2017-06-29

NEW BOOKS /lipiec

Hej,
Mam dla Was kilka propozycji na rozpoczynający się niedługo miesiąc. Książek jak zwykle jest wiele, ale mi udało się wybrać kilka, na które mam największą ochotę. Wśród nich "Piękne złamane serca" z prześliczną okładką oraz kawałek polskiej twórczości autorstwa Sandry Nowaczyk.
Jestem niezmiernie ciekawa!
 (informacje ze strony datapremiery.pl)

"Współcześni kochankowie", 04.07.

Błyskotliwa i zabawna powieść o tym, co to znaczy nareszcie wydorośleć wiele lat po osiągnięciu dojrzałości.Elizabeth, Andrew i Zoe od czasów studenckich przez lata wspólnie przeżywali swoje życiowe wzloty i upadki. Teraz zbliżają się do pięćdziesiątki, mieszkają w samym sercu Brooklynu i z przerażeniem stwierdzają, że ich dzieci właśnie zaczęły ze sobą sypiać.
"Współcześni kochankowie" to niezwykle dowcipna opowieść o ekscytującym uroku młodości, piorunującym zaskoczeniu rzeczywistością wieku średniego i o tym, że zamiłowania – do gotowania, muzyki czy pielęgnowania przyjaźni – nigdy nie przemijają, przeciwnie, z biegiem lat ewoluują i dają coraz lepsze owoce.

Friendzone, 05.07

Tatum i Griffin przyjaźnili się prawie od kołyski. Byli dla siebie jak brat i siostra. Tak zawsze było i tak już miało pozostać.
Jeden taniec na balu maskowym zmienił wszystko.
Teraz oboje są pełni sprzecznych emocji. Czy będą chcieli za wszelką cenę pozostać przyjaciółmi? Przecież to ona zawsze miała być najważniejsza. Kiedyś sobie to obiecali. I do tego oboje mają partnerów. A co, jeśli tylko jedno z nich będzie chciało... no właśnie, czego?
Gdy do głosu dochodzą uczucia, czasami wszystko zdaje się rozpadać... i kiedy nie masz na kim się oprzeć, czujesz, że spadasz i że już nigdy się nie podniesiesz.




Piękne złamane serca, 05.07.

Ja byłam odważna. Ona była szalona. Razem sprawiałyśmy kłopoty
Caddy i Rosie są nierozłączne. Bardzo się różnią, ale to tylko je do siebie zbliża. Gdy Caddy kończy szesnaście lat, zdaje sobie sprawę, że chciałaby być taka jak jej przyjaciółka – pewna siebie, przebojowa i zabawna. Wtedy w ich życie wkracza śliczna oraz – jak się okazuje – skrywająca pewną tajemnicę Suzanne. I wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane. Przeszłość Suzanne stopniowo wychodzi na jaw, teraźniejszość wymyka się spod kontroli, a Caddy zaczyna dostrzegać, że problemy mogą być bardzo ekscytujące. Jednak budowanie przyjaźni i próby zaleczenia starych ran są dużo boleśniejsze, niż którakolwiek z dziewczyn się spodziewa. Caddy wkrótce przekonuje się, że kłopoty potrafią się mnożyć w niesłychanym tempie.




"Indeks szczęścia Juniper Lemon", 05.07.

Julie Israel - Indeks szczęścia. Juniper Lemon"Indeks szczęścia Juniper Lemon" jest przezabawną, a jednocześnie poruszającą opowieścią o ważnych, a także z pozoru błahych wydarzeniach, które przewracają życie do góry nogami. 
Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem. Pewnego dnia Juniper odkrywa list siostry napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym "Ty". Juniper jest w szoku – nic nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się jeszcze większa: kim tak naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość adresata i dostarczyć mu list. Ale wtedy coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych "wzlotów i upadków dnia". A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć. 
Do czego prowadzi grzebanie (dosłownie i w przenośni) w cudzych śmieciach? Czy odkrywanie małych i wielkich tajemnic otaczających ją ludzi to jest właśnie to, czego Juniper potrzebuje, aby uporządkować własny życiowy bałagan?
Na jakie nowości czekacie?

2017-06-27

LUBIĘ TO /przegląd czerwca

Hej,
Mamy już od kilku dni wakacje! Yupi! Jakoś od razu więcej energii!
Zanim pojawią się wakacje na blogu (na które jeszcze nie mam pomysłu...), czas podsumować czerwiec. W moim przypadku był on udany, większość czasu leniuchowałam i patrzyłam jak połowa szkoły biega za nauczycielami. Niezapomniany widok! :P

Skoro leniuchowałam, wiele książek przeczytałam, pozbawiona innych obowiązków.

źródło
Naucz się żyć (ciekawy poradnik, a jeszcze lepsze cytaty)
Słowik (jedno wielkie WOW, przerażająca historia Drugiej Wojny Światowej)
Franco (dlaczego ta książka jest tak cieniutka?)
Kochając pana Danielsa (miłość od pierwszego spojrzenia bez granic)
Chłopiec z latawcem (Afganistan i poruszająca historia)
Maria i puste pudełko 3 (świat gry jest interesujący i brutalny... jeszcze 4, 5, 6 i 7!)
Ania z Avonlea (uwielbiam tę rudowłosą dziewczynę!)
Odkąd cię nie ma (dużo muzyki i przyjaźni, i odwagi)
Królewska klatka (dzieło i cudo druzgoczące czytelnika)
Behawiorysta (książka Mroza za mną, brawo!)
Confess (co moje emocje zrobiły ze mną?)
Wiele światów Albiego Brighta (gonitwa za pytaniami w równoległych wszechświatach, jak Flash)

Nie potrafię czytać w ciszy, więc towarzyszyło mi dużo, dużo muzyki!

Mniej więcej wyglądało to tak, w rozszerzeniu o inne utwory Beatelsów i chłopaków z One Direction...

Ach, i znalazłam czas na kilka filmów! Jeden z nich to:

źródło
Było sobie pies (2017)
Film opowiada historię z perspektywy psa, który po każdym życiu ma kolejne. Cała produkcja powstała na podstawie książki Był sobie pies, którą recenzowałam kilka tygodni temu. Teraz obejrzałam film i uważam, że równie dobrze oddaje morał płynący z całości. Nie zabrakło wszechobecnego humoru, ale też wzruszających scen. Każdy właściciel był inną osobowością, całkiem różną od pozostałych. Półtorej godziny minęło szybko, za szybko.


Zaczytanych wakacji!

2017-06-24

Film "Zakazane życzenie" / monolog z książka w dłoni

Hej,
Skoro wszyscy czytali "Zakazane życzenie", ja też musiałam sprawdzić, o co tyle szumu. Próbowałam nawet coś napisać o tej cudownej książce, ale moje próby były bezsensowne. Nie potrafiłam opisać za pomocą słów tego, co sprezentowała autorka na stronach swojej powieści. Uczta przepełniona miłością i magią. Cudo!
Dlatego postanowiłam poszukać aktorów i aktorki, którzy mogliby występować w filmie na podstawie "Zakazanego życzenia" autorstwa Jessiki Khoury.

Poprzednie "filmy":
Promyczek
Czerwona Królowa

Aladyn (Christian Navarro)

To jest mój Aladyn. Wiem, że oglądam za dużo seriali, ale własnie w taki sposób znalazłam doskonałego aktora do odgrywania mojej postaci Złodzieja. Wyobrażacie sobie takiego Aladyna?
Podczas czytania książki towarzyszyło mi wyobrażenie Aladyna w wersji disnejowskiej. Średniej długości czarne włosy, kapelutek i małpka na ramieniu.
Wystarczy go tylko trochę ucharakteryzować, wysłać na zamek Kaspidy i wszystko będzie dobrze. Ach, nie mogę się doczekać...
Ale to nie Kaspida jest najważniejsza tylko...

Zahra (Ella Purnell)

To zadanie jest najtrudniejsze. Dlaczego? Bo średnio mi się spodobała postać Zahry w wersji książkowej. Jej manipulacje i częściowy egoizm doprowadziły do całkowitego skreślenia tej bohaterki przeze mnie. Chyba jestem jedną z nielicznych, które nie mogą znieść Pani Dżinn.
Wraz z tym pojawia się problem. Jak wybrać aktorkę, która nie sprawi, że jeszcze bardziej znienawidzę Zahrę?

Kaspida (Gad Gadot)

Tak! Tak! Tak!
Musiałam tu wrzucić jakiegoś superbohatera. Kaspida walczyła w swoim królestwie o dobro i sprawiedliwość, a Wonder Women  również jest wyszkolona w tym temacie. Liczę na to, że księżniczka zrobi show, na jakie zasługuje każdy widz. Szczerze to polubiłam ją bardziej niż Zahrę... Trudniej będzie znaleźć dla niej Strażniczki, gdy czytałam książkę kojarzyły mi się one z bajkami Barbie, gdzie dziewczyny musiały ochronić świat, czy pokonać złą czarownicę. Ach, wspomnienia z dzieciństwa...

Darian (Ryan Cooper)

Darian jest dziełem przypadku. Nie pamiętam już jego wyglądu z opisów w "Zakazanym życzeniu" dlatego wybrałam najlepszego z najlepszych. Ryan Cooper jako Darian będzie urzekał swoim wyglądem (a jak inaczej, przecież jest księciem), a także wiele namiesza. Wydaje mi się to doskonałym wyborem.  Już nie mogę się doczekać tego filmu!

Czytaliście? Jak wrażenia? 
Co sądzicie o takiej  amatorsko dobranej obsadzie?

2017-06-21

TAJEMNE MIASTO /recenzja

Okładka książki Tajemne miasto
Autorzy:C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld
Tutuł: Tajemne miasto
Tytuł oryginału:The Secret City
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kłodzińska
Cykl: Tajemny ogień (tom 2)
Liczba stron:330
Data wydania:11 stycznia 2017
Wydawnictwo: Moondrive
recenzja pierwszego tomu: TAJEMNY OGIEŃ 

OGÓLNIE O KSIĄŻCE:

Taylor i Sacha muszą znaleźć sposób na pokonanie klątwy, która ciąży na chłopaku. Przecież nikt nie chce, żeby umarł! W działania angażuje się wielu alchemików oraz uczonych. Tydzień to bardzo mało czasu. Jednak wszyscy starają się, aby go nie zabrakło. Czy Sacha przeżyje?
Witaj w alchemicznych świecie. Tutaj nawet księgi zabijają.
C.J. Daugherty – Tajemne miasto

MOJA OPINIA:

Oceniam książkę jako przeciętnie interesującą (5/10)
Już po kilku rozdziałach książki zastanawiałam się dlaczego po nią sięgnęłam. Wydawało mi się, że "Tajemne miasto" będzie idealnym pomysłem na odpoczynek. Po moich przygodach z pierwszą częścią, które bardziej były relaksem niż chęcią poznania krainy akcji i walki, liczyłam na to samo w drugim tomie. Pytam się, co poszło nie tak?

Cała książka była jedną rozlazłą ośmiornicą.  W siedem dni, które pozostały Sachy i Taylor autorki starały się wepchnąć jak najwięcej wydarzeń. Tu podróż, tam jakiś atak, ale i tak nie wyszło z tego nic zachwycającego. Nie wiem jak można było tego dokonać, ale nudziła mnie ta lektura. Potencjał kolejny raz został niewykorzystany, a szkoda...

Louisa już od początku książki była skazana na cierpienia, a może nawet śmierć w dalszej części. Wystarczyło tylko czytać dokładnie opisy i wyciągać wnioski. Autorki nie postarały się, żeby powieść zaskakiwała. Każda sytuacja była przewidywalna aż do niemożliwych granic. 
Taylor była kolejną denerwującą bohaterką, na którą się natknęłam w ostatnim czasie (dołącza do Tenleigh z "Bez szans"). Musiała zakończyć działanie klątwy, ale nie chciała powiedzieć o tym procesie Sachy, o którego w tym wszystkim chodziło. Każde działanie chciała prowadzić sama, niezależnie. Chyba nie po to ściągał ją dziadek do Oksfordu w poprzedniej części... 
Trzeba zabijać je tak, jak się zabija ludzi. To jedyny sposób. Szybko i bez skrupułów. Należy od razu celować w serce.
C.J. Daugherty – Tajemne miasto
"Czarna strona mocy" przypadła mi do gustu. Jako jedna z nielicznych części w tej książce była ona zaplanowana i przemyślana. Można było poczuć obecność zła, gdyż było ono wyraźnie zakreślone - nie kryło za sobą dobra. Najlepsze z tego wszystkiego jest to, że źli potrafili wysysać alchemiczną energię i zagłuszać ją.  Od razu przybywało trochę adrenaliny, bo bohaterowie nie mieli jak walczyć, więc musieli znajdować inne sposoby.

Interesującym aspektem (o dziwo się taki znalazł) były przemyślenia bohaterów dotyczące widocznej jak przez mgłę przyszłości. Na razie wiedzieli, że muszą sobie poradzić z większym problemem, ale cały czas w ich głowach pojawiali się członkowie rodziny czy przyjaciele. Wprowadzenie tego było strzałem w dziesiątkę, bo bohaterowie mimo że pozostawali odcięci fizycznie od bliskich, byli z nimi połączeni w sferze psychicznej.  

"Tajemne miasto" pokazuje też rozwój kilku romansów. Oczywiście wszystko dla czytelnika jest widoczne już od pierwszych stron, mimo że zakochani zauważają to dopiero po dłuższym czasie. Cóż zrobić?

Współpraca autorek chyba nie udała się w pełni. W kolejnych rozdziałach łatwo można zauważyć liczne niedomówienia czy niezgodności.
Chyba przez długi czas nie powrócę do twórczości C.J. Daugherty i Cariny Rozenfeld. Nie zachwyciły mnie, a wręcz zraziły.

Podsumowując, nie jest to obowiązkowa lektura, nawet gdy poznaliście pierwszą część.

Czytaliście? Podzielacie moją opinię czy wprost przeciwnie?

2017-06-17

TBR /monolog z książką w dłoni/

Hej,
Jak wymyślić szybko pomysł posta? Spojrzeć na biurko, półkę obok i kawałek parapetu.
Książki.
Cudeńka czekające na przeczytanie.
I to jak najszybsze!
Trochę się tego nazbierało. Nawet wiele, ale przecież kto odmówiłby nowej historii? No nikt. A na pewno nie zagorzały czytelnik.

Kochając pana Danielsa
Aktualnie czytam, ale nie potrafię zidentyfikować swoich odczuć. Podoba mi się czy wręcz przeciwnie? Trudno rozpoznać, bo raz wybucham śmiechem, potem pojawia się grymas niezadowolenia na mojej twarzy by przejść w stan konsternacji. I jak tu zrozumieć książkę?

Confess
Trochę rozczarowała mnie mała ilość wyznań i obrazów wewnątrz książki, ale to nie zmienia faktu, że książka będzie dobra. Jestem bardzo, bardzo pozytywnie nastawiona. Oglądnęłam serial, a także przypomniałam sobie, że tęsknię za stylem Colleen Hoover, więc jestem w pełni gotowa by poznawać kolejne genialne opisy i wątki nowych bohaterów.

Odkąd cię nie ma
Piękna okładka (czy to Hermiona?) oraz znana z „Aż po horyzont” i „Lato drugiej szansy” autorka.  Te dwie powieść zachwyciły mnie, a piosenek z „Aż po horyzont” nieustannie słucham (dobra, mam przerwę…). Jestem ciekawa, co tym razem zaserwuje Morgan Matson.

Chłopiec z latawcem
Cienka książeczka (w porównaniu z pozostałymi z tego TBR), która zawiera drastyczną historię. Nie wiem czego się spodziewać – na pewno będzie przyjaźń, ale też ból i cierpienie. Poza tym wiem, że jest film, który z wielką chęcią obejrzę. Chociaż w tym przypadku zachowam odpowiednią kolejność. Książka – potem film.

Tease
Przypadkowo wyciągnięta książka z półki bibliotecznej. Kolejna do kolekcji. Opis trochę przypomina „13 powodów”,  gdyż uczennica popełniła samobójstwo i uczniowie oraz nauczyciele starają się dowiedzieć dlaczego do tego doszło. Z tego co zauważyłam, pojawia się wiele różnorakich postaw i postaci. Myślę, że nie będzie nudno. Aniele, proszę!

Głebia Challengera
Pobyt w szpitalu psychiatrycznym przedstawiony na kartach książki.  Wstępnie ta informacja by mnie odrzuciła od lektury. Jednak dałam jej szansę, gdyż może to być ciekawa odmiana po kilkunastu romansach i schematycznych powieściach.  Poza tym są w niej rysunki! RYSUNKI!

Mrok kwiatów
Z opisu wyczytałam coś o cyrku, świecie fantastycznym i jakiejś silnie połączonej rodzinie. Nic więcej nie wiem. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, pewnie jak większość z was. Jednak nie zniechęcam się i będę sprawdzać co się w niej dzieje.

Maria i puste pudełko 3
Już dwie części za mną, ale czytanie serii idzie mi opornie, jak widać. Mimo że cały czas coś się dzieje. Możliwe, że dziwaczne połączenia miedzyświatowe oraz relacje między bohaterami dosłownie nie mieszczą mi się w głowie. Czytam dalej, bo ta historia wciąga, wydaje się, że nigdy się nie kończy!


Tak wygląda mój plan na najbliższe tygodnie.  A jak wasze? Czytaliście już któryś z powyższych tytułów?

2017-06-14

ARROW 3 /SERI(AL)OWO/

Kolejny sezon za mną. Kto by się spodziewał? Nie wiem jakim sposobem jeszcze mi się nie znudziło wpatrywanie się w Arrowa, sceny walki oraz wyszukiwanie wszystkich zawiłości. Nie rozumiem tego. Przecież za mną jest ponad (uwaga, liczę) 70 odcinków! Sporo, ale oglądam dalej!

Głównym tematem trzeciego sezonu jest Liga Zabójców. W sumie można powiedzieć, że każdy z bohaterów miał jakieś połączenie z tą organizacją. Oliver, Sara, Malcolm. Wszyscy byli w to wtajemniczeni, także ja, jako widz.

Sceny walki tworzą prawie cały sezon, w każdym odcinku stanowią ważną część. Gdy tak przyglądałam się kolejnym bitwom dobra ze złem na ekranie, doszłam do wniosku, że to nawet ładnie wygląda. Wszystko jest dopracowane, a gdy ukazuje się całe pole bitwy, walka wygląda jak taneczna choreografia. Każdy wykonuje inny ruch i mimo to wszystko ma sens i nie ma błędów. Myślę, że cała kadra musiała sporo się napracować, żeby osiągać takie cudo, które mnie zachwyciło. Brawo!
źródło
Przeszłość jest bardzo, bardzo bujna i znowu mnie zaskakuje. Nigdy nie jestem przygotowana na to, że 5 lat "na wyspie" jest tak bardzo brutalne i zmienne. Jednak podobało mi się że wszystko jest ściśle ze sobą powiązane. Tak jakby to co się działo w przeszłości pomaga Oliverowi poradzić sobie z obecnymi wydarzeniami.Także musi zakończyć niedokończone sprawy. I oczywiście tak jak wcześniej Vertigo pojawia się trucizna. Trochę już mnie nudzi ten wątek ("motyw trutki"),ale cóż zrobić. Oglądam dalej!

Pan Detektyw, Komendant, czy kim on tam był, stał się nagle znienawidzoną postacią. Chciał za wszelką cenę pokonać Arrowa, wsadzić go za kratki i mieć to już za sobą. (Przypomnę, że wcześniej z nim współpracował). Nie wiedział komu ufać, sam się pogubił w tym sezonie. Trochę szkoda, bo mógł wiele zrobić nie mieszając się... Może jeszcze się zrehabilituje?
źródło

Mama Felicity to prawdziwe przeciwieństwo Moiry. Pewnie to nikogo nie zdziwi, ale polubiłam ją. Mimo że zachowywała się jak nastolatka, potrafiła dać rady, których nikt inny nie starał się wypowiedzieć. W jakiś sposób pomimo zażenowania jakie wywoływała, była oparciem.
A jak już jesteśmy przy Felicity, wypadało by wspomnieć, że pojawi się kilka fragmentów z jej przeszłości. Działo się tam - nawet nie pomyślałam, że Felicity może być takim nieprzewidywalnym bohaterem.

Arrow i Roy sprawili, że musiałam się na chwilę zatrzymać. Wcisnęłam pauzę i buszowałam w internecie. Co teraz z Royem? Wróci? Arrow będzie Arrowem? Czy oni przeżyją śmierć?

Thea trenowała. Rozumiecie to? Ta mała księżniczka Olivera, buntująca się nastolatka uczyła się walczyć. Jednak treningi i oddalenie się od rodziny pomogły jej przetrwać. Gdyby i ona odeszła to moje serce byłoby w najdrobniejszych kawałkach, które byłyby nie do poskładania.

Jak widać ten sezon to ciągłe wstrzymywanie oddechu i walka o lepsze. 
Czy zakończy się ona zwycięstwem?

2017-06-10

Majonez i rekiny, czyli "Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara" /monolog z książką w dłoni

Kolejna wielka produkcja Disneya zagościła na ekranach kinowych. Oczywiście ja, jako miłośniczka piratów, a szczególnie Jacka Sparrowa, filmów przygodowych i Disneya  musiałam obejrzeć ten film. Jak najszybciej! Najlepiej w dniu premiery!

Spotkałam wiele negatywnych opinii o filmie "Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara". Także przeciętnych. Jednak rzadko czytałam, czy słyszałam zachwyty oraz ochy i achy. Gdzie one się podziały?
źródło
Trochę smutne, że coś tak dobrego nie jest doceniane. Ale... zostałam jeszcze ja. Superbohaterka, która może kiedyś uratuje świat. W tym zadaniu na pewno pomoże mi poniżej zawarta opinia. Jak możecie się spodziewać jest ona pozytywna. Co mam innego pisać, jak potrafię się teraz tylko ekscytować "Piratami z Karaibów"?
Idąc na ten film zależało mi na humorze, powrocie do dawno niewidzianych bohaterów i usłyszeniu nieopowiedzianych historii. Każdy element dostałam w wystarczającej mierze i nie żałuję. Zabawne i humorystyczne teksty wybijały się z każdej sceny. Nawet Sparrow nie był potrzebny by wywołać śmiech wśród widzów n a sali. To jest ogromny postęp!

Historia mimo że schematyczna, częściowo wzorowana na poprzednich, skradła moje serce. Będący na samym dnie psychicznym i fizycznym Sparrow staje przed wielkim wyzwaniem. Zawsze tak jest. Często stoi przed obliczem śmierci i władzą, która chce zniszczyć piratów. To jest już chyba normalne, a nawet konieczne ze względu na realia epoki.
Natomiast dalsze losy bohaterów są bujne i bogate w różne zwroty akcji. Każdy chce zdobyć Trójząb Posejdona, a wraz z nim bezwzględną władzę. Co z tym idzie każdy przy jego pomocy chce uczynić coś całkowicie innego, od ratowania rodziny do zagłady świata. Stron pragnących tego daru jest wiele. Uważam, że dzięki temu było jeszcze ciekawiej, a historia była bardziej skomplikowana i zawiła.

Kolejna ważna sprawa to napisy. Pierwsze co sprawdzałam na stronie miejscowego kina to, czy jest wersja z napisami. Większość filmów mogę oglądać z lektorem lub dubbingiem nie przeszkadza mi to. Przecież mam się zrelaksować, tępo patrzeć w ekran i kodować tylko ważne aspekty. O skupianiu się na czytaniu i obrazie nie ma mowy. Jednak Johnny Depp wszystko zmienia. Jego głos, jako Jacka Sparrowa jest jedyny, wyjątkowy i niepowtarzalny. Tego nie można zastąpić, zasłonić innymi dźwiękami. To trzeba słyszeć! Uwierzcie mi, słuchając go zyskacie jeszcze więcej w czasie oglądania filmu.
Skoro już jesteśmy przy Najlepszym Piracie Wszechczasów, mogę się jeszcze trochę pozachwycać nad całokształtem jego postaci. Już w pierwszych scenach, gdy się pokazał oczywiście z butelką rumu, uśmiech zawitał na mojej twarzy. Wiedziałam, że ten seans będzie znakomity. Jego kolejne słowa i sposób chodzenia, charakterystyczne dla Jacka Sparrowa również były obecne. Zawsze znalazł intrygującą i wartościową radę. Taki już jest... a to podwyższa go w rankingu genialnych bohaterów filmowych.
źródło
Czas na tytułowe rekiny! Jak się pewnie domyślacie majonez to dzieło przypadku, które stworzył Jack Sparrow. Natomiast pływające olbrzymy to twór całej kadry filmowców. Stworzyć rekiny, które tak naprawdę są szczątkami, dodatkowo je ożywić i sprawić, żeby wyglądały realnie na pewno jest trudno. Ich widok wywołał we mnie zdumienie i zachwyt. A także przerażenie, gdy zobaczyłam nogę Sparrowa pod wodą. Ale Pirat potrafi rozładować całą złą atmosferę i sprawić, że mimo strachu będę potrafiła się śmiać.
Ważna jest też kwestia walk, bitew wodnych, a ogólnie rzecz biorąc statków. Skoro na morzu znalazło się kilka załóg pragnących zdobyć skarb, pojawiła się też wszechobecna rywalizacja i bitwy. Każda kolejna potyczka była przedstawiona w znakomity sposób. Tam coś wybucha, tu ktoś pada od ciosu, a ktoś inny od kuli. Część statku opada w odmęty morza. Cały czas coś się dzieje. Nie jest to tylko jednorazowe zdarzenie. Pojawiają się one kilkukrotnie i wywołują takie samo wrażenie na widzach.

Na sam koniec czas na miłość. Uczucie, kóre było widoczne, wybijało się ponad wszystko inne i nie kryło się. Mimo że Henry i Carina, czyli nasi zakochani starali się to ukryć i nie pokazywać, co nimi kieruje, nie udało im się. Przykro... a może nie? Może akurat miło. Ich relacja budowana przez cały film była niezmiernie interesująca. Śledziłam ich poczynania z wielkim zaangażowaniem. Myślałam, że Elizabeth i Will to wszystko, co najpiękniejsze, ale młode pokolenie pokazało że może być jeszcze lepiej!

Już nie zanudzając, napiszę, że WARTO. Tylko tyle i aż tyle!


2017-06-07

CZY WIESZ, ŻE CIĘ KOCHAM? /recenzja/

Autor: Blue Jeans
Tytuł: Czy wiesz, że cię kocham?
Tytuł oryginału: ¿Sabes que te quiero?
Tłumaczenie: Izabela Rosińska
Cykl: Piosenki dla Pauli(tom 2)
Data wydania: 2012
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Jaguar

OGÓLNIE:

Paula razem ze swoimi przyjaciółmi zakończyła rok szkolny. Czekają ją wakacje pełne przemyśleń, wzruszeń i zawiłości. Na dodatek pojawia się Alan, jej znajomy z wakacji spędzonych we Francji. Chłopak zaprasza całą grupę znajomych na weekend do posiadłości wujka. To właśnie tam rozgrywa się cała akcja książki. Bohaterowie przeżywają wzloty i upadki, godzą się i kłócą. 


PRZEMYŚLENIA:

Znowu zaczęłam serię od środka. Chyba już tak mam, że podobają mi się historie wyrwane z kontekstu. Gdy wkraczamy do życia bohaterów i nic nie jest wytłumaczone. Nie wiemy dlaczego są przygnębieni albo nadmiernie szczęśliwi. Dlaczego kogoś nienawidzą, a kogoś innego adorują. Możemy się domyślać, a to jest bardzo bardzo interesujące zajęcie.
Tym razem padło na "Czy wiesz, że cię kocham?". Nie od razu było kolorowo i wesoło, bo czułam się zagubiona wśród ogromnej ilości bohaterów oraz wątków. Szybkie zmiany miejsca (chociaż cały czas było to to samo miasto) sprawiły, że byłam rozkojarzona i nie wiedziałam, co robić. Jednak z kolejnymi rozdziałami wszystko się zmieniało na lepsze.

Wśród wielu przyjaciół i związków, jakie rozkwitały na kartach książki, znalazłam kilku swoich ulubieńców. Na przykład Mario i Diana - kibicowałam im od samego początku. W sumie można powiedzieć, że to był najtrudniejszy związek. Niby się kochali, ale nie potrafili tego przyznać i zaakceptować. Dużo strat i przeszkód ich spotkało, ale było naprawdę romantycznie. Tego nie można zarzucić autorce - potrafiła wywołać wypełnione słodkością "Aww" u czytelnika.
Inne zakochane pary też miały burzliwe przygody, w ciągu tych kilku wakacyjnych dni! Gdy teraz myślę o tym, to wydaje mi się, że w ich życiu w ciągu jednego weekendu wydarzyło się więcej niż w moim życiu. Trochę smutne.

Coś, co nigdy się nie zaczęło, nie może się skończyć.
Blue Jeans – Czy wiesz, że cię kocham?
Dialogi. Moje kochane dialogi. Tęskniłam za słowami, które można samodzielnie interpretować. Ostatnio zaczęłam czytać wiele książek tylko, żeby poznać jak najwięcej barwnych opisów. Colleen Hoover czy Mia Sheridan to mistrzynie w tej kategorii. Nie mogłam się powstrzymać od czytania słowo w słowo kolejnych opisów sytuacji, wyglądu czy przemyśleń bohaterów. W ogóle mi się to nie nudziło. A teraz nadszedł czas na "Czy wiesz, że cię kocham?" autorstwa Blue Jeans z niezliczoną ilością dialogów. Można powiedzieć, że bohaterowie cały czas ze sobą rozmawiali zapominając o myśleniu. A dodatkowo te dialogi były przepełnione humorem a czasami ironią.
Oczywiście opisy też istniały w tej powieści, ale w minimalnej formie i okrojonej wersji.
Nie ma na to odpowiedzi. Nie wie, co powiedzieć. Trudno wytłumaczyć komuś, co czujesz, kiedy sama tego za dobrze nie wiesz.
Blue Jeans – Czy wiesz, że cię kocham?
Wnętrze książki, ukryte za prostą okładką było perfekcyjne dla każdego czytelnika. Krótkie rozdziały, których się nie czyta tylko połyka w całości,  oznaczone rysunkami serduszek i wieży Eiffla. Romantycznie, słodko, cukierkowo. Tylko że wydarzenia trochę od tego odstawały, bo miłość nie była szczęśliwa, ale przedstawiona w każdej swojej formie. Nawet tej złej i niebezpieczniej.

Jedyne co mnie denerwowało to zakończenia wielu rozdziałów. Nie wszystkich bez wyjątku, ale większości. Kiedy autor informuje czytelnika wcześniej, że za jakiś czas w życiu bohaterów wydarzy się moment przełomowy lub próba, która zmieni całkiem sytuację. Nie będą razem lub coś ich magicznie połączy. Ale dopiero za chwilę. Zamiast samemu to odkryć przewracając kolejne strony wszystko jest podane na tacy. Od razu trochę mniej przyjemności z czytania. Wniosek na przyszłość: Nie czytać ostatnich zdań.

Podsumowując, "Czy wiesz, że cię kocham" zaraża optymizmem, mimo że przedstawia wydarzenia przygnębiające i problematyczne. Czasami warto przeczytać książkę skierowaną prosto do nastolatków, można tam odnaleźć wiele wartościowych wyznań i opinii.


Czytaliście tę serię? Piszcie!

2017-06-03

DZIECKIEM BYĆ... /monolog z książką w dłoni/

Hej, 
Niedawno był Dzień Dziecka, a ja już jestem prawie dorosła. To prawdopodobnie najbardziej wymowne znaki i powody, dla których warto napisać posta z książkowymi wspomnieniami z jakże cudnego okresu dzieciństwa. Trochę się tego nazbierało...
Myślę, że spodobają wam się moje refleksje i może sami powspominacie te odległe czasy...

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma morzami był...

PIERWSZY ROMANS

Naprawdę trudno odkryć, jaka książka pokazała mi miłość w całej swojej okazałości. Najsilniejsze uczucie pomiędzy dwojgiem ludzi. Nikt się nie domyśla. Zdradzę wam ten sekret. To "Ania z Zielonego Wzgórza". A dokładniej rzecz ujmując, cała seria o przygodach rudowłosej dziewczynki. Książka magiczna, prosta, wypełniona wyobraźnią oraz pierwszymi razami. Książka, którą aktualnie czytam, bo stęskniłam się za zwariowanymi pomysłami Ani.
I to właśnie w "Ani z Zielonego Wzgórza", dostrzegłam pierwsze OTP. Tylko jedynym problemem jest to, że nie wiedziałam wtedy, że coś takiego w ogóle istnieje. One True Pairing. Aha, dziękuję "Fangirl"!
Zatrzymam się jeszcze przy zakochanych, którzy tak naprawdę nie chcieli się kochać, ale teraz już wiem, że wszyscy kochankowie tak mają, wiec wybaczam im. Ania i Gilbert stanowili prawdziwy nierozerwalny związek już od pierwszego słowa, a mianowicie "Marchewka!". Niezbyt pamiętam jak potoczyły się ich dalsze losy (nadrabiam), ale jestem pewna, że było romantycznie i wzruszająco. Coś ze stypendiami? Mateusz? Albo nie, Maryla zachorowała? Chyba już wszystko wyparowało mi z głowy...
źródło

ŻENUJĄCE WSPOMNIENIE

Możecie się śmiać. Sama nie mogłam powstrzymać się od wybuchu śmiechem, gdy usłyszałam tę informację. Uwaga. Trzy, dwa, jeden... czytałam w dzieciństwie książkę o parówkach. To tak źle brzmi... Nie potrafię sobie wyobrazić mojej małej wersji zachwycającej się historyjkami parówek. Tak w ogóle, co one mogły robić? Ratować świat? Chodzić do przedszkola?
W sumie, chciałabym przeczytać taką książkę. Znając życie, nawet jej nie otwierając, płakałabym ze śmiechu. Chyba innej reakcji nikt się nie spodziewał.

UKOCHANA POWIEŚĆ

To najłatwiejszy, a zarazem najtrudniejszy akapit. Łatwo odkryć, że mowa o "Tajemniczym ogrodzie", który towarzyszy mi rok w rok. Jedno z kilkunastu moich mott brzmi "Tajemniczy ogród nawet 31 grudnia!" Odkąd poznałam tę autorkę poprzez "Małą księżniczkę", a później historię Mary i Colina, nie potrafię jej odstąpić, choćby na krok.
Tę książkę czytałam, zachwycałam się zmianą charakteru, jaka zaszła w Mary. Poznawałam tajniki ogrodu i razem z dziewczynką i Dickiem odkrywałam wartość przyjaźni.
Nie jestem do końca pewna, jak mi się udaje za każdym razem znaleźć w "Tajemniczym ogrodzie" coś nowego. Opis jakiegoś miejsca, emocje towarzyszące bohaterom, czy nawet kolejną różę w ogrodzie.
Jednym słowem. Uwielbiam. Nie wyobrażam sobie siebie bez tej książki. Kim bym była?
Jeśli jeszcze nie znacie tej powieści, w co wątpię, musicie to nadrobić. 
źródło

PIERWSZE ŁZY

Nie mówię tu o łzach wywołanych śmiechem (to znajdziecie powyżej). Tylko takich naturalnych, stworzonych przez empatię lub nadmierny szok spowodowany opisanymi wydarzeniami. Książką, która była pierwsza w tej kategorii oczywiście jest "O psie, który jeździł koleją". Lektury dla młodych uczniów szkół, niedoświadczonych przez życie, nie mogą się kończyć tak niespodziewanym wydarzeniem, jakim jest śmierć! Śmierć połączona z poświęceniem! Dziecko żyjące w świecie jednorożców i superbohaterów nie jest przygotowane na brutalne spotkanie z rzeczywistością. Ten pies nie wstanie i nie powie, że wszystko "OK" i nie poleci ratować kolejnych potrzebujących.
Rozumiem, trzeba uświadamiać dzieci o istnieniu zła i niesprawiedliwości, ale w jakiś sposób ta sytuacja zapisuje się w sercu i nie chce się zmazać. Piesek cały czas jest obecny. Nawet po 10 latach od czytania książki.
źródło

MAGICZNA SERIA

Dzieciństwo to czas magiczny. Kiedy odkrywamy wszystko, każdy szczegół i drobiazg. Rzeczywistość, ale też drugą stronę świata, która jest wypełniona zaklęciami, smokami i czasami ufoludkami. W moim przypadku, gdy nudne dni (uwierzcie, że kiedyś takie były) były nudne, wybierałam się do biblioteki. To właśnie tam znalazłam serię znaną wszystkim bez wyjątku bardzo dobrze, a mianowicie "Harry'ego Pottera". Mimo że wcześniej obejrzałam filmy (w inne nudne dni), lektura tych siedmiu części była dla mnie czystą przyjemnością. Pomijając oczywiście śmierć lubianych przeze mnie bohaterów oraz zakończenie, które tak naprawdę miało swoją kontynuację...
To dzięki tej serii rozpoczęłam, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pisać. Najpierw fanfiction o Draco i Hermionie - jakby inaczej, przecież oni są dla siebie stworzeni! Później opowiadania, historyjki aż dotarłam do bloga książkowego i tego postu.
źródło

Zostańmy dziećmi na zawsze! Albo choć na ten weekend!

2017-06-01

LUBIĘ TO /przegląd maja/

Hej,
Maj już na dobre się skończył. Nigdy nie powróci taki sam miesiąc. Każdy kolejny będzie inny. Ale czy to znaczy, że nie można go podsumować? Pewnie, że można. Nawet jest to konieczne!

KSIĄŻKI MIESIĄCA


Oczywiście, tradycyjnie 10 książek obecnych na mojej liście :)
Chata (RECENZJA)
Zakazane życzenie (magiczna kraina lat dziecinnych w nowej aranżacji oraz intrygujący Aladyn)
Tajemne miasto (niezadowalająca kontynuacja wypełniona przeciętnym CZYMŚ)
Bez szans (warto przeczyatć dla ostatnich 100 stron)
Alicja w krainie czarów (kolejny powrót do dzieciństwa i szalonego Kapelusznika)
Simon oraz inni homo sapiens (dzieło wypełnione humorem i oreo i miłością)
13 powodów (przygnębiająca książka ukazująca szkolne życie)
Maria i puste pudełko (druga zwariowana część, która jest po prostu dziwna)
Czy wiesz, że cię kocham? (romantyczna, wielowątkowa historia z wakacji w Hiszpanii)
Maybe Someday (moja nowa miłość książkowa, wypełniona emocjami)
+ English Matters

źródło

MUZYKA MIESIĄCA


Yhm, yhm, pamiętacie moje zauroczenie zespołem One Direction? Pragnę was poinformować, że ono jest nadal obecne. Tylko że aktualnie muszę podzielić czas między każdego artystę. Jednak nad wszystkie kategorie wybija się Harry Styles. Jego nowa płyta towarzyszy produkcji Ed'a i ścieżce dźwiękowej z "Pięknej i Bestii" na mojej playliście.
Oczywiście znalazło się kilka ulubionych utworów. Miedzy innymi "Kiwi", "Carolina", "Only Angel"

FILM MIESIĄCA

Pan Tadeusz (1999)
W ciągu 30 dni udało mi się obejrzeć tę produkcję dwukrotnie. Mimo że kilka lat temu widziałam już "Pana Tadeusza" Wajdy, dopiero tegoroczny maj pokazał mi piękno polskich krajobrazów, łączenie się poszczególnych wątków i... mrówki. 
Uważam, że epopeja narodowa została przedstawiona w dobry sposób ukazując to, co najwspanialsze w niej. 
Tadeusz w swojej niewiedzy wydawał się uroczy, a Gerwazy doskonale ukazał swoją porywczość i postawę szlachecką.
Oglądaliście?




Zaczytanego Dnia Dziecka!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka