2016-10-13

RECENZJA #Lato drugiej szansy

Autor: Morgan Matson
Tytuł: Lato drugiej szansy
Tytuł oryginału: Second Chance Summer
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 450
Wydawnictwo: Jaguar
opublikowane na: lubimyczytac.pl








OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Taylor nie wyróżnia się niczym, można powiedzieć, że jest przeciętną osobą, ale i tak między nią i jej rodzeństwem wykształtowała się wielka przepaść. Jej rodzina postanawia spędzić wakacje w domku letniskowym, którego nie odwiedzali przez pięć lat. Nie da się jednak odłączyć przeszłości od teraźniejszości i przyszłości przez co Taylor musi odnaleźć prawdziwą siebie i swoich dawnych przyjaciół. Tylko czy to ciągle przyjaźń, czy okaże się, że pojawiają się inne emocje i uczucia?
Nieważne, co się stanie, gwiazdy nigdy się nie zmieniają. A jeśli się kiedyś zgubisz, a twój bezcenny GPS trafi szlag, powiedzą ci, gdzie jesteś. A potem zaprowadzą cię do domu.
Morgan Matson; Lato drugiej szansy

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 8.
Szczerze - nie przeczytałam opisu, nie znałam autorki, wzięłam po prostu pierwszą książkę z półki w bibliotece. Rzadko dokonuje takich rewolucji, ale w tym wypadku absolutnie mi się udało. Pomimo nieciągłości "Lato drugiej szansy" bardzo przypadło mi do gustu.

W książce przewijał się wątek choroby, a śmierć cały czas unosiła się nad rodziną. Czekali aż nadejdzie, mając ciągle nadzieję, że może sobie zapomni. Niestety cały czas kojarzyło mi się to z "Ostatnią piosenką". Choroba dotknęła ojca, który jest głową rodziny podobnie jak w powieści Nicholasa Sparksa. Chyba doszłam do tego porównania przez to, że czytałam te książki jedną po drugiej. Ale teraz zawsze będą to książki, która będą  mi się kojarzyć ze sobą. Nie wyobrażę ich sobie oddzielnie tylko zawsze razem. Jednak "Lato drugiej szansy" to nie tylko przebieg choroby.
Teraz była tutaj dokładnie tak samo jak dawniej, poza tym, że wszystko się zmieniło.
Morgan Matson; Lato drugiej szansy
Tytuł tak doskonale odzwierciedla fabułę książki, że wydaje się to niemożliwe. Taylor przez te pamiętne pięć lat straciła najbliższą przyjaciółkę i kolegę. Jej rodzina też potrzebowała odbudowy i szczerych rozmów. Jednak jak tego dokonać tylko w jedne wakacje? Wystarczy przeczytać "Lato drugiej szansy".

Denerwowało mnie w Taylor tylko jedno. A niestety była jej to charakterystyczna cecha. Ona cały czas uciekała. Nie tyle fizycznie - z domu, ze szkoły, ale również psychicznie - przenosiła się ze złego świata do innego alternatywnego wymiaru w swojej głowie. Racja, walczyła z tą wadą, ale (obowiązkowy element - "ale") dlaczego nie miała tak silnej woli, żeby się powstrzymać. Chociaż jeden raz. To już by była pewna motywacja, krok w przód. Szkoda, że nie skorzystała z tej szansy.

Taylor i Henry byli dla siebie stworzeni. Nie było opcji, żeby zostali rozdzieleni. Nie ważne co się stało pięć lat wcześniej, bo to już było i nie można tego zmienić. W sumie i tak wszystko się wyjaśnia dopiero pod koniec, więc nie można mieć do nikogo żalu. Tak bardzo chciałam, żeby połączyli się jak najszybciej to możliwe, gdyż pasują do siebie idealnie. Jednak ucieczki Taylor i jej brak zaufania nie pomogły. A szkoda... Lecz nie jest tak źle, bo inni bohaterowie postanowili interweniować.

Podsumowując: "Lato drugiej szansy" to książka przesycona wakacjami, ale też emocjami. Może do jesieni nie pasuje zbyt dobrze, ale można stworzyć w wyobraźni obraz upalnego lata i osiągnie się pożądaną atmosferę :)

Zaczytanego!

26 komentarzy :

  1. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale jestem jej bardzo ciekawa. Lubię pozycje w takich klimatach, może kiedyś się z nią zapoznam. ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tematyka interesująca, więc będzie się miło czytało :)

      Usuń
  2. Dla mnie była to jedna z bardziej nijakich książek jakie czytałam :( Nie skończyłam jej nawet, a rzadko to robię. Już lepiej mi ukończyć kiepską książkę niż takie coś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Morgan Matson jest autorką "Aż po horyzont", które swego czasu tak chwaliłam :)
    Możliwe, że sięgnę i po "Lato drugiej szansy".
    Btw, czy tylko ja uważam, że te okładki są przepiękne? <3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam. :D
      Sądzę, że ta książka w takim razie też Ci się spodoba.
      Zgadzam się co do okładek ^^

      Usuń
  4. O kurcze ksiązka mi sie bardzo spodobała, nie miałam styczności z tą autorką :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię książki Morgan Matson - z przyjemnością po nie sięgam. Mam nadzieję, że kolejne jej powieści będą wydawane w Polsce - czekam na "The Unexpected Everything" :D
    Pozdrawiam cieplutko!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na razie pierwsza książka autorki czytana przeze mnie, ale mam nadzieję że inne też poznam. Kolejna w wersji polskiej też się przyda :)

      Usuń
  6. Pierwsze słyszę - i o tej książce, i o autorce - ale widzę, że chyba warto się z nimi zapoznać. :)
    Pozdrawiam,
    Hon no Mushi

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś ostatnio same smutne książki albo czytam, albo wypożyczam, albo ktoś poleca :D Zapiszę ją sobie, ale na razie potrzebuję czegoś niezwiązanego z żadną chorobą. Taak czeka na mnie co najmniej jedna książka z taką tematyką O>o

    Buziaki
    coraciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba nie dla mnie, tym bardziej, że "Ostatnią piosenke" mam już za sobą, a twierdzisz, że są bardzo podobne ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapisze sobie tytuł i postaram sie ją przeczytać w wakacje 2017 :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odległe plany, ale wakacyjna książka na wakacje :P

      Usuń
  10. Może przeczytam ją w kolejne lato :D Teraz czas na coś zimowego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow! Super, że Ci się ta książka tak spodobała.
    Może kiedyś przeczytam :)
    http://nikasstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że Ci też się spodoba :)

      Usuń
  12. Jakiś watek tajemnicy, romansu i rodzinny wskazuje na to, że książka mogłaby mnie zainteresować :)
    Do tego okładka jest baaardzo zachęcajaca :)
    Pozdrawiam
    Na planecie Małego Księcia

    OdpowiedzUsuń
  13. Oceniłam tę książkę podobnie. Podobała mi się i kibicowałam bohaterom do samego końca. Też uważam, że pasowali do siebie idealnie. Przyznaję się, że gdyby nie okładka, to nie sięgnęłabym po ten tytuł. :D

    Pozdrawiam,
    Book Prisoner! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka genialna. Przyciąga wzrok, ale wnętrze jeszcze lepsze :)

      Usuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje mi szczęścia? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje opinie i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka