2017-01-11

RECENZJA #Bez końca

Autor: Martyn Bedford
Tytuł: Bez końca
Tytuł oryginału: Never Ending
Tłumaczenie: Kamil  Maksymiuk
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: YA!
opublikowane na: lubimyczytac.pl

OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Shiv  podejmuje decyzję o udziale w eksperymentalnej terapii w szpitalu psychiatrycznym Korsakoffa. Oczekuje, że wyleczy się z przeszłości. Zapomni. W klinice poznaje rówieśników, którzy również zmagają się ze stratą bliskiej i kochanej osoby. Każdy kolejny dzień to większa ilość koszmarów oraz wyraźnych wspomnień z wczasów w Grecji. Czy bohaterom, a szczególnie Shiv uda się z nimi uporać?


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 7.
Odkąd zobaczyłam książkę na półce w bibliotece, wiedziałam, że muszę ją poznać. Nie byłam pewna, czego się spodziewać po historii skupiającej się na pobycie szpitalu psychiatrycznym. Strasznych i nieprzewidywalnych środków leczenia? Koszmarnych przeżyć pacjentów? Czegoś jeszcze gorszego?
Ale mimo tych obaw podjęłam lekturę i szczerze mówiąc, nie było tak źle.

"Bez końca" to książka, w której przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Do samego końca nie wiadomo, kto został stracony przez los, bo na pewno ktoś umarł, jeśli dziewczyna jest w szpitalu. (#logika)
Mi osobiście obie części się podobały w tym samym stopniu. Uzupełniały się w 100%. Jedna smutna i przygnębiająca, pełna przeżyć i szukania sensu życia, a druga wypełniona po brzegi radością, miłością i beztroską. Czyż to nie wygląda jak przepis na idealną historię? Równowaga ceniona już w starożytności - zasada złotego środka.

Realia szpitala psychiatrycznego były... inne niż się spodziewałam. Wyobrażałam sobie skrajne warunki, pacjentów odseparowanych od innych, prywatne rozmowy z lekarzem i dużo leków. Bardzo dużo. I w sumie mogę się teraz uderzyć mocno w głowę, bo w tym szczególnym przypadku było całkowicie inaczej. Jednak wyobrażony obraz cały czas mi towarzyszył. 
Wydaje mi się, że pracownicy szpitala chcieli udostępnić młodym pacjentom chociaż odrobinę rodzinnej albo przyjacielskiej atmosfery. Stawiali na pierwszym miejscu integrację oraz wzajemną pomoc. Praca w grupie i rozmowa stanowiły dużą część książki. Moja ciekawość rosła ze strony na stronę. Bardzo chciałam poznać powód dla którego dana osoba znalazła się w klinice. Najdłużej czekałam na główną bohaterkę - stworzyłam już tyle teorii, że powstałaby kolejna powieść.
Iluzja to przekonanie zrodzone z naszych marzeń.
Martyn Bedford; Bez końca
Jednym z etapów leczenia była prezentacja zawierająca zdjęcia i filmiki z życia utraconej osoby. Nie tylko te wykonane przez funkcjonariuszy policji po nagłej śmierci, ale też te z nieograniczoną liczbą uśmiechów, przedstawiające ważne wydarzenia z życia i wspólne wybryki bohaterów z przyjaciółmi i bliskimi. Pacjenci musieli to oglądać. Nie mogli od tego uciec. Patrzyć codziennie przez kilka godzin na osobę, której już nigdy się nie spotka, nie usłyszy jest trudne, przerażające i zostawia znak na długi czas. Nawet podczas czytania odczuwałam ból.
Wyświetlanie zdjęć bliskich przywołało mi na myśl sceny charakterystyczne dla dystopii i podobnych gatunków literackich. Przykładowo, bohaterowie biorą udział w symulacji, która ma miejsce w ich głowie ("Niezgodna") Brzmi podobnie?

Szóstka bohaterów, a zarazem pacjentów odznaczała się różnym stopniem akceptacji terapii oraz charakterem. Dosłownie każdy był inny. Przypadło mi to do gustu, gdyż nie było monotematyczności. Wiecie, jak" fajnie" czyta się książkę z takimi bohaterami? Nie? To przeczytajcie "Bez końca"! Genialnie!

Podsumowując: "Bez końca" nie czyta się bez końca, tylko bardzo szybko. Książka pokazuje jak radzić sobie ze stratą bliskiego i pokonać swoje słabości. Polecam!

16 komentarzy :

  1. Okładkę kojarzę tylko dlatego, że koleżanka kiedyś wypożyczyła (tak na chybił - trafił), ale powiedziała, że to nic szczególnego więc raczej nie sięgnę. Choć okładkę ma megaaa <3
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak wypożyczyłam i jestem zadowolona. Może akurat Tobie się spodoba :)

      Usuń
  2. Zainteresowałaś mnie! Tematyka bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka wydaje się super :) Myślę, że ja przeczytam :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2017/01/filmy-na-podstawie-ksiazek.html

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurde jak dla mnie to mega fascynujaca książka :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Znajduję u Ciebie same dobre ( a przynajmniej takie się wydają) książki :D
    Tę planuję przeczytać już wkrótce a ja polecam Ci Małe Życie :)
    " Iluzja to przekonanie zrodzone z naszych marzeń.
    Martyn Bedford; Bez końca " jak robisz taki odstęp od tekstu?:P
    Czekam na więcej
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma się tę intuicję wśród książek w bibliotece :P
      Wiem, wiem muszę przeczytać tę książkę jak najszybciej!

      Usuń
  6. Dziękuję za kolejną książkę do listy "Do przeczytania"... Kiedy ja to przeczytam? Nie wiem, ale kiedyś na pewno. Obiecuję, ale może to być też za kilka lat z moim tempem czytania... A i jeszcze jedno. Więcej recenzji! Uwielbiam je!
    Pozdrawiam,
    Natalia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki <3
      Przeczytasz kiedyś... przed emeryturą :D

      Usuń
  7. Nigdy nie słyszałam o tej książce, a takie zwroty jak "eksperymentalną terapię" i "szpital psychiatryczny" od razu skojarzyły mi się z horrorem, jednak wyprowadziłaś mnie z błędu tą recenzją. Może się na nią skuszę, choć to chyba nie do końca moje klimaty.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, do horroru ta książka ma daleko! Warto!

      Usuń
  8. Historia ze szpitalem psychiatrycznym na czele brzmi dla mnie zachęcająco, a to dlatego, że dawno nie czytałam czegoś w tym temacie. Skoro dostrzegłaś tutaj wiele zalet, myślę, że mogłabym dać jej szansę.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje mi szczęścia? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje opinie i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka