2017-04-29

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *książkowe przyjaciółki*

Hejka naklejka!
Nie zgadniecie, co odkopałam w odmętach moich wszystkich super pomysłów. Rozpoczęty post! Pamiętam, że porzuciłam jego tworzenie około roku temu. Nie podobał mi się ten pomysł. Jednak teraz... widzę olbrzymi potencjał.  Może trochę się pozmieniało od tamtego czasu - bardzo bardzo wiele, ale zapraszam, poznajcie moje obecne i dawne przyjaciółki. Sama się sobie dziwię, że aż tak się zmieniłam...

1. Hermiona  z serii "Harry Potter" (już nie)

Hermiona czyta książki i zna wszystkie cenne informacje. Mogłabym z nią przegadać całe godziny zakładając, że czytałaby młodzieżowe książki, New Adult lub podobne, a nie opasłe tomy "Historii Hogwartu". Może udałoby mi się ją przekonać do Draco? Mam nawet opracowany skrupulatny plan - pisałam kiedyś Fanfiction o ich związku. Ale to tajemnica...
***
Dlaczego już koniec naszej przyjaźni? Wydaje mi się, że to była tylko taka szkolna znajomość, nawiązywanie kontaktów, żeby nie być samotną w wielkim świecie szkolnych obowiązków. Dzisiaj na pewno wybrałabym kogoś innego na swoja przyjaciółkę. Chociażby Lunę. Wydaje mi się ona bliższa.
Ciekawe kogo kolej przyjdzie następnym razem?
Jak widać, seria o młodym czarodzieju cały czas jest dla mnie żywa. Nie potrafię jej opuścić. A Wy?

2. Cath z"Fangirl" (trwa)

Jak ja bym chciała spotkać osobę podobną do Cath w akademiku albo nawet dzielić z nią pokój. Musiałaby ze mną gadać, gdyż ja uwielbiam wygłaszać swoje opinie, więc i jej by to nie ominęło. Mogłybyśmy razem wymieniać się pomysłami na fabułę opowiadań oraz zajadać batoniki proteinowe. Miłość do Simona (nieważne, że z innych książek i światów) kwitłaby i rozrastała się bardzo szybko, pochłaniając nas w całości. Poza tym Cath nie da się nie lubić. Ma wygenerowany swój własny świat - zresztą podobnie jak ja - i to tworzy cały jej charakter. Pozostałe cechy wpasowują się ściśle do tego świata.
źródło

3. Mare z "Czerwonej królowej" (nowe)

Ta przyjaźń może się wydawać dość dziwna, bo kto by się pchał do dystopicznego świata opanowanego przez zło i agresję. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach, ale  Mare w jakiś, niepoznany jeszcze przeze mnie sposób imponuje mi i inspiruje mnie. Jej poświęcenie i walka o przetrwanie dla przyjaciół i rodziny stanowią ważny argument. Takich osób jest mało zarówno w życiu jak i książkach, więc dziewczyna obowiązkowo znajduje się w gronie moich ulubienic.

4. Amber z "Prawie jak gwiazda rocka" (nowe)

Moje kochane słoneczko! Często o niej myślę w czasie dnia. Jej podejście do życia i ciągłe działanie by uczynić świat lepszym, dodaje mi siły. Naprawdę! Amber jako jedyna pokazała mi coś całkiem nowego. Wielką ilość humoru, łez, bezinteresowności i haiku. Chciałabym tak jak ona przejść przez życie! Amber, jeśli słyszysz, pomóc!
Jeśli jeszcze jej nie znacie to właściwy czas by ją poznać. Nie wiem jak to powiedzieć, ale teraz - po kilku miesiącach od skończenia książki - widzę, że ta lektura pomogła mi się odbić od przysłowiowego dna i wzlecieć wysoko. Amber dała mi wiele, więc nie jest zaskoczeniem jej obecność w tym zaszczytnym gronie. Bez kitu!


5. Alice ze"Zmierzchu" (już nie)

Taka przyjaciółka jak Alice to skarb. Zorganizuje ślub, wesele, podróż poślubną. Normalnie żyć nie umierać (yhm, wampiry). Można z nią porozmawiać o wszystkim, a ona nam poda najlepsze rozwiązanie. Chyba, że będzie przed nami ukrywać prawdę, żeby nas chronić czy coś w tym stylu.
***
Naprawdę? Te powyższe linijki należą do mnie? Nie spodziewałam się tego. "Zmierzch" to tylko jednorazowa przygoda, z której już nic nie pamiętam. Prawie. Jakim cudem Alice znalazła się w tym gronie?


Teraz czas na Was! Chwalcie się swoimi przyjaciółmi z książek!

2017-04-27

LUBIĘ TO /przegląd kwietnia/

No hej,
Wydawało mi się, że kwiecień będzie bardzo długim miesiącem. Pierwszy tydzień wlókł się niemiłosiernie długo, a tu już koniec.  Jednak chyba powinnam się do tego przyzwyczaić, co nie?
Co robiłam w kwietniu?

SERIALE MIESIĄCA

Oglądałam wiele seriali. 
Zbyt dużo ich było, żeby teraz o nich pisać, więc planuję niedługo opublikować post o moich ulubieńcach.
Wśród nich znajduje się: Flash, SKAM, Lucyfer i ...

KSIĄŻKI MIESIĄCA

źródło
Czytałam - zaskoczeni? Poznałam aż 10 niesamowitych historii!
Cała prawda (prosta opowieść, która pokazuje trudności młodych osób, ich walkę)
Starter (ciekawe wprowadzenie do Endera)
Ender (znakomita, genialna książka, tłumacząca wszystkie sekrety, Hyden <3)
Czerwone jak krew (mafjne środowisko i życie w Skandynawii przedstawione doskonale)
Białe jak śnieg (więcej o historii Lumikki w Pradze i kolejne ciekawe wątki)
Czarne jak heban (co tu się odksiążkowało? Nie spodziewałam się tego, ale warto poznać)
Biorąc oddech (czy tylko ja zaczęłam od ostatniej części? Ta historia jest bardzo smutna i kochana zarazem )
Pan Tadeusz (13-zgłoskowiec może być miłą lekturą)
Zerowa Maria i puste pudełko (najbardziej pokręcona historia miesiąca!)
Dom sióstr (wreszcie przeczytałam tę książkę, jestem z siebie dumna!)


MUZYKA MIESIĄCA

Słuchałam muzyki - wszędzie i zawsze!
A tak wygląda moje TOP3
Harry Styles - Sign of the times
Maggie Lindemann - Pretty girl
Grzegorz Hyży -O Pani!

FILM MIESIĄCA

Gdy już minęły święta, nadszedł czas na relaks (taki życiowy paradoks). Akurat przełączając kanały, znalazłam ten film.

Tornado w Nowym Yorku (2008)
Nowy York nawiedziły dziwne zjawiska pogodowe. Tornado, śnieg, ogromne burze. Nikt się tego nie spodziewał. Doktor Lawrence przewidując najgorsze, stara się opracować strategię działania. Pomaga jej wierny zespół. Pytanie, które towarzyszy widzowi od początku seansu: Czy świat będzie istniał dalej? 

P.S. Znacie filmy o podobnej tematyce? Piszcie!







Miłego, zaczytanego, słonecznego maja!

2017-04-25

NEW BOOKS /maj/

Hej!
Czas na zapowiedzi majowe. To jest miesiąc, na który czekałam od bardzo bardzo dawna. Maj. Nie dość że kończy się moimi urodzinami, co jest równe z wieloma zakupami książkowymi, to oferuje szeroką gamę książek, o których marzę. Między innymi:

Walka uczuć od Coollen Hoover,  czyli CONFESS (10.05.2017)

Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno, zamieniając słowa w obrazy, w których ukrywa też własne tajemnice.
Auburn pojawia się w jego galerii akurat wtedy, gdy Owen szuka asystentki. Dziewczyna od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Wydaje się, że Owen jest dla niej szansą na znalezienie ukojenia i wsparcia, a ona dla niego natchnieniem i nowym kolorem w autoportrecie.
Wzajemne uczucie dodaje życiu barw, jednak tajemnice zaczynają tworzyć rysy na ich związku. Auburn odkrywa, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze. Głos serca podpowiada jednak, że miłość wymaga największych poświęceń.

Tysiące wariantów miłości i żyć od Claudi Gray, czyli TYSIĄC ODŁAMKÓW CIEBIE (10.05.2017)

Tysiąc żyć. Tysiąc możliwości. Jedno przeznaczenie.
Marguerite Caine dzięki swoim rodzicom – wybitnym fizykom – od dziecka poznaje najśmielsze teorie naukowe. Najbardziej zdumiewający wśród nich jest najnowszy wynalazek jej matki, urządzenie nazwane Firebirdem, pozwalające na podróż do równoległych wymiarów.
Gdy ojciec Marguerite zostaje zamordowany, wszystkie poszlaki wskazują na jedną osobę – Paula Markova, błyskotliwego, ale enigmatycznego asystenta jej rodziców. Zanim dosięgnie go ramię sprawiedliwości, Paul ucieka do innego świata. Nie bierze jednak pod uwagę determinacji Marguerite. Z pomocą Theo, drugiego asystenta rodziców, Marguerite ściga Paula poprzez różne wymiary. W każdym świecie, do którego przeskakuje, spotyka inną wersję Paula, co sprawia, że zaczyna wątpić w jego winę i przestaje dowierzać własnemu sercu. Już niebawem wplątuje się w romans równie niebezpieczny, jak i kuszący.

Powrót do znajomych wykreowanych przez Kim Holden, czyli FRANCO (24.05.2017)

Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota.
Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?

Dowiem się co u Mare dzięki Victori Aveyard, czyli KRÓLEWSKA KLATKA (24.05.2017)

Mare jest pilnie strzeżonym więźniem zdanym na łaskę i niełaskę Mavena. Dręczą ją wspomnienia własnych błędów, a działanie Cichego Kamienia pozbawia ją mocy. Buntowniczka staje się dziewczyną bez błyskawic. Jednak i Maven otoczony jest wrogami. Z trudem utrzymuje kontrolę nad krajem oraz swoim więźniem. Mare czuje, że mimo nienawiści, którą żywi do Mavena, jest on prawdopodobnie jej jedyną szansą na przeżycie, zwłaszcza że Evangeline dąży do jak najszybszej egzekucji Czerwonej Królowej. Tymczasem Nowi i Czerwoni przygotowują się do wojny, bo nie chcą już dłużej pozostawać w ukryciu. Jest z nimi książę Cal, którego nic nie powstrzyma przed ratowaniem Mare.
Kto rozświetli drogę buntowników, jeśli dziewczyna od błyskawic straci swoją moc? Już wkrótce ogień ogarnie wszystko i spali bezpowrotnie Nortę, jaką Mare znała.

Kolejne tysiące miłości od Tillie Cole, czyli TYSIĄC POCAŁUNKÓW (17.05.2017)

Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia...
Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie.
Chłopak i dziewczyna. Uczucie powstałe w jednej chwili, pielęgnowane później latami. Więź, której nie był w stanie zniszczyć ani czas, ani odległość. Która miała przetrwać już do końca. A przynajmniej tak zakładali.
Kiedy siedemnastoletni Rune Kristiansen wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko zaprzyjaźnił się z Poppy Litchfield, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połową jego duszy i przyrzekła wiernie czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia?
Serce Rune'a zostało złamane, gdy dwa lata temu Poppy przestała się do niego odzywać. Jednak, gdy chłopakowi przyjdzie odkryć prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo.

Źródło opisów i okładek: datapremiery.pl


Jakie macie plany? Piszcie!

2017-04-22

POMALUJ PISANKĘ /monolog/

Hej,
Dziś utrzymam jeszcze nastrój wielkanocny, bo zostałam nominowana do pisankowego TAGU przez Just yśkę z bloga Z miłości do książek. Natomaist TAG stworzyła Magic Wizard autorka bloga Zaczytana w fantastyce. Dziękuję serdecznie i zapraszam!

Najpierw zasady:
Wybieramy 4 bohaterów z różnych książek i w formie pisanki tworzymy zbiór cech (charakteru lub wyglądu). Natomiast te 5 cech losujemy z książki, w której występuje bohater. Następnie sprawdzamy, czy te cechy pasują do bohatera książkowego, czy są całkowitą pomyłką.

1. Lily - "Sekretne życie pszczół"


AROGANCKA
A to nie cecha Harry'ego w mniemaniu Snape'a?
Lily nie potrafiła być arogancka, była zbyt miła.
SPOKOJNA
W porównaniu do innych nastolatek dziewczyna była aż za spokojna.
ŁYSA
Na pewno nie. Mało prawdopodobny fakt.
NIERUCHOMA
Zinterpretujmy to tak, że działała, a nie stała w miejscu. Wtedy wszystko ma sens. Chciała poznać przeszłość, uciec od złego życia, być samodzielną osobą.
GŁUPIA
Czasami jej się zdarzało mieć głupi pomysł np. ucieczka, ale ogólnie kierowała się zdrowym rozsądkiem :)


2. Marta - "Marta, która się odnalazła"


UŚMIECHNIĘTA
Taak! Uśmiech gościł na jej twarzy nawet, gdy wszystko wokół się sypało :)
SZCZERA
Starała się. Tylko czasami nie wychodziło. Dużo tajemnic miała w swoim życiu.
OLŚNIEWAJĄCA
To jest cecha, którą dostrzegali wszyscy w osobie Marty... oprócz niej. W tym gronie był także rycerz, czyli jej przyszły wybranek serca (mam taką nadzieję, że teraz po skończonej książce połączą się oni gdzieś tam w fikcyjnych zaświatach)
MROCZNA
Marta nie znała swojej przeszłości, ale czy to znak, że była mroczna? Nie, określiłabym to jako zagadkę, tajemnicę.
MILCZĄCA
To na 100% można wykluczyć! Marta, podobnie jak ja (druga Marta) gadała cały czas ^^


3. Amy - "Aż po horyzont"

IDEALNA
Dla Rogera tak <3
LUBIĄCA LUKSUS
Nie wydaje mi się. Kierowała się innymi wartościami, odległymi od bogactw materialnych.
SILNA
Oczywiście! Po tym co przeżyła musiała być silna.
Nawet samo siedzenie na fotelu pasażera pokazywało jej siłę.
UPARTA
Również. Ale w jej przypadku to pozytywna cecha.
ODWAŻNA
Podobnie jak w punkcie 'silna'.


4. Mare - "Czerwona królowa"



CICHA
Może kiedyś była cichą dziewczynką, ale kto pamięta te czasy?
ZHAŃBIONA
Maven chciał tego dokonać, ale nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek udało mu się.
BYSTRA
Mhm, potrafiła wywęszyć wszystkie skomplikowane relacje na zamku, wśród Srebrnych.
SILNA
Wewnętrznie tak. Gdy Mare posługiwała się swoją mocą elektryczności też pokazywała siłę. Tylko że często była tłumiona i blokowana! :(
SZYBKA
Jej brat był szybszy :P



I jak Wam się podobają moje pisanki? 
Zapraszam wszystkich chętnych do zabawy!

Miłego weekendu!

2017-04-19

ARROW 1 /seri(al)owo/

Hej!
Zaczęłam kolejny serial. Teraz się zastanawiam dlaczego. Po pierwsze, brakuje mi czasu. Moje emocje znowu cierpią. Znowu się zadurzyłam w głównym bohaterze. To nie może się skończyć dobrze. Jednak to nie jest jedyny powód do zmartwień. Oprócz Arrowa rozpoczęłam SKAM.
Co te ferie robią z ludźmi? (tak, oglądałam w ferie, które były prawie trzy miesiące temu)

Pierwsze co przyszło mi na myśl, gdy oglądałam "Arrowa" to film "Cast Away - poza światem".
Znany wam jest ten film? Pewnie tak, bo w telewizji można go znaleźć co jakiś czas, więc ja znam go prawie na pamięć jak "Dr. Hausa" (Wyobrażacie sobie, że kiedyś nudziłam się do tego stopnia, że oglądałam filmy i seriale kilka razy pod rząd?). "Arrow" zaczyna się podobnie. Sztorm, wypadek, ponton, wyspa i Wilson.
Jednak ta historia jest trochę inna, o wiele ciekawsza i barwniejsza. Oliver nie musi budować tratwy, lecz stara się przetrwać zgodnie z wolą ojca. Wszystko by wykonać najtrudniejsze w historii zadanie - uratować miasto.

Arrow - wysportowany, poszukujący sprawiedliwości i pokoju łucznik. Nikt nie wie, czy on jest mordercą, złoczyńcą czy może bohaterem? Ratuje czy rujnuje?
Oliver - najładniejszy poznany przeze mnie superbohater. Ufff, trudne życie mają ci herosi. Każdy kolejny ładniejszy. Może jak się zdobywa nowe moce i umiejętności od razu w zestawie jest też uroda?
Dwie postacie różniące się od siebie jak pieprz i sól, zdołały się połączyć. Pośród tajemnic i kłamstw utworzyły nową osobowość, która nie jest nikomu znana.

źródło
Nie będę się zachwycała już więcej nad postacią Olivera, zostawię Wam tę atrakcję na później - kiedy usiądziecie przed ekranem komputera/telewizora i przepadniecie w serialu.

Przyjaźń. Arrow+ przyjaźń = płacz, łzy, rozpacz, niedowierzanie. Jestem rozbita. Dlaczego zawsze najważniejsza osoba dla głównego bohatera kończy w straszny sposób? To jest niesprawiedliwe! Piszę petycje! Po pierwszych odcinkach chciałam pisać w tym akapicie o najlepszej przyjaźni prawie na poziomie Scotta i Stilesa. Później o chwilowym kryzysie, który na pewno jest tylko przejściowy. A teraz... Aniele, ratunku!

W serialu "Arrow" jest dużo śmierci, samorządności i wymierzania sprawiedliwości na własną rękę, ale i tak nie można się przyzwyczaić do tego, że kolejna osoba kończy swoje życie. Nie ważne czy jest zła, czy dobra.

Helen. Największa jędza jaką ten serial widział. (pewnie pojawi się jakaś większa w kolejnych sezonach, ale Helen...yhhh) Może tylko mama Olivera potrafiła przebić ją w tej kategorii. Obu bohaterek nienawidziłam. Helen dlatego, że zakochała się w Oliverze - co jest według mnie niedopuszczalne, bo ona na niego nie zasługuje. Pocieszałam się faktem, że się rozstaną za kilka odcinków (moja intuicja nie zawiodła) Natomiast Mamuśka zyskała u mnie ogrom negatywnych uczuć przez swoje ciągle kłamstwa i tajemnice.

Jak już przedstawiłam najgorszych bohaterów to teraz czas na najlepszych. Na pewno Oliver . Inny to Pan Detektyw - naprawdę zalicza się do grona ulubionych postaci. Sama się sobie dziwię. Jego postać zostało wykreowana tak, że trudno go zaakceptować, bo jest zamknięty w sobie i zdesperowany, ale zaskarbił sobie u mnie.

źródło
Tajne biuro ukryte pod barem było niesamowite. Można nawet powiedzieć, że lepiej wyposażone niż komisariat policji. Logistyka lepiej dopracowana, zabezpieczenia i działania. Już wiadomo dlaczego policja nie złapała Olivera, chociaż kilka razy było blisko, ale on jest sprytny. Zawdzięcza to chyba też swojemu sztabowi i współpracownikom.

Moje shipy? Oczywiście ich nie zabrakło!
Felicity i Oliver. Pani Hakerka i Mściciel. Czyż to nie brzmi romantycznie? Nie. Jednak mimo to pasują do siebie doskonale. Gdy ją zobaczyłam pierwszy raz w firmie QConsolidated, pomyślałam, że ona będzie z Oliverem. Teraz wyczekuję momentu ich pierwszego pocałunku, bo on będzie. Musi się pojawić!

Kolejna para to Roy i Thea. Pierwsze co mnie uderzyło, to pojawienie się Jacksona z "Teen Wolfa", który w serialu o wilkołakach był znienawidzonym bohaterem, lecz awansował nagle na ciacho, idealny przykład kości policzkowych. Wystarczyło tylko że wystąpił w innym serialu. Hah, niespodziewane... Myślę, że ich losy nie rozdzielą się przez liczne odcinki. Będą swoją ostoją.

Jedyny aspekt, który mnie trochę zastanawiał i wydawał mi się niepotrzebny to słowo "zmiana". W prawie każdym odcinku  pojawiała się rozmowa miedzy bohaterami, schodząca na temat tego, czy przez te długie pięć lat nieobecności się zmienili czy nie. Raz stawiali na odpowiedź "nie", później na "tak - zagrożenie", żeby przy kolejnym spotkaniu stwierdzić, że ta zmiana jednak jest dobra. Chyba sami się pogubili w tej kwestii.

Podsumowanie: Również przeszłam zmianę tak jak bohaterowie. Nie wiem czego ma się spodziewać dalej, ale coś gdzieś słyszałam o ufoludkach, kosmitach, really? Zabieram się za oglądanie dalszych sezonów... kiedyś tam....

2017-04-15

2017-04-12

SERI(AL)OWO *Prawo Mojżesza*

Heeeej! 
Czas na... obiad i Mojżesza oraz Dawida! 
Zapraszam!
Autor: Amy Harmon 
Tytuł: Prawo Mojżesza
Tytuł oryginału: The Law of Moses 
Tłumaczenie: Marcin Machnik 
Cykl: Prawo Mojżesza (tom 1) 
Rok wydania: 2016 
Liczba stron 357 
Wydawnictwo: Editio
Autor: Amy Harmon 
Tytuł: Pieśń Dawida 
Tytuł oryginału: The Song of David
Tłumaczenie: Marcin Machnik 
Cykl: Prawo Mojżesza (tom 2) 
Rok wydania: 2016 
Liczba stron: 312 
Wydawnictwo: Editio

I: 

Mojżesz to dziecko pokrzywdzone przez los. Z olbrzymimi pokładami miłości w sercu i przerażającymi wizjami w głowie. Jego życie naznaczone jest bólem i stratą. Jednak chłopak odnalazł w sobie talent, który pielęgnował przez wszystkie lata . Poznał również Georgie, lecz ich relacja jest skomplikowana i prowadzi do kolejnych nieszczęść. Czy coś takiego może zakończyć się happy endem?

II:

Przyjaciel Mojżesza - Tag ma dziewczynę. Kocha ją całym sercem i nie wyobraża sobie życia bez niej. Jednak odchodzi, oddala się od wszystkich bliskich i ucieka. Bohaterowie postanawiają go odszukać, a pomaga im w tym zbiór nagrań opisujących ostatnie miesiące, zostawiony przez Dawida (Taga). Czy mimo wszystko warto walczyć?

***

Pierwsze na co zwraca się uwagę, patrząc na te książki to okładki. Obie są dopasowane do siebie i nawet kolory tła - różowy i niebieski mają swoje znaczenie w całej fabule. Wyglądają jak fragmenty obrazu tworzonego przez Mojżesza, co sprawia, że książki stają się autentycznymi dziełami sztuki. 
Podobnie jest w kwestii tytułów. Dawid i Mojżesz to znane wszystkim postacie biblijne, ale w książkach Amy Harmon stają się oni nieokiełznani oraz oryginalni. Chciałam poznać ich historie, sprawdzić czy mają coś wspólnego z pierwowzorem. I dokonałam tego.
"Prawo Mojżesza" to niesamowita książka wypełniona emocjami, bólem, strachem. Duża, wręcz olbrzymia dawka dziwności i szaleństwa. Myślałam, że nic nie może przebić tego wrażenia. Do czasu, gdy poznałam drugą część i zawładnęła ona moim sercem. "Pieśń Dawida" jest całkowitym przeciwieństwem poprzedniego tomu. Spokojna, stonowana, zwykła, ale w pewien sposób jedyna w swoim rodzaju. 

Nigdy nie dostrzegamy tego, co oczywiste, dopóki nie uderzy nas prosto w twarz.
Amy Harmon – Prawo Mojżesza
W obu tomach przypadła mi do gustu narracja. Mojżesz oraz Georgia opisywali wydarzenia ze swoich punktów widzenia, więc nic nie mogło mi umknąć. Każde przeżycie zostało udokumentowane. Natomiast nagrania Dawida na kasetach pochodzących prawdopodobnie z epoki lodowcowej (Widzieliście kiedyś ten skomplikowany sprzęt?) nadawały w pewnym sensie romantyczną, nostalgiczną atmosferę. Słuchanie wspomnień to jest niezapomniane uczucie.

Mojżesz jak już wcześniej pisałam miał talent plastyczny. Potrafił malować jak najlepszy na świecie malarz. Jednak jego dzieła przedstawiały wydarzenia lub osoby, które nie żyły. To jest straszne. Starasz się żyć normalnie, pogodziłeś się ze stratą bliskiej osoby, a tu BUM i widzisz ją na obrazie. Jednak i tak Mojżesz miał gorzej. On widział wszystkich zmarłych ludzi, którzy chcieli, żeby im pomógł.
W ogóle Mojżesz był dziwną postacią - zwariowaną, ale tajemniczą. Chciałam odkryć jego prawdziwe 'ja' wspólnie z Georgią.
Millie, czyli niewidoma dziewczyna Dawida, była moją drugą ulubioną bohaterką. Jej wielka miłość biła z każdej strony. Wydawało mi się, że jest dobrą wróżką całej książki. Mimo tego co ją spotkało w przeszłości potrafiła się cieszyć i być sobą. Nie bała się kochać. Nagrania Dawida, które szczególnie skupiały się na dziewczynie, były przepełnione magią. Można było poczuć się jak w bajce... trochę gorzkiej i smutnej, ale z nadzieją.

Mówienie, że ,,tak miało być", to wykręt. Ludzie mówią tak, gdy coś spieprzą lub gdy życie podsunie im wyjątkowo gorzką czekoladę. Jeśli coś ,,tak miało być", to znaczy, że nie mamy nad tym kontroli, że nie jesteśmy tego przyczyną i że zdarza się to niezależnie od tego, kim jesteśmy.
Amy Harmon – Pieśń Dawida
Ciekawy również był pomysł Georgii na cieszenie się z życia. Później już wszyscy korzystali z tej możliwości. Bo kto by się oparł tak pozytywnemu myśleniu? Wystarczyło znaleźć pięć rzeczy, za które się jest wdzięcznym. Wyobraźcie sobie, że to pomaga. Nawet poza książką  TOP 5 działa i ma się dobrze.
Ta recenzja, jeśli mogłabym ją wyprasować i posypać brokatem, byłaby taką listą wdzięczności dla Amy Harmon.

Amy Harmon stworzyła niesamowite dialogi między bohaterami. Wydawało mi się, że żaden dialog nie jest tylko wymianą kilku zdań miedzy bohaterami. Był czymś więcej. Rozprawą pomiędzy różnymi poglądami, obietnicami czekającymi na spełnienie. Z każdego wypowiedzianego słowa biły emocje. Jeśli tak jak ja uwielbiacie w książkach dialogi, to ta książka jest dla Was idealna.

Mimo, że te książki nie są tym, czego się spodziewałam, mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z lektury. Pierwszą część czytałam długo i nie mogłam się przekonać, ale z rozdziału na rozdział Mojżesz i jego losy wsysały mnie. Mogę więc powiedzieć, że historia spisana przez  Amy Harmon urzekła mnie jak wielu innych czytelników.
Zachęcam Was do dołączenia do tego zaszczytnego grona!

Znacie tę serię? Planujecie poznać Mojżesza i Dawida?

2017-04-08

MONOLOG Z KSIĄŻKĄ W DŁONI *TBR*

Hejka!
Po kilku miesiącach przyszedł czas na kolejny olbrzymi stos, który oczywiście mam w planach przeczytać jak najszybciej to możliwe. Ostatnio bardzo dobrze mi szło, więc myślę, że teraz będzie podobnie. Poza tym terminy z biblioteki gonią, a uwierzcie, lepiej zachowywać tam pokojowe stosunki. Wszystko dla książek :)

Czerwone jak krew | Białe jak śnieg | Czarne jak heban
Cieniutkie trzy książeczki - w ogóle nie wiem o czym. Nie mam pojęcia, co się tam wydarzy, ale tak pięknie wyglądały na półce w bibliotece. Musiałam sprawdzić jak się mają u mnie w domu. Mam jeszcze dwa tygodnie na przyglądanie się nim. Będę korzystać.
Oczywiście też przeczytam ^^

Pan Tadeusz
Epopeję Mickiewicza poznawałam już w fragmentach jakiś czas temu. Teraz czas na całość. Jestem pozytywnie nastawiona i mam opracowany na nią genialny plan, który pewnie się nie uda, ale ważne że jest. Codziennie jedna księga i zdążę na odpowiedni termin - na dzień omawiania w szkole. Czy mi się uda?

Dziady część IV
Skoro Mickiewicz to już na całego. II i III część już znam to jeszcze IV i I...
Nie spodziewałam się, że tak bardzo przypadną mi do gustu jego dzieła.

Starter | Ender
Natalia z bloga Fioletowy Notes zachęcała mnie do tych książek. Miałam czytać już w styczniu, ale coś mi przeszkodziło. Yhm, yhm, czas. Teraz mam zamiar poznać tę duologię i zobaczyć, o co tyle szumu.

Dom sióstr
Chwilka, ile ja się zbierałam za tę książkę? Trzy miesiące? Chyba już nadszedł czas!

Bez szans
"Bez winy" i "Bez słów" uwielbiam całym sercem. Tyle łez, uśmiechów i emocji nie dostały ode mnie żadne inne książki. Oczekuję takiej samej bogatej uczty i tutaj!

Trzymajcie za mnie kciuki!
A jaki Wy  macie plan?

2017-04-05

RECENZJA #Strażniczka książek

Autor: Mechthild Gläser
Tytuł: Strażniczka książek
Tytuł oryginału: Die Buchspringer
Tłumaczenie: Mirosława Sobolewska
Rok wydania: 2016
Liczba stron:392
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka



OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Amy razem z mamą przyjeżdża na wyspę, gdzie mieszka w wspaniałym domu należącym do babci. Ta wyspa stanowi odrębną rzeczywistość. Tylko na niej istnieją i uczą się Strażnicy Książek, których zadaniem jest ochrona świata fikcyjnych bohaterów. Amy również należy do tej grupy. Pierwszym jej zadaniem jest uratowanie i znalezienie Pomysłów, czyli idei przyświecających powstawaniu kolejnych niesamowitych historii oraz trwaniu zapisanych przez wiele wieków powieści i opowiadań. Czy uda jej się uratować literaturę?

Jeśli chodzi o ciuchy to ograniczyłam się do absolutnie niezbędnego minimum, zgodnie z zasadą: lepiej o jeden sweter za mało niż jedna ulubiona książka mniej.
Mechthild Gläser – Strażniczka książek


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 6.
Oczekiwałam czegoś więcej od "Strażniczki książek". Zaskoczenia, niespodziewanych zwrotów akcji albo czegokolwiek, co zachwyciłoby mnie już od pierwszych stron. Niestety dostałam przeciętną lekturę, którą miło się czytało, ale bez zaangażowania. Niestety. Jednak nie było tragicznie i dopiero, gdy pojawiła się księżniczka zaczęłam czytać z większym zainteresowaniem. Według mnie była ona jedyną, genialnie wykreowaną postacią w całym utworze. 

Instytucja Strażnika Książek wydaje mi się niesamowita. Gdyby istniał taki zawód byłoby pewnie wielu chętnych, a ja pierwsza w kolejce. Poznawanie świata literackiego od środka na pewno jest niezapomnianym doświadczeniem. Można odkrywać zakamarki dokładnie - milimetr po milimetrze oraz rozmawiać z niektórymi bohaterami. To brzmi tak pięknie!
Lecz z tym stanowiskiem łączy się też duża odpowiedzialność, która spadła niespodziewanie na główną bohaterkę. 

W książce co chwilę przeplatają się dwa światy. Granicą jest wybrany wolumin z obszernego zbioru. Zamysł "Strażniczki książek" podchodzi trochę pod incepcję, bo wspominane są różne inne znane książki lub klasyki. "Alicja w Krainie Czarów", "Sen nocy letniej" i podobne. (Można jednak poznać istotne szczegóły z tych książek) Wkracza się do jednej, żeby wyjść w innej. Wszystko jest skomplikowane i można z łatwością zgubić się w tym labiryncie. 

Wyspa, na której głównie rozwijała się akcja powieści, kojarzyła mi się z wyspą z książki "Byliśmy Łgarzami". Na obu panowały podobne zasady i hierarchia. Była jedna różnica, lecz bardzo szczególna. W "Strażniczce książek" nie polubiłam ani jednego bohatera, wszyscy byli odlegli i nieciekawi. Po prostu byli i nic więcej. A chyba taka sytuacja nie zadowala żadnego czytelnika. Na ratunek książce przyszła tylko wcześniej wspominana księżniczka.

"Strażniczkę Książek" czytało się łatwo i szybko. Nie było porywającej i szybkiej akcji, ale wszystko toczyło się swoim rytmem.
Jedyny element, który całkowicie zawładnął moją uwagę to były wstępy do kolejnych rozdziałów, które razem tworzyły mrożącą krew w żyłach baśń. Czytając ją na samym początku, sprawiłam, że przypadkowo poznałam zakończenie, gdyż cała książka to swego rodzaju rozszerzenie historyjki. Nie róbcie tego!

Książka miała ogromny potencjał. Rozciągający się na całe lata literatury - od starożytności aż do współczesności. Niestety autorka nie wykorzystała tego w pełni. Szkoda, bo sam pomysł był nieprzeciętny i genialny w swojej prostocie.

Podsumowując: "Strażniczka książek" to przyjemna książka na wieczór, ale szybko się o niej zapomina. 

2017-04-01

MONOLOG Z SZMINKĄ W DŁONI *zmiany*

Heeej!
Nadszedł wreszcie dzień, kiedy zacznę coś zmieniać! 1 kwietnia to chyba najodpowiedniejszy moment na wielkie życiowe porządki, nieprawdaż?

Zauważyłam, że na blogu jest monotonia. Książka, książka, film, książka, książka, serial, książka, o i książka. Nie wiem jak Wam, ale mi się już to powoli zaczyna nudzić. Ile można pisać o tym samym? Sama się sobie dziwię, że tak długo wytrwałam przy jednym temacie.

Jednak dziś jest wielki dzień - rozpoczynamy przemianę. Może nie będzie to na miarę brzydkiego kaczątka przeobrażającego się w szlachetnego łabędzia, ale... zobaczymy.

Już widać po tytule, w jaką stronę wyruszam - zamiast książki szminka. Inwencja twórcza jednak pozostała, więc nie jest źle :P
Myślałam nad tym, żeby wprowadzić w ramach monologu posty, w których będę porównywała  albo obgadywała kosmetyki. Co o tym sadzicie?

Skoro szminka w tytule, to na pierwszy ogień mogą właśnie iść produkty do ust.

Szminka czy koniecznie czerwona?

Najpierw przypatrzmy się czerwonej szmince. Klasycznej, najpopularniejszej i ponadczasowej, wręcz lubianej przez każdego. Hmm, co by tu o niej powiedzieć. Jest czerwona. Przypomina trochę krew, ale też nadaje wyrazistości każdemu makijażowi. Idealnie pasuje do ust. Dobrze komponuje się z czasem wieczorowych spotkań i uroczystości. Jeśli kupujecie szminkę, nie zapomnijcie o czarnej lub czerwonej sukience. Przecież trzeba mieć zestaw na romantyczny wieczór!
źródło

Kolejnym przykładem jest matowa neutralna szminka w jasnych różowych oraz beżowych kolorach.
To akurat doskonały sposób na makijaż na zwykły dzień, kiedy trzeba iść do pracy lub szkoły.
Szczególnie pomaga w niewyróżnianiu się. W sytuacji gdy czerwień na ustach dostrzeże każdy z dużej odległości, tak delikatne kolory pomagają się kryć. Można zniknąć i mieć nadzieję, że nikt nie będzie przeszkadzał. Ten pomysł jest moim codziennym sposobem na przeżycie w dżungli.


Odważne kolory. Czarny, bordowy, żółty, granatowy albo biały. Te kolory są tylko dla Niezgodnych. Osób, które się nie boją oceny innych. Osób, które potrafią stworzyć razem z nimi idealną kreację. Innymi słowy dla mniejszości, bo niestety ludzie chcą się dopasować do otoczenia bez oryginalnego podejścia do życia.
Wyobrażacie sobie jakie to jest wyzwanie? Codziennie rano zastanawiać się, czy każdy element ze sobą współgra. Jeszcze z przymkniętymi oczami dobierać odpowiednie dodatki. Chyba trzeba na to opracować skrupulatny plan...
Teraz mam taką wizję (mhm, tak, wizja). Żółta sukienka i czarna szminka. To jest chyba najbardziej tajemnicza i magiczna stylizacja. Coś czuję, że to będzie kolejna księżniczka! Albo nowsza wersja Belli...

źródło
Szminka z brokatem - pierwsze skojarzenie na widok takich ust? Wróżka z bajki jest w prawdziwym świecie, czyli wszystkie nadprzyrodzone stworzenia istnieją naprawdę, mam dowód!
Jednak po chwili, gdy się okazuje, że to tylko usta  człowieka, przychodzi chwila rozczarowania. :( Co można robić z tak przyozdobionymi ustami? Każdy oddech (prawdopodobnie) będzie powodował rozsypanie świecidełek. Każdy dotyk sprawi, że będzie się nowoczesną wersją Midasa zamieniającą wszystko w złoto. Hmm, może po prostu nie lubię brokatu...

Podoba się wam pomysł na prowadzenie takiego bloga?

***

Czas to powiedzieć.

  PRIMA APRILIS


Tak. Wiem. Średnio mi idzie rozważanie o kosmetykach. Chyba o wiele lepiej pasują mi te książki. 
Udało mi się kogoś nabrać? 
To nawet  zabawne nie było...

***
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka