2017-01-31

NB - NEW BOOKS (luty)

Hej!
Wielki powrót zapowiedzi nastąpi właśnie teraz! Czary mary, abrakadabra, bęc! Tak wielką ochotę miałam na pisanie zapowiedzi co miesiąc, ale gdy się zabierałam za ten temat albo nie wiedziałam co wybrać, albo miałam opóźnienie. Dosłownie nie mogłam się zebrać w sobie! Ale myślę, że uda mi się wrócić do regularności w przyszłych miesiącach.
Teraz zapraszam na zapowiedzi na miesiąc luty!


Tytuł: Coś o tobie i coś o mnie
Autor:Julie Buxbaum
Premiera: 01.02.2017
OPIS:
Po śmierci matki Jessie musi opuścić przyjaciół i dom w Chicago, ponieważ jej ojciec powtórnie się ożenił – z bogatą hollywoodzką producentką. Dziewczyna przeprowadza się do Los Angeles i zamieszkuje w bezosobowym pokoju gościnnym, jednym z wielu w rezydencji Rachel i jej mało sympatycznego syna Theo. Jessie jest bardzo samotna, a sytuacji nie poprawia wcale fakt, że w ekskluzywnej prywatnej szkole, pośród dzieci bogaczy, czuje się zupełnie nie na miejscu. Nie ma przyjaciół, rówieśnicy się z niej wyśmiewają. Sytuacja zmienia się, gdy Jessie otrzymuje e-mail od chłopaka podpisującego się jako Ktoś/Nikt. Kontynuuje korespondencję – najpierw mailową, później na komunikatorze. Przez pierwsze trudne tygodnie szkoły, chłopak jest dla niej jedynym przyjacielem. . .

Tytuł: Był sobie pies
Autor: W. Bruce Cameron
Premiera: 01.02.2017
OPIS:
Wszystkie psy idą do nieba. . . chyba że mają niedokończone sprawy na ziemi. Nie tylko koty mogą żyć kilka razy.
Bailey to uroczy kundel, który po serii niefortunnych zdarzeń odchodzi z tego świata. Ku swemu zdziwieniu odradza się ponownie jako złotowłosy szczeniaczek i trafia w ręce ośmioletniego Ethana. Wkrótce stają się nierozłącznymi przyjaciółmi a Bailey dożywa szczęśliwej starości u boku chłopca w poczuciu, że spełnił swoje powołanie. Jednak jego misja dopiero się zaczyna, bowiem. . . odradza się w kolejnym wcieleniu. I w dodatku pamięta wszystko z poprzedniego życia! Czy uda mu się odnaleźć drogę do najlepszego przyjaciela i całkowicie poznać swoje przeznaczenie?


Tytuł: Bez szans
Autor: Mia Sheridan
Premiera: 01.02.2017
OPIS:
W upadającym górskim miasteczku Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości.
Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać. Dla Ten codzienność to nieustanna walka o własną godność. Zmagania z chorobą matki i ludzką nieprzychylnością wymagają od niej wyjątkowej siły. Oboje rywalizują o bilet do lepszego życia, który może otrzymać tylko jedno z nich. Ktoś odejdzie, ktoś zostanie. Czy po latach zdołają spojrzeć sobie w oczy, jeśli poświęcą miłość dla przetrwania?


Tytuł: Granice zła
Autor: Lucy Griffiths
Premiera:07.02.2017
OPIS:
Sarah D'Villez jako nastolatka została uprowadzona, lecz udało się jej uciec od porywacza, który więził ją przez jedenaście dni. Wokół zdarzenia zrobiło się głośno, twarz Sarah pojawiała się w telewizji i na pierwszych stronach gazet. Dziś, po siedemnastu latach, nadchodzi wiadomość o zwolnieniu z więzienia sprawcy porwania. W obawie, by znów nie znaleźć się w centrum zainteresowania mediów, Sarah, nie informując o tym nikogo, postanawia wyjechać z Londynu i zaszyć się w małej wiosce w odległym zakątku Walii, zmieniając nazwisko i wygląd. Stara się odzyskać poczucie bezpieczeństwa w swojej idyllicznej kryjówce, nawiązując znajomości z sympatycznymi Walijczykami, wkrótce jednak zdaje sobie sprawę, że ktoś ją obserwuje, ktoś, kto najwyraźniej wie o niej bardzo dużo.
Ponownie przykłada lornetkę do oczu, kieruje ją w stronę spacerującej po wzgórzu dziewczyny i czuje, jak czerwone znamię na policzku pali go z podniecenia. Przeszywa go dreszcz zachwytu. W swojej kryjówce jest na tyle bezpieczny, że może bez pośpiechu chłonąć jej widok... I zastanawia się, nie po raz pierwszy od kilku dni, co może zrobić, żeby się do niej zbliżyć.

Te powyższe książki zaintrygowały mnie, gdy przeglądałam zapowiedzi. Tylko te. To chyba dobry znak - może uda mi się przeczytać je wszystkie w przeciągu lutego.
A jakie są wasze propozycje? Czego wyczekujecie najbardziej?

2017-01-28

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *książkowi przyjaciele i wrogowie*

Hejo!
Dziś wpadł mi do głowy taki trochę niecodzienny pomysł i od razu chciałam go zrealizować. Myślę, że Wam również się spodoba ta moja gromadka pomocników i przeciwników czytelnika.

ZAGINACZ KARTEK

To jest jeden z wrogów! Może niektórym nie przeszkadza, gdy podczas czytania zagnie się jedna strona - przecież to nie koniec świata, jednak gdy to są strony z połowy książki...Zgroza! Solidarność stron istnieje  i do tego jeszcze dochodzi psychologia tłumu: jak jedna się zagnie to druga i kolejna też - bo czemu nie.
Z drugiej strony taka zgięta strona to też bardzo przydatna zakładka. Nie trzeba szukać skrawków paragonów czy innych drobnych papierków, gdyż wszystko jest w komplecie.  
I teraz przypomniałam sobie o jednym dodatkowym rozwiązaniu, gdy już jedna kartka jest zagięta to dla czego nie zagiąć by drugiej i nie stworzyć dzieła wszech czasów.

PAN CHUSTECZKACZ

źródło
Teraz czas na przyjaciela. Wyobraźcie sobie, że czytacie smutną książkę, która powoduje u Was wodospad łez. Jednak co zrobić, gdy siedzicie wygodnie na fotelu i nie chcecie się Wam ruszyć nawet o milimetr, a chusteczki leżą na stole obok. Kto je nam poda? Trzeba wołać o pomoc, płakać na książkę, co na pewno będzie skutkowało rozmyciem liter albo poprosić Pana Chusteczkacza. Tak, ten osobnik już słysząc głos czytelnika, startuje do maratonu prosto ze swojej kryjówki w Waszą stronę. Ma w swoim domku przeróżne chusteczki: zapachowe, z obrazkami, białe, kolorowe, trójwarstwowe albo grube jak ściana i nieprzemakalne. Bogaty wybór!

ZAMYKACZ

Chcecie zmienić pozycję w trakcie czytania - żaden problem. Tylko co zrobić z książką, gdy nie wiadomo gdzie podziała się zakładka. Oczywiście jest sposób - zostawić ją otwartą w pobliżu fotela i usadowić się wygodnie. Tylko co będzie, gdy ona spadnie i się zamknie, a my jedyne co pamiętamy to wątek o pocałunku głównych bohaterów, który właśnie przeczytaliśmy. A strona? Rozdział? Kto nam w tym pomoże?
Oczywiscie trzeba liczyć na cud albo kartkować książkę do chwili, gdy znajdziemy odpowiednie miejsce.

ZABRUDZACZ

źródło
Oo, a to jest wróg numer jeden! 
Gdy już chce ci się wstać po kubek z herbatą to się okazuje, że musisz przy okazji rozlać połowę i niefortunnie kilka kropel spadnie na otwartą książkę. Nie jest to ogromny problem, gdy litery są czytelne, ale co zrobić kiedy te litery są rozmyte. W jaki sposób dowiedzieć się, o czym jest mowa w danym fragmencie? Czy bohaterowie dokonali czegoś ważnego? Czy to był zwykły opis przedmiotu? A jak ten przedmiot był istotny? Ach, tyle kłopotów!

PANI PODUSIA I PAN KOCYK

Gdy już nie ma żadnej pozycji, żadnego miejsca w domu, które jest wygodne i w miarę spokojne, należy sięgnąć po ostateczne rozwiązanie. Panią Podusię! Najlepiej wziąć ze sobą kilka jej sióstr. Jedna pod głowę, druga pod plecy, a trzecia zostanie użyta po to, żeby książka nie wrzynała się w nasz umięśniony brzuch. Gdy przyjdzie w odwiedziny jeszcze Pan Kocyk to wygoda i ciepło na pewno nas nie opuści na długi, długi czas.

PRZYSPIESZACZ CZASU

Czytasz stronę za stroną. Jeszcze jeden rozdział, dwa albo pięć. Przecież to tylko chwilka. I nastał koniec książki, a ty nie odwiedziłeś koleżanki, nie zrobiłeś zakupów albo zapomniałeś o ważnej wizycie. Jednak to jest nic w porównaniu z wiedzą, że bohaterowie żyją długo i szczęśliwie albo wróg został podstępnie pokonany.   
Pewnie gdzieś na uniwersytetach prowadzą badania na temat czasu. Czy on przyspiesza, czy zawsze minuty trwają tyle samo? Lecz czytelnicy wiedzą, że w książce czas biegnie szybciej niż Usain Bolt.

A Wy znacie innych przyjaciół lub wrogów? Piszcie w komentarzach - jestem bardzo ciekawa!
A może kiedyś chcecie kolejny, podobny post?
Zaczytanego!

2017-01-26

RECENZJA #Szpilki, Paryż i miłość

Autor: Paulina Wnuk-Crepy
Tytuł: Szpilki, Paryż i miłość
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Pascal
opublikowane na: lubimyczytac.pl

OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Julia to zwykła nastolatka. Nie wyróżnia się wśród innych i przede wszystkim nie ma aspiracji na bycie modelką. Lecz to właśnie ona ma taką szansę, po przypadkowym spotkaniu z agentką modową. Wyrusza do Paryża, gdzie poznaje smak sławy oraz walki o marzenia. Poznaje wiele osób, które pokazują jej drogę, którą ma się kierować. W którą stronę uda się Julia?

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 8.
Każdy spotyka się z modelkami. Może nie osobiście, ale pośrednio przez gazety, telewizję czy internet. Widzimy je na billboardach oraz w reklamach. Jednak nigdy nie zastanawiamy się jak wygląda ich praca, zachwycamy się tylko efekty. Książka autorstwa Pauliny Wnuk-Crepy pomaga odkryć tajniki tego zawodu.

Książka "Szpilki, Paryż i miłość" zaskoczyła mnie swoją naturalnością. Wszystkie wydarzenia i rozmowy wydawały się być wyciągnięte z życia codziennego. Dzięki temu kolejne rozdziały czytało się bardzo szybko, chcąc poznać bohaterów jeszcze lepiej i dokładniej. Aż do ostatnich stron... które pozostawiają czytelnika w zawieszeniu.
Modeling ma wiele pozytywnych aspektów, ale oprócz tego, jak w każdym zawodzie są też złe strony. Może nie jest ich dużo, ale w tej książce szczególnie one wychodziły na pierwszy plan. Niektóre z nich były dla mnie niezrozumiałe - bo jak można być aż tak zaślepionym wizją przyszłej sesji? Julia będąc nowicjuszką, była narażona na niechciane zachowania i propozycje. Manipulacja króluje w tym zawodzie, więc trzeba być silnym. A jaka była Julia?

Przyjaźń to najważniejsza wartość dla człowieka. Nie zabrakło jej również w Paryżu wśród tak wielkiej konkurencji i ambicji innych modelek. Niezmiernie ucieszyło mnie to, że Julia rzucona na głębokie morze, miała oparcie w zaufanych osobach.  Relacje miedzy bohaterkami były serdeczne i przeczuwałam, że to nie są tylko chwilowe znajomości.

Nie myślcie, że w Paryżu - stolicy miłości mogło zabraknąć tego silnego uczucia. Wykluczone! Niestety powstał trójkąt rozwartokątny i to nie równoramienny (lekcje matematyki zmieniają ludzi, ale myślę, że zrozumieliście moje artystyczne przedstawienie miłości). Jeden z kandydatów, wydawał się już od początku idealnie pasować do Julii, jednak dziewczyna nie odkryła tego tak szybko. A czas płynął nieubłaganie...

Książkę określę jako międzynarodową. Mimo że przeważał w niej język polski, to można było zlokalizować również multum zwrotów po francusku i angielsku. Pokazywało to, że modeling i całe jego otoczenie jest różnorodne. Pomaga to zaangażować się całkowicie w czytanie, przenieść się na chwilę do Paryża i zwiedzać.
Tak, zwiedzać. Paryż na razie jest  zapisany w moich odległych planach, jako miejsce do odwiedzenia by poznać cudowną architekturę i zabytki. "Szpilki, Paryż i miłość" oprócz pokazania świata modelek i mody, przedstawiało też te miejsca, które zaciekawią każdego turystę. Wycieczki bohaterów i barwne opisy tych miejsc przybliżyły mi rzeczywistość Paryża.

Podsumowując: "Szpilki, Paryż i miłość" to lekka i przyjemna książka odpowiednia na wieczór odpoczynku. Serdecznie polecam!

Dziękuję serdecznie wydawnictwu Pascal za możliwość przeniesienia się wraz z Julią do Paryża!

2017-01-24

RECENZJA #Stan nie! błogosławiony

Autor: Magdalena Majcher
Tytuł: Stan nie! błogosławiony
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Pascal
opublikowane na: lubimyczytac.pl






OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Pola tworzy szczęśliwe małżeństwo wraz z Jakubem. Najwięcej czasu poświęca na rozwój i poszerzanie zainteresowań. Nawet nie myśli o ciąży, dziecku ani jakiejkolwiek zmianie. Wielkie zaskoczenie wywołują dwie kreski na teście ciążowym. Jednak na tym nie koniec - Pola dowiaduje się, że dziecko może być ciężko chore. Musi podjąć wiele decyzji, w tym najważniejszą. Co dalej?


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 9.
Autorka zaskoczyła mnie pozytywnie. "Stan nie! błogosławiony" to książka realna i prawdziwa. Emocje i sytuacje, jakie otaczają bohaterów były dopracowane w 100%. Nie brakowało niczego. 
Cały czas mogłam towarzyszyć Poli w okresie ciąży. Czułam się jak cień, który zawsze jest obecny przy bohaterach. To było niesamowite, bo czytelnik (ja, a niedługo pewnie i wy) uczestniczył we wszystkim bez wyjątku. Nie był odrzucany, tylko zapraszany do jeszcze głębszego wejścia do fikcyjnego świata. Każde badanie, rozmowa z zgorzkniałą matką Poli, a nawet zakupy maluśkich ubranek.

Bohaterowie byli barwni, oryginalni i specyficzni (nie można pominąć mamy Poli). Polubiłam dosłownie wszystkich. Jednak najbardziej przypadła mi do gustu kochana babcia Aniela. Każdy chciałby mieć taką babcię, która gotuje przepyszne obiadki, zawsze wysłucha i jeszcze zaszczepi iskierkę radości. Była ona bardzo kochaną i ciepłą osobą, a Jakub nauczył się tego od niej i szerzył to w swojej nowej rodzinie. Natomiast Pola była wybuchowa, trochę niezdecydowana i przestraszona, ale miała oparcie w mężu. Zawsze trwali wspólnie, nigdy nie oddalili się od siebie. To było cudowne! (a niby idealne małżeństwa nie istnieją...)

Pola pozbawiona dobrych kontaktów z matką, nie wiedziała co ma robić, jak się zachowywać gdy pod jej sercem rozwija się nowe życie. Spadło na nią wiele kłopotów i trudności,  z którymi musiała się zmierzyć. Jednak nie miała wzorca. Współczułam jej i kibicowałam do samego końca. Przecież musiała być wytrwała! 
Rzadko zżywam się z bohaterami książek aż do tego stopnia, że przeżywam każde ich rozterki. Zakopana pod kocem z książką, zamartwiałam się i zastanawiałam, jaką decyzję podjąć. 

Tematem przewodnim jest ciąża Poli. Można zaobserwować zmiany w nastroju i wyglądzie bohaterki. Śledzenie całego procesu zmian zapoczątkowanych przez pojawienie się dziecka przypomina rzucanie zaklęcia i oglądanie jego efektów. Jest magiczne! Ale ta radość zostaje trochę podburzona przez podejrzenie o chorobie o nazwie Zespół Downa. Niby w szkole uczymy się podstawowych informacji - co pomaga zrozumieć diagnozę lekarzy, bo ich język jest trochę niezrozumiały, znamy cechy wyglądu takiej osoby, ale na tym koniec. W książce "Stan nie! błogosławiony" znajduje się wiele innych faktów, które pomogą zrozumieć chore osoby.  

Magdalena Majcher stworzyła niesamowitą powieść, która napawa optymizmem i chęcią działania. Traktuje o odwadze i niepoddawaniu się. Uważam, że to odpowiednie tematy, bo pomagają odkryć nam, czytelnikom, że warto dążyć do celu. A pomaga w tym nic innego jak MIŁOŚĆ. 
Styl autorki również jest perfekcyjny. Nie brakuje humoru, poważnych rozmów, luźnych opisów i retrospekcji. 

Podsumowując: Teraz zostało mi tylko polecić Wam książkę "Stan nie! błogosławiony". Czytajcie o zdarzeniach, jakie nawiedziły Polę w tym błogosławionym czasie!

Serdecznie dziękuję wydawnictwu Pascal za udostępnienie egzemplarzu recenzenckiego!

2017-01-21

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *kreatywny*

Hej, hej!
Czas biegnie tak szybko... U Was też? Jednak pamiętam o sobotnim "monologu" i mam dziś dla Was zaległy TAG, do którego byłam nominowana kilka lat świetlnych temu. Dziękuję autorce bloga Z miłość do książek za nominację - odwiedźcie również jej bloga!
A teraz zapraszam!

źródło
1. Książka, w której bohater/bohaterka ma kolorowe włosy.

"Zawsze stanę przy Tobie"  Gayle Forman. Moja pamięć fotograficzna przywołała mi okładkę książki, która przedstawia dziewczynę z różowymi/fioletowymi włosami. Nie mogłam lepiej trafić!

2. Książka, w której główny bohater/bohaterka potrafi śpiewać lub grać na jakimś instrumencie.

źródło
Kolejna książka Gayle Forman. Mia pochodząca z "Zostań, jeśli kochasz" cudownie grała na wiolonczeli, a jej ukochany Adam na gitarze.
Innym przykładem może być Ronnie z "Ostatniej piosenki" Nicholasa Sparksa, która darzyła wielką miłością muzykę oraz grała na fortepianie.

3. Książka, w której główny bohater/bohaterka się nie zakochuje.

Jak to się nie zakochuje? 
Miłość musi być wszędzie. Jednorożce, tęcza. To obowiązek. A tak na serio to jest sporo takich książek. Na przykład: "Ostatni dni Królika" albo "Dziewczyna z pociągu". Nie brakuje w nich miłości, ale nie ma ZAKOCHIWANIA SIĘ 
(Tadam!)

4. Książka, która oparta jest na podstawie bajki lub baśni.

"Czarownica" - jeśli dobrze pamiętam to najpierw był znany wszystkim film Disneya z Angeliną Jolie w roli głównej, a dopiero potem książka. Zdradzę Wam w sekrecie, że zarówno książka jak i film są na takim samym poziomie, dodatkowo papierowa wersja ma prześliczne liczne ozdobniki - ogromny plus!

5. Książka, w której główny bohater/bohaterka jest buntownikiem.

"Czerwona Królowa" - Mare , "Niezgodna" - Tris, chyba większość serii młodzieżowych skupia się na tym by ukazać główną bohaterkę, jako wielką buntowniczkę, która uratuje cały świat przed złem, a szczególnie źle prowadzoną polityką. (pst, pst: większą motywacją jest inność - inna krew, inne zdolności i predyspozycje - zawsze działa)

źródło

6. Książka, w której bohater/bohaterka ma dziwne imię.

Magnus - na początku imię tego zasłużonego Wysokiego Czarownika Brooklyn'u kojarzyło mi się z kimś strasznym. Naprawdę, myślałam, że to on będzie przewodził złej stronie mocy. Teraz nie wiem, dlaczego doszłam do takiego wniosku, ale to jest straszne... Przecież Magnus to najbardziej kochany Czarodziej jakiego widział świat!
Druga taka postać to król Dunkan z "Makbeta". Cały czas wyobrażałam sobie go, jako przywódcę kaczek. Kwak, kwak, kwak! Lektura od razu była zabawniejsza i powiem Wam, że Szekspir coraz bardziej mnie zaskakuje - pozytywnie!

7. Książka o skomplikowanym tytule.

Nie istnieją takie książki. Chyba, że: można napisać poradnik poświęcony tylko jednemu trudnemu zagadnieniu z fizyki bądź matematyki i opatrzyć go tytułem zajmującym całą okładkę. 
Uważam jednak, że tytuły książek powinny być w miarę krótkie, żeby można było je łatwo zapamiętać.   

8. Książka, która opowiada o kosmosie lub akcja dzieje się w nim.

"Marsjanin" Tytuł mówi sam za siebie. Ja chcę jeszcze raz przeczytać tę książkę! Albo nie. Chcę kontynuacji! (już pół roku umieszczam ją w każdym TAGU - muszę znaleźć coś równie dobrego - jakieś propozycje?)

9. Książka, po której postanowiłeś/postanowiłaś zmienić się na lepsze.

"Prawie jak gwiazda rocka". Amber zainspirowała mnie do tego by być jeszcze lepszą wersją samej siebie. Uważam, że jest to najlepsze, co można zrobić!

10. Nominacje, jednak inne niż wszystkie. Liczba osób nominowanych do TAGu musi być wielokrotnością liczby dwa.

2 x 3 = 6

2017-01-18

RECENZJA #Harry Potter i Przeklęte Dziecko

Autorzy: Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne i John Tiffany
Tytuł: Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Tytuł oryginału: Harry Potter and the Cursed Child
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
Seria: Harry Potter
Liczba stron:368
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Media Rodzina
opublikowane na: lubimyczytac.pl


OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Możemy wreszcie powrócić do świata magii i czarodziejów. A tam...
Albus zaprzyjaźnia się z Scorpiusem, o którym chodzą plotki, że jest synem Voldemorta. Ta przyjaźń nie podoba się Harry'emu, jednak czarodziej nic nie może z tym zrobić. Albus i Scorpius czują się przytłoczeni przez innych uczniów, a nawet niechciani. Cały czas towarzyszy im przeszłość związana z ich rodzicami. Chłopcy postanawiają zmienić bieg wydarzeń i przez to udowodnić, że zasługują na swoje nazwisko. Chcą zaskarbić sobie uwagę innych.
Historia młodego pokolenia pozwala wrócić czytelnikowi do Hogwartu i razem z nimi odkrywać tajniki magii oraz szkoły, która nigdy nie będzie spokojnym miejscem.
Oczywiście, że cię kochałem... wiedząc, że to wszystko się powtórzy... że swoją miłością spowoduję nieodwracalne szkody. Nie nadaję się do miłości... Zawsze, kiedy kochałem, krzywdziłem.
Joanne Kathleen Rowling; Harry Potter i Przeklęte Dziecko


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jedne do dziesięć na 8.
Nie będę czytać tej książki! W ogóle. Po co mi to? "Harry Potter" to zakończona seria. Nie ma potrzeby jej odgrzebywać i zaczynać od nowa. Przecież seria już się skończyła. Prawda? A do tego w formie dramatu - przecież to nie ma najmniejszego sensu. To własnie cały czas było w mojej głowie zanim otworzyłam książkę. Nie wiem, co ja sobie myślałam, ale byłam w ogromnym błędzie. Gigantycznym. To tak boli...

Nie tego spodziewałam się po fabule. Myślałam, że to będzie coś spokojniejszego, bez żadnych czarnych charakterów, ale teraz jak się nad tym zastanawiam to wydaje mi się to być niemożliwe. No bo jak? Przez siedem części był Voldzio i teraz ma zabraknąć zła? O nie! Jest znacznie ciekawiej.
Odkryłam na nowo uniwersum Harry'ego Pottera! Cieszę się z tego jak małe dziecko :)

Alternatywne rzeczywistości stanowią prawie całość książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko". W jednej wersji ktoś umarł, ktoś inny przeżył, osoby pozmieniały swoje funkcje i stanowiska w społeczeństwie. Wszystko wymieszane i wrzucone do jednego garnka.  Trochę podchodziło pod fanfiction, bo bohaterowie byli połączeni niekanonicznie, lecz przypadkowo albo innymi słowy, według wyobraźni czytelników.

Dramat. Hmmm. Zazwyczaj ta forma kojarzy nam się z lekturą, którą albo szybko pochłoniemy nic nie rozumiejąc albo nawet jej nie otworzymy. Ciężko się czyta dramaty. To też powoduje, że nowa odsłona Harry'ego Pottera nie kusi aż tak bardzo. Słowo dramat od razu nasuwa różne straszne rzeczy. Jednak czytając sztukę "Harry Potter i Przeklęte Dziecko" zdziwiłam się, gdyż forma była przystępna i w ponad dwie godziny pochłonęłam całość. Naprawdę, nie spodziewałam się tego. Aż zachciało mi się czytać lekturę w tej formie. Oby mnie ta pozytywna energia nie opuściła.

Albus i Scorpius odczuwają sławę rodziców.  Jednak nie potrafią się z tego cieszyć, bo ich życie jest wypełnione problemami. Współczułam chłopakom. Już myślałam, że wszytko będzie dobrze. Został tylko jeden akt (hello!) pogodzą się i koniec. A to właśnie tam akcja miała swoje epicentrum. Jeśli miałabym wybierać, wybrałabym czwarty akt, jako najlepszy z najlepszych.  Wzruszający, szybki, zaskakujący, niezmiernie wzruszający.
Ci, których kochamy, nigdy tak naprawdę nas nie puszczają, Harry. Pewnych spraw śmierć nie dotyka. Farby... wspomnienia... i miłości.
Joanne Kathleen Rowling; Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Teraz pozachwycam się nad wydaniem, a szczególnie okładką.  Żółty kolor i to gniazdo na środku niesamowicie do siebie pasują. Instagram zdominowały zdjęcia "Harry'ego Pottera i Przeklętego Dziecka" w towarzystwie jesiennych żółtych liści. Wszędzie to samo, ale czyż te dwie rzeczy nie pasują do siebie idealnie? Dodatkowo wnętrze okładki z częścią znicza jest takie przepiękne!

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" wbrew pozorom jest książką bardzo sentymentalną. Doskonałe dopełnienie serii znanej nam z dzieciństwa. Można odnaleźć różne połączenia z wydarzeniami z poprzednich części, a dalsze losy Złotego Trio, czyli Harry'ego, Rona i Hermiony przeplatane z historiami ich dzieci są cudowne. Można się tylko zachwycać nad tą książką. Nie ma chyba innej opcji. 

Rowling i jej współpracownicy wykonali dobra robotę. Pozazdrościć wyobraźni autorom!
Dlaczego nie mam możliwości obejrzenia spektaklu na podstawie książki na żywo? To jest takie przygnębiające! A jak na razie jest to jedyna rzecz, której pragnę po przeczytaniu książki.

Podsumowując: Jeśli znacie serię "Harry Potter" i lubicie ją,  nie zawiedziecie się na tej kontynuacji :) 

2017-01-14

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *LBA 8*

Hej!
Nowy rok zaczął się już dwa tygodnie temu, więc najwyższy czas, żeby przejść do uporządkowania mojego chaosu. Wierzcie mi jest olbrzymi!
Dziś przedstawiam Wam zaległą nominację do LBA. Dziękuję serdecznie klaudiw41 z bloga Książki, recenzje, czytelnicy. Wpadajcie do niej!

1. Czy masz taką książkę, która pomimo tego, że kiedyś uważałeś/aś ją za swoją ulubioną, całkowicie wyparowała z twojej pamięci?

Chyba nie, ale...
Uwaga skomplikowana idea filozoficzna!  Jeśli czytałam kiedyś książkę i wtedy była ona jedną z moich ulubionych, to na przestrzeni lat mogła ona zmienić swoje znaczenie i "wyparować" z mojej głowy. Ale pojawia się pytanie: jaka, w takim wypadku, była to książka? Profesor Trelawney, proszę o pomoc!


2. Wolisz kupować książki w księgarniach, czy też częściej zaglądasz do biblioteki?

Ja przeważnie odwiedzam biblioteki. Te półki przepełnione zakurzonymi książkami oraz woluminy z bogatą historią wypełnioną plamami i zagiętymi stronami przyciągają mnie do siebie siłą fizyczną (ale nie pytajcie którą, bo nie wiem). Uwielbiam nastrój panujący w bibliotece - cisza, dużo czasu, brak stresu. Genialne uczucie - polecam odwiedzić bibliotekę w swojej miejscowości! 

źródło

3. Jaka książka ma według Ciebie najpiękniejszą okładkę?

MARSJANIN - tylko to wydanie uznaję - filmowe jest ładne, jak to przystało na takie okładki, ale to cudo powyżej jest zbyt piękne, zbyt prawdziwe i zbyt urocze, żeby go nie kochać.
HARRY POTTER I PRZEKLĘTE DZIECKO - kolejna okładka stworzona do kochania!
W BLASKU GWIAZD - niebo, gwiazdy i ta dziewczyna - mogę się tylko zachwycać...

4. Czy w twoim gronie znajomych/rodziny są osoby czytające, czy raczej Twoje najbliższe otoczenie stroni od książek?

Pewnie, że cała moja rodzina czyta! Znajomych też próbuję zarażać albo tylko zachęcać (ta wersja bardziej pokojowa) Uwielbiam dyskutować na wszelakie tematy a szczególnie związane z książkami, więc potrzebuję do tego aktywnych słuchaczy. Bez tego ani rusz.

5. Jaką książkę bez wahania poleciłbyś przypadkowej osobie, o której guście czytelniczym nic nie wiesz?

Marsjanin (nie ma innej opcji) - ta książka jest tak uniwersalna jak wszystkie lektury szkolne razem połączone w jedną całość.  Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Miłośnik humoru oraz teorii o zaludnieniu Marsa, biolog, analityk, nawet humanista gustujący w dziennikach. Nie zabraknie polityki ani NASA od podszewki. Autentycznie wszystko!

6. Czy oglądasz jakiegoś booktubera? Jeśli tak, to kto nim jest i co najbardziej Ci się u niego na kanale podoba?

Oglądam większość polskich oraz kilku z zagranicy. Ulubiona polska booktuberka to totallbooknerd7 nagrywa ona masę TAGów oraz dyskusje na temat serialu Shadowhunters - nasze opinie różnią się diametralnie, ale za to ją lubię! 
Zagranica ma swojego przedstawiciela w postaci Jesse the reader. Oglądając jego filmiki, podziwiam książki, których w Polsce brakuje oraz szlifuję swój angielski. Wersja 2 w 1.

źródło

7. Czy twoi znajomi wiedzą, że posiadasz bloga, czy też starasz się być wśród nich anonimowy?

Niektórzy wiedzą, niektórzy nie. Czasami trudno tę informację pominąć w rozmowie.


8. Co Cię skłoniło do założenia bloga?

Zamiłowanie do pisania i wyrażania swojej opinii. Robię to pewnie nałogowo...

9. Gdybyś mógł spędzić jeden dzień z wybranym przez siebie pisarzem, kto to by był i dlaczego? Czego chciałbyś się od niego dowiedzieć, o czym porozmawiać?

Dużo już na ten temat pisałam w poprzednich postach, ale autorów jest multum, więc mogę dodać kolejnych do swojej listy. 
GUILLAUME MUSSO. W ostatnich miesiącach polubiłam jego twórczość, można powiedzieć, że jest kolejną niepowtarzalną postacią, a jego styl jest boski. Zaskakuje czytelnika jak nikt inny. Chciałabym mu za to podziękować - naprawdę jest za co! Poza tym, warto się dowiedzieć co nieco o jego procesie tworzenia lub inspiracjach. A fakt, że jest Francuzem (których kulturę uwielbiam) tym bardziej przemawia za spotkaniem :)

źródło

10. Wolisz powieści polskie, czy też zagraniczne?

Staram się czytać sporo polskich książek. Raz na jakiś czas udaję się w poszukiwaniu polskiej książki do pobliskiej biblioteki. Czasami trafiam na idealną, a czasami (o wiele częściej) wybieram średniego gniota. Rzadko też trafiam na recenzje polskich książek, które by mnie całkowicie przekonały do czytania danej powieści rodaka. 
Natomiast zagraniczna literatura, która jest obfita w niesamowite, chwytające za serce albo śmiertelnie poważne książki króluje na moich półkach, w moich recenzjach i w mojej głowie. 

11. Na co zwracasz największą uwagę podczas czytania? (Bohaterów, akcję, jakiś konkretny wątek)

Na genialnie poprowadzoną narrację. To chyba najważniejsza rzecz ze wszystkich, jakie tworzą książkę. Mała ilość zatrzymujących akcję opisów, dużo wydarzeń, dobrze stworzeni bohaterowie (emocjonalni, prawdziwi, aktywni i przede wszystkim ładni/przystojni). Bez tego ani rusz!

Nominuję:
napolceiwsercu.blogspot.com
fioletowynotes.blogspot.com
nikasspace.blogspot.com
oraz każdego chętnego!
Odpowiedzcie na powyższe pytania! (leniuszek ze mnie)

Zaczytanego weekendu! 

2017-01-11

RECENZJA #Bez końca

Autor: Martyn Bedford
Tytuł: Bez końca
Tytuł oryginału: Never Ending
Tłumaczenie: Kamil  Maksymiuk
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: YA!
opublikowane na: lubimyczytac.pl

OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Shiv  podejmuje decyzję o udziale w eksperymentalnej terapii w szpitalu psychiatrycznym Korsakoffa. Oczekuje, że wyleczy się z przeszłości. Zapomni. W klinice poznaje rówieśników, którzy również zmagają się ze stratą bliskiej i kochanej osoby. Każdy kolejny dzień to większa ilość koszmarów oraz wyraźnych wspomnień z wczasów w Grecji. Czy bohaterom, a szczególnie Shiv uda się z nimi uporać?


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 7.
Odkąd zobaczyłam książkę na półce w bibliotece, wiedziałam, że muszę ją poznać. Nie byłam pewna, czego się spodziewać po historii skupiającej się na pobycie szpitalu psychiatrycznym. Strasznych i nieprzewidywalnych środków leczenia? Koszmarnych przeżyć pacjentów? Czegoś jeszcze gorszego?
Ale mimo tych obaw podjęłam lekturę i szczerze mówiąc, nie było tak źle.

"Bez końca" to książka, w której przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Do samego końca nie wiadomo, kto został stracony przez los, bo na pewno ktoś umarł, jeśli dziewczyna jest w szpitalu. (#logika)
Mi osobiście obie części się podobały w tym samym stopniu. Uzupełniały się w 100%. Jedna smutna i przygnębiająca, pełna przeżyć i szukania sensu życia, a druga wypełniona po brzegi radością, miłością i beztroską. Czyż to nie wygląda jak przepis na idealną historię? Równowaga ceniona już w starożytności - zasada złotego środka.

Realia szpitala psychiatrycznego były... inne niż się spodziewałam. Wyobrażałam sobie skrajne warunki, pacjentów odseparowanych od innych, prywatne rozmowy z lekarzem i dużo leków. Bardzo dużo. I w sumie mogę się teraz uderzyć mocno w głowę, bo w tym szczególnym przypadku było całkowicie inaczej. Jednak wyobrażony obraz cały czas mi towarzyszył. 
Wydaje mi się, że pracownicy szpitala chcieli udostępnić młodym pacjentom chociaż odrobinę rodzinnej albo przyjacielskiej atmosfery. Stawiali na pierwszym miejscu integrację oraz wzajemną pomoc. Praca w grupie i rozmowa stanowiły dużą część książki. Moja ciekawość rosła ze strony na stronę. Bardzo chciałam poznać powód dla którego dana osoba znalazła się w klinice. Najdłużej czekałam na główną bohaterkę - stworzyłam już tyle teorii, że powstałaby kolejna powieść.
Iluzja to przekonanie zrodzone z naszych marzeń.
Martyn Bedford; Bez końca
Jednym z etapów leczenia była prezentacja zawierająca zdjęcia i filmiki z życia utraconej osoby. Nie tylko te wykonane przez funkcjonariuszy policji po nagłej śmierci, ale też te z nieograniczoną liczbą uśmiechów, przedstawiające ważne wydarzenia z życia i wspólne wybryki bohaterów z przyjaciółmi i bliskimi. Pacjenci musieli to oglądać. Nie mogli od tego uciec. Patrzyć codziennie przez kilka godzin na osobę, której już nigdy się nie spotka, nie usłyszy jest trudne, przerażające i zostawia znak na długi czas. Nawet podczas czytania odczuwałam ból.
Wyświetlanie zdjęć bliskich przywołało mi na myśl sceny charakterystyczne dla dystopii i podobnych gatunków literackich. Przykładowo, bohaterowie biorą udział w symulacji, która ma miejsce w ich głowie ("Niezgodna") Brzmi podobnie?

Szóstka bohaterów, a zarazem pacjentów odznaczała się różnym stopniem akceptacji terapii oraz charakterem. Dosłownie każdy był inny. Przypadło mi to do gustu, gdyż nie było monotematyczności. Wiecie, jak" fajnie" czyta się książkę z takimi bohaterami? Nie? To przeczytajcie "Bez końca"! Genialnie!

Podsumowując: "Bez końca" nie czyta się bez końca, tylko bardzo szybko. Książka pokazuje jak radzić sobie ze stratą bliskiego i pokonać swoje słabości. Polecam!

2017-01-07

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *goodbye 2016*

Hej,
Skoro już powitaliśmy uroczyście Nowy Rok, mogę przejść do podsumowań. Według mnie lepiej je robić na początku, a nie pod koniec roku. Plany też dopiero zaczęłam wymyślać...
Zapraszam!
Może na początek się trochę pochwalę, bo czemu nie :)
Przeczytałam 125 książek. Nawet teraz, gdy patrzę na to zdanie, zastanawiam się, jak mi się udało tego dokonać. Używając kalkulatora, dowiedziałam się jeszcze, że czytałam średnio jedną książkę 3 dni. Przecież to jest niesamowite!  W tym ogromnym zbiorze jest tylko 15 książek, które całkowicie mnie rozczarowały, więc mogę stwierdzić, że moje próby losowego wybierania lektury w bibliotece są owocne i spełniają moje oczekiwania. Z pewnością będę to kontynuować, a Was też zachęcam do spożycia tej nikłej dawki adrenaliny w czasie spacerów między półkami w bibliotece.
Coś czuję, że poprawię ten wynik w przyszłym roku.

A teraz czas na wyszczególnienie najlepszych z najlepszych (miała być całkiem inna forma, ale ta jest, hmm... bardziej sprawiedliwa):
źródło

1. Okładka

Okładki z zasady mają przykuwać wzrok czytelnika, sprawiać, że chce mieć daną książkę na półce albo chce ją czytać i czytać bez końca. Cała szata graficzna ma zachęcać do poznawania historii.
Jakie książki wywarły na mnie największe wrażenie pod względem wyglądu?
Oczywiście "Marsjanin". Pomarańczowa okładka jest taka przecudna, że nie sposób ją ominąć. Każdy może z daleka dostrzec samotnego Marsjanina i go przygarnąć
Ponad wszystko uwielbiam okładkę książki pod tytułem "Ponad wszystko" (gry słowne też zaliczam do ulubionych ^^) Niby biała, ale przepełniona kolorami i wzorami złączonymi w ciekawą całość.
Książka "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" ma błyszczącą okładkę. Rozumiecie to? Pióro mieni się przeróżnymi barwami przy najdrobniejszym ruchu. Cud dla każdego czytelnika! 

2. Bohaterowie

Bohaterów całym sercem pokochałam u Kim Holden. Zarówno w "Promyczku" i "Gusie". Każdy z nich był inny, oryginalny i prawie namacalny. Widać było siłę rodziny, która ukształtowała młodych na drodze do dorosłego życia. Ja chcę spotkać uosobienie Gusa, Kate, Kellera lub kogokolwiek innego z tych książek. Pewnie ta lista powiększy się po premierze trzeciego tomu...
Inni bohaterowie, których polubiłam to ci, którzy odgrywali ważna rolę w książce pod tytułem "Prawie jak gwiazda rocka". Oni wypełniali każdego czytelnika pozytywną energią, nawet w chwilach załamania. To było genialne! Amber wnosiła do ich życia uśmiech i radość z małych, ale istotnych spraw, zarażając wszystkich optymizmem.
źródło

3. Historia

Najbardziej chwytającą za serce historią ubiegłego roku jest zapewne "Pokój". Trochę przerażająca historia z dawką grozy i niepewności. Jednak bardzo ciekawa, już od pierwszych stron poznajemy nieszczęście jakie spłynęło na małego chłopca i jego mamę. Możemy tylko trzymać za nich kciuki i mieć nadzieję.
Kolejną niesamowitą historią jest ta zawarta w książce "November 9". Bohaterowie zakochani w sobie bez pamięci spotykają się co roku tylko w jeden dzień, ale ich spotkania rzadko kończą się przyjazną atmosferą. Z roku na rok wychodzą kolejne tajemnice z przeszłości, niedomówienia i cierpienie wypełniające ich. Historia jest przepełniona wieloma emocjami - czasami sprzecznymi, ale prawdziwymi.

4. Książki, które mają szczególne miejsce w mojej biblioteczce i sercu

Kategoria, która jest przepełniona miłością, ale pamiętajcie: miłości nigdy za wiele!
Na pewno wszystkie z powyższych punktów, ale też te które nie należą do żadnego typu, czyli:
"Szklany Miecz" - kontynuacja "Czerwonej Królowej" ma tu swoje miejsce, bo wywarła na mnie największe wrażenie. Nie spodziewałam się niczego, co w tej książce się zdarzyło. Dalej pozostaje olbrzymim pytaniem, na które może otrzymam odpowiedź po wydaniu trzeciej części. Już niedługo. 
"Dziewczyna z drużyny" - spokojna, urocza książka przepełniona wakacjami i miłością. Przyjemnie czyta się o losach dziewczyny, która musi podejmować życiowe wybory. 
"Światło, którego nie widać" - II Wojna Światowa odgrywa w tej książce ważną rolę, chociaż jest tłem, wpływa na życie bohaterów. Niewidoma dziewczyna w czasie wojny nie ma łatwo, a młody chłopak znający się na mechanizmie radia? Ich losy się krzyżują, a co z tego wyniknie to już w książce :)
"Jedyny pirat na imprezie" - autobiografia znanej skrzypaczki, która nie mówi tylko i wyłącznie o muzyce, ale też o spełnianiu marzeń, akceptacji i życiu w rodzinie. Książka jest napisana łatwym językiem, który zachęca do dalszego poznawania drogi do sukcesu Lindsey Stirling.
"Zanim się pojawiłeś" - to najlepsza historia jaką ujrzał świat. Pełna humoru, niepowtarzalności  oraz niepewności o przyszłość. Najwspanialsze pół roku, jakie mógł dostać Will. Będę płakać :'(

Zaczytanego roku!

2017-01-04

SERI(AL)OWO *Sherlock*

Hej!
Już miała miejsce premiera pierwszego odcinka czwartego sezonu Sherlocka. Nie mogę się doczekać kolejnego. Tyle pytań i teorii krąży w Internecie i w rozmowach. Ciekawe, która z nich jest prawdziwa?
I jeszcze mała informacja: ----------------------------------------------->
Tutaj obok (w prawym panelu) jest ankieta, więc jeśli jesteście zainteresowani, to oddajcie głos, będzie mi bardzo miło!

1. Sherlock + Watson = JOHNLOCK

Nie trzeba być nad miarę spostrzegawczym, żeby zauważyć, że oni są dla siebie stworzeni. Porozumiewawcze spojrzenia, wszystkie sytuacje, gdy musieli się ratować nawzajem. Czy to niczego nie wyjaśnia? Tyle czasu spędzają razem. John pewnie przyzwyczaił się już do ukrytych części ciała w lodówce albo do „zbyt szybkiego” toku myślenia Sherlocka. A Sherlock to jest Sherlock. On nie musi się przystosowywać.

2. Odcinek 8

Tak, pamiętny ślub Johna i Mary. Najbardziej wzruszający odcinek i jak moja przyjaciółka mnie zachęcała do serialu powiedziała tylko „siedzisko jajo” Przecież to jest tekst, który wygrywa wszystkie nagrody, jakie są możliwe!
Sherlock nawet na ślubie swojego najlepszego przyjaciela (tak, oni się naprawdę przyjaźnią ) potrafi rozwiązać sprawę dwóch niedoszłych morderstw. Czyż to nie jest cudowne? I bardzo mi się podobało to, w jaki sposób się angażuje w przygotowania. Serwetki, mowa, pierwszy taniec. Wszystko! Ach, sama chętnie bym chciała mięć takiego drużbę.
źródło

3. 221 B

Ja chcę tam zamieszkać! To miejsce ma w sobie tyle różnych historii. Widziało dosłownie wszystko, co wymyślił nieogarnięty umysł Sherlocka. Tapeta w gabinecie, właśnie ta z uśmiechniętą minką i dziurami po kulach to jest szczególny powód. Gdy ją zobaczyłam od razu zapragnęłam mieć podobną w swoim domku. (jeszcze nie mam mieszkania, ale tapeta się przyda)
Poza tym numer mieszkania, który zawiera moją ulubioną liczbę, a mianowicie 21. Takie drobiazgi, a sprawiają, że polubiłam gniazdko Sherlocka.
Nie można zapomnieć też o pani Hudson, która znosi cierpliwie wszystkie nowe niedogodności. W końcu to ona dba o ten dom, który jest centrum do spraw rozwiązywania zagadek. Brawa dla niej!

4. Benedict Cumberbatch

Aktor  grający Sherlocka wypełnił swoją rolę w 100%. Teraz, gdy próbuję oglądać inne produkcje filmowe poświęcone Sherlockowi coś mi nie pasuje. A mianowicie, to że Sherlock nie wygląda jak Sherlock. Rozumiecie? Taki drobiazg, a ja zamiast skupić się na akcji zastanawiam się dlaczego Sherlock nie przypomina swojej postaci, tylko jest jakimś obcym mężczyzną. Dla mnie Sherlock jest tylko jeden! 
Każda scena z udziałem Benedicta Cumberbatcha zachwyca i zaskakuje.

5. Sprawy techniczne

Zaczynając od czasu trwania jednego odcinka, a mianowicie około półtorej godziny(!!!) aż po soundtrack, który jest niesamowity. Mała ilość odcinków trochę smuci, ale to tylko jeden minus. Dzięki temu można oglądnąć cały serial oraz cztery odcinki specjalne w ciągu jednego-dwóch dni. A to już jest luksus.

A na zakończenie filmik wprost ze świata Sherlocka :)



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka