2016-10-06

RECENZJA #Dzień, który zmienił wszystko

Okładka książki Dzień, który zmienił wszystko
Autor: Catherine Ryan-Hyde
Tytuł: Dzień, który zmienił wszystko
Tytuł oryginału:When I Found You
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 420
Wydawnictwo: Jaguar
lubimyczytac.pl


OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Drugiego października Nathan wybrał się na polowanie na kaczki. Nic nie wskazywało na to, że wydarzy się coś szczególnego. Jednak jego pies wygrzebał w kupce liści przemarznięte niemowlę. I tak oto drugi października stał się ważną datą w życiu Nathana. Można rzec, że najważniejszą.
Po piętnastu latach na progu jego domu stanęła stara kobieta z młodym chłopakiem. W pewnym sensie historia zatoczyła koło i Nathan postanowił zaopiekować się nastolatkiem. Nie było to łatwe zadanie, gdyż chłopak sprawiał problemy wychowawcze oraz sceptycznie nastawiony był do życia. 
Czy Nathan sobie poradzi? Czy pomoże chłopakowi stanąć na nogi i zacząć wszystko od nowa?
Nie wolno zabraniać ludziom dążyć do spełniania marzeń wyłącznie dlatego, że nie pasują do naszych. Nie można nikomu dyktować do czego powinien dążyć.
Catherine Ryan-Hyde; Dzień, który zmienił wszystko

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 9.
Mimo że postawiłam tak wysoką ocenę książce, jestem na nią obrażona i zła za to, co miało miejsce na kartkach tej powieści. Nikt nie powinien mieć takiego życia, jakie spotkało Nata!
Lecz jest również druga strona medalu: Catherine Ryan-Hyde uczy czytelnika, co jest najważniejsze, doprowadza do stanu melancholijnego oraz wzruszenia. Nie owija niczego w bawełnę. Pokazuje rzeczywistość taką, jaka jest. Nic nie ukrywa, nie kłamie. I podobnie jak w poprzedniej książce ukazuje miłość i wsparcie bliźniego.

Nathan darzył swojego podopiecznego wielką dawką miłości. Prawdopodobnie największą z możliwych. Uczucie nie docierało jednak w pełni swojej okazałości do młodego Nata. Podobnie jak promienie słoneczne w części odbijało się. Jednak zawsze pozostawała część, która przechodziła przez wszystkie warstwy atmosfery i docierała do chłopaka. Właśnie dzięki temu oboje potrafili walczyć o lepsze życie dla siebie nawzajem.
Większość ludzi woli sądzić, że ich uprzedzenia wynikają bez reszty z winy osoby, do której je czują, i ta pokrętna logika wydaje się im rozumna. Ja jednak nie widzę w tym ani krztyny sensu. To jakby powiedzieć, że Twoją winą jest, że cię zastrzeliłem, ponieważ pistolet był wymierzony w ciebie. Takie podejście zupełnie nie bierze pod uwagę osoby celującego. Niemniej to popularna perspektywa. Zapewne dlatego, że prostsza. Uwalnia ludzi od ciężaru autorefleksji".
Catherine Ryan-Hyde; Dzień, który zmienił wszystko
Uwaga, akapit o marzeniach! Proszę zapiąć pasy i startujemy!
Jak już pewnie wiecie, jestem zakochana w marzeniach. A "Dzień, który zmienił wszystko" pośrednio skupiało się na drodze młodego człowieka do spełnienia jedynego prawdziwego marzenia. Zostać bokserem. Już od najmłodszych lat ta sprawa zajmowała pewną część w chłopaku i rosła z roku na rok. To jest takie niesamowite! Najlepsze z tego wszystkiego było to, że Nathan wspierał chłopaka. Nie był jego biologicznym ojcem, ani nie łączyły ich więzy krwi. Jednak mężczyzna starał się być prawdziwym tatą. Każdy potrzebuje właśnie takich rodziców, wspierających całym sercem zawsze i bez końca.

Książka była podzielona na 8 głównych części, a każda z nich na mniejsze fragmenty z odpowiednim tytułem i datą. Wszystko idealnie uporządkowane oraz dokładne podziały.
Emocje i uczucia we mnie, jako czytelniku zmieniały się co chwilę, jednak wszystko było doskonale wyważone. Niczego za dużo, ani za mało. Jednak to nie pomogło. Znowu autorka sprawiła, że się rozkleiłam. Ostatnie dwie części czytałam ze łzami w oczach. Byłam zarazem dumna z wyborów bohaterów i przerażona, tym co nadejdzie za kilka stron (i nie mówię tu o zakończeniu książki, tylko o zbliżających się wydarzeniach na najbliższych stronach).

Oczywiście nie zabrakło w książce autorstwa Catherine Ryan-Hyde różnorodności w charakterach i osobowościach bohaterów. Pełni spokoju, nadpobudliwi, chciwi, przyjacielscy, uprzedzeni. Cała gama, jaką oferuje nam ludzkość nawet w życiu codziennym. I również znalazłam osobę, którą darzyłam negatywnymi uczuciami (jakby mogło być inaczej?). Najpierw robiła dobre wrażenie *Tak, będę Cię kochać takiego, jakim jesteś i nic tego nie zmieni. co moje to Twoje i na odwrót*. A potem pojawił się Nat i *O tym nie rozmawialiśmy!, nie zgadzam się na jego pobyt w naszym domu, co ty sobie myślisz? Przecież Cię kocham*. (powyższe linijki to tylko przedstawienie sytuacji moimi własnymi słowami, a nie cytaty z tekstu) Nie lubię takiej zmienności i to nieuwarunkowanej niczym. Yhh, dobra kończę już...

Podsumowując: "Dzień, który zmienił wszystko" to na prawdę dzień, który wszystko zmienia tak samo u bohaterów książkowych jak u czytelnika. Warto przeczytać!

Czy to dalej jest recenzja? Wydaje mi się, że skupiłam się na innych sprawach niż zazwyczaj. A Wy co o tym sądzicie? Czytaliście już tę książkę?


14 komentarzy :

  1. Recenzja to recenzja, o ile ty ją za taką uważasz ^^
    Książka za to totalnie nie w mojej tematyce ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzją nazywamy odzucia po przeczytaniu/obejrzeniu danego materiału. Z Twojego postu uczucia aż się wylewają, więc tak, to nadal jest recenzja :)
    Książka z pewnością ciekawa, ale na razie sobie ją odpuszczę.
    Pozdrawiam serdecznie!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz widzę tę książkę na oczy, ale mnie naprawdę zaintrygowała! Będę jej szukać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka jest bardzo fajna, miałam okzaje ją przegladać jednak tym cytatom nie mogę sie oprzeć :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trafisz na nią jeszcze kiedyś i przeczytasz :)

      Usuń
  5. Nie słyszałam o tej książce... Może kiedyś uda mi się ją przeczytać :)
    Pozdrawiam
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka wydaję się być swietnaa <3 :)
    Raczej ją niedługo zakupię :)
    A okładka wymiata ^^
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci są słodkie, więc okładka przyciąga z wielką siłą. Myślę, że historia Ci się spodoba :)

      Usuń
  7. Bardzo podobają mi się cytaty z tej pozycji :D
    Jak będę miała trochę wolnego czasu to chętnie po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka