2016-10-31

OPOWIADANIE - Mia i John

Hej!
Halloween - kto się cieszy z dzisiejszego święta? Wiadomo jest kontrowersyjne, jak wszystko w dzisiejszych czasach, ale jest. To najważniejszy fakt.
Specjalnie na dzisiejszy dzień pisałam to opowiadanie i jak możecie się spodziewać, jest ono kontrowersyjne. Musiałam się dokładnie wpasować w tematykę ^^
Mimo wszystko proszę Was o szczerą opinię w komentarzach!
Zapraszam!

***
Nadszedł wreszcie ten dzień. Cały rok czekałam, odliczałam dni. Teraz zostało tylko kilka godzin. Gdy nadejdzie wieczór, będę mogła znowu pokazać światu swoją prawdziwą sylwetkę. Siebie taką, jaką jestem naprawdę. Bez żadnych obszernych bluz z kapturem, długich spodni oraz ton makijażu na twarzy.

Każdy kolejny dzień szkoły przynosi mi wiele trudności. Nie mam na myśli nauki, ale przebywanie z ludźmi. Większość z nich nie akceptuje mojego wyglądu. Każde spojrzenie jest przesiąknięte współczuciem i obrzydzeniem. Nie lubię tego, więc się ukrywam, a to z zasady nie jest łatwe.

Siedząc dziś w ostatniej ławce w szkole, usłyszałam rozmowę Mirandy i Johna, a bardziej monolog chłopaka skierowany w stronę dziewczyny. Oczywiście tematem byłam ja, jakby inaczej. Przez te kilka lat nauki w szkole powinnam się przyzwyczaić do tego typu rozmów za moimi plecami i plotek o życiu, jakie toczę. Jednak jest to niewykonalne i bolesne. Wypowiadane przez nich słowa uderzały prosto w moje serce i raniły je. Bałam się, że wybuchnę płaczem albo, co gorsza, krzykiem. Uratowała mnie wyobraźnia. Zaczęłam knuć zemstę. Wymyślałam przeróżne scenariusze, jedne bardziej drastyczne inne straszne aż doszłam do śmiesznych. Z tych rozmyślań wyrwał mnie dzwonek oznaczający koniec lekcji. Bez zastanowienia wybiegałam ze szkoły i pobiegłam w stronę domu. Wreszcie!

źródło
W pokoju czekały już przygotowane rzeczy na dzisiejszą noc. Zrzuciłam wory, w które byłam przyodziana i założyłam czarną, prostą, bez żadnych zdobień sukienkę z odkrytymi plecami. Blizna ciągnąca się przez długość całego kręgosłupa będzie połyskiwała niesamowicie w poświacie księżyca. Nie mogłam odebrać sobie tego dopełnienia stroju i go zakryć.
Zmyłam maskę codzienności, która do mnie w ogóle nie pasowała. Brzydziłam się nią.
Od razu uśmiech pojawił się na mojej twarzy i poczułam się całkowicie wolna. Przeglądając się w lustrze, widziałam kasztanowe włosy, które spadały luźno na moje ramiona. Wiły się jak nieposkromione węże gotowe do ataku. Makijaż również był nieprzeciętny oraz straszny. Wreszcie mogłam się wykazać swoim talentem artystycznym, spoczywającym gdzieś w głębi mnie. Byłam zadowolona z efektu, jaki udało mi się osiągnąć. Mogę ruszać na podbój świata!


Wyszłam na ulicę, która już zapełniała się przez dzieci z rodzicami lub starszym rodzeństwem. Wszyscy mieli na sobie stroje wampirów, czarownic lub kościotrupów. Nikt nie wykazał się inwencją twórczą – przecież gama strojów na Halloween jest bogata, wystarczy się wysilić. Lepiej zrobić zakupy na ostatnia chwilę i zadowolić swoją pociechę na ten jeden wieczór. Przewróciłam oczami i wmieszałam się w tłum. Szłam przed siebie ciesząc się, że nie jestem obiektem drwin i litości. Zobaczyłam z daleka kilku znajomych, którzy tak jak ja traktowali ten dzień, jak święto. Pomachałam im z daleka. Naprawdę warto czekać na ten jeden wieczór. Próbując zorientować się, gdzie udało mi się dotrzeć zauważyłam, ze stoję na wprost domu Johna. Od razu do głowy wróciła mi dzisiejsza lekcja. Czemu by nie skorzystać z okazji na miłą rozmowę? Może i symboliczne cukierki będą? Ta nagła myśl, wydała się być kojąca i zarazem zabawna.

Postanowiłam wykazać się swoimi zdolnościami i sprawić, że John zmieni swoje podejście do mnie albo przynajmniej się przestraszy. Ten plan bardzo mi się spodobał. Idealnie wpasowywał się w nastrój obecnego święta.

Wspięłam się na drzewo, którego jedna z gałęzi sięgała na balkon połączony z pokojem Johna. Idealnie. Stojąc już przed drzwiami balkonowymi, otrzepałam się z liści i zapukałam głośno w szybę. Przybrałam dla lepszego efektu minę osoby nieświadomej swoich czynów i pragnącej zemsty. (Spotkania z Zombie uczą bardzo wiele pożytecznych rzeczy.) Wypatrywałam jakiegokolwiek ruchu ze strony chłopaka. Roześmiałam się, widząc jego przerażone oczy, wystające z pod koca. Bezcenne.

źródło
- Musimy porozmawiać. – Krzyknęłam, mając nadzieje, że jednak otworzy drzwi i mnie wpuści do środka. Nie wykonał jednak żadnego ruchu. Mogłam się tego spodziewać. – Nic ci nie zrobię. Jestem Mia, chodzimy razem do klasy. 10 minut i spadam. – kontynuowałam.

Chyba podziałało, bo mój kolega z klasy wstał i drgając na całym ciele, zaprosił mnie do pokoju. Nie spodziewałam się, że wywołam na nim tak ogromne emocje, ale udało mi się wykonać plan. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu i jedyne co dostrzegłam, ale też co mnie przygniatało swoją ilością, były plakaty. Sportowców, całych drużyn piłkarskich i lekkoatletycznych. Nie wiedziałam, że na tak małej powierzchni można zmieścić taki ogrom zdjęć swoich idoli i autorytetów.

Usiadłam na puchatym dywanie, jakby był moim własnym.

- No więc… Jestem Mia, ta którą obgadujesz zawsze i wszędzie. Myślę, że już kojarzysz. Wyglądam trochę inaczej, ale wreszcie prawdziwie. – powiedziałam to tak, jakby nic dla mnie nie znaczyło, chociaż było inaczej. Wysiliłam się nawet na uśmiech, który był niewypałem.

Mina na twarzy Johna była komiczna. Nie można tego inaczej określić. Czekałam aż się odezwie, zrobi coś, ucieknie - cokolwiek. Lecz chłopak stał cały czas przy balkonie i lustrował mnie swoim spojrzeniem.

- Mia… - Wreszcie coś z siebie wydusił.

- Dlaczego? Dlaczego ja? – wypowiedziałam te pytania wiedząc, że odpowiedz może być bolesna i niszcząca jeszcze bardziej.

źródło
- Chciałem zyskać tylko Twoją uwagę. Przez pierwsze tygodnie nie zwracałaś w ogóle uwagi na moje zachowanie. Zazdrościłem Ci tego, że potrafisz odseparować się od reszty i być ciągle silna. Chciałem Cię złamać, ale kolejne miesiące, gdy cięgłem te farsę były jeszcze gorsze. Nie potrafiłem… nie potrafię tego przerwać. Przepraszam. - mówiąc ostatnie słowo, odwrócił się tyłem do mnie, a jego ciało opanował spazmatyczny płacz.

- Jak mogłeś! – wstałam i podeszłam do niego, kontrolując się, żeby go nie uderzyć. – Nie radziłam sobie! Próbowałam to ignorować, ale twoje słowa ciągle mi towarzyszyły. Nieprzespane noce pełne łez i gniewu na samą siebie. Czy jestem winna temu, że się różnię od Ciebie, reszty uczniów i nauczycieli? Czy mogę to zmienić? Czy fajnie jest być przeciętnym? Nie! Ale to wszystko boli i zostaje na zawsze. Nie wymażę tego!

Podeszłam do drzwi, chcąc opuścić go i uciec jak najdalej to możliwe. Popatrzyłam w jego oczy mokre od łez i zeskoczyłam z balkonu jak sprawny kot. Usłyszałam tylko jego „przepraszam”, ale biegłam dalej nie potrafiąc się zatrzymać.

Dotarło do mnie, że zachowałam się jak małe dziecko, którym dawno już przestałam być. Nie dość, że przyszłam do niego niosąc zemstę, uciekłam po swoim wybuchu bez żadnego słowa. To było nieodpowiedzialne i głupie. Teraz tym bardziej nie będę mogła wrócić do szkoły. Wystawiłam się na pośmiewisko. Jednak cały czas jestem dumna z siebie, bo udało mi się zrobić coś, czego się bałam.

Wpadłam do domu i zamknęłam pospiesznie drzwi. Chciałam być sama. Jak najdalej od dźwięków mojej wolności, którą właśnie zepsułam.
Telefon leżący na biurku zawibrował i rozjaśnił ciemność spowijającą całą kuchnię.

Dziękuję, że pokazałaś mi prawdziwą siebie. Wiele to dla mnie znaczy. Tajemnice tworzą… Do zobaczenia w szkole!
J.


Przycisnęłam telefon do siebie i wybuchłam płaczem wymieszanym ze śmiechem.

Czekam na wasze opinie!

 Strasznego Halloween!

2016-10-30

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *targi książki*

Heeej!
Czas - potrzebuję czasu. Moja doba powinna trwać chociaż godzinę więcej! Ale patrzcie, zmiana czasu wpływa pozytywnie i pojawia się dziś post o Targach Książki w Krakowie.

Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie odbywały się już po raz dwudziesty, a ja miałam okazję być na nich po raz drugi.(pierwszy raz) Jak widać na grafice powyżej w tym roku program obejmował cztery dni - od 27 października do 30 października. Gościem honorowym był Izrael, którego stanowisko było pełne kolorów i oczywiście książek. Myślę, że przeczytam chociaż jedną powieść pisaną przez autora pochodzącego z Izraelu. (Biblioteka mi pomoże)

Razem z Wiktorią autorką bloga Co robi koala w wolnym czasie? wyruszyłyśmy na podbój Krakowa w sobotę. U niej również możecie znaleźć relację z wydarzenia.

W oczy rzucały się tylko dwie rzeczy ludzie i książki. "Człowieków" było sporo i pojawiały się trudności z dostaniem się na drugi koniec sali, ale czego się nie zrobi dla książki. Razem znosiłyśmy te trudności, ciesząc się na widok każdej znajomej twarzy z otchłań internetu. Gdyby nie Wiktoria, nie rozpoznałabym nikogo - chwała jej za to! Rob$on, Anita, Ula ... i wiele więcej :)
Na stanowiskach wydawnictw również były spotkania z autorami popularnych książek. Jednak w tym roku nie oczekiwałam w dłuuugich kolejkach na autograf.

Może teraz o tym co wpadło w moje ręce?
"Prawie jak gwiazda rocka" - planowałam coś innego, ale widząc tę książkę, zgarnęłam ją od razu. Dodatkowo mam pojedynczą kolorowankę z Haryy'ego Pottera - czemu nie?
"Ta chwila" - stoisko Gandlafa (z którym tak w ogóle mam zdjęcie) skusiło mnie na tę książkę a magnes, który był w zestawie  wywołał uśmiech na mojej twarzy. Jeśli nie wiecie to zakładki/magnesy/dodatki tej księgarni są opatrzone genialnymi tekstami.
"The Book Thief" - "Złodziejka książek" w języku angielskim! Nie mogę się doczekać lektury :)
"Dzień, który zmienił wszystko"- recenzowałam już tę ksiązkę, ale stwierdziłam, że chcę mieć ją na półce. RECENZJA
"Nie poddawaj się" - swego rodzaju kontynuacja "Fangirl", więc mimo niepochlebnych opinii stwierdziłam, że przeczytam.
Poza tym zebrałam multum zakładek, ulotek i innych bardzo ciekawych rzeczy. Najbardziej jestem dumna z zakładki magnetycznej przedstawiającej Thomasa z "Więźnia Labiryntu". On jest  cudowny, słodki i w ogóle, ach!

Jestem zadowolona z tego, że mogłam brać udział w tym wydarzeniu. Myślę, że w kolejnych latach również nie ominę uroczystości wszystkich czytelników. A może nawet zahaczę o Warszawę?

Trochę krótko, ale wiecie, książki czekają...

A wy byliście na Targach Książki w tym roku? 
Jak wrażenia? 

2016-10-29

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *blog od kuchni*

Hello!
W sumie, gdy teraz patrzę na tytuł, to dopiero rodzi się w mojej głowie pomysł. Stwierdziłam, że napiszę taki post, ale nie chcę pisać o tym, o czym piszą inni, tylko coś innego. Coś swojego własnego. Ciekawe jak mi wyjdzie. Zapraszam!

Ta strona (można by powiedzieć) zapoczątkowała tego bloga, więc teraz, gdy staram się pisać jak najbardziej subiektywne opinie o książkach, korzystam i z tego portalu. Katalog cytatów jest bardzo przydatny, gdyż czasami zapominam zaznaczyć fragmenty w czasie czytania, więc poszukuję tam wartych uwagi cytatów. Kolejna zaleta to "szczegółowe informacje". Przydają mi się one prawie za każdym razem, bo ja  - najprawdziwszy leniuszek, zapominam żeby wziąć książkę z półki, gdy zabieram się za pisanie recenzji. A gdy się usadowię wygodnie to już mi się nie chce po nią sięgać. 

2. Słownik synonimów

źródło
Oczywiście ten internetowy, bo prawdziwy - papierowy leży zakurzony na półce (patrz wyżej). 
Nie wiem czy też tak macie, że w głowie ukazuje się wam słowo, ale nie wiecie jak je zapisać. Jakich liter użyć, by wyraz oddawał swoją moc. Wtedy pomaga ten słownik. Albo gdy wasza wypowiedź to cały czas jedno słowo. Książka, książka, książka, książka. Tutaj też z pomocą przychodzi słownik synonimów.

3. Notatnik

Bez tego przedmiotu, który nawet nie jest przedmiotem, jest czymś więcej, nie obeszło by się moje blogowanie. Lecz ile się na niego złościłam i denerwowałam. Kilka razy się zgubił, został zaatakowany przez bandę mrówek oraz zawiera moje hieroglificzne pismo, którego czasami i ja nie potrafię odczytać. To jest niegodziwe!
Wyobrażacie sobie, że tyle błyskotliwych pomysłów, akapitów do recenzji legło w gruzach. Lecz ciągle pozostaje nadzieja, że coś odszyfruję.

źródło

4. Czas

Na innych blogach często można przeczytać: "Napisałam recenzję w pół godziny!", "Jej, tylko godzina pisania i takie cudeńko wyszło!"
U mnie to się nigdy sprawdzi. Nie ma mowy, żeby się udało. żeby napisać choćby jeden akapit potrzebuję spokoju, a jak już go napiszę, to w nagrodę sprawdzam cały Internet, szczególnie Tumblr. I kolejny akapit. Tak mija kilka dni, gdyż staram się ograniczać (trzeba się uczyć) w dziennej dawce Internetu.

5. Muzyka

Zanim wybiorę odpowiednią playlistę na Spotify, minie sporo czasu. (Ostatnio cały czas słucham muzyki właśnie na tej aplikacji.) Jednak zawsze udaje mi się wybrać idealną do tego stopnia, że nie muszę omijać piosenek. Sama też kilka swoich list stworzyłam. Słuchając ich, nauczyłam się  tekstu piosenek i pisanie recenzji zajmuje więcej czasu, bo muszę śpiewać, kalecząc melodię i wprawiając innych w stan poddenerwowania moim wyciem. Jednak w całkowitej ciszy nie napiszę ani jednej litery na klawiaturze, a to jest o wiele gorsze. 

Macie jakieś pytania na temat blogowania?
Chętnie odpowiem!



2016-10-27

NB - NEW BOOKS (listopad)

Hej!
Dziś tak krótko, bo jak przeglądam zapowiedzi, to mało która książka mnie interesuje. To chyba zły znak? A może dobry - wreszcie będę mogła wszystko nadrobić :)
Zapraszam!

Data premeiry: 09.11.2016
Autor:Ewa Grzelakowska-Kostoglu
Wydawnictwo: Znak
OPIS: Pierwsza taka polska książka o kosmetycznym DIY, przygotowana przez jedną z najoryginalniejszych kobiet polskiego YouTube'a – Ewę Grzelakowską-Kostoglu, autorkę kanału "Red Lipstick Monster" oraz bestsellerowych "Tajników makijażu".
Razem z Ewą w prosty i szybki sposób przygotujesz nie tylko doskonałe, domowe kosmetyki, lecz także wspaniałe gadżety, które staną się praktycznymi pomocnikami na co dzień!
Zobacz, jak łatwo i szybko przygotować:
aromatyczne kule do kąpieli, które zamienią twoją łazienkę w domowe SPA,
aksamitne masło do ciała pachnące niczym deser,
a nawet prosty i uniwersalny organizer ułatwiający utrzymanie ładu na biurku i toaletce...

Data premiery: 09.11.2016
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
OPIS: 9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii – tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon...
„Zagubiliśmy się między fikcją a rzeczywistością. Nieważne, jaką wersję poznacie. Nieważne, który z ostatnich rozdziałów okaże się tym prawdziwym. Ważne jest tylko jedno: zawsze będę ją kochał”...


Data premiery: 22.11.2016
Autor: Gayle Forman
Wydawnictwo: Prószyński Media
OPIS: W okresie rekonwalescencji Maribeth nabiera przekonania, że nie jest w stanie sprostać wymaganiom wszystkich wokół, decyduje się więc na krok zupełnie nie do pomyślenia. Pakuje się i wyjeżdża. Jak to jednak często w takich przypadkach bywa, po przybyciu w nowe miejsce zaczyna patrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Z dystansu może inaczej ocenić oczekiwania swoich bliskich, a także swoje życie zawodowe. Dzięki wsparciu nowych przyjaciół udaje jej się odkryć w sobie tajemnice, które dotychczas skrywała nie tylko przed rodziną, ale nawet przed samą sobą. 
„Zostaw mnie” to intrygująca książka o lękach, przed którymi wszyscy staramy się uciekać. Gayle Forman przedstawia nam fascynujących bohaterów – mężów, żony, przyjaciół i kochanków – którym zdarza się popełnić błąd i się potknąć, ale którzy stają się dzięki temu lepszymi ludźmi i uczą się przebaczać. Tym samym dowodzi, że jest wnikliwą obserwatorką ludzkiej natury. Jej książka to wciągająca analiza współczesnego macierzyństwa wraz ze wszystkimi jego niejednoznacznościami, a także próba odpowiedzi na pytanie: co się dzieje, gdy dojrzała kobieta porzuca dom? ...



Data premiery: 09. 11. 2016
Autor: James Dashner
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
OPIS: Pewnego dnia nastąpił koniec świata.
Lasy stanęły w ogniu, jeziora i rzeki wyschły, a oceany wezbrały. Potem nadeszła zaraza. Po całej kuli ziemskiej rozprzestrzeniła się gorączka. Rodziny umierały, zapanowała przemoc, ludzie zabijali się nawzajem. Potem powstał Dreszcz, który poszukiwał rozwiązania. A potem znaleźli idealnego chłopca. Imię chłopca brzmiało Thomas i Thomas zbudował labirynt. Teraz istnieją tajemnice. Istnieją kłamstwa. A także więzy lojalności, których historia nie mogła przewidzieć. Oto opowieść o tamtym chłopcu, Thomasie, i o tym, jak zbudował labirynt, który tylko on mógł zburzyć.








Data premiery: 09.11.2016
Autor: T. Greenwood
Wydawnictwo: W.A.B.
OPIS: Chora miłość nie cofnie się przed niczym.
Indie Brown we wczesnym dzieciństwie przeżyła uderzenie pioruna – zgodnie z oficjalną wersją wydarzeń życie dziewczynce bohatersko uratowała matka, Judy. Sęk jednak w tym, że sama Indie zapamiętała tamten incydent zupełnie inaczej. Zresztą nie tylko ten. Wygląda na to, że wszystkim trojgu dzieciom Judy co i rusz zdarzały się groźne wypadki.
Książka Greenwood to skomplikowana historia o miłości i przemocy zadawanej dzieciom przez najbliższych, opowiedziana z precyzją i intensywnością, która wprost poraża.



Data premiery:23.11.2016
Autor: Brandon Stanton
Wydawnictwo: SQN
OPIS:Miliony nowojorczyków, miliony historii godnych zapamiętania.
Mijają się i potrącają na ulicach gigantycznego miasta. Anonimowi, obcy, niewidzialni. A przecież za każdym z nich stoi jedyna w swoim rodzaju historia. Każdy przeżył w życiu coś pięknego i interesującego. Każdego spotkały niepowodzenia i, nierzadko, dramaty. Każdy z nich ma swoje pasje. Oto oni – ludzie Nowego Jorku.
Ze wszystkimi mieszkańcami miasta, które nigdy nie śpi, Brandon Stanton porozmawiać nie był w stanie. Mimo to od wielu lat z radością przemierza ulice, aby tysiącom nowojorczyków zrobić zdjęcie i wysłuchać ich historii. Kilkaset takich fascynujących spotkań złożyło się na tę unikatową książkę.
Szczere dialogi, przejmujące wyznania, zabawne anegdoty okraszone jedynymi w swoim rodzaju fotografiami zachwycają, porywają, intrygują i skłaniają do refleksji.
Facebookowy fanpage "Humans of New York" ma 18 milionów fanów. Pierwsza książka Brandona przez 25 tygodni nie schodziła z listy bestsellerów "New York Timesa".

Dodatkowo chciałabym Was zachęcić do zapoznania się z wydaniem specjalnym magazynu Deutsch Aktuell: Wirtschaftsdeutsch in der Praxis. Całe czasopismo poświęcone jest językowi niemieckiemu używanemu w praktyce, a szczególnie w biznesie. Na TEJ stronie dowiecie się więcej na ten temat :)











A Wy na co czekacie? Piszcie w komentarzach!

2016-10-25

LIKE TO - przegląd października

Witajcie!
Koniec października zbliża się wielkimi krokami, więc nadszedł czas na comiesięczne podsumowanie. Coraz chłodniej, coraz więcej nauki, z którą o dziwo bardzo dobrze sobie radzę i coraz więcej czasu na oddanie się swoim zainteresowaniom. Zapraszam!
Książki, które przeczytałam (i krótkie komentarze do nich):
Rozkaz zagłady (ciekawy wstęp, więcej się dzieje niż w całej serii "Więzień Labiryntu")
Niebezpieczne kłamstwa (genialne, nie spodziewałam się tego po autorce serii "Szeptem")
Gus (moja miłość)
The Stories of Sherlck Holmes (czego się nie robi dla nauki)
Kiedy byłem dziełem sztuki (dziwne podejście do rzeczywistości - wszystko inaczej)
Bez końca (dystopia wersja psychiatryk)
Black ice (bardzo pokręcone i zawikłane)
Zapomniałam, że cię kocham (romantyczne aż za bardzo)
Central Park (co ja robiłam, że dopiero teraz zaczełam czytać książki tego autora?)

PIOSENKI MIESIĄCA



FILMY MIESIĄCA

Alicja po drugiej stronie lustra (2016)
Alicja wraca do Krainy Czarów. Na miejscu dowiaduje się, że Szalony Kapelusznik jest w rozpaczy po stracie rodziny. Postanawia za namową przyjaciół udać się do Czasu po pomoc. Władca wieczności jednak nie jest chętny do współpracy i Alicja działa na własną rękę. Odkrywa prawa, jakie rządzą światem oraz samą siebie. Podróż do przeszłości i walka z teraźniejszością to esencja tego filmu.

Pst, pst nie brakuje żartów o czasie, ups, Czasie :D




Minionki (2015)
Chyba każdy zna zgraje żółtych małych stworków. Tym razem powstał film o ich losach od początku istnienia świata przez wszystkie epoki aż do teraźniejszości. Teraźniejszości, gdzie Minionki żyją bez przewodnika i są przez to nieszczęśliwe. Kevin, Stuart i Bob wyruszają na poszukiwanie nowego władcy. 

Nic prawie nie rozumiałam z tego, co  mówiły Minionki, ale film jest naprawdę zabawny




ODKRYCIE MIESIĄCA

Uwielbiam biblioteki. Atmosfera w nich panująca jest nieziemska. W sumie mogłabym pracować w bibliotece, gdyby inne pomysły związane z pracą przy książkach "nie wypaliły".
Książki z biblioteki zazwyczaj są oznakowane pieczątkami z nazwą wypożyczalni i innymi danymi. A gdyby tak przenieść bibliotekę do domu? Prawdopodobnie jedno marzenie zrealizowane.
To właśnie o tym pomyślałam na widok stempli do książek. Jak dla mnie, genialny pomysł. Tylko, który wzór wybrać z tak bogatej gamy?

A jak Wam minął październik?  (który jeszcze się nie skończył...)

2016-10-22

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *Teen Wolf*

Hejka!
Niedługo będzie miała miejsce premiera ostatniego sezonu serialu Teen Wolf. W związku z tym postanowiłam odpowiedzieć na 30 pytań związanych z tym najcudowniejszym serialem. Zapraszam!

UWAGA! W tym poście nie zabraknie informacji ze wszystkich sezonów o większości bohaterów, więc strzeżcie się spojlerów!
źródło
Ulubiona postać damska: Malia. Odkąd się pojawiła, polubiłam ją. Bardzo chciałam, żeby wszystkie jej próby normalnego życia były owocne.

Ulubiona postać męska: Stiles. Czy jest jakaś inna opcja?

Znienawidzony bohater: Theo! Aż niedobrze robi mi się na jego widok. On nawet nie był ładny! Nie wiem, co te wszystkie bohaterki w nim widziały, że zaczynały mu ufać. A jego dwulicowość mnie dobijała.

Znienawidzona bohaterka: Kate Argent. Nienawidzę jej za to, że myślała, że cały świat nagle będzie jej podległy i dążyła do osiągnięcia tego stanu. Grr! Jej zachowanie było chore!

Ulubiony wilkołak: Liam. W sumie nie wiem dlaczego na niego wypadło, ale w pewnym momencie oglądania kolejnych odcinków stwierdziłam, że chcę, żeby przeżył (a to jest bardzo trudne w tym serialu) i już tak zostało. A jeśli ma przeżyć to go polubiłam...

Coś, co chciałaś, żeby się zdarzyło, ale nie było tego: Hmm, chciałam, żeby dziadek Allison umarł, jednak teraz wydaje mi się, że dobrze, że twórcy zdecydowali inaczej, gdyż odegrał on ważną rolę w wyjaśnieniu historii o Bestii z Gévaudan.

Coś, co nie chciałaś, żeby się wydarzyło: Kłótnie między Stilesem i Scottem. Oni się kłócili i to tak na poważnie. Obrazili się na siebie i to było według mnie straszne. Bałam się, że coś im się stanie zanim zdążą się pogodzić.

Ulubiona scena ze Scottem: Jak walczył w bibliotece z Theo (to chyba był 5 sezon) Tyle książek z każdej strony. I jak już jesteśmy przy bibliotece to wspomnę o scenie, gdy wszyscy się podpisują na półce, a Scott pisze obok swojego imienia A.A. Płakałam!
źródło
Ulubiona scena z Stilesem: Mogłabym powiedzieć, że wszystkie i to by było prawdą. Jednak najbardziej lubię te sceny, kiedy Stiles jest opętany przez Nogitsune oraz jak przyznaje się na stacji paliw Scottowi, że zabił kogoś i bał się reakcji przyjaciela.

Ulubiona scena z Alison: Gdy robiła swoje pierwsze groty do strzał ze srebra przed ostatnią bitwą z pomocą swojego ojca. Ja już wtedy przeczuwałam, co się wydarzy, ale nie chciałam tego zaakceptować. Ta scena była przepełniona spokojem i wsparciem.  

Ulubiona scena z Derekiem: Gdy umarł, ale tak naprawdę przemienił się w wilka i potrafił zmieniać się całkowicie, a nie tylko częściowo, jak to miało miejsce do tej pory.

Ulubiona scena z Lydią: Gdy siedziała związana ze Stilesem w psychiatryku i ten dziwny lekarz szedł do niej z ogromną strzykawką (ej, mózg, dlaczego ta sena?)

Ulubiona scena z Isaaciem: Gdy rozmawiał z Scottem o Allison (swojej nowej miłości) i za każdym razem lądował na korytarzu. Rozwaliło mnie to!

Ulubiona scena z Jacksonem: Gdy sam próbował się dowiedzieć, co się z nim dzieje i w nocy włączył kamerę, żeby obserwować swoje zachowanie. W istocie skupiał się na tym cały odcinek albo nawet kilka, ale nieważne...

Ulubiony rodzic: Pewnie że Szeryf. Niby na nic nie pozwala swojemu synowi, jednak próbuje mu zrekompensować stratę matki i być dwoma rodzicami na raz. Wiecie to trudna rzecz. I jeszcze trzeba ratować całe miasto przed siłami nadprzyrodzonymi.

Ulubiony nauczyciel: Trener. I jego teksty. Mowa z filmu "Dzień niepodległości". Ogólnie to uwielbiam go za to, że jest takim prawdziwie humorzastym i pozytywnie zakręconym nauczycielem. Mało takich na świecie!
źródło
Ulubiony członek ekipy: Dylan O'Brien. Wspaniały aktor, ale również najbardziej pozytywny człowiek. Ma wielki dystans do siebie, co udowadnia na wszystkich spotkaniach (mam na myśli Comic-Con International oraz podobne wydarzenia)

Ulubiona para: Scott i Kira. Pasowali do siebie i widać było to gołym okiem.

Aktor, który według ciebie powinien wystąpić w serialu: Oh, nie mam pomysłu. Stwierdźmy, że obsada jest idealna.

Ulubiony ship: Lydia i Stiles.
Nic dodać, nic ująć.

Ulubiona piosenka z odcinka: If God don't follow me. Znowu nie pamiętam, który to odcinek, przykro, ale piosenka mnie urzekła!

Para, którą chciałabyś zobaczyć razem
: Szeryf i Mama Scotta. Było blisko, ale się nie udało,

Najsmutniejsza śmierć: Śmierć Allison. Już pisałam o tym...

Scena która złamała twoje serce: Śmierć jednego z bliźniaków. I teraz muszę się udać w odmęty internetu i sprawdzić, który to. Ja ich nie potrafię rozróżnić! Czyli Aiden umarł - powinnam to jakoś zapamiętać, yhh! Płaczę :'(
źródło
Scena, przy której śmiałaś się najgłośniej: Gdy Stilesowi na lekcji z trenerem wypadła z kieszeni prezerwatywa. Ten wzrok nauczyciela przebił wszystkie statystyki!

Najlepszy zwrot akcji:
Kiedy się okazało kim jest zastępca szeryfa Jordan Parrish i ogólnie cały ten wątek, że to on zbiera ciała i zanosi je w jedno miejsce.

Ulubiony zły charakter: Peter Hale. W sumie nie wiem czy on był zły czy dobry. To jest kwestia nierozstrzygnięta, ale w tej kategorii będzie jako zły. Po prostu go lubiłam, nie ma konkretnego powodu...

Ulubiony odcinek: Lubię dużo odcinków, lecz nie pamiętam, który sezon, ani który numer odcinka. Ten gdzie jest o przeszłości Dereka zaliczam do ulubionych. również w tej kategorii są odcinki, których akcja ma miejsce w Meksyku.

źródło
Ulubione cytat: The Sun, the Moon, the Truth. Czy to jest odpowiednie jako cytat? Jeśli nie to ten podany na obrazku wyżej również spełnia kryteria :)

Jeśli ktoś ma trochę czasu i oczywiście zna ten serial to może wykonać TAG. Będzie mi bardzo miło!

To już jest koniec... nie ma już nic... Podobał Wam się taki post? Chcecie podobny na temat innej serii książkowej albo serialu? Piszcie w komentarzach :)

2016-10-20

SERI(AL)OWO Teen Wolf

Hej!
Oglądnęłam kolejne dwa sezony "Teen Wolfa", przez co mogę być na bieżąco i czekać na kolejne odcinki, które już niedługo będą emitowane. Bardzo się ciesze z tego powodu, bo po zwiastunie widać, że będzie się działo :)


źródło
Zacznę od najważniejszej sprawy, a nawet takiej, która mnie przekonała całkowicie, żeby oglądać kolejne odcinki tego serialu. Chciałam się dowiedzieć jakie znaczenie ma "The Sun. The Moon. The Truth". I udało się. Jestem z siebie taka dumna, że wytrwałam do tego momentu, nie szukając informacji na ten temat w Internecie. 100% cierpliwości

Czy ktoś mi może wytłumaczyć co robił Peter? Czy on jest bohaterem należącym do dobrych czy do złych? A może tu nie ma widocznego podziału? Jednak każdy musi kiedyś wybrać kim chce być, a Peter zdecydowanie ma ten moment przed sobą.
Jakoś od początku zaciekawił mnie właśnie ten bohater i to jaką rolę odgrywa w serialu. W tym sezonie okazało się, że ma córkę. Był to dla mnie niemały szok, gdyż za nic nie mogłam go sobie wyobrazić jako ojca.

Skrytka rodziny Dereka znajdująca się pod szkołą, do której chodzą różni uczniowie, zarówno wilkołaki jak i zwykli ludzie, wydawała mi się umiejscowiona w bardzo niebezpiecznym miejscu. Dobra, nikt nie wiedział, że ona tam jest, ale jak ktoś się jakoś dowiedział o niej to co? Nie dość, że cała szkoła i uczniowie są zagrożeni to tajemnica wyjdzie na jaw, a chyba nie chcą tego ludzie znający sekret. Jednak perspektywa odkrycia tajnej historii i fortuny kusi niezmiernie. Ale tak na przyszłość, warto sprawdzić okolice swojej własnej szkoły w poszukiwaniu bogactwa w takich oto skrytkach.

Derek. Przez niego się popłakałam, żeby po kilku minutach cieszyć się od nowa. Tracił moc przez cały czwarty sezon, a przez to stawał się jeszcze bardziej zagrożony, gdyż znalazła się osoba, która chciała zniszczyć wszystkie nadprzyrodzone istoty z Derekiem na czele. To właśnie na tej liście skupiał się cały sezon, a ona sprawiała, że nie było widać końca. Cały czas dopisywane były kolejne zagrożone osoby.
(Potrafię zmienić temat - od Derek do listy. Brawo ja!)

***

Doktorzy Strachu byli przeraźliwi, straszni i obrzydliwi. Gdy się pojawiali pojawiał się również dźwięk mrożący krew w żyłach. Brr! Ściśle związany z nimi był Theo, który wyglądał jak Laluś i myślał, że jest najważniejszy. Dlaczego tylko Stiles odkrył jaki on naprawdę jest? Przecież to było widoczne gołym okiem!

źródło
Allison wróciła! Oczywiscie nie jako prawdziwa Allison ukochana Scotta, tylko pierwsza łowczyni w historii opowiadanej przez dziadka Gerarda. Ta opowieść o tym, jak powstała Bestia z Gévaudan (najsilniejsza i najlepsza genetyczna Chimera) była niesamowita! Z chęcią jej słuchałam i oglądałam sceny na jej temat, gdyż miały miejsce w XVIII wieku, czyli dawno temu, a historia świata jest bardzo ciekawa i wartościowa. #human

Stado Scotta znowu musiało przeciwstawić się trudnościom. Nie zabrakło kłótni - nawet pomiędzy Scottem i Stilesem, którzy nie istnieją osobno i nie mogłam sobie wyobrazić, że coś może im przeszkodzić w przyjaźni. Bo niby jak? Inni członkowie też nie mieli łatwo. Lydia znalazła się w Eichen House i to co lekarze jej robili, było nie do pomyślenia - jak tak można traktować człowieka? Malia szukała swojej mamy, co już na etapie pomysłu wydawało się niemożliwe do zrealizowania i przeżycia. A Cho opętał lis i musiała walczyć sama ze sobą.

Liam i Hayden (czy tylko mi ta dziewczyna przypomina Selenę Gomez?) tworzyli idealny związek. Byli dla siebie po prostu stworzeni, ale jak to w serialu "Teen Wolf" żadna miłość nie będzie miała spokojnego przebiegu. Ale najważniejsze że kochali się! SPOJLER: Na końcu Hayden dołączyła do Liama i innych wilkołaków to było takie urocze. 

Mimo że to były dwa długie sezony to mój opis jest taki trochę przykrótki. Pewnie jest pełny chaosu jak to u mnie bywa :)
A Wy oglądacie ten serial? Czekacie na premierę szóstego sezonu?

2016-10-18

RECENZJA #Kiedy odszedłeś

Okładka książki Kiedy odszedłeś

Autor: Jojo Moyes
Tytuł: Kiedy odszedłeś
Tytuł oryginału: After You
Tłumaczenie: Nina Dzierżawska
Cykl: Zanim się pojawiłeś (tom 2)
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: Między Słowami
lubimyczytac.pl

Nie czytaj tej recenzji, jeśli nie znasz pierwszej części, której recenzja TUTAJ. Grozi to nadmiernym szokiem oraz innymi objawami, które są niebezpieczne dla życia czytelnika.



OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Lou próbuje sobie poradzić po śmierci Willa. Nie jest to proste zadanie, gdyż bez niego nie potrafi żyć. A to właśnie na tym zależało najbardziej Willowi - żeby Lou potrafiła żyć. 
Jednak Lou nie zostaje sama ze swoimi zmartwieniami i trudnościami. Rodzina, przyjaciele i nowo poznani ludzie starają się jej pomóc. 
Wszystko zaczyna się wypadkiem Lou rozumianym przez większość jako próba samobójcza.
I to jest właśnie to, o czym jest książka. Opis z okładki trochę myli, ale cóż zrobić.
Zrozumiałam, że mogę być centrum czyjegoś wszechwświata, czyimś powodem, aby nie odchodzić. Zrozumiałam, że mogłam wystarczyć.
Jojo Moyes; Kiedy odszedłeś

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 8.
Spodziewałam się całkiem czegoś innego po Jojo Moyes i jej kontynuacji serii "Zanim się pojawiłeś". Wiecie, Lou rozwija się w stronę projektowania butów albo ogólnie ubrań, poznaje miłość swojego życia i się zastanawia czy zapomni o Willu. Co kilka rozdziałów następuje jakaś nagła śmieszna lub smutna sytuacja, która zmienia coś w bohaterach i tak do końca. Same nudy, ale to właśnie takiego biegu wydarzeń się spodziewałam. Jak mogłam być tak głupia?
I takim sposobem wiecie, czego na pewno nie będzie, chociaż z tą miłością się nie pomyliłam zanadto...

"Kiedy odszedłeś" to autentyczna książka terapia. Nie wiem czy to była terapia autorki, gdyż nie znam jej historii. Jednak na pewno bohaterowie z pierwszej części serii w tej książce próbowali sobie radzić z śmiercią Willa. Dla niektórych był nieodłączną częścią życia, a dla innych, między innymi Lou, najważniejszym jego elementem. 

W życiu Lou pojawiła się pewna młoda osóbka, a dokładniej szesnastoletnia Lily. Nie zdradzę Wam kim ona była dla pozostałych bohaterów, bo jest to bardzo zagmatwane i szokujące. Wydawało się, że będzie to bogata paniusia, która myśli, że jest najważniejsza i na wszystko może sobie pozwolić. Jednak okazało się, że nie potrafi sobie poradzić z życiem, które dopiero zaczyna, a nikt jej nie ofiarowuje swojego wsparcia. Współczułam dziewczynie, gdyż została całkiem sama, a nikt się nie odważył spojrzeć w głąb niej i zrozumieć jej zachowanie i problemy. Gołym okiem było widać, że woła o pomoc. Wiadomo, na swój sposób, jak to każda nastolatka, nie powie prosto z mostu, że jest źle. Wdzięczność również okazuje tak jak najlepiej potrafi, czyli najdokładniej mówiąc tak, jak dorośli się nie spodziewają. 
-(...)Po prostu wygląda jak półtora nieszczęścia.
-Wszystkie nastolatki tak wyglądają. Takie mają ustawienia domyślne.
Jojo Moyes; Kiedy odszedłeś
Przez prawie pięćset stron książki "Kiedy odszedłeś" pojawiło się tylko kilka szczególnych wydarzeń, takich z wielką pompą.  W sumie nie wiem dlaczego zwróciłam na to uwagę, ale wydawało mi się, że jest ich trochę za mało. Jedno z nich wydawało mi się bardzo komiczne i śmiałam się jeszcze zanim bohaterowie to zrozumieli i w pewnym sensie dołączyli do mnie. Wzruszyłam się również kilka razy, ale to normalne przy książkach Jojo Moyes. 
Autorka potrafi pisać w taki sposób, że prawdopodobnie każdy się wzruszy. Nie ma innej opcji!

Okładka - tak właśnie. Patrząc na tę okładkę chciałabym widzieć żółto - czarne rajstopy charakterystyczne dla Lou, a nie wszechobecny róż. Nawet nazwisko autorki jest różowe! Kto to wymyślił? Żółty nie ma podobnej pisowni do różowy. Różnią się te kolory jak ogień i woda i trudno je pomylić. Jestem obrażona na okładkę za to, że nie jest żółta. (nienawiść do przedmiotów martwych za to jakie są, tylko u mnie!)

Bohaterowie mieli swój wiek, jak każdy człowiek (mądrość życiowa ZaczytanejBelli), jednak miałam problem z policzeniem czy to się zgadza. A jak wiadomo musi się zgadzać i zaczęłam się głowić nad tym zadaniem. Raz wynikiem był wiek dojrzały (40+), a raz blisko 30 lat dla tej samej osoby. Nic mi nie pasowało, ale może tylko ja  mam takie problemy z matematyką?

Podsumowując: "Kiedy odszedłeś" według mnie nie jest ani lepsze, ani gorsze od pierwszej części. Pojawiają się błędy, ale nie przeszkadza to w lekturze. Powrót do Lou i jej sympatycznej rodzinki był jak najlepszym pomysłem!

2016-10-15

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *lba 7*

Hej!
Zimno mi jest. Dłoń mi zamarza od pisania na klawiaturze, ale wciskam te klawisze dalej i dalej. Ogrzewana klawiatura by się przydała!
Dobra, ale przechodzę do meritum. Dziś sobota, jakby ktoś nie wiedział, więc czas na luźny post, czyli tym razem LBA. Zostałam nominowana przez autorkę bloga Book with hot tea za co jej serdecznie dziękuję!

1. Jaka ostatnio przeczytana książka wywarła na Tobie największe wrażenie?

"Kiedy byłem dziełem sztuki". Znałam autora z bardzo popularnej książki a zarazem lektury szkolnej "Oskar i Pani Róża". Tak, mowa tu o Éricu-Emmanuelu Schmitt. Czytanie jej przewartościowało moje życie, zauważyłam sposób w jaki niektórzy ludzie są traktowani w różnych środowiskach. Książka ukazuje szczególnie jak ważne jest życie ludzkie i szanowanie go. Nie możemy być przedmiotami/niewolnikami innych, bo zostaliśmy stworzeni do tego by być wolnymi.

2. Gdybyś mógł/mogła wybrać się w dowolne miejsce na świecie i tam pojechać gdzie byś się wybrał/wybrała

Najchętniej zwiedziłabym cały świat. Bieguny, wszystkie wyspy (może udałoby mi się jakąś odkryć), metropolie, wsie, całe kontynenty. Dosłownie wszystko - nie zapominajmy o Atlantydzie :)

źródło 

3. 3 rzeczy, które zabrałbyś/ zabrałabyś na bezludną wyspę

Książka (1) jakakolwiek, tylko nie podręcznik do fizyki!
Latarka na baterię słoneczną (2) mogłabym czytać nocą, oraz wezwać pomoc sygnałem SOS - muszę go poćwiczyć...
Nie wiem co jeszcze: filtr do wody? Nutella? scyzoryk?

4. Czy spełniło się jakieś Twoje marzenie?

Taaak..., tego jestem pewna. Przykładowo mam możliwość dzielenia się z Wami moimi przemyśleniami o książkach i życiu. Takie malutkie marzenie, a udało mi się. Trochę wymaga poświęcenia, zresztą jak wszystko, ale daje jeszcze więcej szczęścia.

5. Co lubisz robić w wolnym czasie?

Niech zgadnę, czytać. Chociaż czasami robię to też jak nie mam wolnego czasu. Ups!
źródło

6. Najciekawsza lektura jaką przeczytałeś/łaś

Dużo jest takich lektur. Przykładowo w okresie gimnazjalnym "Kamienie na szaniec". Genialna historia trzech chłopców walczących o wolność dla swojej ojczyzny. Wzruszająca, straszna, ale też pełna młodzieńczego zapału.

7. Książka do której masz sentyment

"Fangirl", "Tajemniczy ogród". Te dwie książki to całe moje życie. "Fangirl" urzekła mnie historią osoby podobnej do mnie, a "Tajemniczy ogród" jest w prost doskonały dla każdego - uniwersalna książka, ale jaka prawdziwa. A, "Harry Potter i Więzień Azkabanu" - nie mogło zabraknąć tej serii oraz szczególne miejsce dla trzeciej częsci. 
Tak oto wygląda "trylogia" mojego życia.

8. Jakiego bohatera chciałbyś/ chciałabyś poznać?


Każdego. Niektórych, żeby im podziękować za to, co wnieśli do mojego życia. Innych, żeby na nich nakrzyczeć za to, co zrobili swoim bliskim albo moim ulubionym bohaterom. Zemsta będzie słodka!

9. Jeśli mógłbyś/mogła spotkać z dowolną gwiazdą i spędzić z nią cały dzień to kto by to był?

Sam Claflin. Uwielbiam jego grę aktorską, jego dołeczki w policzkach... i ogólnie wszystko w nim jest doskonałe. Będąc z nim cały dzień chciałabym zatrzymać każdą chwilę na zawsze. To był najwspanialszy dzień mojego życia


10. Twoja ulubiona pora roku?

Początkowa faza lata. Wiosnolato. 
Najlepszy okres roku, kiedy jest już w miarę ciepło i nie marzną mi dłonie podczas pisania, ale też przyroda zaczyna się wtedy budzić, próbując ukazać się w pełnej okazałości.

11. 4 sposoby aby się zrelaksować

Czytać.
Cały dzień.
Robiąc sobie przerwę od niektórych obowiązków.
I spać dłuuugie godziny.


Wymyślę dziś pytania, wymyślę dziś pytania...
1. Jaki jest twój ulubiony kanał na Youtubie?
2. Jakiej premiery książki najbardziej wyczekujesz?
3. Czego najbardziej nienawidzisz?
4. Jaka książka zmieniła coś w Twoim życiu ?
5. Czy istnieje jakiś przedmiot, który kojarzy ci się z książką? Jak tak, to jaki?
6. Atakuje Cię armia potwornych pająków. Czym się bronisz? (różdżka, kamień...)
7. Jaka piosenka kojarzy Ci się z ostatnio przeczytaną książką?
8. Wypisz trzy miasta, które chciałabyś odwiedzić
9. Jaka jest książka, którą źle wspominasz? (nie lektura xD)
10. Zbierasz zakładki? Jak tak, to pokaż zdjęcie swojej ulubionej :)
11. Jakim tytułem książki opisałbyś dzisiejszy dzień?
Nominuję:
https://bookprisoner.blogspot.com
https://dobraksiazka1.blogspot.com


2016-10-13

RECENZJA #Lato drugiej szansy

Autor: Morgan Matson
Tytuł: Lato drugiej szansy
Tytuł oryginału: Second Chance Summer
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 450
Wydawnictwo: Jaguar
opublikowane na: lubimyczytac.pl








OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Taylor nie wyróżnia się niczym, można powiedzieć, że jest przeciętną osobą, ale i tak między nią i jej rodzeństwem wykształtowała się wielka przepaść. Jej rodzina postanawia spędzić wakacje w domku letniskowym, którego nie odwiedzali przez pięć lat. Nie da się jednak odłączyć przeszłości od teraźniejszości i przyszłości przez co Taylor musi odnaleźć prawdziwą siebie i swoich dawnych przyjaciół. Tylko czy to ciągle przyjaźń, czy okaże się, że pojawiają się inne emocje i uczucia?
Nieważne, co się stanie, gwiazdy nigdy się nie zmieniają. A jeśli się kiedyś zgubisz, a twój bezcenny GPS trafi szlag, powiedzą ci, gdzie jesteś. A potem zaprowadzą cię do domu.
Morgan Matson; Lato drugiej szansy

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 8.
Szczerze - nie przeczytałam opisu, nie znałam autorki, wzięłam po prostu pierwszą książkę z półki w bibliotece. Rzadko dokonuje takich rewolucji, ale w tym wypadku absolutnie mi się udało. Pomimo nieciągłości "Lato drugiej szansy" bardzo przypadło mi do gustu.

W książce przewijał się wątek choroby, a śmierć cały czas unosiła się nad rodziną. Czekali aż nadejdzie, mając ciągle nadzieję, że może sobie zapomni. Niestety cały czas kojarzyło mi się to z "Ostatnią piosenką". Choroba dotknęła ojca, który jest głową rodziny podobnie jak w powieści Nicholasa Sparksa. Chyba doszłam do tego porównania przez to, że czytałam te książki jedną po drugiej. Ale teraz zawsze będą to książki, która będą  mi się kojarzyć ze sobą. Nie wyobrażę ich sobie oddzielnie tylko zawsze razem. Jednak "Lato drugiej szansy" to nie tylko przebieg choroby.
Teraz była tutaj dokładnie tak samo jak dawniej, poza tym, że wszystko się zmieniło.
Morgan Matson; Lato drugiej szansy
Tytuł tak doskonale odzwierciedla fabułę książki, że wydaje się to niemożliwe. Taylor przez te pamiętne pięć lat straciła najbliższą przyjaciółkę i kolegę. Jej rodzina też potrzebowała odbudowy i szczerych rozmów. Jednak jak tego dokonać tylko w jedne wakacje? Wystarczy przeczytać "Lato drugiej szansy".

Denerwowało mnie w Taylor tylko jedno. A niestety była jej to charakterystyczna cecha. Ona cały czas uciekała. Nie tyle fizycznie - z domu, ze szkoły, ale również psychicznie - przenosiła się ze złego świata do innego alternatywnego wymiaru w swojej głowie. Racja, walczyła z tą wadą, ale (obowiązkowy element - "ale") dlaczego nie miała tak silnej woli, żeby się powstrzymać. Chociaż jeden raz. To już by była pewna motywacja, krok w przód. Szkoda, że nie skorzystała z tej szansy.

Taylor i Henry byli dla siebie stworzeni. Nie było opcji, żeby zostali rozdzieleni. Nie ważne co się stało pięć lat wcześniej, bo to już było i nie można tego zmienić. W sumie i tak wszystko się wyjaśnia dopiero pod koniec, więc nie można mieć do nikogo żalu. Tak bardzo chciałam, żeby połączyli się jak najszybciej to możliwe, gdyż pasują do siebie idealnie. Jednak ucieczki Taylor i jej brak zaufania nie pomogły. A szkoda... Lecz nie jest tak źle, bo inni bohaterowie postanowili interweniować.

Podsumowując: "Lato drugiej szansy" to książka przesycona wakacjami, ale też emocjami. Może do jesieni nie pasuje zbyt dobrze, ale można stworzyć w wyobraźni obraz upalnego lata i osiągnie się pożądaną atmosferę :)

Zaczytanego!

2016-10-11

RECENZJA #English Matters 19/ 2016 (wydanie specjalne)

Hello New York!
Ameryka Północna -> USA -> Nowy York. To czasopismo znowu jest stworzone tak by spełniać wszystkie moje oczekiwania i rozwijać tematy, które mnie interesują. Miód malina!

Nagroda za najlepszy artykuł wędruje do:

9/11 - a Day of Mourning
Ta data jest chyba znana całemu światu. Wystarczy powiedzieć '11 wrzesień' i już wszyscy przywołują sobie do pamięci ten pamiętny dzień, który zmienił dotychczasowe przekonania o bezpieczeństwie, pokoju i tolerancji. Artykuł przybliża skutki ataku terrorystycznego na World Trade Center. Uważam, że tekst zasługuje na wyróżnienie, bo pokazuje też mniej znane konsekwencje tego dnia. Jeśli chcecie wiedzieć jakie, sięgnijcie po English Matters!

Najbardziej chwytający tytuł:

źródło
The Men Who Built New York.
Kartkując magazyn i poszukując artykułu, od którego zaczęłabym korzystanie z nowej wiedzy, trafiłam na artykuł obdarzony tym oto tytułem Nie było innej opcji, zaczęłam czytać i można powiedzieć, że zarówno nagłówek jak i cały tekst jest bardzo wartościowy. Dodatkowo przedstawiona była oś czasu zawierająca najważniejsze wydarzenia z etapów powstawania USA. Cieszyłam się jak prawdziwy uczeń klasy humanistycznej :D


Najciekawsza osobowość opisana w English Matters:

Woody Allen to znany wszystkim aktor i reżyser. Miejsce dla jego zasłużonej osoby znalazło się również w zestawieniu "The Biggest of the Apples", gdzie zaprezentowano najbardziej wpływowych/ najsławniejszych Amerykańskich celebrytów.

Najbardziej interesujący dodatek/notka w danym magazynie:

Top Signs You're a New Yorker.
Napisany z humorem fragment tekstu, który informuje potencjalnego kandydata, czego się wystrzegać w Nowym Yorku. Wartościowe wskazówki dla każdego turysty, a wniosek to: nie spać!

Słówko magazynu:

Uwaga, uwaga - tego zwrotu nikt i nic nie przebije!
FUHGEDABOUTIT - czyli zwykłe i proste "nie ma mowy"
Uzależniłam się od tego słówka i uczę się je ciągle wymawiać, bo nie mogę zapamiętać kolejności sylab :(
Ale to nie zaprzecza temu, że amerykańskie 'nie ma mowy' jest najlepszym zwrotem świata wartym zapamiętania!

Dziękuję serdecznie za poznanie ciekawostek o Nowym Yorku zawartych w magazynie English Matters wydawnictwu Colorful Media


Czytaliście? Zamierzacie?

Mam do Was bardzo ważne pytanie: jaka forma recenzji dwumiesięczników EM podoba Wam się w większym stopniu? Powyższa czy poprzednie?


2016-10-08

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *książki na jesień*

Hej!
Już za oknem można podziwiać wielobarwne lasy, które są oznaką jesieni.  Zbliża się okres ponurych i brzydkich dni, więc te przygnębiające chwile trzeba wypełnić sobie zajęciem, które wywoła uśmiech na naszych twarzach. Jednym ze sposobów jest czytanie. (nikt się nie spodziewał, ale powiem Wam w tajemnicy, że amerykańscy naukowcy udowodnili, że to działa)
Wybrałam pięć książek, które na pewno umilą Wam te chwile i może zapewnią odpoczynek od nauki. Zapraszam!


Okładka książki Ania z Zielonego Wzgórza
1.ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA

Kto nie zna przygód rudowłosej Ani? Jesień to odpowiedni czas na powrót do tej książki albo pierwsze spotkanie z jej bohaterami. Każdy rozdział przedstawia inne wybryki młodej dziewczynki i jej koleżanki Diany. Zielone włosy. Ciasto z kroplami walerianowymi. A dodatkowo spora dawka miłości - tej między opiekunami a Anią oraz dziewczyny i Gilberta. (oni są dla siebie stworzeni, to było moje pierwsze OTP zanim jeszcze wiedziałam, co to znaczy)




Okładka książki Powiedz wilkom, że jestem w domu2. POWIEDZ WILKOM, ŻE JESTEM W DOMU

Teraz czas na coś całkiem innego niż powyższa propozycja. Książka o wielkich emocjach, więzach rodzinnych i wybieraniu, co jest ważniejsze w naszym życiu.
Jedno jest pewne: nie ma istot nadprzyrodzonych, to jest zwykła - niezwykła powieść. Nic Was nie przestraszy. Najwyżej uronicie kilka łez nad losem bohaterów, gdyż zakończenie jest tragiczne. Jednak cała książka jest mieszanką chwil wesołych, zabawnych i poważnych.
Niczego nie brakuje. Tylko czytać!
Okładka książki Papierowe miasta
3. PAPIEROWE MIASTA

Ostatnio znów obejrzałam film na podstawie tej książki mojego ulubionego autora, czyli Pana Zielonego. Chcę tę książkę czytać i czytać cały czas od nowa. Podchodzi trochę pod uzależnienie, ale ta książka jest tego warta! Zawarte w niej jest tyle wartościowych rzeczy, a cała sprawa związana z poszukiwaniem Margo jest genialna. To, co bohaterowie robią, a szczególnie Quentin i jego poświecenie jest przedstawione w najdoskonalszy sposób.

Okładka książki Nostalgia anioła
4. NOSTALGIA ANIOŁA

Znowu całkiem inna kategoria. Można powiedzieć, że ta książka jest jedyna w swoim rodzaju. Przynajmniej ja nie znam podobnych. jednak ta powieść mnie urzekła tym, że przedstawiała wszystko od drugiej strony. Dziewczynka z zaświatów próbuje przekazać rodzinie w jaki sposób straciła życie i kto do tego doprowadził. Nie można wymazać tej książki z pamięci. A poza tym jest film, więc zestaw 2 w 1 na pochmurne wieczory odpowiedni.
Okładka książki Oddam ci słońce
5. ODDAM CI SŁOŃCE

Po ponurej i trochę przerażającej historii z książki pod tytułem "Nostalgia Anioła" czas na wielką ilość słońca. A przynajmniej tytuł informuje nas o promieniach słonecznych i cieple. Opowieść o losach Jude i Noaha to też kilka pochmurnych dni, jak w życiu każdego człowieka, ale styl autorki sprawia, że towarzyszy nam uśmiech i kibicujemy bohaterom w zrozumieniu siebie.










A Wy co czytacie w jesienne wieczory? Piszcie!

2016-10-06

RECENZJA #Dzień, który zmienił wszystko

Okładka książki Dzień, który zmienił wszystko
Autor: Catherine Ryan-Hyde
Tytuł: Dzień, który zmienił wszystko
Tytuł oryginału:When I Found You
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 420
Wydawnictwo: Jaguar
lubimyczytac.pl


OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Drugiego października Nathan wybrał się na polowanie na kaczki. Nic nie wskazywało na to, że wydarzy się coś szczególnego. Jednak jego pies wygrzebał w kupce liści przemarznięte niemowlę. I tak oto drugi października stał się ważną datą w życiu Nathana. Można rzec, że najważniejszą.
Po piętnastu latach na progu jego domu stanęła stara kobieta z młodym chłopakiem. W pewnym sensie historia zatoczyła koło i Nathan postanowił zaopiekować się nastolatkiem. Nie było to łatwe zadanie, gdyż chłopak sprawiał problemy wychowawcze oraz sceptycznie nastawiony był do życia. 
Czy Nathan sobie poradzi? Czy pomoże chłopakowi stanąć na nogi i zacząć wszystko od nowa?
Nie wolno zabraniać ludziom dążyć do spełniania marzeń wyłącznie dlatego, że nie pasują do naszych. Nie można nikomu dyktować do czego powinien dążyć.
Catherine Ryan-Hyde; Dzień, który zmienił wszystko

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 9.
Mimo że postawiłam tak wysoką ocenę książce, jestem na nią obrażona i zła za to, co miało miejsce na kartkach tej powieści. Nikt nie powinien mieć takiego życia, jakie spotkało Nata!
Lecz jest również druga strona medalu: Catherine Ryan-Hyde uczy czytelnika, co jest najważniejsze, doprowadza do stanu melancholijnego oraz wzruszenia. Nie owija niczego w bawełnę. Pokazuje rzeczywistość taką, jaka jest. Nic nie ukrywa, nie kłamie. I podobnie jak w poprzedniej książce ukazuje miłość i wsparcie bliźniego.

Nathan darzył swojego podopiecznego wielką dawką miłości. Prawdopodobnie największą z możliwych. Uczucie nie docierało jednak w pełni swojej okazałości do młodego Nata. Podobnie jak promienie słoneczne w części odbijało się. Jednak zawsze pozostawała część, która przechodziła przez wszystkie warstwy atmosfery i docierała do chłopaka. Właśnie dzięki temu oboje potrafili walczyć o lepsze życie dla siebie nawzajem.
Większość ludzi woli sądzić, że ich uprzedzenia wynikają bez reszty z winy osoby, do której je czują, i ta pokrętna logika wydaje się im rozumna. Ja jednak nie widzę w tym ani krztyny sensu. To jakby powiedzieć, że Twoją winą jest, że cię zastrzeliłem, ponieważ pistolet był wymierzony w ciebie. Takie podejście zupełnie nie bierze pod uwagę osoby celującego. Niemniej to popularna perspektywa. Zapewne dlatego, że prostsza. Uwalnia ludzi od ciężaru autorefleksji".
Catherine Ryan-Hyde; Dzień, który zmienił wszystko
Uwaga, akapit o marzeniach! Proszę zapiąć pasy i startujemy!
Jak już pewnie wiecie, jestem zakochana w marzeniach. A "Dzień, który zmienił wszystko" pośrednio skupiało się na drodze młodego człowieka do spełnienia jedynego prawdziwego marzenia. Zostać bokserem. Już od najmłodszych lat ta sprawa zajmowała pewną część w chłopaku i rosła z roku na rok. To jest takie niesamowite! Najlepsze z tego wszystkiego było to, że Nathan wspierał chłopaka. Nie był jego biologicznym ojcem, ani nie łączyły ich więzy krwi. Jednak mężczyzna starał się być prawdziwym tatą. Każdy potrzebuje właśnie takich rodziców, wspierających całym sercem zawsze i bez końca.

Książka była podzielona na 8 głównych części, a każda z nich na mniejsze fragmenty z odpowiednim tytułem i datą. Wszystko idealnie uporządkowane oraz dokładne podziały.
Emocje i uczucia we mnie, jako czytelniku zmieniały się co chwilę, jednak wszystko było doskonale wyważone. Niczego za dużo, ani za mało. Jednak to nie pomogło. Znowu autorka sprawiła, że się rozkleiłam. Ostatnie dwie części czytałam ze łzami w oczach. Byłam zarazem dumna z wyborów bohaterów i przerażona, tym co nadejdzie za kilka stron (i nie mówię tu o zakończeniu książki, tylko o zbliżających się wydarzeniach na najbliższych stronach).

Oczywiście nie zabrakło w książce autorstwa Catherine Ryan-Hyde różnorodności w charakterach i osobowościach bohaterów. Pełni spokoju, nadpobudliwi, chciwi, przyjacielscy, uprzedzeni. Cała gama, jaką oferuje nam ludzkość nawet w życiu codziennym. I również znalazłam osobę, którą darzyłam negatywnymi uczuciami (jakby mogło być inaczej?). Najpierw robiła dobre wrażenie *Tak, będę Cię kochać takiego, jakim jesteś i nic tego nie zmieni. co moje to Twoje i na odwrót*. A potem pojawił się Nat i *O tym nie rozmawialiśmy!, nie zgadzam się na jego pobyt w naszym domu, co ty sobie myślisz? Przecież Cię kocham*. (powyższe linijki to tylko przedstawienie sytuacji moimi własnymi słowami, a nie cytaty z tekstu) Nie lubię takiej zmienności i to nieuwarunkowanej niczym. Yhh, dobra kończę już...

Podsumowując: "Dzień, który zmienił wszystko" to na prawdę dzień, który wszystko zmienia tak samo u bohaterów książkowych jak u czytelnika. Warto przeczytać!

Czy to dalej jest recenzja? Wydaje mi się, że skupiłam się na innych sprawach niż zazwyczaj. A Wy co o tym sądzicie? Czytaliście już tę książkę?


2016-10-04

RECENZJA #Nie pozwól mi odejść


Autor: Catherine Ryan-Hyde
Tytuł: Nie pozwól mi odejść
Tytuł oryginału: Don't Let Me Go
Tłumaczenie: Małgorzata Żbikowska
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Jaguar
lubimyczytac.pl




OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

W bloku mieszczącym się w jednej z dzielnic Los Angeles mieszkają ludzie, którzy pod wpływem nagłych wydarzeń postanawiają się zjednoczyć i zorganizować. Wszystko za sprawą dziewięcioletniej Grace, której mama jest narkomanką i nie potrafi się nią zająć. Sąsiedzi postanawiają zapewnić jej jak najlepszą opiekę, wiedząc, że to będzie trudne zadanie, a opieka społeczna nie patrzy na to przychylnym okiem.
Dlaczego siedzisz na schodach?
(...)
- Chodzi o to, że jeżeli będę siedziała w domu, nikt się nie dowie, że mam kłopoty i nikt mi nie pomoże.
Catherine Ryan-Hyde; Nie pozwól mi odejść

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 9.
Ta książka jest niesamowita! Ostatnio wypożyczam książki, biorąc je z przypadkowych półek, bo nie mogę się zdecydować, co chcę czytać. Podchodzę wybieram pierwszą lepszą i dopiero w domu czytam, o czym jest. I własnie takim sposobem trafiłam na tę cudowną książkę. Mam szczęście, bo pewnie ominęłabym ją szerokim łukiem. Okładka jest przygnębiająca - zwiastuje masę problemów w książce, a ja potrzebowałam czegoś wesołego. Ale ta okładka mnie zmyliła, gdyż książka jest pełna humoru i radości. Nie brakuje poważnych fragmentów, mądrości życiowych i szczerych rozmów, jednak są one bardzo pozytywne i motywujące.

Mieszkańcy bloku założyli swój własny klub wsparcia. Może nie był tak nazwany i tylko pośrednio sobie okazywali pomoc, ale to działało. Każdy człowiek potrzebuje się wygadać, nawet przed obcym. Po takiej rozmowie powietrze samo chce opuścić płuca. Czujemy się lekko, jak piórko unoszące się na powietrzu. Gdy odbywały się te spotkania każdy z uczestników opowiadał o swojej przeszłości. Uwielbiałam te fragmenty, gdyż jak powszechnie wiadomo, lubuję się w retrospekcjach. A tu taj było aż ... chwilka liczę ... sześć osób, które mogą się wypowiedzieć na temat swojej przeszłości! Jak da mnie raj.
- (...) Nic nie jest bardziej groźne od słów.
- To głupie. A broń? Broń może zabić.
- Tylko ciało - odparł Billy. - Ale nie duszę. Za to słowa mogą zabić duszę.
Catherine Ryan-Hyde; Nie pozwól mi odejść
Billy kojarzył mi się cały czas z Wielkomiludem (BFG). Nie wiem dlaczego, ale nie mogłam go sobie inaczej wyobrazić. Obok Grace to właśnie on był najlepiej i najbarwniej opisany. Zaprzyjaźnił się z dziewczynką i pod jej wpływem pokonywał swoje lęki, a przede wszystkim agorafobię, czyli lęk przed dużymi przestrzeniami. A ja myślałam, że ta choroba to lęk przed pająkami... Błąd życia.
Billy miał trzydzieści parę lat! Z opisów wywnioskowałam, że ma trochę więcej, ale coś mi nie pasowało. Poza tym Billy co chwilę wywoływał zamęt w mojej głowie. On naprawdę tańczy? Nie widział swojej twarzy przez kilka lat? Nie wychodzi z mieszkania odkąd się wprowadził? Nie, to niemożliwe, a jednak. A jeszcze na dodatek to on, jako jedyny z bohater sypał mądrościami jak z rękawa. Ale to nie były nudne zasady i reguły, tyko dopingujące do działania zdania. 
O Aniele, polubiłam go, jak nikogo innego!

Narkotyki w tej książce pojawiały się czasem i wydawało mi się, że chodzą własnymi ścieżkami obok bohaterów. Akcja nie skupiała się na tym jak uratować mamę Grace od nałogu i sprawić by przestała szukać używek w swoim otoczeniu. Bohaterowie starali się ochronić Grace przed tym nałogiem i jego skutkami. Dziewczynka musiała szybko dorosnąć i stawić czoło przeciwnościom.
A jak już jesteśmy przy narkotykach i mamie Grace to powiem trochę o tej kobiecie. Współczułam jej. Nie potrafiła sobie radzić sama i nie potrafiła walczyć. Potrzebny był dosłownie wielki cud, żeby coś się zmieniło. Yhh, żal mi było tego, w jaki sposób żyje.

Podsumowując: Nie można przejeść obojętnie obok "Nie pozwól mi odejść". Obowiązkowa lektura dla każdego!

2016-10-01

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *Promyczek - film*

Hejka!
Dziś zmieniam pracę na reżysera filmu pod tytułem "Promyczek" na podstawie powieści Kim Holden. Podobnie jak w przypadku Czerwonej Królowej zajmę się poszukiwaniem idealnej obsady.

Jeśli chcecie dołączyć poniżej są zasady zabawy!
Zasady:
1. Czytamy książkę
2. Decydujemy się na napisanie posta/ nagranie filmiku: Tak, to jest własnie to!
3. Szukamy odpowiednich aktorów, chyba że są już w naszej głowie.
4. Piszemy dlaczego właśnie oni (dodatkowo)
Kamera! Akcja!

1. Promyczek/Kate - Chloë Grace Moretz
Główna bohaterka ma trudną rolę do odegrania. Musi być cały czas pozytywnie nastawiona. Uśmiech na twarzy powinien jej ciągle towarzyszyć i być naturalny. Na tym kończy się ta trudna część. Wiadomo, że wielkim wysiłkiem jest zachować szczęście oraz chęć do działania, gdy trzeba powtórzyć ujęcie.
Jednak uważam, że aktorka znana z filmu "Zostań, jeśli kochasz" podoła swojemu zadaniu.
źródło

2. Gus - Jamie Blackley
Z tego samego filmu ("Zostań, jeśli kochasz") wybrałam aktora - muzyka. W sumie to najpierw go wybrałam, ale nie ważne... To jest prawdziwy Gus. Widzicie to samo, co ja? Trochę rozjaśni się mu włosy i będzie idealnie. Potrafi grać na gitarze, jak przyjaciel Promyczka i zapewne na scenie czuje się równie dobrze. Poradzi sobie!
źródło

3. Keller - Liam Hemsworth
Ojej, to będzie cudowny film. Te wszystkie wzruszające sceny z jego udziałem, których na pewno nie zabraknie zapadną na długo w pamięci każdego widza. Już widzę scenę w aptece albo na koncercie. Doskonały wybór, jak dla mnie.
źródło
4. Clayton - Alberto Rosende
Simon Alberto przypomina aparycją Claytona. (przynajmniej w mojej wyobraźni) Okulary, koszula i od razu może wchodzić na scenę!
źródło

5.  Shelly - Shailene Woodley
Ale się złożyło - i aktorka i jej bohaterka mają taki sam początek imienia. #magia
Nieśmiała, poznająca życie bohaterka. To ma obowiązek się udać!

 źródło


Tym razem nominuje kilka osób, jeśli chcecie dołączyć do zabawy to proszę bardzo, ale nie jest to obowiązkowe :)
(możecie wybrać jakąkolwiek książkę)
Aktorów już wybrałam i jak dla mnie perfekcyjnie pasują do swoich ról.  Ja chcę teraz, już, jak najszybciej obejrzeć ten film!
Czytaliście "Promyczka"? 
Może macie inną wizję obsady.
Piszcie w komentarzach!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka