2017-03-22

RECENZJA #Chłopak, który stracił głowę

Okładka książki Chłopak, który stracił głowę
Autor:  John Corey Whaley
Tytuł:Chłopak, który stracił głowę
Tytuł oryginału: Noggin
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Rok wydania: 2016
Liczba stron:350
Wydawnictwo: Otwarte

OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Travis 1.0. umarł, ale przecież "żyje się tylko dwa razy", więc powitajmy Travisa 2.0. Chłopak powrócił do życia po pięciu latach wegetacji. Wszyscy są starsi, zmienieni i dojrzalsi. On w sumie też - od szyi w dół :P 
Najważniejsze jednak dla Travisa jest odzyskanie miłości, którą darzyła go Cate. Problemem jest tylko narzeczony...
Witaj wśród żywych. Tu zawsze jest dziwnie.
John Corey Whaley – Chłopak, który stracił głowę

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 7.
Dobra, nie wiem, co ja zrobiłam. Po co mi to było? Teraz zastanawiam się, czy czytanie tej książki to był dobry pomysł. Jestem szczęśliwsza i bardziej uśmiechnięta niż w ciągu całego ubiegłego roku. Od tygodni książka krąży mi po głowie i mam przez nią niekontrolowane wybuchy śmiechu. Czy to się leczy? Kolejną książką? Kakaem?

Tytuł jest troszeczkę mylący. Travis przez całe życie, od początku swojego istnienia miał tę samą głowę. Tylko dawca stracił głowę i oddał ciało od szyi do małego palca u stopy by chłopak mógł dalej żyć. Gdyby John Corey Whaley pisał o przeszłości dawcy, wtedy by to miało jakikolwiek sens. Nawet tytuł oryginału jest bardziej trafny - "łeb". Proszę was, tak się nie robi. "Chłopak z głową na karku" byłoby o wiele lepsze. W sumie nawet śmieszne - bo racjonalnego myślenia to brakowało.
Czy tylko ja zauważyłam coś takiego?

Jak to jest stracić głowę? Zasnąć na kilka lat i obudzić się w innym ciele. Nieznanym. Fuj, obrzydliwe, aż mnie przechodzą dreszcze.Brr! Ale z drugiej strony dostajemy kolejną szansę od życia. Zastanawiając się nad tym, czy podjęłabym się zabiegu, dochodzę do wniosku, że nie - nigdy. Jednak Travis zdecydował inaczej i później musiał się strać bardziej i bardziej. A może gdybym była mniejszym leniuszkiem zdecydowałabym się na taki krok?

Przyjaźń. Kiedy o miłość trzeba walczyć jak na wojnie, przyjaźń potrafiła przetrwać te 5 lat. Jakiś wniosek?
Travis, gdyby nie przyjaciele, byłby całkowicie zagubiony na tym obcym świecie. Niby pięć lat to nie dużo, ale jak powie się pół dekady, to już zmienia postać rzeczy. Normalnie lata świetlne. Co chwilę coś dzieje się na świecie. Nowe władze, nowi sportowcy, jedna firma upadnie, kolejne powstaną. Przez kilka lat uzbiera się dużo nowinek, które trzeba jak najszybciej przyswoić.
Relacja między starymi, oddanymi przyjaciółmi, nowym kolegą ze szkoły oraz Travisem kształtowała się powoli. Wypełniali wszystkie luki z przeszłości oraz tworzyli nową przyszłość. Mogę powiedzieć, że właśnie przyjaźń była najlepiej przedstawiona w tej książce. Wywyższała się ona nad innymi wartościami i sprawami. Budowała i podtrzymywała bohaterów. Było to bezwzględnie potrzebne.
Może nasze zryte kinem akcji mózgi nie radzą sobie już z odbiorem rzeczywistości pozbawionej lipnych efektów specjalnych.
John Corey Whaley – Chłopak, który stracił głowę
Walka o miłość była najbardziej komiczną oraz rozwiniętą częścią książki. Travis starał się jak mało kto, ale nic nie pomagało. Powinnam chyba mu współczuć, bo dla niego nic się nie zmieniło w kwestii uczuć. (nieważne, że serce miał inne) Jednak jego zachowanie było szalone i nieobliczalne. Ale zabawne.

"Chłopak, który stracił głowę" kipi od ilości humoru. Wylewa się on z każdej strony. Niektóre dialogi są nieśmieszne (bo są o dziwo poważne) ale i tak wybuchałam śmiechem. Jeśli potrzebujecie stracić głowę, odłożyć na bok myślenie racjonalne i przejść do absurdalnej alternatywy to może, może wam się to udać. :P

Książka "Chłopak, który stracił głowę" zawierała wiele wątków. Niepołączonych ze sobą, skupiających się w rodzinie albo tylko w szkole. Czuję przez to niedosyt, bo gdyby je połączyć razem... i tutaj powiedziałabym w jaki sposób, ale to by było bez sensu i zdradziłabym wszystko, co się działo w książce i co jest w miarę istotne, więc żałujcie. Ups!

Podsumowując: Jeśli brakuje Wam radości, głupoty, szczęścia lub optymizmu to znaleźliście idealną książkę na wieczór - "Chłopak, który stracił głowę".

24 komentarze :

  1. Mam tą książkę, ale nie czytałam. Upolowałam ją kiedyś na promocji za jakieś 14 zł :) Także więc na pewno przeczytam. Nie wiem kiedy, ale przeczytam :D

    www.lekturia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobra okazja :) Kiedyś na pewno nadejdzie dla niej czas :)

      Usuń
  2. Widziałam tę książke ostatnio w księgarni i opis nie bardzo mnie urzekł ale po twojej recenzji jeszcze się nad nią zastanowię :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2017/03/18-recenzja-girl-online-solo-zoe-sugg.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, jeśli potrzebujesz się odstresować, to jest idealna lektura!

      Usuń
  3. Nie sposób było się nie śmiać czytając ją ;D Była fajna ;D

    Buziaczki
    coraciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, uzależniająca radością ^^

      Usuń
  4. Polskie tłumaczenia często są mylące. Nie lubię, gdy polski tytuł mocno odbiega od oryginalnego, tak ja w tym przypadku, ale cóż poradzić :/ Książka już czeka na swoją kolej. Jak będę miała ochotę na coś irracjonalnego, to na pewno sięgnę :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nikt chyba tego nie lubi :(
      Książka to idealny sposób na oderwanie się od rzeczywistości.

      Usuń
  5. Nie wiem, czy ta książka przypadnie mi d gustu, ale i tak bardzo bym chciała przeczytać :)

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  6. Moze "Chlopak ktory stracil glowe" bo stracil te glowe dla dziewczyny ktora kochal. Moze to mialo byc zabawne wg autora ze mimo ze stracil glowe to realnie ma caly czas swoja :P
    W sumie recenzja jest bardzi dobra i zachecajaca ale raczej nie siegne po te ksiazke. Nie lubie zbyt rozwinietych watkow milosnych a juz na pewno jak jeden bohater goni za drugim bez rexultatu.
    Pozdrawiam
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już wyższy poziom wtajemniczenia :P
      Trochę to jest naciągany wątek, ale humor wszystko odpłaca :)

      Usuń
  7. Czytałam książkę rok temu, była idealna na jeden wieczór, jednak czegoś mi w niej brakowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... czyżby spójności i ogólnego celu? :D

      Usuń
  8. Czytałam tę powieść jakiś czas po premierze i pamiętam, że świetnie się przy niej bawiłam :D
    Cieszę się, że masz podobne odczucia.
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to zabawa i humor wszystko naprawiły i trzymały mnie przy lekturze!

      Usuń
  9. Mam mieszane uczucia co do tej książki, ale może kiedyś się na nią skusze.
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  10. Mieszane uczucia mam, nie wiem komu je dam. Take mam mieszane XD
    Nie no, sama nie wiem ;//
    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, jaki piękny rym ^^
      Czas pokaże...

      Usuń
  11. Brzmi genialnie! Fabuła zdecydowanie się wyróżnia na tle innych, to może być ciekawe doświadczenie i odskocznia od szablonów. Już nie raz zwracałam na nią uwagę, ale nigdy nie byłam w 100% przekonana. Teraz jestem. Może niedługo gdzieś ją dorwę. :D
    MÓJ BLOG 💘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, cieszę się, że cię zachęciłam :)

      Usuń
  12. Jak będę miała jakiś gorszy okres to na pewno postaram się zaopatrzyć w tę pozycję i poprawić nią sobie humor! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje mi szczęścia? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje opinie i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka