2017-05-16

ARROW 2 /seri(al)owo/

Hejka,
Dziś znów odwiedzimy Olivera i jego zespół!

"Jestem Oliver Queen. Spędziłem pięć lat na wyspie..."
Proszę, już na wstępie podenerwuje was trochę. To jest fragment, którego chyba nikt zbytnio nie lubi. Przecież jeśli ogląda się któryś tam odcinek z kolei to utkwione, a wręcz wyryte w pamięci jest, że Oliver był na wyspie i chce uratować swoje rodzinne miasto.
W pierwszym sezonie obecność tego wstępu miała sens, ale w drugim i trzecim?

Sa... Sa...Sara???? Czy ja się nie przesłyszałam? Tam się pojawiła Sara? TA Sara? Już robi się dziwnie.
Niestety nie udało mi się polubić tej bohaterki, ale to chyba dlatego, że Arrow ją polubił. To wszystko wyjaśnia, bo Felicity musiała się na nich patrzyć długie, długie chwile.
źródło
Ale moje wielkie shipowanie również przeżyło zdradę,bo gdy ujrzałam Barry'ego i Felicity pracujących razem, to moje serce mocniej zabiło. Oni mogliby być razem, ale to chyba nie w tym serialu...
Wyspa, na której Arrow był te pamiętne pięć lat, które jak się okazało nie były pięcioma latami, znowu powróciła we wspomnieniach. Dużo się działo na tym odludziu. Szczególnie z kochanym panem Wilsonem...Naprawdę polubiłam go, szczególnie jego wyłupiaste oczy :P
Myślałam, że na tej wyspie nie było walki na śmierć i życie z dawką adrenaliny i myślą o przetrwaniu. Chyba to było trochę głupie, przecież to niby bezludna wyspa, każdy dzień na niej to już wygrana. Trochę ludzi i to złych przewinęło się przez jej okolice, a każdy z złoczyńców zadając wiele bólu i cierpienia, uodparniał bohaterów i doskonalił ich odwagę i samozaparcie. Działo się tam wiele niewyobrażalnych rzeczy. Prawdę mówiąc, te przerywniki spodobały mi się. Ważne też jest, że ta wyspa pokazuje, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje. Warto to zapamiętać, bo może my też znajdujemy się na takiej wyspie?

Ogólnie w Starling City pojawiła się trucizna, która tak naprawdę poprawiała sprawność fizyczną ludzi. Trochę sprzeczne, ale wyrządziła ona wiele szkód, które bliżej poznacie oglądając kolejne odcinki drugiego sezonu. Mogę Wam tylko zdradzić, że Roy (chlip, chlip) ucierpiał na tym podwójnie. Było mi przykro i smutno z jego powodu, bo stracił tak wiele, chociaż miał mało. Nie zgadzam się na takie działania! To jest niesprawiedliwe! Jeszcze mam nadzieję, że w kolejnych sezonach jakoś wszystko się naprawi...
źródło
Dobra, Roy i jego czerwona bluza tworzą idealny duet. Gdyby nie Arrow, byłby on na pierwszym miejscu, ale w takiej sytuacji muszą się dzielić swoim zaszczytnym miejscem. Myślę, że stworzą oni zgrany zespół, jeśli jakoś się dogadają, nadejdzie przyszłość i nic ich wcześniej nie zabije :P
Pamiętacie jak mówiłam, że Moira w pierwszym sezonie mnie rozczarowała swoją osobą, aż do tego stopnia, że ją znienawidziłam? Tak, ja też to pamiętam. W tym sezonie nic się nie zmieniło pod tym względem, oprócz tego, że rozpłakałam się przez nią. Jednak nie byłam sama - Felicity również mi towarzyszyła. Dalej zastanawiam się jak mi się to udało? Mam za miękkie serce...
Po wydarzeniach z pierwszego sezonu Moira trochę się zmieniła, ale średnio wychodziło jej czynienie dobra i zaskarbianie sobie u widzów.

Jeszcze wspomnę o Gronie Miłośników Super Strzały (moja autorska nazwa - najlepsza). Powiększa się. W sumie to dobrze się składa, ale jeśli tak dalej pójdzie to już nie będzie mógł być superbohaterem wielbionym przez ludzi, bo stanie się w ich oczach zwykłym, przeciętnym człowiekiem. To by było smutne, nieprawdaż?

Serial pokazał mi też, że rosyjski akcent połączony z językiem angielskim może być piękny. Wiadomo, że Arrow jest w pewnym sensie połączony z Rosją i jej mieszkańcami, a szczególnie jakąś mafią (???) , więc ten wątek też musiał się tu pojawić. Nie wiem, dlaczego zauważyłam właśnie ten aspekt, ale wybił się on nawet ponad głos lektora. Można określić go jako "straszny angielski", ale podobnie jak ja, można go pokochać.

Ogólnie drugi sezon to liczne wzloty i upadki bohaterów, które warto śledzić. Możecie brać przykład ze mnie, tworząc maratony nocne. Ale uważajcie, bo ten sezon ma 23 odcinki, a każdy kończy się w takim momencie, że dłoń sama wędruje do pilota, by włączyć kolejny.

Oglądacie? Jesteście na bieżąco, czy tak jak ja nadrabiacie zaległości?

6 komentarzy :

  1. AAA nie wiem o co chodzi bo nie znam serialu :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/05/jeansowa-koszula-i-biae-spodnie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie ten serial to doskonały pomysł na oderwanie się od rzeczywistości, więc warto go poznać :)

      Usuń
  2. Masz wiele ciekawych pomysłów na posty, są rewelacyjne i czekam na więcej :)


    http://kaarollkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie oglądałam jeszcze i chyba nie zamierzam :)

    Pozdrawiam Agaa
    ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka