2017-04-05

RECENZJA #Strażniczka książek

Autor: Mechthild Gläser
Tytuł: Strażniczka książek
Tytuł oryginału: Die Buchspringer
Tłumaczenie: Mirosława Sobolewska
Rok wydania: 2016
Liczba stron:392
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka



OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Amy razem z mamą przyjeżdża na wyspę, gdzie mieszka w wspaniałym domu należącym do babci. Ta wyspa stanowi odrębną rzeczywistość. Tylko na niej istnieją i uczą się Strażnicy Książek, których zadaniem jest ochrona świata fikcyjnych bohaterów. Amy również należy do tej grupy. Pierwszym jej zadaniem jest uratowanie i znalezienie Pomysłów, czyli idei przyświecających powstawaniu kolejnych niesamowitych historii oraz trwaniu zapisanych przez wiele wieków powieści i opowiadań. Czy uda jej się uratować literaturę?

Jeśli chodzi o ciuchy to ograniczyłam się do absolutnie niezbędnego minimum, zgodnie z zasadą: lepiej o jeden sweter za mało niż jedna ulubiona książka mniej.
Mechthild Gläser – Strażniczka książek


MOJA OPINIA:

Oceniam książkę w skali od jeden do dziesięć na 6.
Oczekiwałam czegoś więcej od "Strażniczki książek". Zaskoczenia, niespodziewanych zwrotów akcji albo czegokolwiek, co zachwyciłoby mnie już od pierwszych stron. Niestety dostałam przeciętną lekturę, którą miło się czytało, ale bez zaangażowania. Niestety. Jednak nie było tragicznie i dopiero, gdy pojawiła się księżniczka zaczęłam czytać z większym zainteresowaniem. Według mnie była ona jedyną, genialnie wykreowaną postacią w całym utworze. 

Instytucja Strażnika Książek wydaje mi się niesamowita. Gdyby istniał taki zawód byłoby pewnie wielu chętnych, a ja pierwsza w kolejce. Poznawanie świata literackiego od środka na pewno jest niezapomnianym doświadczeniem. Można odkrywać zakamarki dokładnie - milimetr po milimetrze oraz rozmawiać z niektórymi bohaterami. To brzmi tak pięknie!
Lecz z tym stanowiskiem łączy się też duża odpowiedzialność, która spadła niespodziewanie na główną bohaterkę. 

W książce co chwilę przeplatają się dwa światy. Granicą jest wybrany wolumin z obszernego zbioru. Zamysł "Strażniczki książek" podchodzi trochę pod incepcję, bo wspominane są różne inne znane książki lub klasyki. "Alicja w Krainie Czarów", "Sen nocy letniej" i podobne. (Można jednak poznać istotne szczegóły z tych książek) Wkracza się do jednej, żeby wyjść w innej. Wszystko jest skomplikowane i można z łatwością zgubić się w tym labiryncie. 

Wyspa, na której głównie rozwijała się akcja powieści, kojarzyła mi się z wyspą z książki "Byliśmy Łgarzami". Na obu panowały podobne zasady i hierarchia. Była jedna różnica, lecz bardzo szczególna. W "Strażniczce książek" nie polubiłam ani jednego bohatera, wszyscy byli odlegli i nieciekawi. Po prostu byli i nic więcej. A chyba taka sytuacja nie zadowala żadnego czytelnika. Na ratunek książce przyszła tylko wcześniej wspominana księżniczka.

"Strażniczkę Książek" czytało się łatwo i szybko. Nie było porywającej i szybkiej akcji, ale wszystko toczyło się swoim rytmem.
Jedyny element, który całkowicie zawładnął moją uwagę to były wstępy do kolejnych rozdziałów, które razem tworzyły mrożącą krew w żyłach baśń. Czytając ją na samym początku, sprawiłam, że przypadkowo poznałam zakończenie, gdyż cała książka to swego rodzaju rozszerzenie historyjki. Nie róbcie tego!

Książka miała ogromny potencjał. Rozciągający się na całe lata literatury - od starożytności aż do współczesności. Niestety autorka nie wykorzystała tego w pełni. Szkoda, bo sam pomysł był nieprzeciętny i genialny w swojej prostocie.

Podsumowując: "Strażniczka książek" to przyjemna książka na wieczór, ale szybko się o niej zapomina. 

22 komentarze :

  1. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale oczekiwałam o niej więcej. Pomysł na fabułę świetny, a tu tyle rozczarowanych recenzji ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie zaskakuje pozytywnie :(

      Usuń
  2. Nie czytałam, ale jestem jej ciekawa :D
    Tylko troche się boje bo właśnie nie każdemu się podoba :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat Tobie przypadnie do gustu :)

      Usuń
  3. hehehh ja sie chyba w niej na swój sposób zakochałam <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/04/kombinezon-w-roli-gownej.html

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda :( ostatnio miałam ją w dłoniach w bibliotece, ale wybrałam Siedem minut po północy. jeśli dajesz jej tylko 6/10, to odłożę lekturę na przyszłość :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój wybór był chyba o wiele lepszy :)

      Usuń
  5. Ciekawy pomysł na książkę, ale chyba jednak sięgnę po coś, co na dłużej zapada w pamięci :)
    Pozdrawiam :)
    http://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że potencjał nie został wykorzystany... Bo nie lubię się gubić w czytanej książce :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Spodziewałam się po niej wiele i szkoda, że Cię zawiodła. Kiedyś miałam na nią większą chęć, ale teraz jakoś nie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam wielkie oczekiwania, ale wyszło jak wyszło :|

      Usuń
  8. Kolejna recenzja, która uświadamia mi, że nie mam ochoty na tę książkę, średnio lubię pozycję, których potencjał nie został wykorzystany, nie lubie na takie marnować czasu. Tym razem podziękuje :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też widziałam wiele recenzji osób rozczarowanych "Strażniczką książek", ale postanowiłam spróbować :)

      Usuń
  9. Pomysł na powieść jest przegenialny, więc szkoda, że został on zmarnowany. Niewykorzystany potencjał w książkach chyba boli najbardziej :/
    Pozdrawiam ♥
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  10. Ważne, że czytało się z przyjemnością. Czasem niestety tak bywa, że pomysł jest zmarnowany, ale lepsze to niż męczący od początku do końca esej :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten cytat jest genialny! xD
    Pomysł na książkę jest niezwykle ciekawy, ale po tym co przeczytałam tutaj i ogólnie czytałam, boję się za nią brać :/
    Może kiedyś przy okazji.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka