2016-08-30

LIKE TO - przegląd sierpnia

Heej!
Już jest koniec sierpnia (informacja dla niezorientowanych w realiach). Jak to się stało? Przecież dopiero co cieszyłam się, że w lipcu przeczytałam multum książek. A jakie liczby pojawiły się w sierpniu? Zapraszam!

Mogę ogłosić, że udało mi się poznać aż 20 nieziemskich historii. A mianowicie:
Więzień labiryntu
Próby ognia
Lek na śmierć
Jedyny pirat na imprezie (UWIELBIAM i polecam każdemu, bo warto)
Wszystkie jasne miejsca
Cud chłopak
7 minut po północy (jestem gotowa na film, który zbliża się wielkimi krokami)
Woda dla słoni
Dzień, który zmienił wszystko
Bóg nigdy nie mruga
Harry Potter and the Prisoner of Azkaban (udało mi się przeczytać tę, książkę w oryginale)
Pokój
Cztery
Promyczek (płakałam, płakałam, chcę czytać już drugą część)
Mój przyjaciel zdrajca
Zawsze stanę przy tobie (początki twórczości Gayle Forman nie były zachwycające, przynajmniej dla mnie)
Wszystko, czego Wam nie powiedziałam
Szukając Kopciuszka
Miniaturzystka
Nakręceni

PIOSENKI MIESIĄCA:


FILMY MIESIĄCA:

Zwierzogród (2016)

Judy Hops marzy o pracy w policji, gdy otrzymuje swoje nowe stanowisko jest niezadowolona. Zostaje odesłana do wystawiania mandatów. Jednak poznaje Nicka - przebiegłego i sprytnego lisa. Ta znajomość sprawia, że króliczka odnajduje nową motywacje do pracy. Razem rozwiązują sprawę zaginionych zwierząt i ratują całe miasto.







Ósmoklasiści nie płaczą (2012)
Dwunastolatka dowiaduje się, że jest ciężko chora. Musi porzucić swoje dotychczasowe aktywne życie, ulubiony sport, szkołę i przede wszystkim przyjaciół. Nie jest to łatwe, jednak znajomi próbują ją wspierać i pomagać w trudnych chwilach. Spędza wiele dni w szpitalu, który nie jest wcale takim smutnym i przepełnionym rozpaczą miejscem.









Jak Wam minął ostatni miesiąc wakacji?
Piszcie w komentarzach :)

2016-08-27

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *The Summer Reader Book*

Hejka!
Monolog? TAG? Sobota? Tak, wszystko się zgadza. Zapraszam!
Dziękuję za nominację Karolinie z bloga Zatracone w innym świecie!

1. Lemoniada – książka, która gorzko, żałośnie się zaczęła, ale potem stała się lepsza

I już pierwszy problem... Chociaż zaczęłam teraz czytać "Więźnia labiryntu" i na razie nie zapowiada się nic ciekawego, a wręcz jest przeraźliwie nudno. (Tak, już od pierwszych stron bohaterowie przeżywają niesamowite przygody, a ja dotarłam do 100 strony i nic mnie nie powaliło. Jeszcze mam dużo przed sobą - prawie trzy całe książki). Gdyby nagiąć zasady to odpowiedź jest zaliczona :)

2. Złote słońce – książka, która wywołała u ciebie niezrównany uśmiech

"Marsjanin" - tu nie mogło być innej odpowiedzi. Zwijałam się ze śmiechu (to możliwe?) czytając tę książkę. Słowa Marka z jego dziennika przebijały wszystkie inne teksty z książek. Autor powinien dostać Nagrodę Akademii Słów Zabawnych i to jak najprędzej (najpierw muszę ją założyć)

3. Tropikalne kwiaty – książka, której akcja rozgrywa się za granicą

"Wielkomilud" (BFG -Bardzo Fajny Gigant). Nie dość, że podróżują po całym świecie to państwo olbrzymów znajduje się za granicami wszelkich znanych map. Spełnione kryterium w stu procentach!

4. Cień drzewa – książka, w której tajemniczy lub mroczny bohater został przedstawiony jako pierwszy

Yhh, nic mi nie pasuje. Zazwyczaj czytam książki typu: dobra dziewczyna poznaje złego chłopaka. Cudownie!
Może Wy mi polecicie jakąś książkę z bohaterem idealnie pasującym do tej kategorii.


5. Plażowy piasek – książka, która była ciężka w czytaniu, a jej akcja ledwo się rozwinęła

Doskonale znam taką książkę, a mianowicie: "Z dala od zgiełku". Nie dość, że była masa opisów, to akcja utworu cały czas się zapętlała i tworzyła błędne koło. Ile można! A to wszystko po to by zakończyć najbardziej przewidywalnym wydarzeniem.

     

6. Zielona trawka – bohater, który był pełen życia, sprawiał, że się uśmiechałaś

Marka z "Marsjanina" zostawię już w spokoju i wybiorę teraz Levi'ego z "Fangirl"! Niespodziewany obrót spraw. Levi ze swoim cudownym podbródkiem i cierpliwością jest nie zastąpiony. Nic dodać nic ująć, a do tego, jego pojawienie się w książce skutkuje wybuchem energii, radości i szczęścia.

7. Arbuz – książka, która miała jakiś soczysty sekret

"Hopeless". Wszystko rozgryzłam już w połowie książki, ale to nie ważne. Sekret Holdera i mamy Sky był wielgachny i nieogarnięty. Mimo że odkryłam, jaki on jest to wiedziałam, że będzie to wielki szok dla Sky.

8. Kapelusz na słońce – książka osadzona w ogromnym wszechświecie

Że znowu "Marsjanin"? Nienawidzę mojej monotematyczności. Muszę wymyślić inną odpowiedź. Przykładowo "Fobos" albo "W ramionach gwiazd". Tylko że te dwie książki są jeszcze przede mną. Jednak planuję je przeczytać, a z opisu wnioskuję, że akcja ma miejsce w wszechświecie. Udało się! Znalazłam.

9. BBQ – książka, której bohater był opisany jako przystojniak

Zazwyczaj każdy bohater jest opisany jako przystojny i z biegiem stron okazuje się, jaki on naprawdę jest. Poza tym bycie przystojnym to kwestia sporna. Dla mnie ideałem jest Simon z "Darów Anioła", który ładnie wygląda, jest  inteligentny i odważny. Nosi okulary, które do niego pasują. Dla mnie mógłby je nawet nosić po swojej przemianie, tylko po to, żeby wyglądać bardziej nieziemsko.

Nominuje wszystkich, którzy odczuwają kończące się wakacje. Zróbcie zakończenie z przytupem i wykonajcie ten TAG!
Poza tym szczególne zaproszenie do zabawy daję autorom blogów:
belikovbookblog.blogspot.com
miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com
nieuleczalnyksiazkoholizm.blogspot.com

Do zobaczenia niebawem!

(P.S. W tym tygodniu zamiast recenzji ukaże się podsumowanie miesiąca i zapowiedzi książkowe)

2016-08-25

RECENZJA #English Matters

Witajcie!
Nadszedł czas na recenzję kolejnego magazynu English Matters. Dwumiesięcznik (wrzesień/październik) przypadł mi do gustu i każdy artykuł był poświęcony tematyce, która mnie interesuje. Dlatego z wielką chęcią poznawałam kolejne. Wydaje mi się, że to jeden z najlepszych wydań tej gazety. :)

This and That

Jak zwykle w tej części pojawiło się wiele ciekawostek z życia codziennego oraz kilka przydatnych gadżetów (np. toothpaste tube sueezer - przyrząd do wyciskania pasty z tubki).Nie zabrakło też sposobu na zapełnienie wolnego czasu w postaci wsłuchiwania się w program TED. Można zarazem uczyć się angielskiego i zagłębiać się w "idee warte propagowania"

People and Lifestyle

Ta sekcja zawierała aż trzy artykuły i wywiad z blogerem oraz trenerem personalnym, który opowiada o swojej pracy. Wszystko zaczęło się od opisu życia i kariery politycznej obecnego premiera Kanady Justina Trudeau. Ciekawym doświadczeniem było poznać poglądy polityczne z innej strony świata. Nie zabrakło też tabelki z informacjami o tym zakątku świata.
Artykuł o "grypie dobrobytu" (affluenza) przedstawia problem ludzkości polegający na nadmiernym skupianiu się na kupowaniu nowych rzeczy, które prawdopodobnie się nikomu nie przydadzą. Jakoś nigdy nie pomyślałam, że można za dużo kupować. Nawet w kwestii książek...
Aborcja to kontrowersyjny temat, jak się okazuje od zawsze. W tym tekście pokazane są różne historie tego zabiegu od pierwszych cywilizacji aż do dzisiejszych czasów. Ogólnie rzecz biorąc, temat wreszcie został przybliżony. Nie jest to tylko puste zdanie: Aborcja jest zła.

Culture

Święta, święta... i święta! Codziennie znajdzie się okazja by zorganizować uroczystość. A jak to wygląda w Ameryce, kraju, którego kulturę z wielką chęcią poznaję? Jednym słowem: bogato. Przybliżono tu największe i najpopularniejsze wydarzenia.
Kolejna część przybliża Londyn taki, jaki jest naprawdę. Miejsca, które są inspiracją dla piosenkarzy i reżyserów przybliżono w tym fragmencie.

Conversation Matters

Teraz część o imprezach i spotkaniach ze znajomymi. Nie są to opisy ciekawych miejsc, tylko sposoby jak porozumiewać się, proponować lub odmawiać uczestnictwa w zabawie. Znalazło się też kilka typowych zwrotów (np.to let your hair down - odprężyć się)

Science

Ludzki mózg może żyć wiecznie? Nawet po naszej śmierci bliscy mogą z nami rozmawiać? Ciągle nie mieści mi się to w głowie, ale technika idzie do przodu, więc wszystko jest możliwe, a artykuł pokazuje nam "jak to działa". Za kilka lat pewnie poznamy to na własnej skórze.

Travel

Australia! Już na sam widok tytułu chciałam tam się znaleźć. Zapewne jest to niezapomniane uczucie. Niby większość kraju to pustynia, ale miasta przy linii brzegowej są bogate w warte odwiedzenia miejsca. Podobnie jak nie można ominąć Wielkiej Rafy Koralowej. Jadę tam!

Leisure

Sławni niesławnie? Ploteczki? Zdrady? I od razu robi się ciekawiej. Generał działający w czasie wojny na dwa fronty albo krwawo-rządny i zarazem rozrzutny cezar. Prawdopodobnie nie usłyszycie tych ciekawostek na lekcji historii, więc zostaje poznać "Wielcy zdrajcy w dziejach świata" albo ten artykuł.

Language

Cały alfabet, lecz dziś nadszedł czas an literę E. Cała strona zwrotów, wyrazów oraz jedno miejsce w nazwie z literą E mają swoją część na ostatniej stronie magazynu.


Dziękuję serdecznie wydawnictwu ColorfulMedia!

Macie zamiar czytać English Matters? Może już jesteście po lekturze? Piszcie w komentarzach!

2016-08-23

RECENZJA #Ostatnia piosenka

Okładka książki Ostatnia piosenka
Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: Ostatnia piosenka
Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Tytuł oryginału: The last song
Rok wydania: 2010
Liczba stron:448
Wydawnictwo: Albatros
opublikowane na: lubimyczytac.pl








OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Ronnie to prawie dorosła dziewczyna (typu buntowniczki), która razem z bratem wyjeżdża na całe wakacje do ojca. Z początku nie potrafi z nim nawiązać kontaktu i wpada w złe towarzystwo. Jednak spotyka Willa, który się w niej zakochuje. Mimo że nie wiedzie im się dobrze, a z każdej strony nadchodzą przeciwności, z czasem zaprzyjaźniają się, opiekując się żółwiami. Oczywiście nie brakuje sprzeczek, ale radzą sobie z nimi wytrwale.
Życie bardzo przypomina piosenkę. Na początku jest tajemnica, na końcu - potwierdzenie, ale to w środku kryją się wszystkie emocje, dla których cała sprawa staje się warta zachodu".
Nicholas Sparks; Ostatnia piosenka

MOJA OPINIA:

Oceniam tę książkę w skali od jeden do dziesięć na 8.
Zacznę od tego, że kilka lat temu oglądałam film. Ale jak to ja, nie chciało mi się sięgnąć po książkę. Niby po co się spieszyć? Pamiętałam z ekranizacji żółwie i to że płakałam. Tylko, że za żadne skarby nie mogłam sobie przypomnieć dlaczego. Teraz już wiem i - jak ja mogłam to zapomnieć! Takie traumatyczne wydarzenie...

Ronnie nie dało się nie polubić. Była zamknięta w sobie i nie zgadzała się z otaczającym ją światem, była zwykłą nastolatką. Chyba w nastoletnim wieku uruchamia się mechanizm walki o swoje i nikogo to nie ominie i nie ominęło - łącznie ze mną (jestem najprawdziwszą buntowniczką). Pewnie dlatego ją polubiłam, bo była podobna do mnie, z charakteru.
Uwielbiała zwierzątka, stawała się przy nich prawdziwą sobą. Nie musiała ukrywać emocji, a przez to łatwiej było ją zrozumieć. Chociaż Will miał cały czas problemy z jej tokiem rozumowania... I mogli się wtedy zakochać, gdyż ona nie udawała kim jest, a to ważne przy miłości.
Stwierdzam, że dziewczyna chciała się troszczyć o rodziców, ale gdy już zbudowała linię oporu nie wiedziała, jak ją skruszyć. Jednak na każdy problem jest rozwiązanie. Potrzeba tylko czasu.
Zaśmiała się mimo bólu, jaki czuła w sercu.
Nicholas Sparks; Ostatnia piosenka
Will - chłopak z bransoletką, dbający o żółwie i przede wszystkim blondyn. Tak kojarzyłam go z filmu. Jednak okazało się, że w świecie książkowym jest o wiele przystojniejszy. *Tam, proszę państwa, działa wyobraźnia.* Po za tym Willowi zależało na Ronnie, bardziej niż na innych sprawach. Mógł rzucić dla niej pracę lub zrezygnować z meczu z przyjacielem - wiedział, że mają coraz mniej czasu, bo zbliżają się studia, ale nie chciał tego marnować na omijanie jej szerokim łukiem. Ich związek był skazany na powodzenie. A ja byłam najbardziej zagorzałą czytelniczką w kwestii ich szczęścia, gdyż za każdym razem, gdy się pokłócili, cisnęło mi się na usta: Przecież on ją kocha, jaka ona jest ślepa!

W tej książce nie zabrakło rozdziałów poświęconych zakochiwaniu się Willa i Ronnie. Wybuchałam wtedy śmiechem, nie mogąc tego opanować, gdyż oboje cisnęli w siebie sarkazmem, jakby to było jedyne rozwiązanie. Cieszę się, że tak myśleli, bo dzięki nim miałam "szczęśliwe czytanie". A wiadomo, mam wielkie zamiłowanie do sarkazmu i tego typu docinek, a ta książka dodała kilka przykładów do mojego słownika.
Nie spała od godziny, ale nie była jeszcze gotowa, żeby rozpocząć dzień.
Nicholas Sparks; Ostatnia piosenka
Ronnie nie mogła oczywiście się obyć bez wpadania w kłopoty i już na początku nawiązała znajomość, delikatnie mówiąc, z "miejscowym gangiem". Już sam fakt, że stanęli na wspólnej drodze zwiastował problemy, ale kto wtedy by się nad tym zastanawiał. Jednak bez tego wątku, "Ostatnia piosenka" nie byłaby taka sama i znajdowałyby się tam puste niedopowiedziane miejsca. A tego chyba nikt nie chciał. Doszłam do tego wniosku po dłuższym czasie, albowiem początkowo wydawało mi się to bez sensu.

SPOJLER - TO JEST PRAWDZIWY SPOJLER: Ojciec Ronnie był ciężko chory. Jednak nie chciał martwić tym swoich dzieci. Jednak gdy już poinformował ich o tym, że umiera, Ronnie rozwaliła swój mur. To jest jedna sprawa, bo czekałam na to zdarzenie bardzo długo. A po drugie, beczałam, gdy ojciec tracił siły, gdy ona się nim opiekowała, nawet gdy szli na spacer. Ja płakałam, jak nigdy dotąd przy książce. Wzruszałam się ze strony na stronę coraz bardziej. I tak do samego końca, przez około 40 stron. Nawet nie wiecie jak bardzo czekałam aż Will zrobi to co miał zrobić. 
Super, zaspojlerowałam całe zakończenie książki, ale musiałam to z siebie wyrzucić.

Podsumowując: "Ostatnia piosenka" to jedna z lepszych książek Nicholasa Sparksa, jakie do tej pory miałam okazję czytać. Nie da się nie lubić twórczości autora, po takich przeżyciach, jakie zafundowała mi ta książka. Polecam ją wszystkim, którzy mają pod ręką paczkę chusteczek.

Trochę wyszło mi z tej recenzji zachwycanie się nad miłością Ronnie i Willa, ale cóż zrobić, gdy taka piękna miłość powstaje na kartkach książki.


2016-08-20

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *Selection Book*

Hej ho!
Sobota i wiecznie istniejący monolog tym razem z TAGIEM o serii Selekcja autorstwa Kiery Cass. Nominowała mnie Marta M. autorka bloga Books-my life, która również stworzyła ten TAG.  
Teraz mogę się przyznać, że nie czytałam ani jednej książki z serii. Mam jakieś przebłyski o czym to jest z rozmów i recenzji książek na innych blogach, ale na tym koniec, więc zobaczmy, co mi wyjdzie, zapraszam do zabawy!

Na początku musimy wybrać 10 książek, które losujemy do kolejnych pytań. Każda kategoria wymaga odpowiedniego bohatera, więc go również musimy wybrać z wcześniej wylosowanej książki, otwierając ją na pierwszej lepszej stronie i szukając imienia jakiegokolwiek bohatera. Yhh, chyba nie potrafię wyjaśniać. Jak nie rozumiecie to macie problem :P


źródło
Moje książki:
Więzień labiryntu
Kiedy odszedłeś
Jak u siebie
Fangirl
Kołyska
Sekretne życie pszczół
Dziewczyna z drużyny
Tajemniczy ogród
7 dni
Emma i Oliver

1. Miejsce, w którym odbędą się eliminacje

Akademik, szkoła i biblioteka. Tak, tak, wypadło na "Fangirl". Eliminacje wśród książek tego chyba jeszcze nie było! 

2. Król i Królowa

Mare z "Czerwonej Królowej" razem z  Thomasem z "Więźnia Labiryntu".
Jeśli ta para ma pełnić tylko rolę "jesteśmy ważni i potężni, no i ładnie wyglądamy, macie nas czcić cały dzień i noc". To nic z tego nie wyjdzie. Mare musi działać, nie usiedzi w miejscu przez minutę, a Thomas ma podobne zapędy.

3. Pokojówką zostanie...

Kez z "7 dni".
Ta, jakby dostała prace społeczne po swoich wyczynach w książce. Ale żadna praca nie hańbi, a pokojówka byłaby blisko wszystkich tych księżniczek i innych wpływowych osób, więc nie jest tak źle.

4. Gwardzistą będzie...

Henry z "Dziewczyny z drużyny".
Ta rola nie pasuje do Henry'ego, który za pewne nie powie tego nikomu i będzie wytrwale wypełniał swoje obowiązki. Jednak ja go nie widzę, jako stojącego i pilnującego porządku. 

5. Biuletyn poprowadzi...

Drew z "Emma i Oliver".
I to jest odpowiedni bohater książkowy na to stanowisko. Zabawnie, ciekawie i wiadomo, że całe wydarzenie na długo zapadnie w pamięci wszystkim gościom. 

6. Księciem szukającym swojej księżniczki zostanie

Karol z "Jak u siebie".
Ooo, ale nam się księciuniu trafił. Ładny to prawda, inteligenty, lecz czasem zapomina, że prawda jest najważniejsza. Jakoś mu się uda!

7. Eliminacje wygra

Lily z "Kiedy odszedłeś"
Dziewczyna potrafi walczyć o swoje życie, oczywiście potrzebuje wsparcia, jak każdy. Ale należą jej się gratulacje! Hip, hip, hurra!

8. Główną rywalką o zwycięstwo będzie

Marissa z "Kołyski".
I Lily i Marissa potrafią walczyć o swoje. Na pewno nie poddadzą się szybko. Więc będą największymi rywalkami, jakie widział świat.

9. Wesele nowej parze zorganizuje

May z "Sekretnego życia pszczół".
Lepsza byłaby August, ale nie będę narzekać, bo May również powinna poradzić sobie z tym zadaniem. Zapewne pojawiła by się symboliczna ściana z modlitwami za młodą parę, oraz naleśniki i pralinki (to były pralinki?). I było by cudownie!

10. Gośćmi pałacu zostaną, czyli nominacje

Zapraszamy serdecznie do zabawy:
Asik z bloga Z książką w ręce
Anię z bloga Skryta Książka
Klaudiaw41 z bloga Książki, recenzje, czytelnicy
oraz wszyscy chętni!

 Podołałam zadaniu? 
Według Was ci bohaterowie pasują na swoje stanowiska czy raczej nie. 
Zapraszam do dyskusji w komentarzach!

2016-08-18

RECENZJA #Byłam tu

Autor: Gayle Forman
Tytuł: Byłam tu
Tytuł oryginału: I Was Here
Tłumaczenie:
Rok wydania: 23 września 2015
Liczba stron: 317
Seria: Myślnik
Wydawnictwo: Bukowy Las
opublikowane na: lubimyczytac.pl




STRESZCZENIE:

Cody straciła swoją najlepszą przyjaciółkę, z którą nie rozstawała się od najmłodszych lat. Meg podjęła decyzję, która zmienia cały otaczający ją świat - postanowiła popełnić samobójstwo. Cody stawia przed sobą zadanie polegające na odszukaniu powodu, dla którego Meg pożegnała się z życiem. Zaprzyjaźnia się z jej znajomymi ze studiów oraz Benem - muzykiem z zespołu lubianego przez Meg. Razem próbują odnaleźć prawdę.
Ale wiecie, dlaczego mój tato powiada, że samobójstwo to grzech? (...) Bo to zabija nadzieję. A wszystko, co zabija nadzieję, jest grzechem.
Gayle Forman; Byłam tu

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 7.
Tak dawno nie czytałam żadnej książki Gayle Forman, że można powiedzieć - stęskniłam się. Za tym niezależnym od nikogo i niczego stylem, wszędzie obecną muzyką oraz muzykami. I przede wszystkim za tym, jakie ważne kwestie porusza autorka w swoich książkach. Życie po śmierci, samobójstwo, walka o miłość i wiele innych.

Książka traktuje o ważnej sprawie, jaką jest ludzkie życie. Ludzie powinni je cenić ponad wszystko. Dostaliśmy je w prezencie od Boga, więc nie możemy o tym zapomnieć. Należy się nam szacunek i my powinniśmy okazywać innym to samo. Decyzja o samobójstwie z zasady jest złą decyzją, a to że Meg ją podjęła świadczy o tym iż nie mogła sobie poradzić z życiem. Nie potrafiła sama znaleźć w sobie szacunku do niego i nikt też nie wiedział, że ona potrzebuje pomocy w tej sprawie. Nikt nie wyobrażał sobie, że na co dzień pozytywna i zawsze uśmiechnięta osoba może mieć jakikolwiek problem, który ją przytłacza. 
Gayle Forman pokazała też, że istnieją w "wszechobecnych internetach" takie strony, które skupiają się na zachęcaniu ludzi do podjęcia decyzji o samobójstwie. Nie spodziewałam się, że dowiem się o tym w książce. W ogóle myślałam, że zostanie to poza mną, tak jak słodkie zdjęcia kotków, które już zrobiły się całkiem nudne mimo, że cieszą się taką sławą. Nastolatkowie jak już zaczynają myśleć o śmierci to pierwsze, co robią to szperają w Internecie, dopiero później jeśli będzie jakieś później pytają się rodziców, kolegów o zdanie na ten temat. To jest złe rozwiązanie - powinno być na odwrót, bo jak wiadomo w Internecie jest wszystko. 
Skomplikowane i splątane w jakiś zupełnie popieprzony węzeł? To dobry sposób, by nas opisać. Być może taka właśnie jest miłość.
Gayle Forman; Byłam tu
Teraz przejdę do weselszej strony tej książki. Nie myślcie, że "Byłam tu" to same smęty i użalanie się nad sobą po śmierci bliskiego! Bohaterowie wiedzieli, że muszą dalej żyć mimo wszystko.
Co kilka stron zdarzał się fragment, kiedy wybuchałam śmiechem. Nie śmiałam się z powodu tego, że ta sytuacja była aż tak komiczna, że nierealna, tylko dlatego, że to było zabawne. W swojej prostocie emanowało radością. Nie brakło też docinek ze strony bohaterów - a to jest rzecz, którą uwielbiam w książkach.
Cody potrzebowała miłości - zauważyłam, że jej brakuje tego uczucia (spostrzegawczość na 100%). Przez prawie pół książki zastanawiałam się z kim ona będzie w związku - bo tego, że z kimś będzie byłam pewna jak niczego innego. Obstawiałam pomiędzy Benem (muzykiem) i Harrym (wiecznym informatykiem). Można nawet powiedzieć, że bardziej byłam za tą drugą wersją, gdyż oni byli dla siebie stworzeni.Zawsze można pomarzyć.

Okładka książki, zresztą jak pozostałe polskie wydania książek Gayle Forman przebija wszystkie okładki jakie widziałam. Po prostu je uwielbiam! Te kwadraty i różne zdjęcia zawarte w nich, tak ścisłe związane z książką są niesamowite. Aż chciałoby się mieć wszystkie ulubione książki w takiej formie.

Podsumowując: "Byłam tu" to książka warta uwagi, gdyż jako jedna z nielicznych wie o czym jest.  (To zdanie jest tak logiczne, że aż boli)

2016-08-16

RECENZJA #Lalki w ogniu

Autor: Paulina Wilk
Tytuł: Lalki w ogniu. Opowieści z Indii
Rok wydania: 2011 
Liczba stron: 259
Seria: Bieguny
Wydawnictwo: Carta Blanca
opublikowane na: lubimyczytac.pl







OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Indie. To tam Europejczycy chcieli dopłynąć, po wiele wartościowych surowców, przypraw oraz innych ważnych rzeczy. Jednak jak wygada tam życie? W kraju, który jest pełen skrajności, biedy oraz prastarych zasad. Kobiety nie są wolne - są własnością swoich mężów. Nie można wyrazić sprzeciwu. O wszystko trzeba walczyć, a ta walka nie zawsze kończy się szczęśliwie. 
Każdy wie, że oszustwo przynosi zysk tylko raz, a uczciwość popłaca przez lata.
Paulina Wilk; Lalki w ogniu. Opowieści z Indii

MOJA OPINIA:

Oceniam tę książkę w skali od jeden do dziesięć na 8.
Zacznijmy od tego, że cuda się zdarzają. I to chodzą parami. Po pierwsze ja - ZaczytanaBella sięgnęłam wreszcie po coś, co nie jest powieścią, fantastyką ani innym dziełem tego typu. "Lalki w ogniu" to najprawdziwsza literatura faktu! Mogę teraz spokojnie powiedzieć, że nie jestem zamknięta na nowe rzeczy.
Po drugie, do tej książki przekonała mnie nauczycielka historii - stwierdziłam, że jeśli na lekcji HISTORII (uwielbiam ten przedmiot) mowa o książce, to ja muszę ją przeczytać bez dwóch zdań. I tak oto moje spojrzenie na Indie zostało wreszcie wykształcone na 100 %.

Książka podzielona jest na 16 rozdziałów, a każdy z nich zawiera informacje o innej dziedzinie życia Hindusów. Poczynając od narodzin nowego życia przez historie na temat bóstw, aż do śmierci i nocnego życia państwa. Tematyka bardzo różnorodna, jednak wszystko kreci się wokół Indii. Nie brakuje też zdjęć wykonanych przez autorkę książki. Ukazują to wszystko, co jest omijane i zagłuszane przez ogrom innych "ciekawszych" spraw. Handel, który rozkwita na większości ulic, rikszarzy oraz ludzi, którzy nie mają niczego i nikogo - pozostawieni są tylko sobie.

Przeżyłam szok już na pierwszych stronach. Mało się mówi o Indiach. Sama wiem tylko tyle, że były kolonią angielską oraz podróżowano do nich by zdobyć przyprawy. A  i jeszcze to, że jest tam bardzo, bardzo dużo ludzi. Zawężony obraz do minimum, aczkolwiek "Lalki w ogniu" rozszerzyły moje pole widzenia. Nie potrafię ubrać tego w słowa... To co ma miejsce w Indiach jest zarazem przerażające i niesamowite!
Ludzie, ludzie ludzie. Z każdej strony. Ale gdy jest tam tak dużo mieszkańców, to na pewno jest też bieda, głód i śmierć. To one tworzą to państwo, które jest niezauważane przez bogatych i wpływowych mieszkańców dużych miast. Każdy szuka sposobu na przeżycie chociażby jeszcze jednego dnia.
Bardzo podobało mi się w czasie czytania to, jak Hindusi potrafią walczyć. Było to niebywałe! Kęs jedzenia albo stara gazeta stanowiły dla nich najważniejszą rzecz na świecie. Umieli szanować wszystko, co znaleźli. Nic nie było zbędne. 
Przeszłość? Nie ma czegoś takiego. Jest tylko teraźniejszość. W chwili obecnej przeszłość nie istnieje, a przyszłość poznamy dopiero gdy stanie się teraźniejszością. Nie czekaj na jutro, bo ono nigdy nie nadejdzie. Jeśli czegoś chcesz, zrób to dzisiaj.
Paulina Wilk; Lalki w ogniu. Opowieści z Indii
Moim ulubionym rozdziałem jest ten z numerem 10 i nazwą "Cmentarzysko książek". Czytając kolejne strony, wracała mi nadzieja w ludzkość. Hindusi lubią czytać! Nawet jeśli nie potrafią rozszyfrować niezrozumiałych znaczków, to udają, że mają taka umiejętność. Czują się wtedy ważni i dumni. Natomiast Europejczycy, odrzucają książki na bok.
W Indiach znajduje się też takie miejsce, gdzie zebrane są wszystkie porzucone książki. Największa księgarnia - "Cmentarzysko książek". Nie ma tam podziału na gatunki. Książki są razem i tworzą swój świat, w którym jedyną zasadą jest poznawanie nowych historii. Cudowne miejsce jak dla mnie. Całoroczne targi książki i co chwilę pojawiają się nowe pozycje.

Legendy, mity, przepowiadanie przyszłości oraz rozdziały w formie "wiele przykładów różnych sytuacji w rodzinach" (myślę, że jest zrozumiały sens) stanowiły najlepszą część tej książki.  Nie składały się z dialogów, tylko tak jak pozostałe rozdziały były to wszechobecne opisy. Ale, Aniele, te objaśnienia były bardziej przystępne. Nie wiem, co ale było coś, co sprawiało, że chciało się je czytać z większym zaangażowaniem. Chyba że to ja mam zamiłowanie do legend oraz historii jakie dręczą innych ludzi? To też jest myśl.

Podsumowując: Polska książka. Pełna opisów polska książka, która przypadła mi do gustu. W "Lalkach w ogniu" można znaleźć wszystko co ważne na temat Indii, ich kultury tradycji i życia codziennego.

Teraz poszukuję kolejnej tak samo dobrej albo i lepszej. Jeśli znacie to możecie podać tytuły w komentarzach, będzie mi bardzo miło :)

2016-08-13

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *LBA 6*

Hello, it's me....!
Takim muzycznym akcentem (przyznajcie się, że zaśpiewaliście w myślach piosenkę Adele) witam Was w ten kolejny zwykły dzień wakacji!
Dziś czas na LBA, które kolejny raz zapewni mi wiele zabawy i mam nadzieję, że Wam także. :)
Dziękuję za nominację autorce bloga Fioletowy Notes. Zapraszam!

1. Jaki jest bohater uderzająco podobny do Ciebie? Spotkałeś/aś się już z takim?

Pod względem wyglądu to nie, ale zachowanie mam trochę podobne do Cath z "Fangirl", Lou z "Zanim się pojawiłeś" i  Clary z "Darów Anioła".`Jednakże nie znalazłam żadnego bohatera takiego samego jak ja w 100%.

2. Najlepsze jedzenie do czytania to...

Coś drobnego, smacznego i czego jest naprawdę dużo, czyli paluszki, talarki, musli, płatki śniadaniowe (czemu nie?). Jeszcze jedna zasada - nie może to być nic mokrego (trzeba dbać o litery na kartkach - nikt nie chce żeby nagle przestały istnieć), ani słodkiego (o siebie też trzeba dbać :P) 

3. Najlepszy napój do czytania to...

Woda z miętą/bazylią i cytryną to jest wersja lato, a na zimę przewiduję kakao - cieplutkie i słodziutkie. Mniam!

4. Przed czytaniem zawsze/zwykle...

Zbieram wszystkie poduszki jakie mam i układam sobie z nich punkt strategiczny odpowiedni do czytania, a zarazem wygodny oraz włączam muzykę z mojej miesięcznej playlisty na Spotify. I wtedy mogę czytać i nic mi już nie przeszkodzi w poznawaniu nowych przygód i bohaterów.
źródło

5. Robisz sam/sama zakładki? Czy wolisz kupować?

Robię sama, a jak inaczej! Mój talent plastyczny jest beznadziejny, ale i tak wolę sama wykonać zakładkę. Ogólnie lubię robić wszystko samodzielnie. 
Oczywiście zakładki, które można znaleźć w księgarniach i sklepach są ładne, ale to nie to samo.  

6. Ile najwięcej książek kupiłeś/dostałeś w jednym miesiącu?

Yhh, nie liczę takich rzeczy. Ale jak się dużej zastanowić to najwięcej książek dostaję na urodziny i w okresie Bożego Narodzenia, a równie dużo kupuję na Targach Książki w Krakowie.  
Myślę, że zadowalająca odpowiedź ^^

7. Jak reagują Twoi rodzice na wciąż rosnący stos książek nieprzeczytanych?

Nie mam takiego! Jestem chyba jedyną osobą, która czyta wszystko na bieżąco, nie zostawiając sobie lektur na później.

8. Jakie księgarnie internetowe polecasz?

W sumie nie polecam, bo nie korzystam. Wolę się przespacerować miedzy półkami pełnymi książek i poszukać lektury, która przypadnie mi do gustu. I jest jeszcze biblioteka, gdzie uwielbiam przebywać!
źródło

9. Skąd pomysł na nazwę bloga? Ma jakieś szczególne znaczenie czy raczej to jest coś co pierwsze przyszło Ci do głowy?

Zacznijmy od tego, że zanim wymyśliłam nazwę minęło wiele czasu, a ja nie chcę mieć czegoś utartego typu KSIĄŻKI MARTY. Brak wyobraźni i inspiracji w jakiejkolwiek postaci - to nie pasuje do mnie (nie urażając osób, które mają właśnie podobną nazwę)
Zaczęło się od pięknej białej kartki i długopisu no i oczywiście akompaniamentu muzyki i czegoś dobrego do przekąszenia. A że były to smakowite ciasteczka to pojawił się pierwszy sensowny pomysł. Później uformowały się wspomnienia z bajek - między innymi Ciasteczkowy Potwór. I takim oto cudownym sposobem powstała nazwa (adres). Z kolei nazwa "Przemyślenia ZaczytanejBelli" to połączenie tego, że uwielbiam myśleć (he, he), czytam i jestem zakochana w bajce Disney'a "Piękna i Bestia". Proste?

10. Pierwsza książka, która wywołała u Ciebie łzy lub śmiech to..

Ja ogólnie śmieję się przy każdej książce. Czasami w nieodpowiednich momentach, ale nie potrafię się powstrzymać. Czyli zapewne śmiałam się nawet przy Czerwonym Kapturku, słuchając o wybrykach wilka - babci...

11. Zapewne robisz zdjęcia książkom, ale czy robisz je w miejscach publicznych?

Pewnie! Ja trzymam książkę, ja mam telefon z aparatem, niech inni się patrzą, bo zapewne nie posiadają tak cennego przedmiotu jak egzemplarz powieści. Zdarzyło mi się nawet pojechać w jedno miejsce, by wykonać cudowne zdjęcie, które pewnie gdzieś w otchłaniach mojego telefonu sobie spokojnie egzystuje.


Jeśli chcecie odpowiedzieć na swoim blogu na powyższe pytania to proszę bardzo. Jednak ja straciłam wenę do wymyślania swoich pytań. Może następnym razem?

Miłego weekendu!

2016-08-12

WYNIKI KONKURSU

Witajcie! 
 Dziś nadszedł czas na ogłoszenie wyników konkursu urodzinowego organizowanego na moim blogu. 
ZAPRASZAM NA KONKURS
Każdy uczestnik dostaje numer zgodny z kolejnością zgłoszeń (do losowania) i  mamy taką listę:
  1. Just yśka
  2. Aya
  3. Marta M.
  4. Dagmara Janik
  5. villemo
  6. Beata Kandzia
  7. Detektyw Książkowy
  8. Gab riela
  9. Jagoda G
  10. Book Monster
  11. Nefertiti
  12. magi18
  13. Sperare
  14. Wiktoria Guziewicz
  15. Anonimowy (dorota wysocka)
  16. Zaczytana56 MamaDela
  17. Paulina Stachyra
  18. Melisa Anonim
  19. Bronisław B
  20. Mylene 17
Losowanie odbyło się za pośrednictwem strony losowe.pl
I już bez przedłużania ogłoszę tę nowinę, że zwycięzcą konkursu została Gab riela
Serdecznie gratuluję! 
losowe.pl
Dziękuję wszystkim za udział!

2016-08-11

RECENZJA #Dziewczyna z pociągu

Okładka książki Dziewczyna z pociągu
Autor: Paula Hawkins
Tytuł: Dziewczyna z pociągu
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Tytuł oryginału: The Girl on the Train
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Świat Książki
opublikowane na: lubimyczytac.pl








STRESZCZENIE:

Rachel po rozstaniu się z mężem zaczęła pić i straciła pracę, lecz dalej dojeżdża do centrum Londynu, ukrywając przed współlokatorką prawdę. Jadąc pociągiem, który zawsze zatrzymuje się przy tym samym semaforze na przeciw domu, w którym widzi najszczęśliwsze małżeństwo na świecie. Jednak po kilku dniach Megan, najszczęśliwsza żona na świecie ginie i wszyscy zaczynają poszukiwania.

A pani przychodzi tu z tymi bzdurami. Przykro mi, że spieprzyła sobie pani życie, ale proszę mi wierzyć, w porównaniu z moim pani życie to piknik.
Paula Hawkins; Dziewczyna z pociągu; strona 190


MOJA OPINIA: 

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 6.
Książka "Dziewczyna z pociągu" trafiła w moje ręce na początku maja, byłam bardzo szczęśliwa, że mogłam ją wreszcie przeczytać, bo przez długi czas zabierałam się za nią, słuchając przeróżnych opinii - zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Sama nie jestem pewna co o tej książce myśleć, gdyż z jednej strony bardzo mi się podobała, a z drugiej wręcz przeciwnie. 

Zacznijmy od narracji. Niezmiernie mi się podobało to, że narratorkami były trzy różne kobiety. Megan, Rachel i Anna. Trzy całkiem różniące się od siebie osoby, które były niesamowicie scharakteryzowane. Można było dowiedzieć się której z nich zależy na czymś najbardziej, czego się boją i jakie mają uzależnienia albo i plany. I przede wszystkim, co jest chyba najważniejsze, można było poznać ich przeszłość, a ja uwielbiam zaczytywać się we wszelkiego rodzaju retrospekcjach. Gdy w książce narracje prowadzi więcej niż jedna osoba  jest o wiele ciekawiej, znamy wszystkie emocje, uczucia przeżycia bohaterów.
Nieważne, że bohaterki czasami się powtarzały, na przykład czytały tę samą gazetę, ale towarzyszyły im inne emocje.
Najbardziej polubiłam narrację Megan, gdyż wydawało się jakby ktoś całkiem inny ją pisał niż tą, która należała do Rachel albo Anny. Wokół tej kobiety działo się dużo rzeczy można powiedzieć, że była książkową celebrytką - wszyscy ją znali i to nie przez to, że zaginęła.
Zaniki pamięci się zdarzają i nie polegają tylko na tym, że człowiek słabo pamięta, jak wrócił z klubu do domu albo z czego się śmiał, gawędząc w pubie. Prawdziwe zaniki pamięci są inne. Są jak czarna dziura, bezpowrotnie stracone godziny.
Paula Hawkins; Dziewczyna z pociągu
"Dziewczyna z pociągu" pokazuje, że walka z nałogiem jest warta poświęcenia. Właśnie tak postąpiła Rachel, którą była uzależniona od alkoholu. Mimo, że na początku było ciężko i czasami nawet w drodze do "pracy" musiała się napić, bo uważała, że nie da rady. Jednak później się odbiła od dna i szybowała ku górze. To była chyba jedyna kwestia, w której jej kibicowałam. Chciałam ją upominać i sprowadzać na dobrą drogę i chyba udało mi się ją przekonać!

Jak już jesteśmy przy nałogach, które pojawiają się w naszym życiu przez problemy to teraz coś o nich - tych małych potworkach psujących życie i rozrastających się w mgnieniu oka. Tak. Każdy bohater miał jakiś problem i to nie był malusi problemik ukryty gdzieś głęboko i niewidzący światła dziennego. To był wielgachny kłopot życiowy, który przygniatał danego bohatera. Niby w życiu na co dzień tego nie widać aż tak wyraźnie, a w tej książce to było wysunięte na pierwszy plan.

"Dziewczyna z pociągu" nie wzbudziła we mnie zbyt wielu emocji. Jednak zastawiałam się, kto stoi za porwaniem Megan, lecz moje typowanie było błędne. Trochę się zawiodłam, gdyż od początku wszystkie znaki wskazywały na Rachel - przynajmniej z mojego punktu widzenia.

I już ostatnia rzecz, a raczej fragment książki, który mi się najbardziej podobał. Mowa tu o historyjce na temat sroczek, która była powtórzona kilka razy. Z marszu przypomniała mi się zabawa z dzieciństwa: "Tu sroczka kaszkę warzyła..."

Podsumowując: Książki nie można pochłonąć za jednym razem, gdyż czasami wieje w niej nudą i każda strona zapoczątkowana jest ziewaniem. Jednak gdy nie ma nic lepszego do robienia to można zagłębić się w tę lekturę bez problemu. Warto przeczytać "Dziewczynę z pociągu" choćby tylko po to, żeby zastanawiać się kto za tym wszystkim stoi.



2016-08-09

RECENZJA #Hopeless

Okładka książki Hopeless
Autor: Colleen Hoover
Tytuł: Hopeless
Tytuł oryginału: Hopeless
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Rok wydania: 2014
Liczba stron:424
Cykl: Hopeless (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
opublikowane na: lubimyczytac.pl

STRESZCZENIE:

Wyobraźcie sobie, że gdzieś na świecie mieszka dziewczyna. Myśli, że ma normalne życie, kochającą mamę, koleżanki, niczego jej nie brakuje. Jednak okazuje się, że to jest kłamstwo. Całe trzynaście lat życia to kłamstwo. Tak właśnie jest w przypadku Sky. Gdy zakochuje się pierwszy raz w chłopaku, który w plotkach jest opisywany jako największe możliwe zło, odkrywa prawdę.
Nie możesz się wściekać z powodu prawdziwego zakończenia. To na sztuczne happy endy powinnaś się wkurzać.
Colleen Hoover; Hopeless


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 8.
Teraz, gdy przeczytałam tę książkę jestem w całkowitej rozsypce. Czuję się jak puzzle, które trzeba od nowa ułożyć. Tylko kto podejmie się tego zadania?
Może jestem trochę niedostosowana do czytania książki "Hopeless", ale potrafiłam przewidzieć niektóre wydarzenia z niej zanim zrobiła to główna bohaterka. Tak bardo chciałam równo z nią to odkryć, jednak nie było mi to dane. Aczkolwiek nie zabrało mi to całej radości z czytania.

Odloty - sytuacje, gdy Sky podczas przytulania się z chłopakiem przenosiła się do alternatywnej rzeczywistości i zostawała tam, licząc gwiazdy an suficie. Tak, to jest moja własna regułka tego zdarzenia. Właśnie te odloty były opisane doskonale! Ogólnie z natury ludzkiej powinnam się martwić o tę dziewczynę, jednak te sytuacje i to w jaki sposób były przedstawione sprawiały, że chciało się czytać więcej i więcej. Wirujące barwy razem z całym światem. Nie wiem skąd się to wzięło w umyśle Colleen Hoover, ale mi się podobało!

Czasami też nie potrafiłam czytać. W sensie źle czytałam imiona. Najdokładniej jedno imię Holder. Biorąc pod uwagę teorię, że pierwsza i ostatnia litera w wyrazie muszą być na swoim miejscu by odczytać poprawnie wyraz, nie udało mi się. Przez kilkanaście stron z Holdera wychodził mi Holender. Nie wiem jak ja tego dokonałam, lecz na szczęście udało mi się odkryć mój błąd.
-Zakochiwać się.Szukałeś słowa mocniejszego od "lubić", ale słabszego od "kochać".Oto ono.
Śmieje się raz jeszcze, ale tym razem z ulgą.Obejmuje mnie i całuje.
-Zakochuje się w tobie, Sky-szepcze tuż przy moich ustach.-Strasznie się zakochuje.
Colleen Hoover; Hopeless
Six to przyjaciółka Sky. Mieszkają obok siebie - dosłownie okno w okno. Spędzają ze sobą dużo czasu jak to przyjaciółki. Jednak Six po swoim wyjeździe zeszła na dalszy plan. Tak bardzo chciałam żeby było jej więcej, bo jako jedyna tryskała energią. Potrafiła się cieszyć z życia i miała swoje zasady.Rzadko można znaleźć takiego bohatera w książkach, który wie czego chce i dąży do tego wytrwale.

Nie mogłam nie napisać o jednej  istotnej rzeczy dla mnie. Może w książce nie było to najważniejsze, ale GWIAZDY! Uwielbiam gwiazdy, a Sky miała je na suficie w pokoju, jeździła razem z Holderem oglądać je nocą. Czytając książkę nocą wśród gwiazd, mogłam prawie na żywo widzieć wydarzenia z książki. Czułam się jak w kinie.
Ostatnio mam coś z gwiazdami. Jeśli pojawiają się w książkach od razu uśmiecham się i wszystko inne przestaje istnieć.

Colleen Hoover napisała niesamowitą książkę. Tak własnie tą. Na pierwszy plan - ponad opisy, dialogi i inne elementy wybiły się wyznania miłości. Jak dla mnie były one cudowne. Było w nich coś, co sprawiało, że żałowałam, że nie jestem na miejscu Sky. Gdy wyobraziłam sobie moją własną wersję Holdera, mówiącą te rzeczy, od razu ciepło robiło mi się na sercu. Autorka "Hopeless" potrafi ubrać "rzeczy niedopowiedzenia" w słowa i sprawić, że nie są już takie trudne dla nas. Był to dla mnie szok i teraz chcę jak najszybciej zabrać się za drugą część - "Losing Hope"- bo już tęsknię za bohaterami i tymi właśnie wyznaniami miłości. Na prawdę, nie spotkałam się jeszcze z tak dobrze dopracowanymi tekstami. Kusiło mnie czasami by przeczytać cały monolog Holdera jeszcze raz. I to: "Zakochuję się." Ach, brak słów!

Podsumowując: "Hopeless" jest warte przeczytania zobaczymy jak z druga częścią. Myślę, że będzie jeszcze lepiej.

2016-08-06

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *Ed Sheeran*

Hejka!
Po tak długiej przerwie wracamy do zwyczajności.  Myślę, że nie będzie nudno, bo mam dla Was kilka niespodzianek w zanadrzu. Dziś przykładowo TAG. Musiałam go wykonać, bo jest on poświęcony Ed'owi, a ja uwielbiam tego artystę. Wyszukałam tę zabawę na blogu Fioletowy Notes.
Zapraszam!

1. "Wake me up" - książka do której masz sentyment, a wiesz, że nie jest dobra.

Taką książką jest "7 dni". Niby książka nie podobała mi się w czasie czytania, wydawała się być dziecinna i prosta. Jednak gdy przyszło co do czego, okazało się, że lektura jest wartościowa i bardzo przydatna jako przykład w rozmowie. No i cholerka, lubię do niej wracać. Już nie znajduję tam nadnaturalnych i nieosiągalnych wydarzeń jak za pierwszym razem.

2. "The a Team" - książka o/z wątkiem uzależnienia.

Gdyby się uprzeć to "Gwiazd naszych wina" posiada wątek uzależnienia. Od papierosów, których się nie pali. Ja to potrafię znaleźć wszystko.

3. "Even My Dad Does Sometimes" - książka o śmierci.

Idealnie pasuje tu pozycje pod tytułem: "Byłam tu". Nie dość, że jest tam wątek o śmierci, to cała książka polega na opisaniu zalet (jeśli tak to można nazwać) i wad samobójstwa.

4. "Afire love" - książka o ciężkiej chorobie - najlepiej alzheimer.

Czy tutaj można użyć czegoś innego niż "Pamiętnik"?Nie przychodzi mi do głowy żadna książka z podobną tematyką.

5. "One" - książka, którą zacząłeś prowadzić bloga/bookstagram.

To było już tak dawno. "W blasku gwiazd". Ale lepiej jej nie czytajcie, bo to tylko kilka zdań złożonych nieudacznikowo, przez nic niewiedzącą mnie. Uwierzcie mi, nie warto!

6. "I See Fire" - książka z całkowicie inną ekranizacją.

Zazwyczaj każdy film różni się od książki. Ale jeśli dobrze pamiętam to "Papierowe miasta" skończyły się całkiem inaczej niż książka. Lecz nie jestem pewna.

7. "All of the Stars" - książka z dobrą ekranizacją.

Najbardziej do tej pory podobała mi się filmowa wersja książki pod tytułem "Złodziejka książek". Wszystkie wydarzenia były przedstawione dokładnie. Aktorzy idealnie wpasowali się w swoje role. Nic dodać nic ująć

8. "The Man" - książka, w której ktoś staje się sławny.

"Niezbędnik obserwatorów gwiazd"! W tej książce jeden z głównych bohaterów staje się nagle okryty sławą przez swój niesamowity wyczyn na boisku. Szczęka opada!

9. "Don't" - książka, gdzie główna bohaterka/główny bohater zdradza/jest zdradzany.

"Czerwona królowa" i Maven, którego dalej nienawidzę. Jak on mógł tak postąpić. To jest niedopuszczalne!

10. "Take It Back" - długo czytana książka.

"Krzyżacy"! A jakiej innej książki miałabym tu użyć. Dalej twierdzę, że to były zmarnowane dwa miesiące życia.

11. "Addicted" - książka do której powrócisz nie raz.

"Fangirl" to książka, której nigdy nie opuszczę, jest dla mnie za bardzo ważna, a po za tym lubię do niej wracać. Bo jak to sobie wyobrazić prawdziwą Fangirl bez tej książki pod ręką. To jest niemożliwe.


Do TAGU nominuję wszystkich, którzy kochają twórczość Ed'a oraz jego osobę. 

Miłego weekendu!


2016-08-04

RECENZJA #Światło, którego nie widać

Autor: Anthony Doerr
Tytuł: Światło, którego nie widać
Tłumaczenie:Tomasz Wyżyński
Tytuł oryginału: All the Light We Cannot See
Rok wydania: 2015
Liczba stron:640
Wydawnictwo: Czarna Owca
opublikowane na: lubimyczytac.pl





OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

W czasie Drugiej Wojny Światowej:
W Paryżu mieszka Marie - Laure z tatą. Z roku na rok coraz szybciej traci wzrok, jednak ojciec chce zapewnić jej jak najlepsze życie. Wszystko się komplikuje, gdy ojciec - pracownik muzeum, musi wyjechać jak najdalej i ukryć cenny kamień. Nie wie, czy jest on prawdziwy, czy to tylko falsyfikat, lecz wie, że tak samo trzeba go chronić.
Natomiast w Niemczech, w domu dziecka dorasta Werner, który fascynuje się techniką oraz różnymi urządzeniami - próbuje je naprawiać, zrozumieć, w jaki sposób działają. Zostaje wybrany na szkolenie do wojska.
Dwa całkiem inne światy, dwa kraje po różnych stronach barykady. Wokół nich wojna.


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 9.
Zacznijmy od tego, że ta książka mnie całkowicie roztopiła. Budyń, kisiel, woda.

Druga Wojna Światowa. Hmm, znam tylko najważniejsze daty i wydarzenia oraz Hitlera i Stalina. Trochę mało, ale tylko tyle dowiedziałam się w szkole, gdyż program nauczania kończy się na Pierwszej Wojnie Światowej. Jednak od czego jest Wikipedia oraz inne źródła! Tak oto poznałam dokładnie cały przebieg wojny, przyczyny oraz skutki. I od razu przeczytane rozdziały stawały się w pełni zrozumiałe. Bez tej wiedzy ani rusz.

UWIELBIAM książki z krótkimi rozdziałami. Mogą mieć nawet tysiąc stron, a ja i tak chętnie będę je czytać. Tutaj dostałam multum rozdzialików oraz 13 głównych części - każda mówiła o innym okresie w czasie wojny. Nie podobało mi się natomiast to, że wydarzenia nie były ułożone w porządku chronologicznym. Musiałam sto stron przeczytać, żeby dowiedzieć się co się stało z bohaterami w przyszłości albo przeszłości - zależy, które wydarzenia były przerwane.(Chyba że to trzeba było czytać zgodnie z datami, szukając odpowiednich rozdziałów i układając je w odpowiedniej kolejności...)

Anthony Doerr to autor, który tworzy opisy najlepsze z najlepszych. Wydawać by się mogło, że przedstawione przez niego krajobrazy albo przedmioty są w zasięgu ręki. Można je dotknąć i poczuć to samo co czuje Marie - Laure, która poznaje świat dotykiem. Skutkiem tego było to, że nie ominęłam żadnego słowa w tej ksiązce, gdyż uzależniłam się od stylu autora. Pierwszy raz od bardzo dawna przeczytałam książkę od deski do deski - dosłownie.

Radio. Niby zwykły przedmiot - w dzisiejszych czasach umila nam jazdę do pracy, lecz w czasie Drugiej Wojny Światowej był prawie jak świętość. Walka toczyła się przede wszystkim w eterze. Podawano sobie za pomocą tego urządzenia przeróżne hasła oraz informacje z frontu. Radio zmieniło funkcję z rozrywki na broń. Jednak radioodbiorniki też łączą ludzi. Warner  w dzieciństwie słuchający z siostrą audycji z Francji albo Marie - Laure ze stryjem odkrywająca tajemnice maszyny. Taka sielskość w czasie wojny na pewno dodawała im energii do dalszej walki i odwagi.

SPOJLER:
Ta część oczywiście dotyczy Warnera. Jakby mogło być inaczej. Każdy kto czytał, wie, że chłopak zginął, wchodząc na pole minowe. Tylko że ja jestem jednym z wyjątków i ten fragment wyleciał mi całkiem z głowy, mimo że przeczytałam go uważnie. Dopiero po kilkunastu stronach przypomniałam sobie to. Warner nie żyje. Warner - uosobienie marzyciela, nie żyje. Jestem teraz pogrążona w rozpaczy, gdyż wyobrażałam już sobie ślub Marie - Laure i Warnera. Oni byli dla siebie stworzeni! 

Marie - Laure, jak już wcześniej wspomniałam, była osoba niewidomą. Jednak to nie przeszkodziło jej w czytaniu książek, a ojciec pomagał jej i wspierał ją w poznawaniu nowych przygód i bohaterów. Doszłam do wniosku, że gdybym się nauczyła pisma Brajla, mogłabym czytać w środku nocy, bez zaświeconej lampki i nikomu nie przeszkadzając. Trudniej też byłoby omijać zdania i opisy, gdyż nie wiadomo by było, co nas czeka w następnym wersie. (Ta, książka o wojnie, a ja nawijam o zaletach czytania.)

Podsumowanie: "Światło, którego nie widać" to niezmierny grubasek, ale czyta się go z łatwością. Książka skupia się na ważnym dla ludzkości okresie i opowiada go z innej perspektywy niż ciągłe walki na froncie. Polecam wszystkim, którzy nie czytali jeszcze tej książki, gdyż warto!




2016-08-02

RECENZJA #English Matters 18/2016 (wydanie specjalne)

Wakacje kojarzą się z podróżami i poznawaniem nowych miejsc. Dużo wolnego czasu, więc można go w całości wykorzystać. Czasopismo English Matters wychodzi nam naprzeciw i prezentuje ciekawe artykuły na temat podróżowania dookoła świata.
Stworzyłam swoje TOP 5 artykułów z English Matters "Travel Smart". Zapraszam!

1. By Bus Around the World

Wywiad z Karolem Lewandowskim bardzo mi się spodobał. Autor bloga busemprzezswiat.pl opowiadał o swoich podróżach, o tym jak zaczęła się jego przygoda z podróżowaniem i jakie trudności napotkał w trasie.
Zainteresowała mnie taka forma spędzania wakacji. Wystarczy tylko jeden samochód i kilku znajomych oraz budżet i można aktywnie spędzić wakacje. Nie trzeba się zastanawiać czy dany zabytek jest w programie wycieczki z biura podróży. Odwiedza się miejsca warte uwagi, nie marnując ani minuty. 

źródło

2. The Magic of Macedonia

Gdy nadchodzą wakacje w mediach huczy od tanich wycieczek do Grecji czy Włoch. A gdzie Macedonia?
Państwo również ma bogatą historię i tradycje, a podróżowanie i zwiedzanie na terenie Macedonii nie należy do najdroższych. Żadnych przeciwwskazań, żeby udać się w ten rejon świata. 
Czytając artykuł zastanawiałam się, dlaczego ludzie nie chcą poznawać nowych miejsc. Cały czas odpoczywają w jednym kurorcie albo i w jednej miejscowości - rok w rok. A gdyby tak to zmienić? Tyle ciekawych rejonów na świecie zostało jeszcze nie odkrytych.  
Z wielką chęcią wybrałabym się do Macedonii by odwiedzić chociażby jeden z kościołów, których jest tam ogrom albo wziąć udział w festiwalu muzycznym.



3. Nicely Equipped

Kto nie lubi gadżetów?  Każdy chyba chce odkrywać do czego służą małe przyrządy pomocne w czasie podróży. Przeciwdeszczowy hamak? Multi funkcyjny scyzoryk? Nie trzeba podróżować, żeby się tym zachwycić. Dorosły potrafiłby się zamienić na chwilę w dziecko i odkrywać pojedynczo każdą funkcję - nożyk, latarka, lupa, śrubokręt. Zabawa na kilka godzin!

4. Eating Around Europe

Jedzenie! 
Podczas czytania tego artykułu zgłodniałam. Miałam ochotę na pizze, jajko sadzone i zarazem coś słodkiego. Tak to jest jak się czyta o smakołykach z całej Europy...
Ale te dania były tak apetycznie opisane; aż ślinka cieknie. Poza tym przedstawiona była historia ich pochodzenia i powstawania oraz wskazówki, w jaki sposób najlepiej je spożywać - z czekoladą czy z innym dodatkiem. Mniam!

5. Travelling on a Shoestring in the UK

Podróżowanie podróżowaniem, ale jak to zrobić tanio, żeby nasze portfele nie przeżyły zawału? Autor tego reportażu spróbował odpowiedzieć na to pytanie, biorąc na celownik zwiedzanie Wielkiej Brytanii.
Dla chcącego nic trudnego! Więc kolejne państwo dołączyło do mojej listy miejsc do odwiedzenia. Świetnie! 
Artykuł przedstawia najważniejsze sprawy: jedzenie, zakwaterowanie, transport i przede wszystkim atrakcje. Wszystkie te części zawierają informacje o najkorzystniejszych ofertach dla turysty. 

Dodatkowo:

  • Okładka zauroczyła mnie ogromem elementów i tym, że była w dwóch kolorach - żółtym i białym. Blizna Harry'ego Pottera (inaczej błyskawica), okulary przeciwsłoneczne, mapy oraz wiele innych detali. Znalazłam statek, który od razu dostał ode mnie nazwę Titanic - dlaczego nie?
  • Tabelki pojawiające się obok artykułów również zaciekawiły mnie. Idiomy i ich wyjaśnienia, wskazówki, a także ciekawostki na temat przydatnych aplikacji w czasie wakacji wzbogaciły moje słownictwo oraz wiedzę.  Już wiem kto to jest backseat driver!
Kolejny magazyn English Matters, który mi przypadł do gustu. Nie ma opcji, żeby jakiś mi się nie spodobał!

Dziękuję serdecznie wydawnictwu Colorful Media
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka