2016-08-04

RECENZJA #Światło, którego nie widać

Autor: Anthony Doerr
Tytuł: Światło, którego nie widać
Tłumaczenie:Tomasz Wyżyński
Tytuł oryginału: All the Light We Cannot See
Rok wydania: 2015
Liczba stron:640
Wydawnictwo: Czarna Owca
opublikowane na: lubimyczytac.pl





OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

W czasie Drugiej Wojny Światowej:
W Paryżu mieszka Marie - Laure z tatą. Z roku na rok coraz szybciej traci wzrok, jednak ojciec chce zapewnić jej jak najlepsze życie. Wszystko się komplikuje, gdy ojciec - pracownik muzeum, musi wyjechać jak najdalej i ukryć cenny kamień. Nie wie, czy jest on prawdziwy, czy to tylko falsyfikat, lecz wie, że tak samo trzeba go chronić.
Natomiast w Niemczech, w domu dziecka dorasta Werner, który fascynuje się techniką oraz różnymi urządzeniami - próbuje je naprawiać, zrozumieć, w jaki sposób działają. Zostaje wybrany na szkolenie do wojska.
Dwa całkiem inne światy, dwa kraje po różnych stronach barykady. Wokół nich wojna.


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 9.
Zacznijmy od tego, że ta książka mnie całkowicie roztopiła. Budyń, kisiel, woda.

Druga Wojna Światowa. Hmm, znam tylko najważniejsze daty i wydarzenia oraz Hitlera i Stalina. Trochę mało, ale tylko tyle dowiedziałam się w szkole, gdyż program nauczania kończy się na Pierwszej Wojnie Światowej. Jednak od czego jest Wikipedia oraz inne źródła! Tak oto poznałam dokładnie cały przebieg wojny, przyczyny oraz skutki. I od razu przeczytane rozdziały stawały się w pełni zrozumiałe. Bez tej wiedzy ani rusz.

UWIELBIAM książki z krótkimi rozdziałami. Mogą mieć nawet tysiąc stron, a ja i tak chętnie będę je czytać. Tutaj dostałam multum rozdzialików oraz 13 głównych części - każda mówiła o innym okresie w czasie wojny. Nie podobało mi się natomiast to, że wydarzenia nie były ułożone w porządku chronologicznym. Musiałam sto stron przeczytać, żeby dowiedzieć się co się stało z bohaterami w przyszłości albo przeszłości - zależy, które wydarzenia były przerwane.(Chyba że to trzeba było czytać zgodnie z datami, szukając odpowiednich rozdziałów i układając je w odpowiedniej kolejności...)

Anthony Doerr to autor, który tworzy opisy najlepsze z najlepszych. Wydawać by się mogło, że przedstawione przez niego krajobrazy albo przedmioty są w zasięgu ręki. Można je dotknąć i poczuć to samo co czuje Marie - Laure, która poznaje świat dotykiem. Skutkiem tego było to, że nie ominęłam żadnego słowa w tej ksiązce, gdyż uzależniłam się od stylu autora. Pierwszy raz od bardzo dawna przeczytałam książkę od deski do deski - dosłownie.

Radio. Niby zwykły przedmiot - w dzisiejszych czasach umila nam jazdę do pracy, lecz w czasie Drugiej Wojny Światowej był prawie jak świętość. Walka toczyła się przede wszystkim w eterze. Podawano sobie za pomocą tego urządzenia przeróżne hasła oraz informacje z frontu. Radio zmieniło funkcję z rozrywki na broń. Jednak radioodbiorniki też łączą ludzi. Warner  w dzieciństwie słuchający z siostrą audycji z Francji albo Marie - Laure ze stryjem odkrywająca tajemnice maszyny. Taka sielskość w czasie wojny na pewno dodawała im energii do dalszej walki i odwagi.

SPOJLER:
Ta część oczywiście dotyczy Warnera. Jakby mogło być inaczej. Każdy kto czytał, wie, że chłopak zginął, wchodząc na pole minowe. Tylko że ja jestem jednym z wyjątków i ten fragment wyleciał mi całkiem z głowy, mimo że przeczytałam go uważnie. Dopiero po kilkunastu stronach przypomniałam sobie to. Warner nie żyje. Warner - uosobienie marzyciela, nie żyje. Jestem teraz pogrążona w rozpaczy, gdyż wyobrażałam już sobie ślub Marie - Laure i Warnera. Oni byli dla siebie stworzeni! 

Marie - Laure, jak już wcześniej wspomniałam, była osoba niewidomą. Jednak to nie przeszkodziło jej w czytaniu książek, a ojciec pomagał jej i wspierał ją w poznawaniu nowych przygód i bohaterów. Doszłam do wniosku, że gdybym się nauczyła pisma Brajla, mogłabym czytać w środku nocy, bez zaświeconej lampki i nikomu nie przeszkadzając. Trudniej też byłoby omijać zdania i opisy, gdyż nie wiadomo by było, co nas czeka w następnym wersie. (Ta, książka o wojnie, a ja nawijam o zaletach czytania.)

Podsumowanie: "Światło, którego nie widać" to niezmierny grubasek, ale czyta się go z łatwością. Książka skupia się na ważnym dla ludzkości okresie i opowiada go z innej perspektywy niż ciągłe walki na froncie. Polecam wszystkim, którzy nie czytali jeszcze tej książki, gdyż warto!




24 komentarze :

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się że książka Ci się podobała<3 Na mnie także wywarła ogromne wrażenie. No i 2 ostatnie zdania ze spojlera-Dokładnie to samo myślałam!
    Pozdrawiam, Books-my life

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emocje, emocje, emocje! Tym przepełniona jest ta książka

      Usuń
  3. czytałam i zgadzam się z Tobą :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, jesteś kolejną osobą, której ta książka bardzo się podobała.
    Nie wiem, co jest ze mną nie tak, bo mnie ona ani trochę nie zachwyciła ;-;
    Pozdrawiam serdecznie!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się polubić każdej książki i zapewne nie jesteś sama :)

      Usuń
  5. Jako humanistka musiałam się dosyć szczegółowo zapoznać z wydarzeniami II Wojny Światowej. Niestety nie cierpię tego okresu w całej historii chyba najbardziej. Dlatego też takie książki nie trafiają do mnie, cho nie wątpię, że wiele z nich jest dobrych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie powierzchownie poznałam ten okres. Właśnie powieści o wojnie i święta narodowe. Jednak szczegółowe wydarzenia jeszcze przede mną.

      Usuń
  6. Oo, jestem jak najbardziej za! Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać tę książkę. Lubię tego typu historie.
    Pozdrawiam!
    Hon no Mushi

    OdpowiedzUsuń
  7. Powieść, która wstrząsnęła mnie prostym językiem, tym, że tak szybko się ją czytało i baśniowością, a jednocześnie emocjami. Przepiękna

    OdpowiedzUsuń
  8. Tę książkę mam w planach już od dłużseeego czasu :D Jakoś jednak jej objętość troszkę mnie przerażała - lubię grube książki, ale boję się, że nie znajdę na nie odpowiednią ilość czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na początku martwiłam się, czy mi wystarczy czasu, ale się przemogłam i nie żałuję.

      Usuń
  9. Jeszcze jakiś czas temu ta książka zniechęcała mnie tym, że była wszędzie - na każdym blogu, fanpage'u czy kanale na YT. Teraz, gdy szał na nią nieco przeszedł, mam na nią wielką ochotę. Czuję, że to coś dla mnie... No i też lubię, gdy powieść ma dużo rozdziałów, a nie jest pisana ciągiem bez żadnych wydzielonych części itp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy jest więcej rozdziałów, jakoś historia jest szybsza :)
      To czytaj!

      Usuń
  10. Tę książkę na pewno przeczytałam, ponieważ ostatnio widziałam ją w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mocno przeżywałam to zakończenie. Pamiętam jak dzisiaj, jak doszłam do tego momentu i zamarłam... bo po prostu nie mogłam w to uwierzyć - ale jak to? To było takie przykre :(
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. No proszę, jaka długa recenzja tym razem... ;>

    To prawda, jak coś jest odpowiednio poszatkowane na rozdziały i części to aż miło się przez to przechodzi i można swobodnie dawkować porcje tekstu! Tematyka i realia historyczne wyglądają na ciekawe, motyw niewidomej bohaterki również. Jakbym miał czas (i nie miał innych lektur na podorędziu) to bym się może zainteresował! ;)

    Kultura & Fetysze (klik!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdziały krótkie, ale po skończeniu każdego chce się czytać następny jak najszybciej. Myślę, że spodoba Ci się ta książka :)

      Usuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka