2017-02-07

KSIĄŻKA W AUTOBUSIE *czytam*

Hej!
Po całym dniu spędzonym w szkole lub w pracy każdemu przyda się odpoczynek.Wizja ciepłego posiłku na stole oraz spokoju w pokoju jest bardzo kusząca. Jednak żeby do niej dotrwać najpierw trzeba dojechać do tego azylu. A to już jest problem. Nawet jeśli posiadacie samochód czy rower. Wszędzie zimno, tłoczno i szaro. A w lecie natomiast gorąco, tłoczno i szaro. Dodatkowo autobus się spóźnia.
Co ja robię w takim przypadku? Czytam! (Albo rozmawiam, ale dziś szczególnie o czytaniu.)
Wyciągam książkę z plecaka albo otwieram ebook na telefonie i zanurzam się w lekturze.

Czytać, czy nie czytać?

Najważniejszą zaletą jest to że czytam. Objazdy i korki nie są przeszkodą dla żadnego czytelnika. Trzydzieści minut, piętnaście lub godzina - ten czas można zagospodarować i poświecić go rozrywce. Kończy się myślenie o szkole czy pracy (chwilowo), obowiązki zajmują miejsce w tle. Najważniejsze staje się rozluźnienie i relaks w czasie czytania. Nieważne, że niewygodnie i ciasno. Książka wynagradza te wady!
Poza tym kiedy dotrzecie do domu, macie więcej czasu na naukę. Dobra to akurat kłamstwo, bo i tak nauka będzie trwała tyle samo co zawsze, czyli około trzech godzin. Ale te kilkanaście minut czytania orzeźwi umysł i możliwe że będziecie mieli choć minimalnie większą ochotę na rozwiązywanie kolejnego zadania z matematyki. To tylko teoria!

Czytam, czytam ...przystanek!

W autobusie, gdy już usiądę albo zostanę ściśnięta przez innych pasażerów kontynuuje czytanie. Kto by przerywał w środku rozdziału?
W sumie nie mam problemów z rozeznaniem, kiedy nadchodzi czas na przepychanie się do wyjścia.jednak jeśli brakuje wam orientacji w terenie czytanie może być niebezpieczne. Możecie skończyć gdzieś na odludziu, na ostatnim przystanku, który jest nie wiadomo gdzie. I jak to u czytelnika bywa, pojawiają się straszne wizje zaczerpnięte prosto z książek. Brr!

Co czytam?

Wszystko, co wpadnie w moje ręce - to taka skrócona, wręcz telegraficznie uproszczona odpowiedź.
źródło
A w rozszerzonej wersji:
Może nie jest to dokonanie na miarę nagrody Nobla, ale jestem z siebie bardzo dumna. Nie spodziewałam się, że w ciągu trzech miesięcy uda mi się przeczytać całą serię o Percym Jacksonie. Codziennie, regularnie, po 40 minut i książki poznane. Jednak najlepiej czytało mi się pierwszą, drugą i ostatnią część.
Jedynym dotychczasowym błędem było czytanie "Bez winy" w autobusie. Książka jest wypełniona po brzegi wszystkimi możliwymi emocjami i uczuciem miłości, więc trochę trudno jest czytać takie dzieło w spokoju. Łzy cisną się do oczu, po chwili pojawia się niespodziewany wybuch śmiechu. Mieszanka wybuchowa, ale warto było! (ta adrenalina...)
Przeczytałam też kilka książek Ceceli Ahern, ale chyba "Love, Rosie" wypada wśród nich najlepiej. Oprócz niesamowitej, lecz prostej fabuły na przód wybija się też forma. Listy nie są zazwyczaj dłuższe niż kilka stron, więc droga szkoła-dom to kilka elementów z konwersacji bohaterów. Łatwo i nienudno. Jeśli jeszcze nie znacie to przeczytajcie w podróży albo w tradycyjny sposób w pokoju :)

Muzyka! Akcja!

Bez muzycznego akcentu nie potrafię czytać. Książka i telefon z muzyką zawsze idą w parze. Nawet w autobusie mam ten zestawik pod ręką, bo uważam, że lepiej zanurzyć się w melodii, niż słuchać wiadomości w radio albo głośnej rozmowy pań obok na temat zakupów czy wizyty u lekarza. 
Oczywiście obecna jest specjalna playlista zawierająca odrobinkę każdej muzyki. Jeśli chcecie ją poznać to ROAD  kłania się przed Wami! Jak teraz słucham tych piosenek to się zastanawiam jak mi się udaje czytać przy takich dźwiękach. Chyba lepiej ROAD pasuje do samotnej wycieczki samochodem, kiedy można trochę wykorzystać swoje struny głosowe, nie martwiąc się o zdrowie i bezpieczeństwo innych ...
źródło

Polecam, Zaczytana

Naprawdę polecam Wam tę chwilę wytchnienia. Chyba nic innego nie mogę powiedzieć. Powyżej przedstawiłam wiele zalet, bo nie doszukałam się żadnych braków i wad.
Cieszę się niezmiernie, że odkryłam tę formę kontaktu z książkowymi bohaterami i nie jest ona dla mnie trudnością. Nie wyobrażam sobie teraz podróży autobusem lub samochodem bez książki pod ręką.



Jestem bardzo ciekawa, co Wy sądzicie o czytaniu w komunikacji. Propagujecie taką możliwość? A może czytacie tylko w cichym pokoju pod kocykiem?
Piszcie!

Zapraszam na Book Tour!

14 komentarzy :

  1. Ja dużo czytam w pociągach. Co prawda nie jeżdżę nimi codziennie, raczej ok. 4 razy w miesiącu, gdy dojeżdżam do miasta, w którym studiuję. A na co dzień podróżuję autobusami, lecz niestety rzadko są warunki, żeby czytać. Jak do porannego autobusu wejdę, to się cieszę, bo tam człowiek stoi na człowieku i o jakiejkolwiek przestrzeni nie ma mowy. Za to w tych popołudniowych zdarza mi się czytać, dlatego zawsze mam przy sobie czytelnik.
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cztery razy w miesiącu kilka godzin czytania to i tak dużo. Faktycznie, czasami jest tłoczno, ale rano (w moim przypadku) trochę mniej. Za to po 15... sardynki :P

      Usuń
  2. Ja dużo czytam w komunikacji miejskiej, właśnie przeciskając się między ludźmi, próbując znaleźć kawałek przestrzeni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czytam w komunikacji, o, dziś czytałam w autobusie i pociągu łącznie przez 2 godziny :D ale żadnych słuchawek, to mnie rozprasza. i najważniejsze jest, żeby mieć dobre oświetlenie ( w niektórych autobusach nie ma - mam na myśli takie dalekobieżne- albo jest za słabe i wtedy wybieram audiobooka lub muzykę) rozważam również zabranie książki na rowerek na siłowni. no właśnie. tylko trzeba dobrze dobrać lekturę, bo jakieś 2 tygodnie temu jadąc pociągiem z Był sobie pies musiałam przerywać lekturę przez napływające do oczu łzy. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na siłowni też dobry pomysł :)
      To już wiem czego nie brać do autobusu :)

      Usuń
  4. Gdy jeździłam autobusami/busami to owszem czytałam podczas podróży. W tej chwili gdy jestem kierowcą jest to co najmniej nieco utrudnione... Chociaż kiedyś stojąc w korku widziałam w aucie obok panią z książką na kierownicy (da się? da!) ;-) Natomiast cóż robię w ostatnim czasie, że udaje mi się pochłonąć książkę za książką? Niedawno zostałam mamą i czytam podczas karmienia dziecka ;-) Babcia twierdzi, że nie powinnam tak robić, ale jakże tak mogłabym marnować czas skoro i tak leżę po 15-20 minut kilka razy na dzień? W sam raz czas na czytanie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję!
      Super pomysł - wykorzystanie czasu w 100%

      Usuń
  5. Ja książke czytam wszędzie gdzie mogę :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/02/valentine-red-color.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytam raczej w autobusie bo zanim wyjęłabym książkę już musiałbym wysiadać wiec towarzyszy mi tylko moja mp3. :) Ale za to czytanie nadrabiam na przerwach w szkole bądź luźniejszych lekcjach :)
    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2017/02/10-recenzja-legion-samobojcow.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to w szkole na przerwach próbuje przypomnieć sobie notatki na kolejną lekcję albo dotrzeć do odpowiedniej sali :)

      Usuń
  7. Oj nie, ja się nie mogę skupić w autobusie lub tramwaju, zresztą mało nimi jeżdżę, bo na szczęście do pracy i na uczelnię mogę sobie chodzić pieszo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak blisko, to nawet książki nie opłaca się brać :)

      Usuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje mi szczęścia? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje opinie i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka