2016-10-31

OPOWIADANIE - Mia i John

Hej!
Halloween - kto się cieszy z dzisiejszego święta? Wiadomo jest kontrowersyjne, jak wszystko w dzisiejszych czasach, ale jest. To najważniejszy fakt.
Specjalnie na dzisiejszy dzień pisałam to opowiadanie i jak możecie się spodziewać, jest ono kontrowersyjne. Musiałam się dokładnie wpasować w tematykę ^^
Mimo wszystko proszę Was o szczerą opinię w komentarzach!
Zapraszam!

***
Nadszedł wreszcie ten dzień. Cały rok czekałam, odliczałam dni. Teraz zostało tylko kilka godzin. Gdy nadejdzie wieczór, będę mogła znowu pokazać światu swoją prawdziwą sylwetkę. Siebie taką, jaką jestem naprawdę. Bez żadnych obszernych bluz z kapturem, długich spodni oraz ton makijażu na twarzy.

Każdy kolejny dzień szkoły przynosi mi wiele trudności. Nie mam na myśli nauki, ale przebywanie z ludźmi. Większość z nich nie akceptuje mojego wyglądu. Każde spojrzenie jest przesiąknięte współczuciem i obrzydzeniem. Nie lubię tego, więc się ukrywam, a to z zasady nie jest łatwe.

Siedząc dziś w ostatniej ławce w szkole, usłyszałam rozmowę Mirandy i Johna, a bardziej monolog chłopaka skierowany w stronę dziewczyny. Oczywiście tematem byłam ja, jakby inaczej. Przez te kilka lat nauki w szkole powinnam się przyzwyczaić do tego typu rozmów za moimi plecami i plotek o życiu, jakie toczę. Jednak jest to niewykonalne i bolesne. Wypowiadane przez nich słowa uderzały prosto w moje serce i raniły je. Bałam się, że wybuchnę płaczem albo, co gorsza, krzykiem. Uratowała mnie wyobraźnia. Zaczęłam knuć zemstę. Wymyślałam przeróżne scenariusze, jedne bardziej drastyczne inne straszne aż doszłam do śmiesznych. Z tych rozmyślań wyrwał mnie dzwonek oznaczający koniec lekcji. Bez zastanowienia wybiegałam ze szkoły i pobiegłam w stronę domu. Wreszcie!

źródło
W pokoju czekały już przygotowane rzeczy na dzisiejszą noc. Zrzuciłam wory, w które byłam przyodziana i założyłam czarną, prostą, bez żadnych zdobień sukienkę z odkrytymi plecami. Blizna ciągnąca się przez długość całego kręgosłupa będzie połyskiwała niesamowicie w poświacie księżyca. Nie mogłam odebrać sobie tego dopełnienia stroju i go zakryć.
Zmyłam maskę codzienności, która do mnie w ogóle nie pasowała. Brzydziłam się nią.
Od razu uśmiech pojawił się na mojej twarzy i poczułam się całkowicie wolna. Przeglądając się w lustrze, widziałam kasztanowe włosy, które spadały luźno na moje ramiona. Wiły się jak nieposkromione węże gotowe do ataku. Makijaż również był nieprzeciętny oraz straszny. Wreszcie mogłam się wykazać swoim talentem artystycznym, spoczywającym gdzieś w głębi mnie. Byłam zadowolona z efektu, jaki udało mi się osiągnąć. Mogę ruszać na podbój świata!


Wyszłam na ulicę, która już zapełniała się przez dzieci z rodzicami lub starszym rodzeństwem. Wszyscy mieli na sobie stroje wampirów, czarownic lub kościotrupów. Nikt nie wykazał się inwencją twórczą – przecież gama strojów na Halloween jest bogata, wystarczy się wysilić. Lepiej zrobić zakupy na ostatnia chwilę i zadowolić swoją pociechę na ten jeden wieczór. Przewróciłam oczami i wmieszałam się w tłum. Szłam przed siebie ciesząc się, że nie jestem obiektem drwin i litości. Zobaczyłam z daleka kilku znajomych, którzy tak jak ja traktowali ten dzień, jak święto. Pomachałam im z daleka. Naprawdę warto czekać na ten jeden wieczór. Próbując zorientować się, gdzie udało mi się dotrzeć zauważyłam, ze stoję na wprost domu Johna. Od razu do głowy wróciła mi dzisiejsza lekcja. Czemu by nie skorzystać z okazji na miłą rozmowę? Może i symboliczne cukierki będą? Ta nagła myśl, wydała się być kojąca i zarazem zabawna.

Postanowiłam wykazać się swoimi zdolnościami i sprawić, że John zmieni swoje podejście do mnie albo przynajmniej się przestraszy. Ten plan bardzo mi się spodobał. Idealnie wpasowywał się w nastrój obecnego święta.

Wspięłam się na drzewo, którego jedna z gałęzi sięgała na balkon połączony z pokojem Johna. Idealnie. Stojąc już przed drzwiami balkonowymi, otrzepałam się z liści i zapukałam głośno w szybę. Przybrałam dla lepszego efektu minę osoby nieświadomej swoich czynów i pragnącej zemsty. (Spotkania z Zombie uczą bardzo wiele pożytecznych rzeczy.) Wypatrywałam jakiegokolwiek ruchu ze strony chłopaka. Roześmiałam się, widząc jego przerażone oczy, wystające z pod koca. Bezcenne.

źródło
- Musimy porozmawiać. – Krzyknęłam, mając nadzieje, że jednak otworzy drzwi i mnie wpuści do środka. Nie wykonał jednak żadnego ruchu. Mogłam się tego spodziewać. – Nic ci nie zrobię. Jestem Mia, chodzimy razem do klasy. 10 minut i spadam. – kontynuowałam.

Chyba podziałało, bo mój kolega z klasy wstał i drgając na całym ciele, zaprosił mnie do pokoju. Nie spodziewałam się, że wywołam na nim tak ogromne emocje, ale udało mi się wykonać plan. Rozglądnęłam się po pomieszczeniu i jedyne co dostrzegłam, ale też co mnie przygniatało swoją ilością, były plakaty. Sportowców, całych drużyn piłkarskich i lekkoatletycznych. Nie wiedziałam, że na tak małej powierzchni można zmieścić taki ogrom zdjęć swoich idoli i autorytetów.

Usiadłam na puchatym dywanie, jakby był moim własnym.

- No więc… Jestem Mia, ta którą obgadujesz zawsze i wszędzie. Myślę, że już kojarzysz. Wyglądam trochę inaczej, ale wreszcie prawdziwie. – powiedziałam to tak, jakby nic dla mnie nie znaczyło, chociaż było inaczej. Wysiliłam się nawet na uśmiech, który był niewypałem.

Mina na twarzy Johna była komiczna. Nie można tego inaczej określić. Czekałam aż się odezwie, zrobi coś, ucieknie - cokolwiek. Lecz chłopak stał cały czas przy balkonie i lustrował mnie swoim spojrzeniem.

- Mia… - Wreszcie coś z siebie wydusił.

- Dlaczego? Dlaczego ja? – wypowiedziałam te pytania wiedząc, że odpowiedz może być bolesna i niszcząca jeszcze bardziej.

źródło
- Chciałem zyskać tylko Twoją uwagę. Przez pierwsze tygodnie nie zwracałaś w ogóle uwagi na moje zachowanie. Zazdrościłem Ci tego, że potrafisz odseparować się od reszty i być ciągle silna. Chciałem Cię złamać, ale kolejne miesiące, gdy cięgłem te farsę były jeszcze gorsze. Nie potrafiłem… nie potrafię tego przerwać. Przepraszam. - mówiąc ostatnie słowo, odwrócił się tyłem do mnie, a jego ciało opanował spazmatyczny płacz.

- Jak mogłeś! – wstałam i podeszłam do niego, kontrolując się, żeby go nie uderzyć. – Nie radziłam sobie! Próbowałam to ignorować, ale twoje słowa ciągle mi towarzyszyły. Nieprzespane noce pełne łez i gniewu na samą siebie. Czy jestem winna temu, że się różnię od Ciebie, reszty uczniów i nauczycieli? Czy mogę to zmienić? Czy fajnie jest być przeciętnym? Nie! Ale to wszystko boli i zostaje na zawsze. Nie wymażę tego!

Podeszłam do drzwi, chcąc opuścić go i uciec jak najdalej to możliwe. Popatrzyłam w jego oczy mokre od łez i zeskoczyłam z balkonu jak sprawny kot. Usłyszałam tylko jego „przepraszam”, ale biegłam dalej nie potrafiąc się zatrzymać.

Dotarło do mnie, że zachowałam się jak małe dziecko, którym dawno już przestałam być. Nie dość, że przyszłam do niego niosąc zemstę, uciekłam po swoim wybuchu bez żadnego słowa. To było nieodpowiedzialne i głupie. Teraz tym bardziej nie będę mogła wrócić do szkoły. Wystawiłam się na pośmiewisko. Jednak cały czas jestem dumna z siebie, bo udało mi się zrobić coś, czego się bałam.

Wpadłam do domu i zamknęłam pospiesznie drzwi. Chciałam być sama. Jak najdalej od dźwięków mojej wolności, którą właśnie zepsułam.
Telefon leżący na biurku zawibrował i rozjaśnił ciemność spowijającą całą kuchnię.

Dziękuję, że pokazałaś mi prawdziwą siebie. Wiele to dla mnie znaczy. Tajemnice tworzą… Do zobaczenia w szkole!
J.


Przycisnęłam telefon do siebie i wybuchłam płaczem wymieszanym ze śmiechem.

Czekam na wasze opinie!

 Strasznego Halloween!

8 komentarzy :

  1. Świetne opowiadanie! Na prawdę bardzo ciekawe. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka tam miniaturka emocjonalna bardziej, nie opowiadanko. Nie za bardzo rozumiem motywację John. Obgadywał, bo Mia nie zwracała na niego uwagi? Przecież inne dzieci nie lubiły dziewczyny i ją odtrącały. Nikt nie chce akceptacji i zainteresowania outsiderów. A motyw zazdrości o umiejętność odcięcia, hmmm...

    Fajnie prowadzona pierwszoosobowa narracja. Czytelnik jest przekonany, że "przeżywa" świat niechcianej nastolatki! ;)

    "przerażone oczy, wystające z pod koca" :D Niefortunnie to brzmi, jakby John miał oczy niczym krab ze SpongeBoba ;> Całość na plus! Kim była Mia? Kotołaczką?

    Kultura & Fetysze (klik!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię :)
      Ogólnie pomysł na opowiadanie powstał nagle, z niczego. Jednak bardzo mi się spodobał, więc go opisałam. Sama nie do końca rozumiem zachowanie bohaterów, ale cii!

      Usuń
  3. Wciągnęłam się w to opowiadanie! Oczekiwałam jakiegoś niespodziewanego końca, jednak to też może być. W końcu to twoje opowiadanie!
    Spodobało mi się to, polubiłam charakter Mii przez te kilka minutek czytania.
    Wspaniały post, pisz takich więcej! :D
    http://nikasspace.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Na pewno ich nie zabraknie :)

      Usuń
  4. Ciekawe opowiadanie :) Mia wydaje się być bardzo tajemniczą osobą. Myślę, że ciąg dalszy mógłby być ciekawy ^^ /Klaudia

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka