za kilkanaście miliardów dolarów - kilka chwil i już nie ma po nich nawet śladu. Zazdrościłam mu tego, że mógł to robić i nikt nie zwracał mu  uwagi. Ba, nawet NASA mu pozwalała. A ja jestem ograniczona do kartki papieru, albo czegoś równie mało wartościowego.
Mark wychodząc z Habu (swojego "mieszkania") musiał ubierać skafander, gdyż warunki na zewnątrz były niesprzyjające dla ludzkiego organizmu. Jednak ja przypominałam sobie o tym dopiero, gdy on wspomniał, że jest mu niewygodnie.Takie nagłe olśnienie, a sprawiało, że odczuwałam szacunek dla niego. Mark był wytrwały jak mało kto. Tyle co on zrobił w tym skafandrze, na pewno nikt jeszcze nie zrobił.
I tak przechodzimy do kolejnego punktu, którym jest łazik. Zawsze wyobrażałam sobie łazik, jako mały pojazd, do którego ledwo jedna osoba mogłaby się wcisnąć. Puszka wielkości człowieka szczelnie zamknięta - to był właśnie mój pojazd. A w tej książce był wielkości samochodu. W sumie, w filmie też - wygoda na najwyższym poziomie. 
Ta książka poza tym, że opowiada tak bardzo napawającą optymizmem historię, uczy. I to tych przedmiotów szkolnych, których ja najmniej rozumiem. A raczej nie rozumiałam. Pierwszy raz zdarzyło mi się rozróżnić energię egzoenergetyczną od endoenergetycznej. Uwiadomiłam sobie, że związek wodoru z tlenem wybucha, a w warunkach jakie stworzył Mark jest to wielkie BUM w porównaniu z tym, co widzimy w szkole w czasie doświadczenia.

Autor, Andy Weir ma niesamowity sposób pisania. Nie zajmuje się rozległymi opisami, lecz mówi wszystko prosto z mostu. Ta prostota sprawia, że każdy czytelnik przenosi się na Marsa i razem z Markiem walczy o przetrwanie.

Podsumowując: Musicie przeczytać "Marsjanina" choćby nie wiem co!

12 komentarzy :

  1. Akurat ja nie mam ochoty jej czytać. Bardzo polegam na opinii mojej mamy podczas lektury, a ona czytała 'Marsjanina' i przez długi czas nie mogła wyjść ze zdziwienia, jak tak okropna produkcja mogła doczekać się i ekranizacji, i ogromnego 'fangirlu' wśród fanów. Zresztą niezbyt ciągnie mnie do tej książki ;)
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Dworu cierni i róż"! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest niesamowita. Sama nie byłam do niej przekonana, ale zaczęłam i nie chciałam skończyć :)

      Usuń
  2. Sporo słyszałam o tej książce dobrego. Na pewno sięgnę :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć!
    Nominowałam Cię do The Summer Reader Book Tag. :D
    http://zatraconewinnymswiecie.blogspot.com/2016/07/the-summer-reader-book-tag.html?m=0
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka nie jest w moim typie ale wydaje się być ciekawa :)


    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każda obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle dobrego o tej książce, ale nie mam pojęcia czemu nie mogę się do niej przekonać. Może przez tą okładkę? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi okładka się podoba, ale to wszystko zależy od gustu :)

      Usuń
  6. uwielbiam poczucie humoru Marka, też jestem zachwycona tą książką! niefilmowa okładka, której fragment umieściłaś jest śliczna <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie obie są niesamowite, a humory Marka jest cudowny :)

      Usuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje mi szczęścia? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje opinie i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka