2017-02-28

RECENZJA #English Matters

Hej,
Dziś przychodzę do Was z magazynami English Matters. W przeważającej części były poświęcone Wielkiej Brytanii (dziwne...), więc postanowiłam w kolejnych punktach omówić dlaczego można polubić UK. English Matters niezaprzeczalnie w tym pomaga!

1. Flat a nie apartment. 
Idealny, wręcz doskonały argument, dlaczego warto polubić Wielką Brytanię. 4 litery kontra 9 to jest coś. W tym punkcie chciałam pokazać to,  że istnieje wiele różnic pomiędzy językiem angielskim (US) a angielskim (UK). Można je odnaleźć dopiero w rozmowie z pierwotnym Anglikiem. Na lekcjach w szkole rzadko uczymy się porównań tych dwóch różnych języków, chociaż tak podobnych. Wiecie, że nawet w gramatyce można odnaleźć zawiłości?
Również w US i UK można znaleźć wiele charakterystycznych oraz niepowtarzalnych  zwrotów.  Niektóre brzmią bardzo śmiesznie  (moja subiektywna opinia) albo składają się z liter,  które trudno połączyć w jedną całość.  Ale hello, to cudowny język,  więc warto poznawać jego tajemnice.

2. Sherlock a może Adele. 
Taaa, gdy nie wiesz, co wybrać bierz wszystko. Złota myśl gotowa do zastosowania.
Zjednoczone Królestwo w sferze kultury kojarzy się szczególnie z wielością seriali i twórców muzyki. Sher, czyli moja x-setna miłość fikcyjna ma swoje miejsce w tych magazynach, a nawet jest przytoczona scena poznania Johnlocka - fangirling 100%. Znajduje się obok innych seriali oraz przykładów literatury.
Tradycyjnie końcowe strony gazety skupiają się na analizie utworów muzycznych.  Adele króluje swoim utworem When we are young, który podbija serca swoim przekazem.  Badanie kolejnych wersów jest pierwszorzędną zabawą.

3. Pani Szuflada Wszystko
U mnie wszystkie szuflady wyglądają właśnie tak, więc kieruję szczere gratulacje do Anglików, że potrafią się zmieścić w jednej :)
British Breakfast to kolejny ściśle związany z Anglią aspekt.  Wielkie śniadania tak przepyszne,  że aż ślinka cieknie na ich widok, które goszczą na stołach w Wielkiej Brytanii, wywołują zazdrość u wielu. Nieważne,  że teraz gdy to piszę zbliża się czas kolacji.  Chcę tego śniadania!
Rodzina królewska i przywiązanie Brytyjczyków do niej wymaga uwagi.  Każde wydarzenie związane z Rodem jest świętem.  Narodziny następcy tronu,  kolejne urodziny królowej. Niesamowite jest to, że ludzie w taki sposób traktują te dni. Pokazuje to ich zjednoczenie oraz kult tradycji. Nigdzie na świecie nie znajdziecie równie szanowanej monarchii.

4. Życie jest pomerdane
Psy towarzyszą od wieków człowiekowi, jako przyjaciele, ratownicy albo ochroniarze.  Mieszkańcy Wysp Brytyjskich szczególnie upodobali sobie te pupilki. Popatrzcie na okładkę!  Piesek  (moja spostrzegawczość ).  Chcę takiego słodziaka!
W magazynie English Matters pojawił się artykuł o ulubieńcach ludzi, idiomach związanych z psiakami oraz o wielu tradycjach, czy ciekawych historyjkach związanych z zwierzakami.

5. Mam maskę,  po co Oski!
BAFTA, czyli British Academy of Film and Television Arts wręcza co roku nagrody dla osób, które zmieniły dzieje kinematografii lub zachwyciły widza. Dla Brytyjczyków ten dzień jest ważniejszy niż Gala Oscarów! To chyba wszystko wyjaśnia, oprócz jednego.  Dlaczego ja o tym nie słyszałam nigdy wcześniej!?! Jednak już wiem, dzięki czemu mogę czekać cały kolejny rok na galę. Luty dopiero co był..., a może gdzieś jakaś relacja się znajdzie. ^^



Numer 21 "I ♥ British English"
Znajdziesz także:
• Noble Nuances – Behaviour of the Aristocracy • The Great Language Mosaic• Fancy a Game of Bowls on the Lawn Old Boy?• Modern Brit Lit – Still Trail-Blazing• Just Like a Brit• Who is Who?• Received Pronunciation – a Posh British Accent• Iconic British English• It’s Just Bantz Innit Bruv
Travel• British English and Its Bastions• In Motion: British English on the Big Screen• Rebelling with Billy Idol• Rack Your Brain•


Numer 63
Znajdziesz także:
• A Pint of Apples• The Riveting Rosa Parks• BAFTA: British Film Royalty• England – the Animal Kingdom• The British Breakfast• Post Mortem PhotographyConversation Matters• Necessary Netiquette• Once Upon a Tweet• Bodily Woes• Bewitched with Salem• A Dark Year for Music• The Queen of Hearts and Charts• Rack Your Brain

Dziękuję serdecznie wydawnictwu ColorfulMedia!

2017-02-25

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *medyczny*

Hej,
Ostatnio czytałam książkę "Złączeni", a tam akcja obracała się wokół szpitala. Postanawiałam wykonać TAG medyczny, żeby pozostać w tej tematyce. Szpitale o dziwo uwielbiam, chociaż lekarzem nie mogłabym zostać, bo operacje, zabiegi, badania obrzydzają mnie. Jednak to że ratują ludzi jest dla mnie niesamowite.

Anestezjologia - książka tak nudna, że prawie cię uśpiła

Nie wiem, ostatnio trudno mnie zanudzić aż do takiego stopnia, że zasypiam. Chociaż "Prawo Mojżesza", które męczyłam kilka dni, było niezbyt przystępną lekturą dla mnie. Jednak gdy już miałam się poddać, pojawiały się wydarzenia, które sprawiały, że brnęłam dalej i dalej. Ciężko się oderwać od tej książki, ale jest nużąca... (czyżby odezwała się we mnie niezdecydowana i znienawidzona bohaterka książkowa)
źródło

Diagnoza - smutna książka

"Ostatnie dni Królika". Książkę można określić jako pożegnanie się z światem, który powoli staje się przeszłością. Mimo że pojawia się wiele fragmentów wypełnionych humorem i radością, cały czas odczuwalne jest zbliżające się wydarzenie. Pamiętajcie o chusteczkach!

Zawał - książka z nagłym zwrotem akcji

Skąd to mam wiedzieć? Każdy rozdział (zazwyczaj) szokuje mnie i zadziwia. Nie wiem czego się spodziewać na kolejnych stronach. Jednak najbardziej odczułam "zawał" w trakcie czytania książki "Prawie jak gwiazda rocka". Chyba dalej pozostały we mnie jeszcze jakieś skutki tego czytania.

Dentysta - książka, której szczerze nie lubisz

Maszyna losująca (ja) wybrała "Chwilę szczęścia" Federico Moccia. Seria "Trzy metry nad niebem" tego autora była w miarę dobra, a druga część szczególnie. Myślałam, że inne książki utrzymają ten poziom. Jednak nie trafiły do mnie. Przede wszystkim dotyczy to wyżej wspomnianej powieści. Nic tam mnie nie zadowoliło... 
źródło

Panie doktorze! Straciliśmy pacjenta... - książka z zupełnie niespodziewaną śmiercią

SPOJLER SPOJLER SPOJLER SPOJLER
"Promyczek" Nawet dziś sobie czytałam fragmenty tej książki - nie wiem po co, żeby się bardziej załamać?
Autorka wykreowała pozytywnie zakręconą główną bohaterkę, stworzyła jej idealne warunki do życia w szczęściu, wielu przyjaciół, miejsca, wydarzeńa, z których mogła czerpać energię. Ej, nie chce płakać... Różdżki w górę za Katie!


Operacja - książka, przy której wstrzymywałaś oddech ze zdenerwowania i napięcia

"Czerwona królowa"? Nie byłam przygotowana na tak żywe wydarzenia i emocje, które odczuwałam jakby były blisko mnie. Każde niepowodzenie przeżywałam razem z bohaterami, a gdy bezpiecznie udało im się wrócić do obozu, wreszcie oddychałam spokojnie. Aż do kolejnej misji.  

Pobieranie krwi - krwawa książka

Hm, chyba jeszcze nie czytałam zbyt krwawej książki. Żadnych zbrodni, zabójstw, walk na śmierć i życie. Muszę to nadrobić!

Komu lekarstwo? - książka z gorzkim zakończeniem

Nie ma takiej! Staram się czytać książki z pozytywnymi i optymistycznymi zakończeniami. Wiadomo, nie zawsze uda się właśnie takie wybrać, ale autorzy chyba wiedzą, że ja jako czytelnik potrzebuję "I żyli długo i szczęśliwie". Naprawdę - jeśli w życiu nie zawsze te słowa można znaleźć, to chociaż w książkach mogą mieć swoje miejsce.

Zawroty głowy - książka ze świetnym wątkiem miłosnym

"Bez winy". Po pierwsze, kto zaczyna od małżeństwa by przejść do pierwszej randki? Jakie jest prawdopodobieństwo, że się zakochają w sobie bez pamięci? Olbrzymie (tylko w książkach)! I właśnie dlatego "Bez winy" ma najlepszą miłość wśród wszystkich znanych mi powieści. Emocjonalne opisy, relacja kształtująca się powoli, spokojnie. Wszystko genialnie dopracowane. Jeszcze cytat, który wszystko dokładnie podsumuje:
"Forget the prince and princess. I always imagined the real story was between the witch and the dragon"

Rozprzestrzenianie się zarazy - kogo tagujesz?

2017-02-22

RECENZJA #Marta, która się odnalazła

Okładka książki Marta, która się odnalazła
Autor: Caroline Wallace
Tytuł: Marta, która się odnalazła
Tytuł oryginału: The Finding of Martha Lost
Tłumaczenie: Anna Bereta-Jankowska
Data wydania:15 lutego 2017
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Pascal





OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Marta całe swoje szesnastoletnie życie spędziła na dworcu. Nigdy nie opuściła jego murów, bojąc się, że jej Dom zostanie momentalnie zburzony. Gdy zmarła jej opiekunka, dziewczyna otrzymała tylko 36 dni na udzielenie odpowiedzi na pytanie kim jest. Mało czasu, mało informacji, dużo przyjaciół i dużo przeszkód. Czy Marcie uda się odnaleźć siebie?
Znam się tylko na znajdowaniu zagubionych rzeczy.
Caroline Wallace; Marta, która się odnalazła; strona 217

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 8.
Marta. Skąd ja to znam? Aaaa, tak to przecież moje imię. (ha ha ha, nieśmieszne) Tyle lat czytam książki - jestem prawie weteranem, a nigdy nie spotkałam swojego imienia w tytule. Szczerze mówiąc, nawet nie szukałam. Natomiast książka "Marta, która się odnalazła" sama mnie znalazła. Nie mogłam przegapić takiej okazji. I przepadłam w lekturze.

Atmosfera panująca w książce jest bajeczna, a wręcz baśniowa. Wszystko dzieje się w realnym miejscu - dworzec w Liverpoolu, a jednak można poczuć magię. Niektóre wydarzenia są prawdziwe, brutalne tak jak rzeczywistość, a inne wypełnione lekkością i magią miłości. Mogę powiedzieć, że naprawdę czekałam aż pojawiają się wróżki albo krasnoludki.
Bohaterowie również byli postaciami wyrwanymi z fantastycznej opowieści. Ich osobowości, które były wyraziste, a czasami skrajne, skrywały wiele bólu i wspomnień (niekoniecznie szczęśliwych). Każdy miał swoją osobistą baśń, która z biegiem czasu stawała się częścią jednej wielkiej poświęconej Liverpoolowi.

Wiele wątków tworzy tę książkę. Tak się dzieje, drodzy czytelnicy, gdy jest sporo bohaterów. Jednak nie jest to problemem, a nawet pomaga, bo każdy z nich wnosi coś do życia Marty. Zwykłe kilka słów z przeszłości, zbliża przyjaciół do siebie. Ach, ważne jest też, że wszystko kręci się wokół Marty. W każde nowe wydarzenie prędzej czy później będzie zamieszana główna bohaterka.
"Marta, która się odnalazła" obfituje w liczne formy tekstu. Między bieżącymi wydarzeniami, które dotyczą bohaterów można znaleźć fragmenty wiadomości z gazet lub listy. Zawierają one cenne informacje i łączą razem różne aspekty - taka fikcyjna taśma.
W ogóle książkę można określić jako zagadkę - rozwiązujemy ją razem z Martą. Kto jest matką? Co z Beatlesami? Mój umysł po skończeniu ostatniego odcinka "Sherlocka" poszedł spać, co sprawiło, że do ostatnich stron nie odnalazłam poprawnych odpowiedzi, ale przez to miałam olbrzymią pozytywnie zakręconą niespodziankę!

Elisabeth, czyli pani-z-kawiarni-obok zasługuje na osobny podpunkt. Była ona dobrą wróżką stacji kolejowej, tylko zamiast różdżki miała tartę cytrynową. Polubiłam ją bardzo szybko, podobnie jak Marta (może mamy coś wspólnego?). Zawsze uśmiechnięta przyjaciółka służąca dobrą radą. Gdyby tylko Marta słuchała i wykorzystywała te rady... wtedy byłoby wspaniale!
Ach, nie można zapomnieć też o rycerzu - każda księżniczka czeka na niego, a on zawitał na dworzec do Marty czytającej multum książek.

The Beatles - zespół znany każdemu bez wyjątku. Moja pierwsza reakcja to było odśpiewanie "Hey Jude" na głos. Najważniejsze miasto dla członków tego zespołu to prawdopodobnie Liverpool - tam wszystko się zaczęło, więc nikogo nie powinno dziwić, że znalazło się dla nich miejsce w tej książce. Nawet autorka pisze, że to od nich i walizki rozpoczęła swoją przygodę. Dzięki temu faktowi książka nabiera wartości. (niby fikcja, a z odniesieniem do rzeczywistości  historia od razu staje się prawdziwsza)

Język i styl autorki zadowoliły mnie. Podobnie prowadzenie akcji oraz wplatanie nowych wątków. Wszystko było skrupulatnie dopracowane. Teraz zostało mi czekać na kolejne książki autorki, bo jestem ciekawa jej pomysłów!

Podsumowanie: Warto przeczytać książkę "Marta, która się odnalazła". Zróbcie to nawet jeśli nie macie na imię Marta. Nie będziecie żałować!

Za możliwość poznania przygód Marty i jej przyjaciół dziękuję serdecznie wydawnictwu PASCAL!

2017-02-18

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *podsumowanie wyzwania czytelniczego*

Hej,
Ferie skończyły się u mnie już jakiś czas temu nad czym bardzo ubolewam. W ferie brałam udział w wyzwaniu, jeśli w ogóle moje zaangażowanie można tak określić. Organizatorką jest autorka bloga Fioletowy Notes - zaglądnijcie do niej!
Wyznaczone było 7 kategorii, do których trzeba dopasować odpowiednie książki. Dopasowałam. A później zapanowały: chaos, zmiany, przeróbki i wiele innych atrakcji. Moje plany zmieniają się jak w kalejdoskopie, więc zapraszam na post - puki nie zmienię zdania...

S JAK STYCZEŃ - Szukając Alaski  Pax (Pennypacker Sara)
S jest obecne, ale jak widzicie już pozmieniałam na samym początku książki :P
"Pax" to książka dla młodszego pokolenia, jednak każdy odnajdzie w niej przesłanie. Nie jest ono ukryte, lecz kolejne strony przedstawiają coraz głąbiej moc przyjaźni. Niesamowite jest to, że można poznać tę historię z perspektywy liska i chłopaka - jego oddanego przyjaciela i opiekuna. Ich przygody są różne, barwne i pouczające. Toczą walkę, chcąc ją wygrać. Ostatnie strony nawet mnie trochę wzruszyły - naprawdę nie spodziewałam się tego.

WEHIKUŁ CZASU - Wielki Gatsby
Gatsby jak to Gatsby był Gatsbym. Przepiękne, zrozumiałe zdanie. Mam na myśli to, że właśnie tak wyobrażałam sobie książkową wersję Gatsby'ego, jego podejście do życia, zachowanie i przede wszystkim miłość. Cały czas miałam w głowie obrazy z filmu z Loenardo DiCaprio wcielającym się w głównego bohatera, jednak wydaje mi się, że one bardziej pomagały mi niż przeszkadzały. Czytając, odczuwałam obecność innej epoki, a nawet innego odległego świata. Wielkie imprezy u Gatsby'ego oraz wszelkie wątki połączone kunsztownie ze sobą całkowicie zaspokoiły moje oczekiwania. Mogę Wam tę książkę polecić, podobnie jak film!
źródło

PREZENT - Jak żyć (33/120)
Jakbym nie wiedziała jak to robić... Może faktycznie nie wiem...
Tę książkę czyta się baaaardzooo powoli. Każdy fragment trzeba przemyśleć, przeprowadzić analizę swojego postępowania i wprowadzić zmiany. Mimo że to tylko 120 stron, nie udało mi się poznać jeszcze całości. Jednak brnę dalej i poznaje siebie oraz innych. Myślę, że uda mi się ją kiedyś dokończyć :)
PRZERAŻAJĄCA ZIMA - Dom sióstr
Hah, nie udało mi się tego dokonać. Nawet nie otworzyłam książki, a w sumie to miałam na nią największą ochotę - tydzień wcześniej, ups!

DROGA BEZ KOŃCA -  Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Ostatni Olimpijczyk  (239/373)
Rick Riordan napisał masę książek. Każdy kto zna jego twórczość, wie, że tworzy odważnych bohaterów, opisy wypełnia humorem, a kolejne rozdziały akcją. Naprawdę nie można się nudzić. Książkę czytałam w autobusie, trochę w domu i znowu w autobusie - zresztą jak całą serię. Więcej o moich przygodach autobusowo-czytelniczych w postach z serii Książka w autobusie!

KSIĄŻKA, HERBATA I KOC - Girl Online (78/368) --->Chłopak, który stracił głowę
"Girl Online" poznałam tylko w części jak widać. Poddałam się, bo trudno mi się czytało o problemach zakochanej nastolatki. Zoelle lubię, ale chyba tylko na Youtubie...
Wybrałam więc kolejną książkę, czyli "Chłopak, który stracił głowę". Nie powiem, że było lepiej, ale na pewno zabawniej i ciekawiej. Dużo wątków, pozytywni bohaterowie i wiele absurdu. Otoczona poduszkami w prowizorycznym namiocie z koców i kołdry, czytałam o zmaganiach Travisa z wielkim zaangażowaniem. Tej książki nie można odłożyć, więc czytałam aż do ostatniej strony. Dobrze, że nikt nie zastawiał się dlaczego w środku nocy wybucham śmiechem...

źródło
L JAK LUTY - Starter (Lissa Price) Wybacz mi Leonardzie
Tak na około, ale L pojawia się w tytule. Tej książki nie da się czytać spokojnie, przed snem, w formie relaksu. To jest niemożliwe. Już samo postanowienie Leonarda o jak najszybszej śmierci jest przerażające. Wyobraźcie sobie, że on cały jeden dzień męczy ten temat rozpatruje wszystkie możliwe opcje i podejmuje decyzję. Jednak jest też dobra strona tej książki. Mega długie przypisy i wiele, wiele retrospekcji.
Lektura zapiera dech w piersiach i powoduje, że chcemy wejść do tej książki i pokazać Leonardowi, co ma wybrać, bo trudno jest znieść niepewność i niemoc przez prawie 400 stron. Yhh, Pan Quick znowu mnie nie zawiódł. Czekam na kolejne książki!

2017-02-15

RECENZJA #Gniazdo

Autor: Cynthia D'Aprix Sweeney
Tutuł: Gniazdo
Tytuł oryginału: The Nest
Tłumaczenie: Anna Gralak
Rok wydania: 2016
Liczba stron:352
Wydawnictwo: Znak Literanova






OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Czwórka rodzeństwa oczekuje otwarcia dostępu do środków na koncie założonym przez ojca jako spadek. Każde z nich widzi ratunek w tym bogactwie, ale wydarzenia, jakie dotykają ich rodzinę, krzyżują plany bohaterów. Poznajemy aspekty dotyczące każdego członka rodziny, ich historię, życie, plany. Dosłownie wchodzimy do rodziny Plumbów. 
Nie krzywdzić, to brzmi tak bardzo, bardzo prosto, ale wiesz, co jeszcze jest proste? Krzywdzenie! tak się składa, ze krzywdzenie jest niepokojąco łatwe.
Cynthia D'Aprix Sweeney – Gniazdo

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 7.
Hmm, nie wiem, co sądzić o tej książce. Ogólny efekt jest zadowalający, a nawet powyżej oczekiwań, które były niestety niskie. "Gniazdo" różni się od książek czytanych przeze mnie na co dzień. Można powiedzieć, że jest świątecznym wyjątkiem. Interesującym, pochłaniającym i wartym uwagi.

Ta powieść jest dojrzałym spojrzeniem na relacje w rodzinie. Nie myślcie, że wszystko sprowadza się do pieniędzy i bogactw materialnych, ale to właśnie zapoczątkowało jakiekolwiek związki między rodzeństwem. Gdyby nie fundusz założony przez ojca pewnie nie odezwaliby się do siebie przez wieki, żyliby osobno. I nie byłoby tej książki. Wizja zamożnego życia była pretekstem by porozmawiać, ale na inny temat - o pracy, "pogodzie" lub o nowo założonych rodzinach. 

Gdy myślę o "Gnieździe" to kojarzy mi się ono z telenowelami. Jeden odcinek - rozdział o rozmowie w kawiarni, a kolejny to sceny w szkole, po reklamach odwiedziny u pary zakochanych albo jakiś wypadek. Nic nas nie ominie, poznajemy całe życie, każdy jego moment. Dla mnie było to ciekawe (lubię sobie pooglądać opery mydlane). Mogłam poznać wszystkie ploteczki, zdrady, tajemnice, nic nie było pominięte. Całość idealnie uporządkowana i wielotematyczna. Jednak zabrakło elementu ożywienia, który byłby punktem kulminacyjnym - BUM!

Wśród ogromnej ilości bohaterów musiałam znaleźć kwestię, która zainteresuje mnie bardziej niż inne (jakby inaczej). Moimi ulubieńcami są Leo i Stephanie. W sumie to wokół nich najwięcej się działo. Jednak odczuwam niedosyt, bo chciałam poznać Leo dokładniej, a nie było to możliwe, gdyż był on najbardziej skrytą postacią. Ten paradoks...

A teraz przyjrzyjcie się okładce. Prawda, że jest piękna? Tylko podziwiać i się zastanawiać, co skrywa. Prostota i swego rodzaju dostojność tego dzieła idzie w parze z treścią. A poza tym ona błyszczy! Herb z zdobieniami okalającymi go jest cały pozłacany przez co okładka jeszcze bardziej przykuwa wzrok. Mogłabym tylko ją podziwiać i podziwiać. Pewnie stała pierwsza w kolejce po piękno i styl.

Skoro jest to pierwsza książka Cynthii D'Aprix Sweeney, to mogę powiedzieć, że autorka wykonała swoje zadanie wzorowo. Opisy pięknie obrazują życie bohaterów i ich przemyślenia. Forma powieści jest ciekawa, a tematyka istotna dla każdego z nas, więc książka od razu awansuje o kilka stopni.

Podsumowując: Spoglądnijcie jeszcze raz na okładkę "Gniazda" i podejmijcie sami decyzję. 

Pst, pst: zapraszam na Fanpage!
Zaczytanego!

2017-02-10

KSIĄŻKA W AUTOBUSIE *tag*

Hej,
Wymyśliłam TAG. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo jeszcze nigdy nie spotkałam podobnego, ale Internet jest pełen tajemnic... TAG jest ściśle związany z akcją "Książka w autobusie", więc nie zabraknie długich minut na przystanku i liczenia samochodów. Jesteście ciekawi? Zapraszam!
Zaglądnijcie też na blog Fioletowy Notes - tam również zagościł  TAG! 

1. Przystanek. Najbardziej nudna książka.

"Z dala od zgiełku". Wiecie, że ja ciągle pamiętam o co w tej książce "chodzi"? Jedna wielka nuda i przewidywalność. Życie na wsi i codzienność wypełniona niespodziewanymi wydarzeniami, cały czas pozostawały dla mnie monotonne. Niemożliwe, a jednak tego doświadczyłam. Niestety :( 
Szczerze, to zraziła mnie ona do XIX wieku, ale chyba najwyższy czas przełamać tę traumę i znaleźć książkę z tego okresu, ale nienudną. Polecacie coś? 

2. Autobus. Książka, której wyczekujesz najbardziej na świecie.

Oprócz "Królewskiej Klatki"(dlaczego maj jest tak odległy!!!), najbardziej czekam na zbiór wierszy autorstwa Rupi Kaur "Mleko i miód". Już od dłuższego czasu słyszałam o tych krótkich utworach, a teraz (chyba w marcu) zagoszczą one w Polsce. Super!

3. Bilet. Bilet do innego, obcego, cudownego (...) świata.

Ach, coś czuję, że to idealna kategoria dla "Marsjanina". Kto by się spodziewał?
Jednak można też wspomnieć tu o świecie bogów greckich. Niezmiernie spodobały mi się ich historie w książce Ricka Riordana, a także w opowiadaniu na platformie Wattpad pod tytułem "Mity: Hades i Persefona". Mimo, że ten świat jest przerażający (no hello, bogowie!) to jestem zachwycona wszystkimi wydarzeniami, które mają tam miejsce.
źródło

4. Ulica. Wielowątkowa powieść/seria, z szybką akcją.

"Dary Anioła". Sześć olbrzymich książek, więc pewnie każdy się spodziewa, że to tylko rozciągnięte, naznaczone licznymi opisami, nic niewnoszące historie. Powiem Wam, że to błąd. Każda książka zawiera relacje przedstawione przez wielu bohaterów, którzy w ciągu kilku miesięcy (chyba) podejmują wiele decyzji i podchodzą do tysięcy prób wiążących się z ich dalszym życiem. Nie można się nudzić, czytając książki Cassandry Clare. Nigdy nie wiemy, co się zdarzy za chwilę, a co dopiero, jakie będzie zakończenie.

5. Korek. Gruba i długa, ale niezmiernie ciekawa książka.

"Światło którego nie widać". Mój humanistyczny umysł chłonął historię bohaterów toczącą się w czasie II Wojny Światowej jak gąbka. Mogłabym się tylko zachwycać kunsztem autora i dopracowaniem każdego elementu. Ta lektura przybliża realia strasznych lat z przeszłości, to chyba już wystarczający powód by ją czytać. Trzeba pamiętać o latach zagłady i wojen, dbając o to, żeby się nie powtórzyły.

6. Pogoda. Najbardziej zmienny/a i niezdecydowany/a bohater/bohaterka.

No nie wiem, nie jestem pewna. Prawdopodobnie to Andy z "Diabeł ubiera się u Prady". Niby chciała pracować dla znanej i sławnej osoby, ale już pierwszego dnia zaczęła narzekać. Każde kolejne zadania  rozpatrywała na miliony sposobów, zamiast je realizować. Jednak mimo wszystko, lubię tę książkę i film!

Nominuję autorów blogów: 
oraz każdego chętnego!
Dziękuję wszystkim za ten tydzień, za pomoc i aktywność!

Zaczytanego!

2017-02-09

KSIĄŻKA W AUTOBUSIE *wszyscy czytają*

Hej
To że ja czytam wszędzie i zawsze, już wiecie, ale czy ktoś jeszcze? Oczywiście!
Przedstawiam Wam dziś kilka opinii innych blogerów na temat czytania w autobusie. Może znajdzie się też jakaś książka, która was zaciekawi? Czytajcie i szukajcie!

***

Moim zdaniem najlepsze są książki długie, z kategorii fantasy, w których się coś dzieje, można się w nich zaczytać, np. "Harry Potter", "Dary Anioła", "Percy Jackson".
Ja osobiście kiedyś czytałam w podróży "Igrzyska Śmierci" i tak się zaczytałam, że gdyby nie ciocia, która ze mną jechała, nie wysiadałbym z pociągu, haha. Obecnie niestety rzadko jeżdżę w dalsze podróże jedynie co komunikacją miejską, w której towarzyszy mi moja mp3, bo zanim wyciągnęłabym książkę, musiałabym wysiadać.
Agaa z bloga Zrecenzowany Świat Agi

Otóż jeżdżąc do szkoły ponad 40 km w jedna stronę, czytałam "Porwaną Pieśniarkę". Była lekką, cudowną lekturą, którą wprost pochłonęłam. Historia dziewczyny o pięknym głosie porwanej przez trolle i to jakie! Jeśli ktoś nie czytał na pewno pozytywnie się zaskoczy. Akcja ciekawa, a i styl autorki jest tutaj przyjemny. Czyta się mega szybko, także myślę, że jest idealna na podróże autokarowe ;D
Justyśka z bloga Z miłości do książek

Co prawda autobusami nie jeżdżę często, jednak przez całe trzy lata byłam stałą podróżniczką pociągową. Chociaż moja trasa trwała zaledwie piętnaście minut, to jednak dość często wyciągałam z torby jakąś książkę dla umilenia czasu. I tak oto w pociągu wczytywałam się cienkie "Czekając na Gonza" Dave'a Cousinsa. Jest to lekka, przyjemna powieść o chłopaku imieniem Marcus Osbourne (bądź po prostu Oz), który przeprowadza się wraz z rodziną na wieś. Oz musi poradzić sobie nie tylko z problemem przystosowania się do nowego miejsca, ale również z tym, że już pierwszego dnia wpada w tarapaty w szkole. Tym sposobem zyskuje przezwisko i podpada siejącym postrach uczniom. Jakby tego było mało, poznaje on pewną tajemnicę swojej siostry, a ów tajemnica odmienia wszystko. A zaraz, zaraz... Kim jest tytułowy Gonzo, któremu to wszystko opowiada Marcus? Tego dowiecie się, sięgając po "Czekając na Gonza"!
Book Prisoner z bloga Book prisoner

Mieszkam w średniej wielkości mieście. Przejazd z jednego końca na drugi zajmuje maksymalnie pół godziny, no chyba, że pojawią się jakieś specjalne okoliczności (czyt. olbrzymi korek na drodze, powalone drzewa, tornado, ewentualnie niespodziewany przylot kosmitów lubujących się w zakłócaniu kursów komunikacji miejskiej), co nie zdarza się zbyt często. Nie należę więc do osób, które czytają w autobusie. Nasuwa mi się jednak pewna powieść, która powinna spodobać się podróżującym molom książkowym. Mowa o "Aż po horyzont", autorstwa Morgan Matson. Jest to niezwykle lekka, ale bardzo wciągająca historia o bezcelowej podróży po Ameryce, którą odbywa Amy wraz z nowo poznanym chłopakiem u boku. Myślę, że powieść ta sprawdzi się szczególnie w szare, deszczowe poranki. No bo w końcu co poprawi humor bardziej od wyobrażeń na temat słonecznych stanów Ameryki? :)
misBooks z bloga Na półce i w sercu

Ja zawsze czytam w podróży, bo jest to miła odskocznia. Nie przytoczę konkretnych tytułów, ale powiem o trzech rzeczach, których unikać.
Przede wszystkim DRAMATY.Wiele osób lubi wyciskacze łez. Jednak to nie jest dobry pomysł. Nie chcemy przecież, żeby ludzie dziwnie patrzyli nam na twarz, albo w książkę. A do tego, chyba żadna dziewczyna nie chce pójść do szkoły lub pracy z rozmazanym makijażem, więc radzę tego unikać.
"Dotyk Julii", czyli książka z irytującym głównym bohaterem. Kiedy to czytam robię dziwne miny i co chwilę wzdycham jaka ona jest głupia. Tego też nie polecam.
Pamiętajmy także, żeby nie brać czegoś co nas tak wciągnie/uśpi, że przegapimy nasz przystanek!
Najlepiej sięgnąć po coś sprawdzonego albo jakąś obyczajówkę, można też po prostu sprawdzić recenzje w internecie przed lekturą.  Powodzenia i miłego czytania!
Fioletowy Notes z bloga Fioletowy Notes 

2017-02-08

RECENZJA #Prawie jak gwiazda rocka

Okładka książki Prawie jak gwiazda rocka
Autor: Matthew Quick
Tytuł: Prawie jak gwiazda rocka
Tytuł oryginału: Sorta Like a Rock Star
Tłumaczenie: Maria Borzobohata-Sawicka
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Otwarte
opublikowane na: lubimyczytac.pl





OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Dawno temu żyła sobie Amber. Była wesołą i pozytywnie nakręconą nastolatką - jedyną królową Żółtka. Oprócz obowiązków, jakie na niej spoczywały, spędzała dużo czasu z Federacją Fantastycznych Fanatyków Franksa oraz Chrystusowymi Diwami z Korei, które uczyła w niekonwencjonalny sposób języka angielskiego. Dodatkowo walczyła z Joan Sędziwą i rozsyłała swoją nadzieję i energię do innych osób. Niespodziewanie nad jej królestwem pojawiły się czarne chmury, które nie chciały odejść. Czy ktoś jej pomoże? Czy nie zabraknie pozytywnej magii?
Psy są lepsze od ludzi. Mam psa. Nikogo więcej nie potrzebuję. Psy są proste. Ludzie skomplikowani.
Matthew Quick; Prawie jak gwiazda rocka


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 9.
Uwielbiam twórczość Matthewa Quicka. Autentycznie i niezaprzeczalnie jest on najlepszy w swoim fachu.  "Prawie jak gwiazda rocka" tylko to potwierdziła.

Ta książka nie jest wesoła, radosna, czy przewidywalna. "Prawie jak gwiazda rocka" całkowicie różni się od innych powieści w kategorii 'dla nastolatków'. Zaskakuje i przeraża. Cała środkowa część to jeden wielki smutek, poważne rozmyślenia i załamanie. I to nie tylko u Amber - czytelnik czuje to samo. Każda rozmowa z Ojcem Chee jest ważna, choć stanowi czasami tylko pół strony, niesie za sobą wielkie przesłanie lub zachętę do działania.
Nie myślcie jednak, że w książce opisanej, jako "wirus radości i nadziei" brakuje zabawnych lub motywacyjnych fragmentów. Co to, to nie!

Chciałabym być jak Amber. Naprawdę. Myślę, że wy po przeczytaniu "Prawie jak gwiazda rocka" również tego zapragniecie. Życie jej nie jest spokojne ani stabilne - a to jest potrzebne do dobrego rozwoju, ale dziewczyna radzi sobie bardzo dobrze. Nie załamuje się, tylko dzieli się tym, co ma, chociaż ma mało. Swój talent wykorzystuje by pomagać innym. Starsze osoby, obcokrajowcy, chorzy, wykluczeni przez społeczeństwo szkolne nie stanowią dla niej bariery. Amber to idealny przyjaciel. 
Dziś większość ludzi nie chce pomagać, szukając sobie wymówek. Czytając tę książkę, zauważyłam, że dawanie daje nam jeszcze więcej.
Nic więcej. Ta chwila po prostu była - wolna od emocji, sądów i złudnych wyobrażeń, które my ludzie przypisujemy wszystkiemu, z czym się stykamy.
Matthew Quick; Prawie jak gwiazda rocka
Książka rzuca też nowe światło na wiarę w Boga. Amber przedstawia swoją drogę do Boga oraz często pojawiają się jej rozmowy z Jezusem. Ona z Nim rozmawia tak, jakby był jej przyjacielem, któremu może powierzyć wszystkie sekrety. Ciekawy pomysł z wprowadzeniem tego akcentu. Brawa dla Matthewa Quicka!

Powieść obfituje w haiku - krótkie siedemnastosylabowe wierszyki. Dlaczego nie ma ich w szkole? Powinniśmy poznać taką formę - na pewno byłoby przy tworzeniu własnych utworów wiele zabawy. Piszę do Ministerstwa Magii!
Poznałam Haiku i jestem z tego bardzo dumna. Te krótkie trzy linki były metodą rozmów bohaterów, sposobem na wyrażanie emocji i uczuć. Takie malutkie coś, rośnie w ogromne COŚ od razu po przeczytaniu. Idę pisać swoje haiku (kilka zasad znalazło się również w książce, więc na start będzie dobrze)

Kluby, chyba można to tak nazwać, do których należała Amber albo które sama organizowała były różnorodne i niesamowicie niesamowite. Już patrząc na samą nazwę, przykładowo Federacja Fantastycznych Fanatyków Franksa można sobie wyobrazić tę grupę. Opisy tylko potwierdzają to, co już wiemy. "Bez kitu!"

Podsumowując: Musicie przeczytać tę książkę - to jest wasze zadanie domowe! Mogę Wam w tym trochę pomóc. Wystarczy, że zgłosicie się do BookTour - zapraszam!

2017-02-07

KSIĄŻKA W AUTOBUSIE *czytam*

Hej!
Po całym dniu spędzonym w szkole lub w pracy każdemu przyda się odpoczynek.Wizja ciepłego posiłku na stole oraz spokoju w pokoju jest bardzo kusząca. Jednak żeby do niej dotrwać najpierw trzeba dojechać do tego azylu. A to już jest problem. Nawet jeśli posiadacie samochód czy rower. Wszędzie zimno, tłoczno i szaro. A w lecie natomiast gorąco, tłoczno i szaro. Dodatkowo autobus się spóźnia.
Co ja robię w takim przypadku? Czytam! (Albo rozmawiam, ale dziś szczególnie o czytaniu.)
Wyciągam książkę z plecaka albo otwieram ebook na telefonie i zanurzam się w lekturze.

Czytać, czy nie czytać?

Najważniejszą zaletą jest to że czytam. Objazdy i korki nie są przeszkodą dla żadnego czytelnika. Trzydzieści minut, piętnaście lub godzina - ten czas można zagospodarować i poświecić go rozrywce. Kończy się myślenie o szkole czy pracy (chwilowo), obowiązki zajmują miejsce w tle. Najważniejsze staje się rozluźnienie i relaks w czasie czytania. Nieważne, że niewygodnie i ciasno. Książka wynagradza te wady!
Poza tym kiedy dotrzecie do domu, macie więcej czasu na naukę. Dobra to akurat kłamstwo, bo i tak nauka będzie trwała tyle samo co zawsze, czyli około trzech godzin. Ale te kilkanaście minut czytania orzeźwi umysł i możliwe że będziecie mieli choć minimalnie większą ochotę na rozwiązywanie kolejnego zadania z matematyki. To tylko teoria!

Czytam, czytam ...przystanek!

W autobusie, gdy już usiądę albo zostanę ściśnięta przez innych pasażerów kontynuuje czytanie. Kto by przerywał w środku rozdziału?
W sumie nie mam problemów z rozeznaniem, kiedy nadchodzi czas na przepychanie się do wyjścia.jednak jeśli brakuje wam orientacji w terenie czytanie może być niebezpieczne. Możecie skończyć gdzieś na odludziu, na ostatnim przystanku, który jest nie wiadomo gdzie. I jak to u czytelnika bywa, pojawiają się straszne wizje zaczerpnięte prosto z książek. Brr!

Co czytam?

Wszystko, co wpadnie w moje ręce - to taka skrócona, wręcz telegraficznie uproszczona odpowiedź.
źródło
A w rozszerzonej wersji:
Może nie jest to dokonanie na miarę nagrody Nobla, ale jestem z siebie bardzo dumna. Nie spodziewałam się, że w ciągu trzech miesięcy uda mi się przeczytać całą serię o Percym Jacksonie. Codziennie, regularnie, po 40 minut i książki poznane. Jednak najlepiej czytało mi się pierwszą, drugą i ostatnią część.
Jedynym dotychczasowym błędem było czytanie "Bez winy" w autobusie. Książka jest wypełniona po brzegi wszystkimi możliwymi emocjami i uczuciem miłości, więc trochę trudno jest czytać takie dzieło w spokoju. Łzy cisną się do oczu, po chwili pojawia się niespodziewany wybuch śmiechu. Mieszanka wybuchowa, ale warto było! (ta adrenalina...)
Przeczytałam też kilka książek Ceceli Ahern, ale chyba "Love, Rosie" wypada wśród nich najlepiej. Oprócz niesamowitej, lecz prostej fabuły na przód wybija się też forma. Listy nie są zazwyczaj dłuższe niż kilka stron, więc droga szkoła-dom to kilka elementów z konwersacji bohaterów. Łatwo i nienudno. Jeśli jeszcze nie znacie to przeczytajcie w podróży albo w tradycyjny sposób w pokoju :)

Muzyka! Akcja!

Bez muzycznego akcentu nie potrafię czytać. Książka i telefon z muzyką zawsze idą w parze. Nawet w autobusie mam ten zestawik pod ręką, bo uważam, że lepiej zanurzyć się w melodii, niż słuchać wiadomości w radio albo głośnej rozmowy pań obok na temat zakupów czy wizyty u lekarza. 
Oczywiście obecna jest specjalna playlista zawierająca odrobinkę każdej muzyki. Jeśli chcecie ją poznać to ROAD  kłania się przed Wami! Jak teraz słucham tych piosenek to się zastanawiam jak mi się udaje czytać przy takich dźwiękach. Chyba lepiej ROAD pasuje do samotnej wycieczki samochodem, kiedy można trochę wykorzystać swoje struny głosowe, nie martwiąc się o zdrowie i bezpieczeństwo innych ...
źródło

Polecam, Zaczytana

Naprawdę polecam Wam tę chwilę wytchnienia. Chyba nic innego nie mogę powiedzieć. Powyżej przedstawiłam wiele zalet, bo nie doszukałam się żadnych braków i wad.
Cieszę się niezmiernie, że odkryłam tę formę kontaktu z książkowymi bohaterami i nie jest ona dla mnie trudnością. Nie wyobrażam sobie teraz podróży autobusem lub samochodem bez książki pod ręką.



Jestem bardzo ciekawa, co Wy sądzicie o czytaniu w komunikacji. Propagujecie taką możliwość? A może czytacie tylko w cichym pokoju pod kocykiem?
Piszcie!

Zapraszam na Book Tour!

2017-02-06

KSIĄŻKA W AUTOBUSIE *BookTour*

Hej, hej!
Rozpoczynamy dziś tydzień z "Książką w autobusie". Czy będzie ciekawie? Obowiązkowo!
Już teraz startuje pierwsza atrakcja, jaką jest Book Tour. Niedługo w Polskę wyruszy "Prawie jak gwiazda rocka"! Kto nie może się doczekać?
Podziwiajcie moje zdolności artystyczne!


Co należy zrobić?


Przeczytaj regulamin.

Zgłoś się pod postem.

Przyślij na e-maila informacje:
> adres
> link do bloga 
Opublikuj baner na swoim blogu.



REGULAMIN:

1. Organizatorką Book Tour jestem ja, autorka bloga Przemyślenia ZaczytanejBelli
2. Książka "Prawie jak gwiazda rocka" należy do mnie, ale zachęcam do zapisywania notatek i zaznaczania ciekawych fragmentów oraz wpisania się na pierwszej stronie.
3. W Book Tour mogą wziąć udział wszyscy, którzy mają adres korespondencyjny na terenie Polski oraz posiadają bloga książkowego.
4. Termin zgłaszania: od poniedziałku (06.02.2017) do piątku (10.02.2017) na adres e-mail (zaczytanaja21@gmail.com)
5. Dane adresowe przekażę tylko kolejnej osobie bez publikowania  i udostępniania ich.
6. Książkę należy wysłać listem poleconym. (poinformuj mnie o wysłaniu oraz otrzymaniu książki)
7. Od odebrania przesyłki do jej wysłania może upłynąć maksymalnie 14 dni.
8. Na publikację recenzji wyznaczone jest 21 dni od otrzymania książki.
9. Dodatkiem (niekoniecznym) może być coś słodkiego do 3 zł albo pocztówka.
10. W razie problemów należy zgłosić się na mój adres e-mail (zaczytanaja21@gmail.com)
11. Podsumowanie będzie umieszczone na blogu po skończeniu Book Touru
12. Poniżej pojawi się aktualizowana na bieżąco lista uczestników oraz informacja o miejscu pobytu książki.
13. Regulamin może ulec zmianie.

Hmm, zasady i regulamin wyszły trochę bardzo sztywne i oficjalne. Jednak nie zrażajcie się tym.
Liczy się dobra zabawa i czytanie! 
Serdecznie zapraszam!

2017-02-04

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *czy to jest kochanie*

Hej,
Dziś zdradzę wam olbrzymi sekret. Zbliżają się Walentynki. Święto zakochanych, serduszek i przepięknych wyznań.
Zostało jeszcze jedenaście dni, ale zawsze lepiej się przygotować. Po co wszystko zostawiać na ostatnią chwilę?
Mój poradnik zapewne nie pomoże Wam wybrać odpowiedniej sukienki czy miejsca na romantyczną randkę, ale może, może... odkryjecie dzięki niemu co to jest miłość. A to już sukces!
Podzielcie się w komentarzach swoimi typami książek bądź filmów z tematyką miłosną. Zarażajmy tym uczuciem!


I że cię nie opuszczę (2012)
A czo to? Film romantyczny? Na walentynki? Tak! Haha :P
Leo i Paige są od kilku lat  małżeństwem, niestety uczestniczą w wypadku samochodowym i dziewczyna traci pamięć. Nie pamięta ukochanego. Leo jest tym załamany, bo jego uczucie nie umarło razem z wypadkiem i wciąż rośnie w siłę. Leo nie chce się poddać i próbuje od nowa zakochać kobietę w sobie. Niewykonalne zadanie, a czy mu się uda?
"I że cię nie opuszczę" to chyba najlepszy pomysł na Dzień Zakochanych. Utwierdza w przekonaniu, że miłość musi być obecna w naszym życiu. Cały film stanowi walkę bohaterów o miłość, odnalezienie siebie w świecie oraz połączenie przeszłości i teraźniejszości.
Wzruszycie się nie raz oglądając tę produkcję.

Love, Rosie (2014), Cecelia Ahern
"Love, Rosie", czyli jak trwać w przyjaźni całe życie. Dokładnie. Zarówno książka jak i film wywierają na odbiorcy wielkie emocje (czasami sprzeczne). Alex i Rosie przyjaźnią się od najmłodszych lat, muszą się rozstać, gdy chłopak wyjeżdża na studia do USA. Przez wiele lat ich drogi rozchodzą się i przeplatają, by na końcu...
Książka jest pisana w formie listów, SMSów, czy konwersacji na portalach. Ta forma zachęca czytelnika, bo można poznać bohaterów dokładnie. Bez opisów, bez retrospekcji. Wszystko jest w wiadomościach. Natomiast film świeci cudowną obsadą aktorską. Sam Claflin, Lily Collins stanowią tu centrum uwagi. Widząc takich aktorów, aż chce się oglądać film!





"Never Never" Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Jakby w takim wypełnionym miłością zestawieniu mogło zabraknąć książki autorstwa Colleen Hoover! Ta pozycja jest o odnajdywaniu miłości, bohaterowie muszą tego dokonać podobnie jak detektywi - krok po kroku. Dwójka zakochanych tracąc pamięć musi na nowo odkryć jak się kocha. Jednak nigdy nie jest łatwo, a co dopiero, gdy nie pamięta się bolesnej i strasznej przeszłości. Każda nowa informacja rani. Miłość będzie ratunkiem, czy przeszkodą?
W tej książce szok miesza się ze smutkiem, szaleństwem i kolejnym szokiem. Wszystko jest zadziwiające oraz niesamowite. Naprawdę chce się czytać takie książki!



Śmierć miłości, czyli (anty)poradnik o tym, dlaczego boimy się kochać
Gigantyczny tytuł kryje pod sobą ważną dla każdego treść. O miłości oraz szukaniu jej w samym sobie. Bez miłości nie ma życia, więc jeśli też tak uważacie to sięgajcie po poradnik autorstwa Anny Czyrskiej.
Ta krótka książka (około 60 stron) w formie ebooka dostępna jest w ofercie Wydawnictwa Wymownia. Zachęcam Was do zapoznania się z jej treścią, gdyż znajdziecie tam wiele przykładów z życia autorki i innych ludzi w kwestii miłości oraz multum porównań: miłość to sushi, miłość i technologia.
Dodatkowo każdy rozdział zakończony jest kilkoma krótkimi pytaniami, które niosą ze sobą chwile refleksji.
Przed Walentynkami warto się zastanowić co jest najważniejsze, czytając tę książeczkę :)

Za lekturę dziękuję wydawnictwu Wymownia!

Zaczytanego weekendu!



2017-02-02

LIKE TO - przegląd stycznia

Hello,
Styczeń. Pierwszy miesiąc nowego roku (który tak w ogóle starzeje się powoli :P) właśnie dobiegł końca. Ja mam tylko jedno pytanie: kiedy? Przecież dopiero się rozpoczął... Ale może w ferie zimowe czas trochę zwolni, żeby móc cieszyć się odpoczynkiem i snem i książkami i serialami. Właśnie poznaliście mój plan na najbliższe dwa tygodnie. Ciekawe w jakim stopniu uda mi się go zrealizować?
A po za tym mam małą nowinkę: w przyszłym tygodniu będzie "tydzień niespodzianek". Chyba że nie zdążę - ale w lutym powinnam się wyrobić.

Książki, książki i więcej książek!
Przeczytałam aż 11 książek, co wydaje się u mnie normalnym wynikiem, ale tego jest o wiele za dużo!
Makbet (powtórka z rozrywki, bo czemu nie)
Gniazdo (telenowela na kartkach książki)
Zanim zgasną gwiazdy (Anioły? Tak!)
Aż po horyzont (podróż przez Amerykę nigdy nie może być nudna)
Śmierć miłości, czyli (anty)poradnik o tym, dlaczego boimy się kochać (za długi tytuł, ale treść ciekawa)
Wszystko to, co wyjątkowe (Matthew Quick chyba zawodowo zmienia ludzi)
Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Bitwa w Labiryncie (jak to możliwe,że w jednej książce tyle się dzieje)
Stan nie! błogosławiony (RECENZJA)
Szpilki, Paryż i miłość (RECENZJA)
Bez winy (proszę państwa, prawdziwa miłość istnieje!)
Greccy Bogowie według Percy'ego Jacksona (nigdy tyle się nie śmiałam przy książce - dobra na przygnębienie)


PIOSENKI MIESIĄCA


FILM MIESIĄCA

La La Land (2016)
Mia i Sebastian to dwie artystyczne dusze oraz pełnoetatowi marzyciele. Poznają się, chcąc spełnić marzenia o propagowaniu jazzu (on) i występowaniu na najlepszych scenach (ona). Zakochują się w sobie. I żyli długo i szczęśliwie? Może.
Musicale istnieją od dawien dawna, ale to chyba pierwszy, który oglądnęłam z takim zaangażowaniem. Muzyka i śpiew i dialogi współgrają ze sobą i tworzą niesamowitą całość. Jest się czym zachwycać - a nominacja do kilku Oscarów potwierdza to. 
P.S, Ryan jest genialny! ^^



ODKRYCIE MIESIĄCA

Ach, to jest film, a aktualnie zwiastun. Na całe dzieło pt."Moja kuzynka Rachel", które będzie można obejrzeć w kinach, trzeba jeszcze trochę poczekać. Ale Aniele,  w jednego bohatera wciela się Sam Claflin! Ta informacja już jest wspaniała. Hmm, zwiastun oglądałam już kilkukrotnie, dopatrując się szczegółów i odkryłam, że istnieje książka, która jest podstawą do tego filmu. Normalnie same cudeńka! Chyba zostało Wam tylko oglądnąć zwiastun i się zauroczyć. 


A jak Wam minął miesiąc? Piszcie!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka