2017-08-08

JAZDA NA RYDWANIE /opinia

Autor: Julian Hardy
Tytuł: Jazda na rydwanie
Rok wydania:2017 
Liczba stron: 550
Wydawnictwo: Julian Hardy



OGÓLNIE:

Na kartach książki śledzimy losy Roberta oraz jego znajomych, przyjaciół czasami i wrogów. Wszystko zaczyna się od Drugiej Wojny Światowej i nieszczęśliwej miłości z Wiką. Potem razem z Robertem wplatamy się w skomplikowane intrygi, walczymy o wolności i prawa, podglądamy jego liczne romanse. Podróżujemy nie tyle wzdłuż i wszerz Europy, ile po całym świecie. Po prostu od teraz znamy Roberta na wylot. 


MOJA OPINIA:

Tę książkę czytałam bardzo długo. Kilka tygodni, tak tygodni, minęło zanim skończyłam. Jednak nie żałuję, że poznałam "Jazdę na rydwanie". To było niezwykłe doświadczenie. Gdyby książka miała inny format mogłabym ją wszędzie ze sobą zabrać, czytać w łóżku, w samochodzie czy na łące (i zakończyć w ciągu kilku dni), lecz z konieczności czytałam ją, siedząc przy biurku. "Jazda na rydwanie" jest obszerna, ciężka i niebezpieczna. I to nie tylko z wyglądu i wagi. Bogata treść, trudne przeżycia i czyhające z każdej strony zagrożenia. To jest to! I to jest dobre!

Książkę można podzielić na dwie części, które mimo tego, że rozwijają się równolegle, a czasami przeplatają, są rozdzielone widoczną granicą. Życie prywatne i praca głównego bohatera. Sama się tego nie spodziewałam, ale to właśnie praca Roberta wywarła na mnie większe wrażenie niż jego życie miłosne i rodzinne. Pewnie dlatego, że było trochę schematyczne, nawet na przestrzeni 550 stron. Jednak gdyby pominąć tę sferę życia i skupić się tylko na sprawach zawodowych, "Jazda na rydwanie" jest bez zarzutu. Pod słowem praca nie ma jednego określonego stanowiska. Ono ciągle ulega zmianie. Żołnierz, szpieg, dyplomata. Każda sfera, która była najbardziej intrygująca w czasach powojennych została zajęta choć na krótki czas przez Roberta.

Oczywiście Robert to fikcyjna postać, więc większość wydarzeń też nie ma odniesień w rzeczywistości, ale zauważyłam, że są one dopracowane, jakby zostały wyrwane z realnego świata. Jedno jest pewne, pomimo wielu przedstawianych alternatyw historii, nie zostały zmienione najważniejsze wydarzenia, które tworzyły tło opowieści. Jako czytelnik byłam świadkiem kilku kluczowych spotkań z udziałem władz i przedstawicieli różnych państw.
Wśród wielu bohaterów stworzonych przez autora, znalazło się sporo postaci historycznych. Światek w jakim obracał się Robert był elitarny, co tylko pomagało ich rozpoznać.

Poboczne wątki, jeśli można tak to nazwać również były zasobne w szczegóły i zawiłości. Tutaj ktoś umiera, kogoś porywają albo oszukują, pozbawiając dobytku. Wow. Powstał z tego zlepek, opisujący całe życie bohaterów, pozostawiający mało niedopowiedzianych elementów. Wszystko ze sobą harmonijnie współgrało. Jednakże nie zabrakło zagadek, które autor ukrył na przestrzeni całej powieści.

Styl pisania autora jest wzorowy. Julian Hardy potrafi zmieniać atmosferę na przestrzeni kilku stron. Wprowadził liczne gatunki do swojej książki. "Jazdy na rydwanie" nie można nazwać zwykłą powieścią, bo co chwilę pojawia się fragment o innej naturze - szpiegowski, historyczny, miłosny. Autor dosadnie opisuje też każdą istotną sytuację. Dialogi nie są wymuszone, a czytelnik może z nich wydobyć wiele informacji, przemycanych tam przez autora. Akcja prowadzona jest w taki sposób, że łatwo można się zaangażować, stanąć gdzieś w cieniu jednostki MI6 lub wylądować razem z drużyną w Polsce i śledzić sytuację. A może samemu uda się coś odkryć?
Jedynie opisy stosunków z kochankami były według mnie zbyt wulgarne i w sumie pozbawione emocji. Można przeciwstawić to książkom New Adult. Czyny kontra uczucia.
Natomiast reszta to majstersztyk!

Każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie, jednak najbardziej będą zadowoleni miłośnicy wojen, intryg oraz historii. Ach, i pieniędzy!

Za udostępnienie "Jazdy na rydwanie" dziękuję serdecznie autorowi!

6 komentarzy :

  1. Tym raziem książka nie dla mnie :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/08/khaki-velvet-dress.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka niestety nie dla mnie. Nie moje klimaty :(
    Pozdrawiam, maobmaze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś coś w niej odnajdziesz!

      Usuń
  3. Nie jestem miłośniczką ani wojny, ani historii ani intryg :D Mysle, ze męczyłabym sie przy tej ksiazce, tytuł też mnie odpycha :D to cos zupelnie nie dla mnie!
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, w takim razie może lepiej sięgnąć po coś innego! :/

      Usuń

Zostaw po sobie znak. Tylko nie Mroczny Znak. ^^
Komentuj, wyrażaj swoje opinie, bądź aktywny. Wiesz, ile to daje szczęścia dla mnie? Każdy komentarz to wielkie wydarzenie. Nie jesteś tylko komentatorem. Jesteś najważniejszą osobą, jaka jest na świecie.
Dziękuje bardzo, że czytasz moje recenzje i przemyślenia. Czuję się tym zaszczycona :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka